sconosciuta
01.06.06, 15:03
Wielka milosc, wpadka, rozterki mojego chlopaka, wreszcie decyzja
slub.Calkiem nieźle zaczelo nam sie wieść we trojkę.On duzo pracowal, ja
siedzialam z synkiem w domu.Wszystko byloby ok gdyby nie jego despotyczny
charakter.On pan karmiciel-ja domowa slużąca i kochanka.nie powiem dzieckiem
zajmowal sie dobrze, ale te jego wypady z kolegami na popijawki, wracanie o
której mu sie podobalo bez zadnej informacji...Pozniej to ustalo, pojawilo
sie drugie dziecko, nowe mieszkanie i samochod i zylo nam sie naprawde
sielankowo.Czekalam kazdego dnia w oknie na jego powrót do domu.A pozniej
nowi znajomi, zachlysniecie sie z naszej strony roznego rodzaju imprezami-
albo on wychodzil , albo ja, czasami razem i bylo nam tak dobrze ,
akceptowalismy to.Pozniej znow zwrot akcji i maz zaczal swoje wychodzenie bez
mowienia gdzie i jak, zaczal wyjezdzac na jakies balety.Ale ja to
akceptowalam bo-no wlasnie lozyl na dom na dzieci , ja nigdy nie pracowalam
zreszta na jego zyczenie, zeby dzieci mialy jak najlepsza opieke i on obiadek
na czas i koszulki poprasowane i ulozone alfabetycznie.Poczulam znuzenie ta
sytuacja , on nie widzial w tym zadnego problemu i mowil ze sie czepiam o
nic.Nawiazalam romans (glupia sprawa internetowy) przerodzila sie w
rzeczywistosc.Zakochalam sie na zaboj, chcialam odejsc.Z meza strony placz i
zgrzytanie zebow.W koncu zostalam z nim pogodzilismy sie i wszystko
wydawaloby sie ze jest ok , ale nie bylo.Konsekwencje mojego romansu ciagnely
sie jeszcze jakis czas( kochanek dzwonil, mailowal )nie powiem czytalam to ,
odpisywalam ze to koniec i "czyscilam" kompa.A moj maz sprawnie zabiawial sie
w detektywa, chyba jakis informatyk mu w tym pomagal , zebral cala kupe
dowodów i mimo ze wczesniej wybaczyl, teraz żąda rozwodu bo nie moze mi
wybaczyc i nic juz do mnie nie czuje.A ja coz czuje sie troche skolowana bo
na h** prosil bym zostala ,ja zerwalam z kochankiem dla niego , a on
najwyraźniej od samego poczatku snul plany "slodkiej zemsty".Rozwalic jej
rozmas a potem porzucic .Troche go rozumiem , ale ....No wlasnie dowiedzialam
sie ze chce rozwodu 2 dni temu i nie umiem sobie z tym poradzic .Nawet nie
wiem co czuje raz mysle ze go kocham , raz ze nie...Q....co ja mam robic ,
jak zaczac zyc samodzielnie w gównianym mieście gdzie nie ma pracy
Pewnie dostane niezle zjeby od Misia
pozdrawiam