zwierciadlo0
29.12.05, 14:35
Jak tylko Go zobaczylam zaczelam plakac i tak przez cala rozprawe, na
ogloszeniu wyroku lekko oslablam chyba. Nie wiem dlaczego ale sedzia byl po
mojej stronie, zapedzil Exa w kozi rog, tak to czulam. Na poczatku pomylil
powoda z powodka, wiec moze dlatego otoczyl mnie juz jakims cieplem?
Ex byl nawet normalny, nawet mnie pocieszal, zebym nie plakala bo Nam rozwodu
nie dadza. Potem chcial mnie odwiezc, ale nie skorzystalam.
To potworna trauma. Nie spodziewalam sie ze na jednej rozprawie sie skonczy.
Jestem wolna...boshe, inna rzeczywistosc, czy to ja ta sama? Czuje sie zle,
jakas gorsza chyba.
PS. Maheda dzielnie mnie wspierala i przed i po, dziekuje za telefon, bardzo
pomogl! Dziekuje Wam wszystkim. Dzis mysle ze powinnam wybrac sie do
psychoterapeuty, ale to moze potrzeba chwili tylko.