Dodaj do ulubionych

Płaczę...

02.04.05, 22:36
i tylko tyle chciałem powiedzieć...Wzór moralny dla świata, potrafił znaleźć
dobro tam gdzie inni widzieli samo zło..Nie mam słów...
Obserwuj wątek
    • noodya Re: Płaczę... 02.04.05, 22:39
      [ * ][ * ][ * ]
      odszedl z zycia do zycia
      • kasiar74 Re: Płaczę... 02.04.05, 22:58
        tez płaczesad
        • scrivo Re: Płaczę... 02.04.05, 23:31
          gdy razem płaczemy nasze łzy płyną strumieniem drogą, którą On teraz idzie.

          czuję sie osierocona bo odszedł mój Ojciec.
          • akacjax Jest u Ojca 02.04.05, 23:41
            Czy tylko płakać będziemy? Czy spróbujemy żyć według tego, co do nas mówił?
            • scrivo Re: Jest u Ojca 02.04.05, 23:50
              czytałam wpisy w księgach kondolencyjnych, żal jako osobista strata jest głównie treścią wpisów ale i ... podziekowania.

              wpisałam się także.
              NIE LĘKAM SIĘ JUŻ CHOROBY, NI ŚMIERCI NI ODRZUCENIA PRZEZ LUDZI.
              LĘKAM SIE O MOICH RODAKÓW, CO UCZYNIĄ Z TYM DAREM JAKIM BYŁO DLA NICH SŁOWO I WSKAZÓWKI OJCA ŚWIĘTEGO.
              OBY POTRAFILI ŻYĆ JEGO SŁOWAMI W KAŻDEJ CHWILI SWOJEJ CODZIENNOŚCI.
              • jarkoni Re: Jest u Ojca 03.04.05, 00:07
                Bałem się założyć wątek, bałem się odpowiedzieć,po prostu nie wierzyłem, że to
                naprawdę już....On lubił się śmiać i miał poczucie humoru, więc powiem
                to...Kiedy w sierpniu 1980 wjeżdzałem do Włoch z rodzicami jako nastolatek,to
                włoski celnik powiedział : aaaa Polonia..Papa..Zibi...Wtedy tylko oni się
                kojarzyli z Polonią...Papież i piłkarz...Piłkarza mało kto kojarzy, a ON
                zmienił losy świata...
            • biedroneczka33 Re: Jest u Ojca 03.04.05, 00:01
              i to jest najwazniejsze ...najwazniejsze to teraz korzystac z nauk Ojca Swietego to wtedy milosc Jego i poswiecenia bedzie miala sens smile)bo Ojciec Swiety patrzac z nieba bedzie wiedzial czy sluchalismy ? czy wzielismy do serca to co cale zycie chcial Nam przekazac ze zawsze jestesmy dziecmi bozymi smile)

              • jarkoni Re: Jest u Ojca 03.04.05, 00:11
                Masz rację, czerpmy naukę...Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem
    • biedroneczka33 Re: Płaczę...:-((( 02.04.05, 23:40
      ojciecswiety.mcentrum.pl/
      • jarkoni Re: Płaczę...:-((( 03.04.05, 00:15
        A kardynał Macharski którego cenię powiedział przed chwilą: Niech te dzwony
        będą nadzieją na nowe życie....To mimo smutku i płaczu i cierpienia jakaś wiara
        też w nas doświadczonych przez życie...
    • tricolour But... 03.04.05, 00:08
      ... the show must go on...

      Jest smutek i żal, ale życie idzie do przodu. Umarł król, niech żyje król!
      • jarkoni Re: But... 03.04.05, 00:22
        tri nie było jeszcze takiego papieża...Wiem, że Pius chyba IX był papieżem 30
        lat w XIX wieku...I podobno Nostradamus że najpierw Papież obcy i nie z Włoch,
        a po nim podobno Papież murzyn...Nie dociera, on dla mnie żyje...Ten następny
        będzie miał bardzo trudno..Trudno się zmierzyć z legendą i aż takim
        poświęceniem i dobrocią
        • tricolour Na pewno... 03.04.05, 00:32
          ...będzie inny. Pewnie mniej bedziemy go kochali, bo wyda sie jakis obcy
          może... nie wiem.
          Ale nasz papież był juz schorowany, biedny taki... z jednej strony szkoda
          wielkiego człowieka, a z drugiej... dobrze, że juz sie nie męczy...
          • jarkoni Re: Na pewno... 03.04.05, 00:46
            Był schorowany, a Ali Agca pisze książkę i pewnie będzie milionerem..Tri to
            koniec pewnej epoki..Naprawdę jesteś aż tak cyniczny? To przełom w losach
            Europy i świata, to czego dokonał...Uważasz inaczej? Niech żyje król?Kimkolwiek
            będzie niech sprosta naszemu...
            • tricolour Cyniczny. 03.04.05, 10:52
              Nie wiem, czy moja postawa to cynizm, czy zwyczajna obojętność.
              Cynizm jest negatywny, a obojętność nie.

              Miało być bez epitetów, ale się nie udaje...
            • tricolour Ciekawi mnie... 03.04.05, 13:46
              ... jak pogodzisz swój jutrzejszy rozwód z nauką papieża: miłości, wybaczania
              nawet zabójcy...
              Może dziś płaczesz, a jutro zaczniesz realizować swój plan, który wywraca do
              góry nogami naukę Kościoła?
              I co jest prawdziwe: dzisiejsze łzy, czy jutrzejsza negacja miłości, rodziny?

              Trzeba się na coś zdecydować.
              • bezecnymen Re: Ciekawi mnie... 03.04.05, 14:04
                Tri... jak zwykle deczko brutalny, ale w pewnych aspektach masz rację..smile
                wielu spośród tych tysięcy (milionów?) opłakujących papieża. modlacych się za
                spokój jego duszy, wstanie z klęczek i będzie ranic bliźnich tak, jak wczoraj i
                przedwczoraj...
                w najbliższym tygodniu mamy zdaje sie 2 sprawy rozwodowe, jakos nie wydaje mi
                się, by któraś z osób w to zaangażowanych zmieniła swoje poglądy, ze względu na
                odejście Pasterza, powiem więcej, ze wzgledu na cokolwiek by sie zdarzyło....
                • tricolour Masz rację... 03.04.05, 14:11
                  ... jestem w słowach brutalny. Z pięć minut siedziałem przed guzikiem, zanim
                  nacisnąłem "wyślij".

                  Ale Twoje "bez wzgledu na cokolwiek by sie zdarzyło" też ma swoją wymowę. Kto
                  wie, czy nie bardziej dosadną. Bo oznacza, że nauki mamy głęboko w d...
                  • bezecnymen Re: Masz rację... 03.04.05, 14:24
                    bo tak niestety jest...
                    nauk sie słucha, ba!, nawet zapamiętuje, ale teoria to jedno a praktyka to
                    często zupełnie co innego
                    cóż jestesmy tylko ludźmi.....gdybym był taki, jaki być powinienem, nie byłoby
                    mnie na tym forum, moja ex gorliwa jak to mówia katoliczka nie złożyłaby pozwu
                    tych nielicznych, którzy zyją zgodnie z wyznawanymi zasadami
                    religii..podziwiamy, ale czy nasladujemy????
          • jarkoni Re: Na pewno... 03.04.05, 00:52
            Nie boję się tych słów: zmienił losy świata...Nie byłbym tym kim jestem gdyby
            nie ON
            • vertigo5 Re: Na pewno... 03.04.05, 01:00
              właśnie wróciłem ze mszy u Franciszkanów którą odprawił kard. Macharski...
              Zanim się msza rozpoczęła, tłum (kilkanaście tysięcy ludzi co najmniej) trwał w
              niezmąconej ciszy. To było przejmujące i niesamowite... .

              Co w nas przetrwa, co w nas zostanie z jego nauczania, z jego stylu życia, z
              jego miłości... ?
              Obawiam się się, że szybko Go zapomnimy i świat przez nas tworzony będzie cały
              czas taki jak dotąd...
              • jarkoni Re: Na pewno... 03.04.05, 01:13
                vertigo ja myślę,że ON już jest legendą i nikt nigdy go nie zapomni...To już
                mit wielkiego Polaka i jego dzieła dla całego świata
                • india8 cóż powiedzieć 03.04.05, 02:28
                  .....................................
                  • jarkoni Re: cóż powiedzieć 03.04.05, 03:03
                    nic nie możemy indio,,,,
                  • jarkoni Re: cóż powiedzieć 03.04.05, 04:06
                    Czas spać...cóż powiedzieć
              • tricolour Re: Na pewno... 03.04.05, 11:06
                Podzielam Twoje obawy. A nawet to nie są obawy, tylko porządek świata - by cały
                czas iść do przodu.
                Po atakach na WTC też były płacze i lamenty, że "nic już nie będzie takie jak
                dotychczas". I co?
                Nic. Gruz posprzątali, pomodlili się za ofiary i... ogłosili konkurs na nowy
                projekt budynków. Prędzej czy później cos tam wybudują...

                Podobnie będzie z papieżem. Bo nasza siła i siła Kościoła nie bierze się z
                płaczu nad zmarłymi, ale z chęci życia.
                Słuchałem wczoraj wypowiedzi polskich i zagranicznych księży. W ich
                wypowiedziach nie było prawie smutku - był spokój, skupienie, dostojeństwo w
                obliczu śmierci. Było przpominanie zasług papieża i... pierwsze rozmowy o
                konklawe...
                Masz rację pisząc, że "świat przez nas tworzony będzie cały czas taki jak
                dotąd...".
                A jak ma być inaczej?
                • akacjax Re: Na pewno... 03.04.05, 12:13
                  Ameryka już nie jest taka sama po 11.09-może tego nie wiesz Tri, ale tak jest
                  Świat już też nie będzie taki sam.
                  Od nas zależy, czy wyda owoce to, co w nas zaszczepił Jan Paweł II. Może teraz
                  powinniśmy ponownie przemyśleć to wszystko, co nam przekazywał.
                  Jego śmierć też ma znaczenie, czuwanie przy umierającym całego świata...
                  To nie łatwo zrozumieć, ale czy kiedykolwiek czuwałeś przy konającym?
                  • tricolour Re: Na pewno... 03.04.05, 12:34
                    Czuwałem. Pochowałem mamę i brata.
                    I co z tego?
                  • tricolour Owoce... 03.04.05, 12:42
                    ... powiadasz.
                    Na forum rozwodników mówisz o owocach nauki papieża. Miłości bliźniego,
                    umiejętności wybaczania...
                    Jestem bodaj jedynym tu osobnikiem, który otwarcie sprzeciwia sie rozwodom.
                    Kiedy poruszyłem wątek, że rozwód, to grzech, to mnie zakrzyczano... co jest
                    najlepszym dowodem jak ta sprawa jest nieułożona...

                    Czy to nie jest tak, że nauka kościoła, to jedno, a życie to drugie i nie ma
                    wiele wspólnego z tym kościołem?
                    • anja_pl Re: Owoce... 03.04.05, 12:57
                      może za mało zdecydowanie się wypowiadam, ale ja nie mam zamiaru się rozwodzić,
                      bo uważam ,że jest to złamanie przysięgi małżeńskiej

                      dzisiaj znowu założyłam obrączkę - pamiętacie sztukę "Przed sklepem jubilera"?
                      to Jego nauka
                      • tricolour I za taką otwartą... 03.04.05, 13:04
                        ... deklarację śmieję się do Ciebie od ucha do ucha!
                        • anja_pl Re: I za taką otwartą... 03.04.05, 13:08
                          tricolour napisał:

                          > ... deklarację śmieję się do Ciebie od ucha do ucha!

                          big_grinbig_grinbig_grin
                        • jarkoni Re: I za taką otwartą... 03.04.05, 14:27
                          Tri, nie wiem czy wiesz ale kościół się reformuje i dostosowuje do
                          czasów...Dziś już nie do pomyślenia, żeby palić na stosie..Wiem, że małżeństwo
                          jest sakramentem, ale zauważ jak wzrosła ostatnio liczba unieważnień ślubu
                          kościelnego...I jeszcze więcej, coś o czym mówił nasz Ojciec Święty: czyli o
                          opiece kościoła i nieodrzucaniu ludzi po rozwodzie czy też w nowych związkach
                          bez ślubu kościelnego...Łącznie z możliwością spowiedzi i przystępowania do
                          komunii...Myslę, że nasz Papież wyprzedzał czas..Bardzo duzo mówił o
                          młodzieży,spotykał się,nawet rezygnując z innych ważnych spotkań...On po prostu
                          był zawsze młody duchem..I młodzież mu się odwdzięczyła i jeszcze pewnie
                          odwdzięczy...Aż się wzruszyłem po zobaczeniu w TV, że przedwczoraj w nocy
                          tysiące młodych ludzi na Placu Św.Piotra krzyczało "Giovanni Paolo" i klaskało
                          rytmicznie jak na meczu co najmniej...Mam nadzieję, że ON to słyszał, bo to
                          wielka satysfakcja...
                          I wracając do tematu rozwodów...Myślę, że ON to zauważył, jak wielka ilość
                          rozwodów ostatnimi laty i nie chciał nas wyrzucać poza nawias Kościoła...
                          Zobaczymy co przyniosą następne lata...
                          Ale powtarzam: kościół się zmienia i myślę, że nie można być baaardzo
                          ortodoksyjnym katolikiem..
                          Przepraszam za długą wypowiedź, ale jeszcze parę lat temu znałem kogoś kto seks
                          uznawał za formę li tylko prokreacji, zgodnie z naukami kościoła, czyli długa
                          biała koszula z dziurką i zgaszone światło..
                          A pamiętasz może prawo pierwszej nocy? Akceptowane przez kościół...
                          Zmienia się kościół katolicki i prawa przez niego ustalone...A nasz Ukochany
                          widział więcej i naprawdę wyprzedził nasze czasy...
                          Tak a propos ci młodzi na placu Św.Piotra mieli i dresy i kolczyki i łysi jakby
                          szli własnie na mecz albo czaili się na kogoś w ciemnej ulicy...Ale płakali
                          szczerze,krzyczeli i walili w dłonie...To też jest zmiana, coś w nich drgnęło
                          że pokochali naszego Papieża
                    • kasiar74 Re: Owoce... 03.04.05, 14:08
                      tri mam wrażenie że twoje argumenty są poniżej pasa
                      • tricolour Dlaczego? 03.04.05, 14:13
                        Rozwiń, a podyskutujemy.
                        Jeżeli nie mam racji, to przeproszę i może zmienię zdanie.
                        Jeżeli mam rację, to... właśnie - to co?
                        • kasiar74 Re: Dlaczego? 03.04.05, 14:17
                          Tri odnoszę wrażenie że masz ochotę teraz wytnknąć wszystkim to że płaczą za
                          papieżem choć nie stosują się w życiu do przykazań bożych
                          ale ludzie są ułomni i mimo tego że nie zawsze postępują jak prawdziwy katolik
                          albo z pewnymi aspektami katolicyzmu się nie zgadzaja
                          nie można im odebrac prawa do smutku po stracie papieża
                          • tricolour Mylisz się... 03.04.05, 14:27
                            ... niech sobie ludzie płaczą, bo jest powód.

                            Ale mam wrażenie, że oni TYLKO płaczą.
                            W TV też jeden wielki szloch, a jutro bedzie po staremu.
                            • kasiar74 Re: Mylisz się... 03.04.05, 14:31
                              jesli smierc paipeza skłoni wielu ludzi chocby do refleksji to tez dobrze
                              trudno oczekiwac ze to zmieni swiat ci mowic ze to nieszczery zal
                          • bezecnymen Re: Dlaczego? 03.04.05, 14:36
                            ale ludzie są ułomni i mimo tego że nie zawsze postępują jak prawdziwy katolik
                            > albo z pewnymi aspektami katolicyzmu się nie zgadzaja.........
                            prawdziwy katolik? moim zdaniem albo sie jest katolikiem, albo nie..
                            do dzis rozsmiesza mnie okreslenie..wierzący-niepraktykujący
                            co to w ogóle jest? obłuda? czy może odwieczny strach przed smiercia, przed
                            ewentualną karą za grzechy?
                            czynimy dobrze bo tak chcemy, czy dlatego że nie wolno nam czynic źle?
                            • kasiar74 Re: Dlaczego? 03.04.05, 14:39
                              jaka obłuda??
                              mogę wierzyc w co czche
                              zyje w olnym krajusmile)
                              a nie koniecznie musze sie zgadzac z tym ze nie mam stosowac prezerwatyw i
                              inne tam bzdety
                              co nie oznacza ze nie uwazam za podstawe 10 przykazań bożych
                              • bezecnymen Re: Dlaczego? 03.04.05, 14:45
                                akurat własnie rzeczony dekalog miałem na myśli, a nie prezerwatywy...
                                nie zabijaj. nie cudzołóż.... nie mów fałszywego świadectwa........ nie pożądaj
                                żony bliźniego.. nie kradnij.....
                                jakiez to głębokie i słuszne zasady.... a kto je stosuje??
                                • kasiar74 Re: Dlaczego? 03.04.05, 14:50
                                  jesli chodzi o mnie i dekalog to jest to dla mnie podstawa
                                  i sądze ze dla wielu nawet rozwiedzionych takzę
                                  • bezecnymen Re: Dlaczego? 03.04.05, 15:44
                                    podstawa czego?
                                    i dlaczego podkreslasz, że chodzi ..nawet o rozwiedzionych..? mowie o
                                    wszystkich, którzy uważają się za wierzących, a nie stosuja tych zasad w życiu
                                    BTW w dekalogu nie ma ani słowa o rozwodach tongue_out więc jesli nie cudzołoże i nie
                                    pożądam żony bliźniego...tu sie zarumieniłem po uszy...
                                    to nie łamie przykazań...
                                • jarkoni Re: Dlaczego? 03.04.05, 15:16
                                  bezecny są prawa i przykazania, które są odwieczne i pewne i absolutnie słuszne
                                  w naszej i nie tylko naszej religii...Co do reszty praw zauważ jak różnią się
                                  światowe religie..Chciałbyś być kobietą np w Afganistanie pod rządami Talibów?A
                                  może lepiej świętym muzułmaninem z np 16 żonami?
                                  Świętości i przykazania tak, a reguły ustalane przez wieki i przez ludzi to coś
                                  innego...Nie zabijaj tak, ale nie rozwodź się, albo nie miej więcej niż jednej
                                  żony?Jesteśmy jedną z kilku światowych religii...Hmmm bez komentarza, że chcę
                                  wielożeństwa..Pisałem o tym wyżej, sam Papież mówił o nieodrzucaniu przez
                                  kościół katolicki tych po rozwodzie...A poza tym kto bez winy niech pierwszy
                                  rzuci kamień
                                  • bezecnymen Re: Dlaczego? 03.04.05, 15:56
                                    nooooo jesli jestesmy przy islamie to ehm wielu naszych rodaków- katolików a
                                    jakże to klasyczni muzułmanie (krypto oczywiście) zona, kochanka lub kilka...
                                    światowe religie...wielkie i małe...to idee, piekne zresztą, ale tylko idee...
                                    ja uważam że każdy ma swoja religię, swój własny dekalog, kwestia tylko, co on
                                    zawiera... i zyje według niej, religie oficjalne wybrali za nas rodzice i
                                    dopiero dorastając weryfikujemy nasze przekonania...
                                    i jeszcze jedno
                                    nie rzucam kamieniami, czsem zdarza mi się upuscic jakis komus na stopęuncertain
                                    • jarkoni Re: Dlaczego? 03.04.05, 16:56
                                      religia nasza zazwyczaj jest taka gdzie się urodzilismy i dorastaliśmy...możemy
                                      oczywiście dorastając weryfikować...Ale nie znam osobiscie nikogo kto zmienił
                                      religię z katolickiej na inną...Mówiłem tylko o tym, że prawa, kanony,
                                      ustalenia naszej religii się zmieniają..Poza oczywiście niezmienialnymi dla
                                      całej cywilizacji,typu nie zabijaj...I mówiłem o rozwodach i o tym, że Papież
                                      podjął ten temat i chciał żeby o tym rozmawiać
    • anja_pl Re: Płaczę... 03.04.05, 09:13
      jarkoni napisał:

      > i tylko tyle chciałem powiedzieć...Wzór moralny dla świata, potrafił znaleźć
      > dobro tam gdzie inni widzieli samo zło..Nie mam słów...

      a ja wczoraj jak sie dowiedziałam, wyłączyłam kompa i poszłam płakać...
      czuję się tak jakby mi umarł ktoś bardzo bliski...
    • biedroneczka33 Zaszlo sloneczko Twojego zycia Ojcze .. 03.04.05, 11:31
      Zaszlo juz sloneczko Twoje Ojcze Swiety ,ale w naszych sercach Twoj blask na
      zawsze zostanie

      fakty.interia.pl/otym/papiez/galeria/galeria?photoId=144809&galId=4814
      zalacz po prawej stronie slowa Papieza -PIOSENKA Z UKRAINY
    • czekolada72 Re: Płaczę... 03.04.05, 16:46
      Wtrace swoje trzy grosze hurtowo do kilku tez postawionych w tym watku:
      - zgadza sie, Jan Paweł II potrafił zjednoczyc najrozniejszych ludzi - od
      piatku na Franciszkanskiej gromadza sie dzieci i starcy, dresiarze, menele,
      eleganckie damy, dystyngowani panowie, ludzie ze wsi i miasta, bogaci i biedni,
      trwaja w zadumie, modlitwie, milczeniu
      Nie wymagajmy, aby kazdy z nas natychmiast sie zmienil i stal co najmniej 1/2
      Papieza, wystarczy, ze zapamietamy i sprubujemy stosowac jedna mysl, jedno
      zdanie, jedna modlitwe Papieza, a to i tak bedzie duzo.
      Wielu z nas pochowalo juz swoich Bliskich. Wielu z nicxh bylo dobrymi ludzmi 0
      zaplakalismy nad nimi, zostal zal, zostalo jakies niedokonczone dzielo - ale
      nikt nie zadal od nas abysmy zmienili cale zycie, bo w jakis sposob wyrazamy po
      zmarlym zal.
      - We wtorek mam pierwsza sprawe rozwodowa - to nie fair co piszesz - ja tego
      rozwodu nie chcialam. Nie chcialam rozpadu mojego malzenstwa, nie po to
      przysiegalam przed oltarzem, zeby potem zniszczyc rodzine, zeby zalozyc
      kolejna, zeby w obliczu trudnosci odwrocic sie na piecie i machnac reka. Ale
      moj maz to zrobil i to on chce rozwod . rozwod cywilny. w obliczu Boga nadal
      bedziemy malzenstwem - tak jest ; on przysiege zlamal, mial w nosie to co wtedy
      przyrzekal - nic na to juz nie poradze. Nie potrafil rowniez z klasa zakonczyc
      naszego malzenstwa. A gdy okazalo sie, ze nie spuszcze potulnie uszek po sobie,
      ze nie dam robic z siebie glupa - zazional taka nienawiscia, takim jadem,
      ze....
      Cchcialam z nim dzis porozmawiac o wakacjach Dziecka - to co uslyszalam, bylo
      przepelnione taka ironia, cynizmem, zlosliwoscia - ze odechcialo mi sie
      jakichkolwiek kontaktow z nim.
      - Gdy tak zestawie sobie idee Miłosierdzia Bozego, tezy gloszone przez
      konserwatywny kler i postawe mojego malzonka - twierdze, ze jestem
      chrzescijanka i traktuje Jana Pawła jako chrzescijanina, nie musze przyjmowac
      slepo calej jego nauki, moge wybrac

      Nawet nie zauwazylam, ile mi zajelo pisanie, nie przerazcie sie
      • akacjax Re: Płaczę... 03.04.05, 18:08
        Kościół nie zabrania rozwodów z poważnych powodów, nie wyklucza rozwodników ze
        swego grona. Piętnaście lat walczyłam o moje małżeństwo, to wielkie
        doświadczenie, dla mnie, dla dzieci....
        I nie widzę szansy odwrotu. A nierozerwalność związku wobec Boga mogę
        zrealizowac tylko w jeden sposób, nie wiążąc się z nikim innym do śmierci
        zaślubionego.
        Papież uczył nas pokory, bycia dobrym, wybaczania. Dał wielki przykład tego, ja
        mężowi wybaczyłam, wiele osób tego nie rozumie, ale tak trzeba.

        Czekolada, rozumiem Twój ból, u mnie też nie ma szans na rozmowę o sprawach
        dzieci. Bądź dzielna we wtorek. Będę o Tobie myśleć.
        A co do nauki Ojca św. Ona jest dla nas dobra, tylko czasem nie umiemy jeszcze
        jej zrozumieć. On na pewno by Ciebie nie potępił, ani nikogo.
      • bezecnymen Re: Płaczę... 04.04.05, 02:24
        czekolado...czyżbyś odniosła wrażenie, że potepiam rozwodzących się???
        napisałem przecież...osoby zaangażowane..to dotyczy zarówno ciebie jak i twego
        exa...i skoro mowa o przysiędze małżeńskiej ..w moim przypadku to exia złożyła
        pozew mimo gorliwego katolicyzmu, nie dam sie przekonać, że po śmierci papieża,
        gdyby rozprawa miala być np jutro, wycofałaby się z tego....
        po drugie znam kilka osób które zmieniły wyznanie z rozmaitych zresztą
        przyczyn, podam jeden przykład, symptomatyczny zresztą: koleżanka maltretowana
        przez męża przez kilka lat małżeństwa (dwoje dzieci) poszła po wsparcie duchowe
        do świadków Jehowy, gdy w jakiejs rozmowie wyraziłem zdziwienie z tego powodu,
        stwiedziła, że na wsparcie ze strony proboszcza nie mogła liczyć, więcej
        została przez niego publicznie potępiona
        i jeszcze odnośnie śmierci Papieża... jeden z naszych proboszczów w piątkowe
        popołudnie ogłosil, iżby wierni nie zapalali zniczy przy i w kościele, bo...
        nie będzie miał kto tego posprzątać.... a kościól zamknął juz o 23.00
        uniemozliwiając chętnym czuwanie (a sporo ich było) bo.... ma za mało księzy by
        byli z wiernymi przez całą noc... jest ich pieciu i dwugodzinne dyzury to
        pewnie zbyt wielki wysiłek
        nie chce wywoływac wojny religijnej na forum, nie zapisuję sie ani na krucjate
        ani dzihad, więc prosze mi wybaczyć może zbyt ogólne sformulowania i wnioski
        cogito ergo sum... a w zasadzie odwrotnie
        • akacjax Re: Płaczę... 04.04.05, 08:33
          Nie oceniaj Kościoła po zachowaniach słabych, grzesznych ludzi.
          A ustawianie wiary w jednym rzędzie z reakcją jakiegoś proboszcza to tylko
          objaw słabej wiary.
          Na tym polega wielkość Jana Pawła II mówił niepopularne rzeczy, był niezłomny w
          zasadach, a na tym wiara polega. Ile osób nazwałoby się dalej katolikami, gdyby
          zarządano od nich jasnych deklaracji: czy przyjmujesz wymogi Kościoła
          ustanowione przez Sobór i Papieża?
          Kiedyś świetnie pokazał jaka postawę powinniśmy przyjąć pewien młody ksiądz.
          Sprawa dotyczyła wymogów do bierzmowania, gdy je podał, szmer pojawił sie wśród
          zebranych. A on na to: tak zostało ustalone przez odpowiedzialnych za to i to
          przyjmujemy z pokorą.
          Koniec i kropka. Jest hierarchia, a my mamy zająć swoje miejsce w szeregu.
          Czasem w pracy jesteśmy zmuszani do zrobienia czegoś oprócz swoich obowiązków,
          robimy, zaciskamy zęby i siedzimy cicho. To się nazywa pokora.
          • bezecnymen Re: Płaczę... 04.04.05, 10:31
            nie oceniam Kościoła...za mały jestem
            podałem dwa przykłady działania funkcjonariuszy niezbyt pochlebne, fakt, ale
            odbierac to zaraz jako atak na całość Kościoła a może i na Papieża???
            ja po prostu obserwuje i myslę... po swojemu, tak jak potrafię
            a klapek na oczy by pewnych rzeczy nie widzieć, założyć sobie nie dam
            pozdrawiam
            • czekolada72 Re: Płaczę... 04.04.05, 11:38
              Bezecnymenie, wybacz, ze poki co nie odpowiem Ci, ale jestem sparalizowana
              strachem i resztki sil gromadze na skupienie sie ma jutro oraz wsparcie mojego
              Dziecka przed jutrzejszym egzaminem
              smile
    • biedroneczka33 co o tym myslicie ? 03.04.05, 18:52
      • biedroneczka33 Re: co o tym myslicie ? 03.04.05, 18:52
        przepraszam za szybko nacislam sad((
        info.onet.pl/1,15,11,10629033,31272096,1536320,0,forum.html
        • tricolour Dla mnie to... 03.04.05, 19:43
          ... przesada. Po wielkich ludziach świętujemy rocznice. Wtedy jest czas na
          właściwe dostojeńswtwo...
    • biedroneczka33 Jak Baranek Bozy :-)) 03.04.05, 20:50
      Jak Baranek Bozy... ]

      ------------------------------------------------------------------------------
      • india8 macie tu esencję 04.04.05, 02:52
        jako komentarz Waszych sporów dotyczących wiary, Kościoła, ludzi Kościoła i
        ludzi w ogóle... i tych, co sie rozwodzą

        niezależnie od światopoglądu, zachowań księży i własnych warto czasem po to
        sięgnąć

        ponoć Biblia to nie jest faks od samego Boga, ale ten hymn chyba jednak tak



        Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak
        miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
        Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką
        wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie
        miał, byłbym niczym.
        I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie,
        lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
        Miłość cierpliwa jest,
        łaskawa jest.
        Miłość nie zazdrości,
        nie szuka poklasku,
        nie unosi się pychą;
        nie dopuszcza się bezwstydu,
        nie szuka swego,
        nie unosi się gniewem,
        nie pamięta złego;
        nie cieszy się z niesprawiedliwości,
        lecz współweseli się z prawdą.
        Wszystko znosi,
        wszystkiemu wierzy,
        we wszystkim pokłada nadzieję,
        wszystko przetrzyma.
        Miłość nigdy nie ustaje,
        [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który
        zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
        Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.
        Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
        Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak
        dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
        Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w
        twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
        Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest
        miłość."
        1 Kor 13,1-13
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka