11.09.05, 22:18
Znów dostałem po łbie, bo wychyliłem sie w temacie kasy. Ostrzegał mnie imć
Jarkoni, że baby za pieniądze zeżrą mnie na surowo, ale nie robiłem sobie z
tego zbyt wiele, a szkoda.

Szkoda mi nie siebie, ale mojej dziewczyny, która dostała przy okazji. Nic nie
jest winna, ale Ania potraktowała ja brutalnie tylko za to, że kiedys o niej
napisałem...

Wiem, że samotność odbiera rozum, że brak alimentów utrudnia życie. Nie
wiedziałem, że rodzi agresję skierowaną na obce i niewinne osoby.

Teraz wiem. Dziekuję za nauczkę.
Obserwuj wątek
    • scriptus Re: Kasiorka. 11.09.05, 22:44
      A ja jestem pewien, że jeżeli moja żona odejdzie od nas, doprowadzi do rozwodu
      i zostaniemy sami z synkiem, to nie przyjmę ani grosza alimentów, nawet, jak by
      coś sąd przyznał samorzutnie... A obcej pani (bo po rozwodzie zdaje się taki
      status ma była małżonka) na pewno zaproponuję zapłatę za godziny poświęcone na
      spotkanie z moim synem, nie wiem, jakie są teraz stawki za opiekę. Oczywiście,
      jeśli to ona miałaby przyznane alimenty, za opiekę dostanie wtedy, gdy kwota za
      godziny za opiekę przewyższy kwotę alimentów, aż tak bogaty nie jestem, by te
      sprawy traktować rozdzielnie.
      W ogóle nie dopuszczam myśli, że mogę zostać sam, bez mojego synka... sad

      A po łbie tym razem tu na tym forum dostanę, bo to postawa czysto seksistowska.
      Kobiecie, która zostaje sama z dziećmi, alimenty się należą od ojca dziecka, jak
      psu buda, nawet bez orzeczenia sądu.
      • tricolour Co do alimentów... 11.09.05, 22:49
        ... też jestem tego samego zdania. To obowiązek i nic nie zwalnia od płacenia.

        Jeżeli zrzekasz sie alimentów dobrowolnie, to jest to dziwna sytuacja. Możesz
        zrzekać sie tego, co jest Twoje. Natomiast alimenty są na dzieci i jeżeli sie
        ich zrzekasz, to działasz na szkodę dzieci.
        Uwarzasz, że sąd da opiekę na dziećmi rodzicowi (Tobie), który działa na szkodę
        dzieci?
        • scriptus Re: Co do alimentów... 11.09.05, 23:07
          Nie martw się, dziecko nie będzie stratne... zakładam, że kwotę ewentualnych
          kilkuset złotych, jakie sąd może przyznać, jestem w stanie wyciąć ze swojego
          budżetu, na przykład jeżdżąc trochę gorszym samochodem, czy oszczędzając na
          swoim funduszu emerytalnym tongue_out
          • bursztynowe Scriptus 12.09.05, 14:55
            Uwielbiasz stroić się w szaty męczennika i wiecznej ofiary. Alko ktoś Cię
            krzywdzi, a jak nie ma tego kogoś, to sam sobie strzelasz w kostkę
            Syndrom jakiś czy co???

            Weź Ty wywal to w cholerę, przebierz się.
            I uśmiechnij się wreszcie do życia, do ludzi, do swego odbicia w lustrze.

            Inaczej przesrasz całe życie. Sorry, że tak dosadnie...
      • akacjax Re: Kasiorka. 12.09.05, 00:36
        A jeżeli ona jednak zechce opiekę? Szarpać się będziecie?
        Syn(powyżej 10 lat) powinien zostać z rozsądnym ojcem. Ale sądy u nas jakieś
        głupawe....
    • anja_pl Re: Kasiorka. 11.09.05, 22:53
      tri, to nie było przeciwko Twojej dziewczynie, Ona nie ma nic z tym wspólnego,
      to było do Ciebie, do Twojego zimnego podejścia do spraw codziennych, zwykłych,
      szarych, do Twoich słów wypowiadanych w temacie alimentów, tutaj jesteś z
      drugiej strony barykady, sam kiedyś napisałeś, że mógłbyś dawać więcej, ale eks
      Cię o to nie poprosiła, więc nie dajesz, a sam tego Jej nie zaproponowałeś, że
      możesz więcej,
      a dziś piszesz o komforcie budowy nowego związku kosztem porzuconej rodziny,
      sorry, ale to jest zimne draństwo

      dzieki za stwierdzenie, że samotność odbiera rozum, to prawda, patrzę po moich
      starych sąsiadkach, które przez dobrych kilka lat byłe same, teraz trudno,
      nawet rodzinie się z nimi dogadać, a przecież dzieciaki ciągle Je kochają,

      ale jeśli o mnie chodzi nie jestem samotna, ciągle mam dzieci przy mnie,
      rodzeństwo, rodziców i teściów, przyjaciół, nie należę do ludzi, którzy mają
      problem z wyjściem do innych... więc chyba to stwierdzenie było ogólnie, ku
      przestrodze ...

      i nie zasłaniaj się swoją Panią, bo wiesz o czym piszę i wiesz, że piszę do do
      CIEBIE
      • tricolour Nigdy nie napisałem... 11.09.05, 23:03
        ... że eksia ma mnie o alimenty PROSIĆ. Napisałem, że jak ma dodatkowe potrzeby,
        to ma mi o tym POWIEDZIEĆ.

        Ty zaś od początku (od trzech miesięcy) piszesz o tej prośbie, choć ja wtedy od
        razu poprawiałem Twoje niezrozumienie. Zakodowałas sobie słowo "prośba", choć
        takie słowo nigdy nie padło. Poprawiam Cie po raz kolejny, ale podejrzewam, że
        nic to nie da.

        Poza tym, to nie ja porzuciłem rodzinę, tylko żona mnie. To pisałem już bodaj w
        marcu...

        Czy Ty zawsze przekręcasz wypowiedzi? Z czego to wynika? Nieuwaga?
        • anja_pl Re: Nigdy nie napisałem... 11.09.05, 23:09
          tricolour napisał:

          >
          > Czy Ty zawsze przekręcasz wypowiedzi? Z czego to wynika? Nieuwaga?

          poszukam tych wypowiedzi, bo może Cię krzywdzę, jak znajdę napiszę...
          zatem do archiwum ...
          • tricolour Nie ma problemu - poczekam... 11.09.05, 23:21
            ... może i ja coś pokęciłem... Chyba jednak nie smile)

            A powiem Ci też, że zadzwoniłem we czwartek, by umówic się z wizytą i
            usłyszałem, że "w ten weekend sie nie da, w przyszły jest jakieś sympozjum... i
            może we wrzesniu wcale sie nie udać..."

            I wiesz co? NIC.
            Wychowa chore dziecko, które też może mieć chore relacje z ludźmi i problemu ze
            swoją rodziną.

            TRUDNO.
            • anja_pl Re: Nie ma problemu - poczekam... 11.09.05, 23:47
              tricolour napisał:

              > ... może i ja coś pokęciłem... Chyba jednak nie smile)

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=23792241&a=23792241
              paragraf 3 sad

              >
              > A powiem Ci też, że zadzwoniłem we czwartek, by umówic się z wizytą i
              > usłyszałem, że "w ten weekend sie nie da, w przyszły jest jakieś sympozjum...
              i
              > może we wrzesniu wcale sie nie udać..."
              >
              > I wiesz co? NIC.
              > Wychowa chore dziecko, które też może mieć chore relacje z ludźmi i problemu
              ze
              > swoją rodziną.
              >
              > TRUDNO.

              przykro mi z tego powodu, uważam, że dziecko powinno miec kontakt z obojgiem
              rodziców, córka w wieku Twojej potrzebuje wzorca męskiego, aby samej dojrzeć
              jako kobieta, Twoja ex kaleczy córkę, zabraniając Jej kontaktów z Tobą,
              pewnie wiesz o tym, i wtedy ta świadomośc jest jeszcze trudniejsze do zniesienia

              moja córak też nie chce chodzić na weekendy do Taty, ale jeśli Tata przyjedzie
              do domu, to z Nim porozmawia, już nie ucieka do swojego pokoju, dużo czasu mi
              to zajęło, aby Ją do tego przekonać, ale się udało, chociaż tyle...
            • scriptus Re: Nie ma problemu - poczekam... 11.09.05, 23:51
              Tri, na to się nie możesz zgadzać, to również Twoje dziecko, masz prawo się z
              nim spotykać
              • tricolour Ja nie mam zakazu... 11.09.05, 23:57
                ... to jest zwykła obojętność.

                To tak jakbys Ty do mnie zadzwonił i chciał sie spotkać, ale mnie by to wisiało.
                Zawsze są jakieś ważniejsze rzeczy niz spotykanie sie z kims obcym, prawda?

                • tricolour Z drugiej strony... 12.09.05, 00:00
                  ... gdybyś zadzwonił, to przyszedłbym na spotkanie smile))

                  Ale nie wyciągaj zbyt śmiałych wniosków smile))
                  • anja_pl Re: Z drugiej strony... 12.09.05, 00:06
                    tricolour napisał:

                    > ... gdybyś zadzwonił, to przyszedłbym na spotkanie smile))
                    >
                    > Ale nie wyciągaj zbyt śmiałych wniosków smile))

                    ogoliłbyś tors ??? wink)))))))))
                    bezecny albo jarkoni mieli golic na wzajemne spotkanie, ale ze spotkania chyba
                    nic nie wyszło i torsy maja nadal porośnięte wink))))
                    a ja takie lubie smile))))
                • anja_pl obojętnośc jest najgorsza, 12.09.05, 00:03
                  tricolour napisał:

                  > ... to jest zwykła obojętność.
                  >
                  > To tak jakbys Ty do mnie zadzwonił i chciał sie spotkać, ale mnie by to
                  > wisiało.

                  bo najbardziej rani, dlatego tak mocno zareagowałam na Twoje słowa, że ex
                  układa sobie nowe, komfortowe życie.
                  Czy rozmawiałeś kiedyś z ex nt spotkań z córką? Byłeś może u szkolnego
                  psychologa?
                  Może psycholog w szkole mógłby pomóc w relacjach między Wami?

                  nie wiem, kto jeszcze, a rodzice ex? nie widzą potrzeby kontaktu wnuczki z
                  ojcem?
                  • tricolour Szkolony psycholog... 12.09.05, 00:24
                    ... radził żeby niczego już nie zmieniać ze względu na dorastanie córki (15
                    lat). Jak kiedyś bedzie chciała, to nawiążemy bliższe relacje.

                    Mnie też takie wyjście odpowiada, bo wspólnych tematów w zasadzie nie mamy.
                    • a_cynamonka Re: Szkolony psycholog... 12.09.05, 00:42
                      tricolour napisał:
                      >
                      > Mnie też takie wyjście odpowiada, bo wspólnych tematów w zasadzie nie mamy.

                      Przepraszam, mogę się wtrącić? Mój ojciec nie miał ze mna wspólych tematów, miał
                      również wielkie trudnosci w okazywaniu uczuć, kochał mnie bardzo, ale mi tego
                      nie umiał okazać, prawie w ogóle ze mną nie rozmawiał. NIe jestem Ci w stanie
                      wytłumaczyć jak bardzo to fatalnie zaważyło na całym moim życiu.
                      • tricolour Takie mogą być konsekwencje... 12.09.05, 11:44
                        ... liczę się z tym.
                        • nangaparbat3 Re: Takie mogą być konsekwencje... 13.09.05, 21:33
                          tricolour napisał:

                          > ... liczę się z tym.

                          ale frycowe zapłaci córka.
                    • akacjax Re: Szkolony psycholog... 12.09.05, 00:42
                      Miałam słabe relacje z ojcem-bo mijaliśmy się. Do tego dominująca
                      matka...skutek-źle wybierałam facetówsad
                      Dopiero wpólna praca, wspólne zawodowe tematy zbliżyły nas- ale to za późno.
                      Nie był przy mnie, gdy potrzebne było jego wsparcie.
                      • scriptus Re: Szkolony psycholog... 12.09.05, 01:06
                        Tri, nie rezygnuj, to Twoja córka...
                        Dla dziewczynki ojciec powinien być tym pierwszym wspaniałym facetem, który
                        niestety, jest zajęty. Przez mamę. Świetlanym przykładem, do którego ci następni
                        mogą zaledwie dorównywać ;DDDD.
                    • bezecnymen Re: Szkolony psycholog... 12.09.05, 16:13
                      nie ma kontaktów to i wspólnych tematów brak.... bo i skąd nagle się mają
                      wziąć, skoro w jej życiu nie uczestniczysz?
                      • a_cynamonka Re: Szkolony psycholog... 13.09.05, 13:55
                        z dzieckiem nie trzeba mieć wspólnych tematów, dziecko to nie partner życiowy,
                        to nie kumpel, którego się wybiera pod kątem wspólnoty zainteresowań... do
                        świata dziecka można i trzeba wejść, czasami nawet świadomym wysiłkiem, i można
                        i trzeba je w ten sposób wprowadzać w świat dorosłych... w swój świat. A co do
                        psychologa szkolnego, hm... może to zależy, kto pierwszy z nim rozmawiał? Sama
                        pracuję w szkole i wiem coś o tym, niestety...
                    • julka1800 Re: Szkolony psycholog... 13.09.05, 14:45
                      tricolour napisał:

                      > ... radził żeby niczego już nie zmieniać ze względu na dorastanie córki (15
                      > lat). Jak kiedyś bedzie chciała, to nawiążemy bliższe relacje.
                      >
                      > Mnie też takie wyjście odpowiada, bo wspólnych tematów w zasadzie nie mamy.

                      Wiesz co tri, opowiem zdarzenie z ostatnich kilku dni, rzecz dotyczy relacji
                      ojciec - syn

                      Mój syn kilka dni temu przyszedł smutny ze szkoły, bo jego najlepszy kolega
                      powiedzial mu "Nie lubie Cie". Ja wiem, ze dzieci mowią sobie takie rzeczy, a
                      za dwa dni bawią sie razem, probowalam mu to wytłumaczyc, ale bezskutecznie,
                      tego samego wieczoru syn poprosił o telefon i ze chce rozmawiac z tatą.
                      Wykreciłam numer, rozmawiali 10 min, jak w szkole, dobrze, jak koledzy prawie
                      dobrze, nie zdąrzył powiedziec co dalej /bo to nie rozmowa na 10 min, raz w
                      miesiacu/, suma sumarum tata nic sie nie dowiedzial ba, nie poznal przyczyny
                      dlaczego akurat w ten dzien syn chcial z nim rozmawiac. Poznym wieczorem
                      wykrecilam jego numer jeszcze raz, zeby mu to sama powiedziec, właczona byla
                      sekretarka, nagralam sie "Chce porozmawiac o dziecku"
                      I nic, zero
                      Wczoraj ponownie wykreciłam numer, ponownie sekretarka, nagralam sie
                      Dzis dostałam SMSa "Co sie dzieje?"
                      Oddzwaniam, mowie ze syn dlatego dzwonil, ze chce z nim powaznie porozmawiac
                      itd i co słysze?

                      tik...tik...tik..tik

                      odłożył słuchawkę

                      • julka1800 Re: Szkolony psycholog...cd 13.09.05, 14:51
                        zeby miec wspolne tematy z dzieckiem trzeba sie kontaktowac na co dzień,

                        zeby sie kontaktować trzeba CHCIEĆ
                • scriptus Re: Ja nie mam zakazu... 12.09.05, 00:27
                  Tri, jak bym do Ciebie zadzwonił z propozycją spotkania na piwo, a Ty byś
                  odmówił, pewnie po prostu nie zadzwoniłbym juz drugi raz, a ponadto pewnie nie
                  za bardzo bym się przejął odmowa obcej osoby...
                  Mam nadzieję, że tylko o takie ewentualnie spotkanie może chodzić, bowiem ja
                  torsu na pewno nie ogolę ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

                  Twoje dzieci nie są dla Ciebie obce, masz święte i niezbywalne prawo się z nimi
                  spotykać ile razy macie na to czas i ochotę, moim zdaniem stosunek , chcenie i
                  niechcenie byłej małżonki nie ma tu nic do rzeczy. Ona po prostu nie ma prawa
                  Wam tego utrudniać. Może jesteś jej byłym mężem i osobą obcą, ale dzieci nie są
                  byłe...
            • akacjax Re: Nie ma problemu - poczekam... 12.09.05, 00:33
              Relacje buduje się od urodzenia dziecka.
              • scriptus Re: Nie ma problemu - poczekam... 12.09.05, 01:00
                akacjax napisała:

                > Relacje buduje się od urodzenia dziecka.

                To jest fakt... kiedy ojciec przytula ucho do ciężarnego brzucha, kiedy jest
                świadkiem narodzin swojego dziecka, pomaga w opiece nad kilkuminutowym
                noworodkiem, kiedy codziennie lub niemal codziennie od urodzenia jest ze swoimi
                dziećmi po kilka godzin, więź jest niewyobrażalnie silna. Takie dziecko nie
                pozwoli sobie odebrać swojego tatusia.
            • bellima Re: Nie ma problemu - poczekam... 12.09.05, 12:14
              tricolour napisał:

              > ... może i ja coś pokęciłem... Chyba jednak nie smile)
              > A powiem Ci też, że zadzwoniłem we czwartek, by umówic się z wizytą i
              > usłyszałem, że "w ten weekend sie nie da, w przyszły jest jakieś sympozjum...
              i> może we wrzesniu wcale sie nie udać..."
              >


              czegos nie rozumiem;
              nie mozesz zaprosic córki do spedzenia wieczoru/weekendu/wakacji u ciebie? a
              nie tylko forma "wizyt" u ex?
              wymyslic samamu atrakcyjny dla córki program, żeby ja
              zachacić/ośmielić/zainteresować i powoli pokazywac jej, ze MA OJCA tak samo
              zaangazowanego w jej codzienne problemy jak matka?
              czy zdajesz sobie sprawe ze wychowanie dziecka wymaga WYSIŁKU?


              > I wiesz co? NIC.
              > Wychowa chore dziecko, które też może mieć chore relacje z ludźmi i problemu
              ze> swoją rodziną.
              > > TRUDNO.


              bardzo prosto sobie odpuszczasz córkę:
              "trudno, to ex wychowa chore dziecko. ty nie."
              i to będzie oczywiście tylko jej wina...?

              • tricolour Będę już tym pisał chyba czwarty raz... 12.09.05, 12:20
                ... że jest tak, jak jest i z czego to wynika.

                Nie skarżę się na takie rozwiązania i nie winię żony za wychowywanie dziecka.
                Dlatego napisałem TRUDNO.

                Takie są konsekwencje rozwodu.
                • bellima Re: Będę już tym pisał chyba czwarty raz... 12.09.05, 12:29
                  tricolour napisał:

                  > ... że jest tak, jak jest i z czego to wynika.
                  >
                  > Nie skarżę się na takie rozwiązania i nie winię żony za wychowywanie dziecka.
                  > Dlatego napisałem TRUDNO.
                  > Takie są konsekwencje rozwodu.


                  odpuszczasz dziecko. bo tak najprosciej. dla ciebie.
                  • tricolour Mylisz się. 12.09.05, 12:39
                    Tak jest najprościej dla dziecka i jest to opinia psychologa dzicięcego, który
                    zna całą sytuację i jest fachowcem w tej materii.

                    • bellima Re: Mylisz się. 12.09.05, 13:02
                      a, sory, w złym czasie napisałam "odpuszczasz".
                      nie da sie na siłę budowac więzi z dzieckiem po rozwodzie jeśli się jej przed
                      nie miało.
                      • tricolour Czy ja napisałem... 12.09.05, 13:05
                        .. do Ciebie coś obraźliwego, czy inaczej Cię uraziłem, że mnie tak łatwo osądzasz?

                        Pisz sobie co chcesz, bo i tak nie wiesz o czym piszesz.
                        • bellima Re: Czy ja napisałem... 12.09.05, 13:12
                          wiesz,właściwie nie rozczarowales mnie reakcja...
                          jak nie chcesz by cie komentowac to nie pisz o sobie na forum.
                          a jak juz piszesz to licz sie z tym ze inni powiedza co o tym mysla. nawet o
                          tobie powiedza, wyobraz sobie.smile)
                          • tricolour I vice versa. 12.09.05, 13:26
                            Ale rozróżniajmy komentarze od aluzji.

                            Z psychologicznego punktu widzenia aluzja jest agresją.
                            • bellima Re: I vice versa. 12.09.05, 13:38
                              to jeszcze poszukaj w ksiązce czym jest np szyderstwo.




                              • tricolour Popularny Słownik Języka Polskiego... 12.09.05, 13:53
                                ... mówi: "zjadliwe, dotkliwe żarty, drwiny"

                                I co z tego?
                                • bellima Re: Popularny Słownik Języka Polskiego... 12.09.05, 13:59
                                  może tą drogą samemu ci sie uda sie zdiagnozowac?
                                  • tricolour Prawo Rzymskie... 12.09.05, 14:14
                                    ... a także jeden z kanonów Prawa Kanonicznego stanowi (cytuję):

                                    "Obowiązek udowodnienia leży na tym, który coś twierdzi"

                                    Twierdzisz coś?
                                    • bellima Roma locuta 12.09.05, 14:30
                                      na ten moment twierdze, ze ta bezprzedmiotowa rozmowa mnie nudzi
                                      co moge udowodnic szerokim zieweem.

                                      zostawiam cie wiec bys mogl wszystkie akapity przestudiowac pod kontem swoich
                                      twierdzeń, szczegolnie w aspekcie tego forum.
                • akacjax Re: Będę już tym pisał chyba czwarty raz... 13.09.05, 00:14
                  Po pierwsze-konsekwencje rozwodu nie powinny wpływać na dobro małoletnich
                  dzieci-to wiesz-bo bez tego nie powinien być rozwód przyznany. Więc argument,
                  że relacja z dzieckiem jest konsekwencja rozwodu-mnie nie przekonuje.

                  Jeżeli czujesz, że exia ogranicza Twój kontakt z córką to może zwróć się do
                  sądu o ustalenie tych kontaktów. Ludzie walczą...gdy chcą.

                  A co do opinii psychologa-fachowca-no i między nimi różne opcje sa -ten albo
                  Twój znajomy, albo po prostu nie znasz innej opinii, a ta pasuje Tobie, więc
                  się jej trzymasz.

                  Drażni mnie gdy z jednej strony pokazujesz siebie jako gorliwego i prawego
                  katolika, a z drugiej tylko źdźbło w cudzym oku widzisz...

                  Lepiej byłoby gdybyś powiedział-nie mam siły na kontakty z dorastająca córką.
                  Nie umiem spojrzeć jej w oczy. Nie szukam gorliwie kontaktów...
                  • clio11 Re: Będę już tym pisał chyba czwarty raz... 13.09.05, 14:20
                    Hej, Akacja, nie zagalopowałaś się? Czy mieszkasz po sąsiedzku? Znasz sytuację?
                    Po co dolewasz oliwy do ognia i podgrzewasz atmosferę?
                    • tricolour Wyznaję zasadę... 13.09.05, 20:28
                      ... że kto atakuje, ten godzi się obrywać. Zatem zdanie Akacji traktuję z
                      przymrużeniem oka.

                      A szczególnie podważanie kompetencji psychologa, który zna mnie ze 4 lata...
                      • akacjax Re: Wyznaję zasadę... 14.09.05, 01:25
                        Właśnie wyznaję zasadę nieufności wobec: psychologa, lekarza, sędziego,
                        policjanta, księdza, nauczyciela...każdy z nich to człowiek, może się mylić,
                        nawet jak zna mnie 10 lat.

                        Czepianie się jednej opini jest jakie jest.


                    • akacjax Re: Będę już tym pisał chyba czwarty raz... 14.09.05, 01:36
                      Skoro wywnętrzamy się na forum, to można objaśniać szczegóły-które decydują o
                      takiej a nie innej postawie(w przypadku Tri jako katolika pewne zasady są mi
                      znane, bo wyznaję podobne).



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka