Dodaj do ulubionych

Wrocilam...

29.12.05, 14:35
Jak tylko Go zobaczylam zaczelam plakac i tak przez cala rozprawe, na
ogloszeniu wyroku lekko oslablam chyba. Nie wiem dlaczego ale sedzia byl po
mojej stronie, zapedzil Exa w kozi rog, tak to czulam. Na poczatku pomylil
powoda z powodka, wiec moze dlatego otoczyl mnie juz jakims cieplem?

Ex byl nawet normalny, nawet mnie pocieszal, zebym nie plakala bo Nam rozwodu
nie dadza. Potem chcial mnie odwiezc, ale nie skorzystalam.

To potworna trauma. Nie spodziewalam sie ze na jednej rozprawie sie skonczy.
Jestem wolna...boshe, inna rzeczywistosc, czy to ja ta sama? Czuje sie zle,
jakas gorsza chyba.
PS. Maheda dzielnie mnie wspierala i przed i po, dziekuje za telefon, bardzo
pomogl! Dziekuje Wam wszystkim. Dzis mysle ze powinnam wybrac sie do
psychoterapeuty, ale to moze potrzeba chwili tylko.
Obserwuj wątek
    • tachazit Re: Wrocilam... 29.12.05, 14:49
      To chyba duża ulga że masz już to za sobą, mimo że teraz targają się w tobie
      wspomnienia, emocje. Ale jak miną te pierwsze wrażenia, to zobaczysz jaką masz
      w życiu przestrzeń dla siebie.

      A byłaś odreagować na zakupach, tak jak planowałaś ?
      • zwierciadlo0 Re: Wrocilam... 29.12.05, 14:53
        Bylam, ale to nic nie dalo. Nic nie widzialam poza moimi ciezko trzymanymi za
        powiekami lzami...
        Narazie targaja mna emocje, co bedzie potem, nie wiem.
        • julka1800 Re: Wrocilam... 29.12.05, 14:57
          potem bedzie lepiejsmile

          Trzymaj siesmile
        • ak70 Re: Wrocilam... 30.12.05, 08:56
          Słonko... nie wiem czy słowo "gratuluje" jest właściwe, ale zaczęłaś nowe życie
          i nie oglądaj sie za siebie, choc wiem, że to bardzo, bardzo trudne. Powiedz
          sobie: to Ja, nowa ......... (tu wpisz swoje imię), teraz to jest moje życie i
          nikt więcej nie będzie mną dyrygował i wykorzystywał mnie psychicznie! Najpierw
          sie wypłacz dla oczyszczenia, a potem uśmiechnij sie do swojego odbicia w
          lustrze i zacznij nowy dzień.
          Życzę powodzenia na Nowej Drodze Życia - fascynującej, pełnej niespodzianek,
          radosnej, bez obciążeń... kto wie, może za jakimś zakrętem??? smile)
          Pozdrawiam i ściskam!
    • joasia69 Re: Wrocilam... 30.12.05, 08:33
      będzie dobrze, a już na pewno spokojniej (psychicznie)
      i na pewno inaczej.....
      pozdrawiam
      trzymaj się cieplutko smile
    • zwierciadlo0 Nastepny dzien 30.12.05, 10:09
      Ciezko mi cholernie, staram sie nie plakac, choc te lzy same leca. Teraz pewnie
      skoczylabym z mostu, tam jest taka przestrzen i nic nie uwiera.
      Zastanawiam sie czy ja zostalam wychowana w idealnym swiecie, ze nie potrafie
      znosic porazek? Moze jestem zbyt ambitna? (to mowil mi Maz) Czy ja sie z tego
      podniose? Dlaczego to sie stalo? To nie tak mialo byc......sadsad
      Wyjezdzam na kilka dni, trzymajcie sie cieplo w ten Nowy Rok.
      • ak70 Re: Nastepny dzien 30.12.05, 10:11
        Zwierciadełko... duużo siły życzę! Słońce wstanie następnego dnia tak czy siak!
        Wróć do nas z tej wyprawy... nabierz sił i wiary, że potrafisz.
        Buziaki!
      • joasia69 Re: Nastepny dzien 30.12.05, 10:29
        bo teraz dużo różnych pytań będzie
        Powoli wszystko przejdzie.
        Ja 2 miesiące jestem po rozwodzie, pytań dalej mam dużo. Nowy Rok przywitam w
        gronie moich dzieciaków.
        Wcale wesoło mi nie jest, ale wiem ze będzie lepiej smile)
        Bo po prostu tak musi być!!!
        Wszystkiego naj.....w Nowym Roku!!
        • zwierciadlo0 Re: Nastepny dzien 30.12.05, 10:44
          Bralas cos Asiu na uspokojenie?
          • joasia69 Re: Nastepny dzien 30.12.05, 10:54
            brałam w trakcie trwania rozwodu
            potem przestałam
            teraz już nie muszę
            Wszystko mija i potem jest lepiej
            Uśmiechnij się!!
            Jakby co, pisz na priv
            • zwierciadlo0 Re: Nastepny dzien 30.12.05, 10:55
              Ale ja mysle czy teraz czegos nie kupic? Nie moge opanowac placzu.
              • joasia69 Re: Nastepny dzien 30.12.05, 11:05
                jejku!
                kup, wyciszysz się
                zaśniesz
                a płakać i tak bedziesz jeszczenie raz
                ja też czasami płaczę jeszcze smile)
                • brzoza75 Re: Nastepny dzien 30.12.05, 14:12
                  jestem tylko w stanie wyobrazić sobie co czujesz, te wszystkie emocje sa
                  jeszcze przede mną, z jednej strony zazdroszczę a z drugiej zbieram ogromne
                  pokłady siły na moją pierwszą sprawę dlatego cenne są dla mnie wasze wskazówki
                  a jeszcze bardziej wsparcie jakie dziewczyny i chłopaki dajecie nam jeszcze
                  przed a potem po,ktos mi powiedział że pójść ze mną powinien ktoś kogo on nie
                  zna, wtedy będę się czuła bezpieczniej, może ma rację ...
    • zwierciadlo0 Nic juz nie bedzie takie samo 02.01.06, 11:02
      Wrocilam i tym razem. Tyle ze z wyprawy sylwestrowej, na ktora wybralam sie,
      tzn. zostalam wycignieta sila, zeby sie nie zaplakac w domu. Oczywiscie o
      polnocy, przezylam znow cos potwornego, jakby mi ktos grunt spod nog zabieral.
      nawet alkohol nie pomogl, chyba nawet zaszkodzil.
      Wszystko jest jakies inne, zupelnie inne, na niczym mi nie zalezy, nic nie ma
      juz takiego znaczenia, budze sie ze strachem w oczach ....i co dalej? Niby
      wkolo jest sporo osob ktore mnie wspieraja, sa blisko, ale...ale czuje sie zle.
      Pogrzebane marzenia tak bola?
      • ak70 Re: Nic juz nie bedzie takie samo 02.01.06, 11:16
        Bardzo... bardzo bolą...
        Moje też juz chyba czas pogrzebać, choć jeszcze mam zrywy do walki... ale chyba
        to walka z wiatrakami... a ja jestem za gruba na Dob Kichota (bardziej pasuję
        na Sancho Pansę...) he he he.... sad((
        Trzymaj się, choć to pewnie niemożliwe...
        • akacjax Re: Nic juz nie bedzie takie samo 02.01.06, 11:32
          Niestety to musi potrwać. Chciałabyś w mig przeboleć kawałek życia? Ale jedno jest pewne-ból ustanie, gdy tylko sprawy się pozamykają. Ból Cie nie opuści jeżeli mimo upływającego czasu będziesz go w sobie pielęgnować. Ale teraz jest czas bólu i żałoby po tym co się skończyło. I przyglądaj się maleńkiej myśli, która będzie się rozrastać:teraz będzie nowe-lepsze życie.
      • maheda Re: Nic juz nie bedzie takie samo 02.01.06, 12:26
        Nooo kochana! Widzę, że mamy zadatki na cierpiętnicę na forum!
        Witam w Nowym Roku smile
        U mnie w rodzinie mówi się, że jeśli ktoś umiera, to nie wolno o tym kimś
        non-stop myśleć, nie wolno cały czas rozpaczać, nie wolno żyć wspomnieniem,
        trzeba się brać za układanie życia od nowa, bo umarłemu i tak życia się nie
        wróci, a sobie i wszystkim dokoła skutecznie się je obrzydza! Uważa się też, że
        nie pozwala się tym samym temu komuś całkowicie "przejść na drugą stronę", a
        skazuje się go na zawieszenie "między ziemią a niebem".
        Powiedz mi, co chcesz uzyskać takim rozdrapywaniem ran? Oczywiście, że śmierć
        bliskiej osoby czy własnego związku boli. Oczywiście, że człowiek czuje się jak
        porządnie walnięty czymś ciężkim. Ale drapanie ran nigdy nikomu nie przyniosło
        niczego dobrego.
        • zwierciadlo0 Re: Nic juz nie bedzie takie samo 05.01.06, 22:37
          A moj Eks Maz chodzi dumny jak paw. Boli jak diabli.
          Widac bylam zla kobietasad
          • ak70 Re: Nic juz nie bedzie takie samo 06.01.06, 10:20
            On tak sie zachowuje bo WIE ZE CIEBIE BOLI!! I dlatego powinnaś pokazać mu nowe
            oblicze zwierciadelka smile) Pewną siebie, wyzwolona z pęt małżeńskich, atrakcyjną
            kobietę. I tak trzymać! (eeech! fajnie radzić komuś... a sama co? hipokrytka...)
    • zwierciadlo0 Re: Wrocilam... 06.01.06, 10:47
      A ja mysle ze pomimo tylu lat bycia nieszczesliwa ja sie nie pogodzilam z
      faktem, ze Nas nie ma, ze Nam nie wyszlo. Ni epotrafie sie pogodzic z porazka
      chyba.
      • ak70 Re: Wrocilam... 06.01.06, 15:44
        Teraz juz niestety MUSISZ... im szybciej sie z tym pogodzisz tym będzie
        łatwiej. Ja tez jestem na tym etapie, tylko, że my jeszcze pertraktujemy... ale
        nie wiem czy to ma sens.
        • porucznikk Re: Wrocilam... 06.01.06, 20:42
          ak70 napisała:

          > my jeszcze pertraktujemy... ale
          >
          > nie wiem czy to ma sens.
          Sprobujcie przejść do działania, może się wiele wyjaśnić i pertraktacje będą
          łatwiejsze.
          por.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka