05.09.05, 11:22
Dzień Dobrysmile
Chodzi mi o Waszą ocenę mojej sytuacji, może jakąś radę?
Hmmm..., związałam się z mężczyzną rozwiedzionym, który ma ogromne kłopoty
finansowe, dość duże alimenty, komornik, ciężko pracuje, niewiele zarabia,
wszystko praktycznie pochłaniają długi, od dłuższego czasu częściowo ja go
utrzymuję, kocham Go, jest świetnym, czułym, inteligentnym facetem, ale
komplentnym nieporadkiem życiowym, boję się trochę wiązać z kimś takim, nie
stać mnie na to, a z drugiej strony tak go zostawić, ja chcę mieć dzieci i
rodzinę, czy ja to wszystko dam radę sama utrzymać? I tak na zmianę wyrzucam
sobie, że jestem taką straszną materialistką, że to jest dla mnie problem, a
z drugiej boję się takiego życia
Obserwuj wątek
    • hela74 Re: forsa? 05.09.05, 11:41
      ja bym się z kimś takim nie związała. Nie chcę, zeby ktoś mnie utrzymywał, ale
      sama też nie będę nikogo utrzymywać. Jak się ma odwage zaciągać długi to trzeba
      też umieć je samemu spłacać, w przeciwnym razie źle to świadczy o
      odpowiedzialności tego człowieka. Jak może mieć duże alimenty, jak niewiele
      zarabia, przecież Sąd przy ustalaniu alimentów bierze pod uwagę zarobki właśnie.
      • awga Re: forsa? 05.09.05, 11:53
        hmmmm, żona go wywaliła jesienią na bruk nawet bez jego własnych ciuchów na
        zimę, nie chciało mu się z nią walczyć, on nie jest z tych walczących, nie miał
        gdzie mieszkać, stracił pracę, szukał jej przez rok, zaraz po stracie pracy
        żona oddała sprawę do komrnika, w ciągu roku wiele się nazbierało, sąd jak
        ustali alimenty wg zarobków, to już tego nie zmienia nawet jak gość straci
        pracę i nie ma grosza przy duszy, wszystko to się działo dwa lata temu, teraz
        facet ma pracę, ale przez rok dług urósł razem z postępowaniem komorniczym do
        12000, jeden głupi rok i facet jest uziemiony, przez ostatni rok spłaca tego
        komornika regularnie, a dług się w ogóle nie zmniejsza, bo komornik sobie
        bierze za postępowanie bajońskie sumki
        • hela74 Re: forsa? 05.09.05, 12:04
          ale nie przeszkadza mu fakt, że go częściowo utrzymujesz??? Dla mnie to już
          brak honoru u mężczyzny.
          Trudno mi też uwierzyć, że żona bez powodu go wyrzuciła z domu, jak to bez
          ciuchów. Jeżeli płąci alimenty to najprawdopodobniej na dzieci, które chyba
          odwiedza, więc na pewno miał możliwość wzięcia swoich rzeczy. Po albo przy
          rozwodzie przeprowadza się coś takiego jak podział majątku, więc nie bardzo
          rozumiem, że gość jest goły i wesoły. Jak stracił pracę to powinien
          poinformować o tym Sąd, zresztą chyba mógłby to także teraz zrobić. Nie wiem
          jak to jest z alimentami jak ojciec straci pracę, więc lepiej nie będę się
          wypowiadać.
          Jak bedziecie małżeństwem to Ty i Wasze ewentualne dzieci będziecie także
          spłacać jego zobowiązania wobec żony i dzieci z pierwszego małżeństwa.
          • awga Re: forsa? 05.09.05, 12:18
            dzieci nie odwiedza, czasem po wielkich bojach udaje mu się wziąć jedno spod
            domu, drugiego nie dostaje, też musiałby się sądzić, ale mu nie zalezy, bo
            zostało spłodzony podczas jego nieobecności (głuptak olał to, bo chciał miec
            rodzinę, taki naiwniak), o podział majątku jeśli nie ma obopólnej zgody trzeba
            załozyć osobną sprawę nie stać go na to ani teraz ani wcześniej, o utracie
            pracy sąd poinformował, poczciwina, ale naiwna nieziemsko
            • hela74 Re: forsa? 05.09.05, 12:23
              "o podział majątku jeśli nie ma obopólnej zgody trzeba
              załozyć osobną sprawę"
              niezupełnie, można przeprowadzać podział majątku razem z rozwodem, a jeśli nie
              ma obopólnej zgody to przedłuża to sprawę rozwodową, badania o ojcostwo można
              wykonać zawsze
            • hasanet Re: forsa? 05.09.05, 15:14
              awga napisała:

              > drugiego nie dostaje, też musiałby się sądzić, ale mu nie zalezy, bo
              > zostało spłodzony podczas jego nieobecności (głuptak olał to, bo chciał miec
              > rodzinę, taki naiwniak), o podział majątku jeśli nie ma obopólnej zgody
              trzeba
              > załozyć osobną sprawę nie stać go na to ani teraz ani wcześniej, o utracie
              > pracy sąd poinformował, poczciwina, ale naiwna nieziemsko
              Spotkałaś kogoś absolutnie wyjątkowego.
              asa
          • hasanet Re: forsa? 05.09.05, 15:12
            hela74 napisała:

            > ale nie przeszkadza mu fakt, że go częściowo utrzymujesz??? Dla mnie to już
            > brak honoru u mężczyzny.
            Przesadzasz. Wiadomo, jak jest z pracą. Poza tym - emancypacja.
            > Trudno mi też uwierzyć, że żona bez powodu go wyrzuciła z domu, jak to bez
            > ciuchów. Jeżeli płąci alimenty to najprawdopodobniej na dzieci, które chyba
            > odwiedza, więc na pewno miał możliwość wzięcia swoich rzeczy. Po albo przy
            > rozwodzie przeprowadza się coś takiego jak podział majątku, więc nie bardzo
            > rozumiem, że gość jest goły i wesoły.
            Zaniepokoiło mnie to samo. Tajemniczy jest portret psychologiczny faceta.
            asa

            • hela74 Re: forsa? 05.09.05, 18:43
              "Przesadzasz. Wiadomo, jak jest z pracą. Poza tym - emancypacja."
              Dlatego właśnie napisałam, że DLA MNIE to juz brak honoru, bo ja nie jestem
              tak wyemancypowana, poza tym znam ten typ sad
        • bezecnymen Re: forsa? 05.09.05, 12:04
          jeśli już teraz masz wątpliwości, czy się z nim wiązać to lepiej sobie odpuść,
          zresztą facet, nawet nieporadny życiowo bardzo kiepsko psychicznie odbiera fakt
          utrzymywania przez partnerkę...wcześniej czy później to się ujemnie odbije na
          waszych relacjach
          gdybyś jednak chciała...może warto samej poszukać dla niego lepszej pracy...
          aha! a dlaczego to jego była z takim hukiem go wykopała??
          • awga Re: forsa? 05.09.05, 12:19
            niby wiem, ale sprawę znam tylko z jednej strony, a z natury jestem ostrożna w
            wydawaniu sądów
            • bezecnymen Re: forsa? 05.09.05, 14:04
              bo mnie się zdaje, że takie przypadki rozstań zdarzają się gdy On ponosi
              ewidentną winę...zdrada i jej okoliczności etc.
              • awga Re: forsa? 05.09.05, 14:20
                hmmmmmmmm, możliwe, że rozstała się z nim, bo to uparty człowiek, a ona chciała
                od niego za dużo, on się nie chciał poddać itd., postąpiła z nim dosyć
                bezwzględnie, to prawda, ale on tym swoim uporem może człowieka doprowadzić do
                szewskiej pasji, sama nie wiem dokładnie jak to było, wersja którą znam jest
                niezwykle stronnicza, on sam mówi, że winą jego było to, że nie chciał się
                podporządkować rozkazom
                • bezecnymen Re: forsa? 05.09.05, 14:25
                  nie chce słuchać rozkazów, a sam nie potrafi ich wydać i wyegzekwować, czy tak?
                  zakłada pancerną skorupkę i chowa rogi.... ani walczyć o swoje ani o
                  cokolwiek...
                  hmmmmmmmmmm
                  • anja_pl Re: forsa? 05.09.05, 14:36
                    w nogi..........
                    i to jak najszybciej.........
                    • samosia75 Re: forsa? 05.09.05, 14:54
                      Ja jestem bardzo ostrożna w stosunku do takich "skrzywdzonych króliczków".
                      Takie rozstanie z wielkich hukiem nasuwa pewne podejrzenia. Pewnie najlepiej
                      byłoby postarać się o wysłuchanie wersji drugiej strony i wyciągnąć swoje
                      wnioski.
                      Nie mam też szacunku do mężczyzn, którzy z własnego wyboru są utrzymywani przez
                      kobiety.
                      • julka1800 Re: forsa? 05.09.05, 15:03
                        ten facet deklaruje ze Cię kocha i pozwala zebys go utrzymywala

                        przeciez to nie dziecko tolko dorosły czlowiek, moze jemu potrzeba wlasnie
                        takiego porzadnego kopa zeby przynajmniej jakis czas nie mial oparcia wtedy sam
                        stanie na nogi
                        • julka1800 Re: forsa? 05.09.05, 15:05
                          jeszcze jedno

                          gdy słysze
                          "nieporadny życiowo" to dostaje dreszczy, porzadnych, gdybym ja
                          byla "nieporadna" juz dawno szwedałabym sie po Dworcu centralnym a moje
                          dzieci "zasiliłyby" jakiś Dom Dziecka
                      • hela74 Re: forsa? 05.09.05, 18:46
                        "Nie mam też szacunku do mężczyzn, którzy z własnego wyboru są utrzymywani
                        przez
                        kobiety"
                        To tak jak ja
                • hasanet Re: forsa? 05.09.05, 15:18
                  awga napisała:

                  > hmmmmmmmm, możliwe, że rozstała się z nim, bo to uparty człowiek, a ona
                  chciała
                  >
                  > od niego za dużo, on się nie chciał poddać itd.,
                  Bronił zapewne prawa do realizacji pełni swej osobowości.
                  > postąpiła z nim dosyć
                  > bezwzględnie, to prawda, ale on tym swoim uporem może człowieka doprowadzić
                  do
                  > szewskiej pasji,
                  A przy czym Ci sie tak zapiera?
                  asa
                • hela74 Re: forsa? 05.09.05, 18:45
                  nie chciał się przyporządkować rozkazom, a teraz jest taki uległy i nie walczy?
                  Coś mi tu nie pasuje, sorry sad
                • berek_76 Re: forsa? 06.09.05, 13:23
                  Awga, mogę zimną wodą?

                  Mój mąż (ciągle jeszcze) też twierdzi, że jego jedyną winą było, że nie chciał
                  się podporządkować rozkazom.

                  Moim zdaniem podstawową winą było to, że kiedy byłam w ósmym miesiącu
                  zaplanowanej przez nas oboje ciąży, on znalazł sobie kochankę, co wyszło na
                  jaw, kiedy nasze drugie dziecko miało dwa miesiące. W związku z tym
                  postanowiłam się wyprowadzić, chociaż nie bardzo miałam dokąd, ale on uniósł
                  się honorem i oznajmił, że to on się wyprowadzi. W końcu zmusiłam go do tego,
                  bo poza deklaracją nie zrobił nic. Teraz mieszka u mamusi (kochanka nie ma
                  mieszkania).

                  I otóż wersja głoszona przez mojego męża dla świata jest taka, ze to ja kazałam
                  mu się wyprowadzić (w wersji teściowej - wyrzuciłam go z domu), a jedyna jego
                  wina to to, że do tej pory był zbyt uległy.




                  IMHO - wiej od faceta jak najszybciej. To nie życiowy nieporadek, tylko
                  pasożyt, a w dodatku kłamca.


                  PS. Co to znaczy, że chciała za dużo? Hmmmmm? Jakież to wymagania mogła mieć ta
                  żona, zachodzę w głowę.... Może tak jak ja na przykład, nie lubiła, kiedy mąż
                  szedł na basen, a ona zostawała z dwójką ryczących, chorych dzieci?

                  -----------------------
                  Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

                  You've got to kick a little
    • nangaparbat3 Re: forsa? 05.09.05, 15:03
      To nie jest materiał na męża, jak by powiedziała moja babcia.
      • phokara Re: forsa? 05.09.05, 15:13
        cholera ostre sady.
        Wynika, ze tylko ja bylam taka blyskotliwa, ze utrzymywalam Exia (przez pewien czas, of
        course).

        Ciezko cos sensownego wymyslic... nie do konca jestem przekonana, ze "material na meza"
        jest rownoznaczny z materialem na modna kiece.
        Sa bardzo rozne sytuacje zyciowe. Oboplciowe, ze sie tak wyraze.
        • nangaparbat3 Re: forsa? 05.09.05, 15:22
          Mnie nawet nie idzie o to utrzymywanie, to mniejsza. Ale jego stosunek do
          dzieci na przykład - jakieś to wszystko rozmemłane, i zresztą tego się dziecku
          nie robi. Albo uważa, że cudze, to trzeba sie upewnić, rozstać z żoną, ułozyc
          to jakoś jasno. Albo go to nie obchodzi, to trzeba dziecko traktować jak swoje.
          Bo pomyśl, jak ono sie ma w tej sytuacji?
          Ja bym sie z nim dzieci płodzić nie odważyła, bałabym się, ze je skrzywdzi.
    • akacjax Re: forsa? 05.09.05, 15:37
      Znam takie, które litościwie utrzymywały biednego ...
      A z drugiej strony-podziwiam kobiety, które wywalają chłopa, a on nic...pewnie
      nie był zameldowany-mój od razu byłby z policją pod drzwiami...
      Przypadkiem go nie melduj u siebie...
      Jest jakiś przepis ile może zabierać pensji komornik itd. poza tym jeżeli to
      drugie dziecko nie jego, dlaczego nie dowiedzie tego?
      Musisz sobie uświadomić, że nieporadek życiowy to kamień u szyji, zapytaj
      siebie, czy chcesz się tak uwiązać?
    • tricolour Coś te alimenty jakieś wysokie. 05.09.05, 17:22
      I dobrze jest sprawdzić czy rzeczywiście trzeba tyle płacić - bo zmieniło sie
      prawo o pracy komornika. Zainteresuj się tym.

      Poza tym komornika można ominąć, bo komornik działa na wniosek wierzyciela. Może
      Twoj facet dogada się z wierzycielem i spadnie z niego ciężar utrzymywania
      komornika.

      A po trzecie... to niech sobie facet-bidula sam radzi. Chyba, że chcesz kolejne
      dziecko.
    • hela74 Posłuchaj 05.09.05, 18:50
      co Ci tu wszyscy piszą i uciekaj póki masz jeszcze czas
    • awga wczoraj 06.09.05, 11:23
      byłam u prawników, taki punkt porad obywatelskich, jeśli chodzi o dziecko, to
      miał pół roku na sprawdzenie ojcostwa, nie zrobił tego, to już po wsze czasy wg
      litery prawa, to jego dziecko, a emocje emocjami, jeśli nie twoje, a płacisz,
      to trudno Ci je kochać, to akurat rozumiem, chociaż ja bym się przynajmniej na
      jego miejscu pokątnie upewniła, żonka go nie zamelnowała przez cały okres
      małżeństwa, więc to, że koleś jej całą chałpę wyremontował nic nie znaczy, w
      ogóle jeśli chodzi o majątek ruchomy, to wycena tego majątku może być wyższa
      niż suma jaką się wygra, a on jako pozywający musi za tą wycenę zapłacić.
      Sprawa komornika, ta daje jakieś szanse, można się ułożyć z żoną i ZUSem, żeby
      umorzyli, ale chłopina się boi, że nie da rady płacić żonie, ZUSowi i
      komornikowi za zaległe czynności i być może ma rację, teoretycznie powinnam
      nawiać, ale jeszcze zobaczę jak będzie, czy coś spróbuje jednak załatwiać
      • hela74 Ja nadal 06.09.05, 13:50
        obstaję przy tym, że powinnaś zwiewać póki czas, za dużo niepewności w związku
        z nim jest, ale to ma być Twoja decyzja.
      • anja_pl Re: wczoraj 06.09.05, 14:07
        uciekaj, szybciutko...
        kobieto takiego pasożyta, do końca życia chcesz płakać...
        nie podoba mi się on, nie podoba...

        nie patrz co może być, bo nic dobrego z tego nie wyniknie...
      • bellima wiej. 06.09.05, 14:17
        ...czy pakowanie się w bagno "na własne zyczenie" to domena kobiet?
        • bezecnymen Re: wiej. 06.09.05, 14:21
          ...czy pakowanie się w bagno "na własne zyczenie" to domena kobiet?
          niekoniecznieuncertain
      • hela74 Re: wczoraj 06.09.05, 14:20
        "byłam u prawników...."
        Ty byłaś u prawników??? Czy to Ty masz problemy finansowe i rodzinne? Nie
        sądzisz, że sam zainteresowany powinien się tym zająć? Chcesz się wikłać w
        niańczenie i matkowanie dorosłemu facetowi, no cóż, powiem, że Cię to szybko
        zmęczy, bo oprócz tarapatów finansowych, w jakie niewątpliwie wpadniesz (jego
        długi i zobowiązania, utrzymywanie go i Waszych dzieci), z wszystkimi
        trudnościami bedziesz musiała borykać się sama, wszystko będzie na Twojej
        głowie i wszystko sama bedziesz musiała załatwiać. Mi by się taka perspektywa
        nie podobała...
        • bezecnymen Re: wczoraj 06.09.05, 14:23
          oj Helu przesadzasz.... może on ma za duzo żenskich genów a nasza koleżanka za
          duzo męskich? może jej rola męża pasuje?
          • bellima Re: wczoraj 06.09.05, 14:24
            no własnie...
            bo mnie to by sie natomiast jakas żona przydała- do sprzatania, gotowania itdsmile
          • hela74 Nie, nie przesadzam 06.09.05, 15:08
            Gdyby jej rola męza pasowała to nie miałaby tylu wątpliwosci, jak w pierwszym
            poscie. Poza tym uważam, że wyręczanie się partnerką w sprawach, które
            dotyczą byłej rodziny (eks-zony i dzieci) jest sporym nietaktem wobec niej jak
            również wobec nich. Trzeba mieć odwagę samemu doprowadzić sprawę do konca, poza
            tym wiem, co piszę, o konieczności załatwiania wszystkigo samej, bo to
            przeżyłam, choć koleżanka może mieć oczywiście inne nastawienie, ale i tak
            sądzę, że ją to zmęczy
    • berek_76 Re: forsa? 06.09.05, 13:26
      > Hmmm..., związałam się z mężczyzną rozwiedzionym, który ma ogromne kłopoty
      > finansowe, dość duże alimenty, komornik, ciężko pracuje, niewiele zarabia,
      > wszystko praktycznie pochłaniają długi, od dłuższego czasu częściowo ja go
      > utrzymuję, kocham Go, jest świetnym, czułym, inteligentnym facetem, ale
      > komplentnym nieporadkiem życiowym, boję się trochę wiązać z kimś takim, nie
      > stać mnie na to, a z drugiej strony tak go zostawić, ja chcę mieć dzieci i
      > rodzinę, czy ja to wszystko dam radę sama utrzymać?

      Co rozumiesz przez rodzinę - pytanie? Bo jak na razie nie wiesz, co spowodowało
      rozpad jego poprzedniej rodziny, więc o jego zdolności do stworzenia normalnej
      rodziny masz prawo powątpiewać. A dowodów in minus masz mnóstwo - bo brak kasy,
      nieporadnośc życiowa, brak odpowiedzialności i skłonnośc do życia na cudzy
      koszt to na pewno są argumenty in minus.

      Czy w ogóle masz podstawy przypuszczać, że ten facet nadaje się na partnera w
      związku i ojca dzieciom?

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

      You've got to kick a little
    • undyna może 07.09.05, 09:40
      ja przesadzam z tym, że go częściowo utrzymuję, płacę rachunki za mieszkanie,
      nie zrzucamy się, czasami rzadko bardzo da mi parę groszy, albo jak zrobi
      zakupy dla nas, to nie chce żeby mu oddać, jak ma mało pieniędzy, to zajada
      chińskie zupki i mojego jedzenia nie ruszy, nawet jeśli go zachęcam, ale mam
      zgryz, już mu powiedziałam, że albo bierze się w garść i załatwia sprawę, albo
      niech powoli się pakuje, siedzi i zgrywa z kompa naszą muzykę na CD - pakuje
      się!sad
      • undyna Re: może 07.09.05, 09:41
        no i się wydało, że awga i undyna, to jedno i to samo, nie szkodzismile, od samego
        początku chciałam się zdradzićsmile))
        • tricolour Kolejne szmaciarstwo. 07.09.05, 11:07
          Od samego początku to chciałaś coś ugrać mając dwa nicki, ale trudno panować na
          tym, co?

          I stąd epitet.
          • phokara Re: Kolejne szmaciarstwo. 07.09.05, 11:11
            Rety, co tu sie dzieje...
            Abstrakcja.
            Przestaje sie czlowiekowi chciec to czytac i wysilac z odpowiedziami... Bo niby komu sie
            odpowiada?
          • julka1800 Re: Kolejne szmaciarstwo. 07.09.05, 11:14
            Kobieto soro nawet tu w anonimowym necie nie mozesz byc soba uzywasz bogwieilu
            nickow, nie chcesz wziąc odpowiedzialnosci za wlasne napisane slowa
            to co dopiero w zyciu realnym
            zastanow sie bo na razie mam wrazenie ze nie wiesz sama kim jestes blondynką
            czy brunetką
          • undyna Re: Kolejne szmaciarstwo. 07.09.05, 12:06
            myślę, że przesadzacie, tak czy tak przecież jestem anonimowa, przynajmniej
            teoretycznie, trochę wyrozumiałoścismile, chciałam po prostu zobaczyć moje dwa
            problemy w oderwaniu od siebie. No cóż, przykro mi, że aż tak dotkliwie mnie
            oceniacie. Jestem na bardzo ostrym zakręcie, zupełnie nie wiem co mam robić i
            pytam, z tej i z innej strony, analizuję swój problem, może postępuję jak
            dziecko we mgle, ale chyba Twój epitet to przesada. A cóż ja niby z Wami mogę
            ugrać, co? potrzebne mi były Wasze punkty widzenia, bardzo potrzebne, żeby
            spojrzeć z dystansem na ten mój galimatias, ale chyba i Wy tu piszecie właśnie
            po to. tak czy tak pozdrawiamsmile
            • phokara Re: Kolejne szmaciarstwo. 07.09.05, 12:15
              > spojrzec´ z dystansem na ten mój galimatias, ale chyba i Wy tu piszecie w?as´nie
              > po to. tak czy tak pozdrawiamsmile

              Tak, ja tu pisze po to. Ale pod jednym nickiem. Bo jak sie ma galimatias we lbie, to rozdwojenie
              jazni jest najgorszym pomyslem, jaki sobie mozna zaserwowac.
              • undyna Re: Kolejne szmaciarstwo. 07.09.05, 12:26
                z pewnością masz rację, myślę, że nawet nie powinnam się z tego tłumaczyć,
                jakolwiek tylko winni się tłumaczą, a ja jednak wobec Was czuję się winna, bo z
                Waszych postów wnioskuję, że czujecie się oszukani, a skoro tak się czujecie,
                to chyba nic innego nie mogę zrobić jak napisać MEA CULPA i gorąco Was
                przeprosić, zapewniam też, że nie miałam złych intencji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka