Witajta Brata i Siory
w rozwodowej!
niedoli...
Dalej tak pójdzie jak idzie

a dołączę do szacownego grona jako
pełnoprawny uczestnik...
No tak, ale cóż bym tu robił od tego jakiegoś czasu, gdybym miał udane
małżeństwo?
Pewnie niektóre cieszą się moim wyznaniem: ma skurw... na co zasłużył.
Czy zasłużyłem to nie wiem czy tak do końca. Ale jest jak jest. Źle. I tym
razem uważam, że moja wina (nigdy nie twierdzę, żem bez winy jakiejkolwiek)
jest niewielka.
A więc o co chodzi? Jak nie wiadomo, to wiadomo: o kasę.
Teraz może niektóre rozumieją moją drażliwość. Moja kochana też taka się
okazała. Oczywiście szuka dziury w całym, ale to czego nigdy jej nie wybaczę
to próba nastawiania przeciw mnie moich córek, czynienie mnie kimś, kim nie
jestem. Ma ona problem: nie piję, nie biję, córki, zwłaszcza starsza, szaleje
za mną, a nie za nią, kochana mamusią, kobietą, a więc jakby dla niej
naturalną rzeczą córka ją powinna bardziej kochać! Brzmi to żałośnie. Ale to
jej słowa: one ciebie bardziej kochają niz mnie, chociaż ja na to bardziej
zasługuję. One mnie nienawidzą.
Muszę to zniszczyć, i zniszczę - to widzę w jej oczach, słyszę w jej syku,
widzę w czynach.
To takie banalne, ale gdyby nie dzieci, odpuściłbym sobie. Gdybym miał
jeszcze jakieś lokum (mamy wspólny dom) odszedłbym w ciągu paru dni. Sprawy
rozwodowe, majątkowe - w sądzie, przez adwokata. Byle jej nie widzieć.
A mimo to kocham ją. Nie wiem, może to przyzwyczajenie, może co innego.
Zawsze myślałem, że razem się zestarzejemy, a tu masz!
Krew mnie zalewa. Ona wie, że w Polsce jestem na przegranej pozycji. Jako
ojciec. Oczywiście zasłania się dobrem dzieci itd. Ciągnie je do swoich
rodziców - umierają tam z nudów i drżą od nienawiści krytej pod płasczykiem
wielkiej miłości. Ale pranie mózgów czyni cuda. Nie dziś, nie jutro.
Pomyśleć, że żyję w takim kraju, gdzie kobieta może zabić moje dziecko
(aborcja - choćby potajemna), może dzieci po prostu wziąć gdziekolwiek i mi
gówno do tego - a wszystko w majestacie prawa. Ona może po prostu je ubrać i
wyjść. Gdybym ja tak zrobił - okazałoby się, że je porwałem. Może je
przetrzymywać wbrew ich woli w miejscu, w którym one nie chcą być. Jej wola.
Jest matką.
A wy kobiety piszecie jak macie przerąbane!