Dodaj do ulubionych

proszę poradźcie

08.09.06, 20:34
witam wszystkich. nigdy nie myslalam że trafie na takie forum, a
jednak....Potrzebuje porady.Bylismy małżeństwem 9 lat.fajnym małżeństwem.
Teraz to już bez znaczenia czemu sie rozwodzimy.Rozwodzimy sie kulturalnie,
bez szarpania, bez sprzeczek. Mamy 2 dzieci w wieku 4 lat.Ustaliliśsmy że
dzieci zostają ze mna.Oboje bardzo je kochamy.Mamy nowych partnerów. Ja
mieszkam jeszcze sama z dziećmi, maż z nową partnerką. Problem pojawił sie
dzisiaj.On chce żeby dzieci mieszkały tydzien u niego a tydzień u mnie. dla
mnie to chore i nie bedzie to dobre dla dzieci. Mysle że mąż jest zazdrosny o
to że dzieci dużo czasu spędzają z moim nowym partnerem i bardzo go lubia.Czy
mam rację że dzieci nie powinny mieć dwóch domów? jeśli tak to jakich
argumentów użyć? Dodam ze mąż dotychczas zabierał dzieci na weekendy.Co o tym
myślicie?
Obserwuj wątek
    • akacjax Re: proszę poradźcie 08.09.06, 21:01
      Kontakty z dziećmi najlepiej dogadać między sobą, ale to nie może być takie zamieszanie dla dzieci, bo ich dobro jest najważniejsze.
      Jeżeli nie uzgodnicie tego, to sąd może przedłużać rozwód, a nawet go nieudzielić gdyby było narażone dobro małoletnich dzieci.

    • tricolour W takiej na przykład Szwecji... 09.09.06, 10:35
      ... normą jest to, co chce twój mąż. Dzeci spędzają tydzień (albo dwa) u każdego
      z rodziców.

      Poza tym wiesz czego chce Twój mąż. A czego Ty chcesz?
      • andy322 Re: najważniejsze sa dzieci 09.09.06, 15:46
        tu nie Szwecja, to chore aby dzieci co tydzeiń zmieniały dom. dla nich to
        trudna sytuacja, muszą mieć swoje miejsce, gdzie będą czuły się pewnie, swój
        pokój, zabawki i coc co nazywa się poczuciem bezpieczeństwa. nie patrz na to co
        chce Twój mąż, tylko na dzieci. to co innego jak idą z domu na wekeend, a co
        innego jak okrągły rok spędzaja na walizkach co tydzień przenosząć się od ojca
        do matki...
        • duzia1 Re: najważniejsze sa dzieci 09.09.06, 17:27
          dzieki, też tak myśle. Ja bardzo chialabym aby dzieeci mieszkały ze mna a
          weekendy pędzały z tata. Zresztą on wie ze nawet w tygodniu może po nie
          przyjechać i zabrac na spacer, czy na lody.
          • scriptus Re: najważniejsze sa dzieci 09.09.06, 17:48
            A czego chcą dzieci?? Czy ktoś z nimi rozmawiał?
            • buba77 Re: najważniejsze sa dzieci 09.09.06, 19:27
              dzieci za małe aby o tym decydowały. Potrzebuja spokoju i stabilności.
              mam przykład takiego układu u bliskich znajomych i nie polecam. dzieci
              znerwicowane, teraz mają 11 i 10 lat, kłopoty w szkole itp., a to sie wydarzyło
              6 lat temu. Pewnie nie tylko ta sytuacja nieustannych przenosin to spowodowała,
              ale na pewno nie przyczyniła sie do zwiekszenia ich równowagi. Nie będę
              wchodziła w szczegóły, moim zdaniem powinniście wszyscy razem pojsc do
              psychologa.
              • duzia1 Re: najważniejsze sa dzieci 09.09.06, 20:41
                jestemy umówieni do psychologa na poniedziałek, ale bardzo sie boje ze powie iż
                to dobry pomysł.To będzie dla męża wyrocznia a ja i tak mam swoje zdanie.
                • athmos Re: najważniejsze sa dzieci 09.09.06, 21:06
                  Nie zrozum mnie zle, ale musisz najpierw sama zdecydowac, czy chcesz jak najlepiej dla dzieci, czy tez
                  zeby nie bylo tak jak chce Twoj eks? Bo cos mi sie wydaje, ze to drugie...
        • tricolour Do Andy322. 09.09.06, 23:52
          Napisz proszę jakie masz kwalifikacje, by pisać, że standardy zachowań
          rodzicielskich sa chore. Fakt, że dzieci spędzaja czas naprzemiennie z rodzicami
          nie jest wymysłem rodziców, którzy podrzucaja sobie kukułcze jaja, ale został
          właśnie opracowany przez psychologów.
          Faktem jest, że inni psychologowie wypowiadają sie negatywnie o tym pomysle,
          wcale nie znaczy, że ktoś ma absolutną rację...

          Poza tym ciekawe jak sobie wyobrażasz spędzanie weekendu u ojca bez posiadania
          własnego pokoju, zabawek, łózka, ubrania - czyli swojego miejsca u ojca w domu.
          Z tym miejscem musi wiązac sie poczucie bezpieczeństwa na weekend. A stąd już
          tylko krok, by ten weekend przedłużyć.

          I na koniec: Twoja gwałtowna reakcja wskazuje, że dziwnie rozumiesz dobro
          dziecka, bo człowiek dbający o dziecko jest ciekawy pomysłów innych ludzi,
          którzy maja inne doświadczenia. Kategoryczne upieranie sie przy rowiązaniu
          jedynie słusznym (dzieci do ojca na weekend) bardziej pachnie mi potrzebą
          odpoczynku od dzieci w trakcie tego weekendu... niż mysleniu o dobru dziecka w
          ogóle.
          • nangaparbat3 Re: Do Andy322. 10.09.06, 00:09
            Kiedys ex zaproponowal opieke naprzemienną i obie z corką zaprotestowalysmy
            zywiołowo.
            Zmienianie co tydzień domu - no sam sobie wyobraź, ze przez tydzień mieszkasz u
            swojej ex, a nastepny tydzień u Twojej przyjaciołki, i tak na zmianę. To
            własciwie gdzie byś mieszkal? Gdzie by był Twój dom? Nie jestesmy nomadami.
            Poza tym zmiana domu to tez inne podworko, inni koledzy. Nigdzie nie jest sie u
            siebie.
            Byc moze zdarzaja się dzieci, dla ktorych taka forma życia jest całkiem do
            przyjecia - sądzę jednak, ze nie jest to dobre.
            Co innego podróżowac, nawet przez wiele miesiecy, ale wiedzieć że gdzieś tam
            jest nasz dom - a tak - który dom nasz?


            Cała reszta to szczegóły.
            • tricolour Masz wiele racji i podobnie myślę... 10.09.06, 00:23
              ... dlatego napisałem, że tak jest w tej cholernej Szwecji smile)

              I tam wiele osób chwali sobie takie rozwiąznie własnie ze względu na dobro
              dzieci. Są tez zdania, że to nie jest dobre...

              A wiesz jaka jest nawiększa wada samodzielnego wychowywania dziecka? Ano taka że
              uczysz dziecko samodzielnego wychowywania dzieci i w ten sposób kodujesz
              gówniarzom model na niepełną rodzinę. Tak mówią badania.
              • nangaparbat3 Re: Masz wiele racji i podobnie myślę... 10.09.06, 00:51
                tricolour napisał:

                > A wiesz jaka jest nawiększa wada samodzielnego wychowywania dziecka? Ano taka
                że uczysz dziecko samodzielnego wychowywania dzieci i w ten sposób kodujesz
                > gówniarzom model na niepełną rodzinę. Tak mówią badania.

                Tak. Wiele razy o tym myslałam, ze tak moze być.
                No ale co poradzę?
                Ojczyma dla niej nie chciałam, mam kolezanki, ktore miały ojczymow, i nie było
                to dobre.
                Widac musi byc jak jest.
                POcieszam się, że jej tato jest obecny w jej zyciu, że maja wspolne sprawy,
                wspolne radosci. Że jest zawsze, kiedy cos sie ważnego dzieje - i dobrego, i
                trudnego. Zwłaszcza ostatnio utwierdzilam się w przekonaniu, ze jest dobrym
                ojcem, kiedy ona ma 15 i daje nam nieźle popalić, odpychajac nas od siebie dość
                zdecydowanie. Pocieszam się, że w szkole ma dwoch genialnych nauczycieli
                ważnych i ulubionych prrzez nia przedmiotów - są dla niej autentycznymi
                autorytetami i troche pewnie uzupelniają domowe braki.
                Ale czasem sie martwię - tyle ze nie za długo, no bo co będę na zapas?
                Poza tym - samotne wychowywanie dziecka to tez nie tragedia, oczywiscie jesli
                sie ma wsparcie rodziny, przyjaciol.
                Jakoś idzie smile
                I wiesz co?
                W tym roku zima była taka długa, ona długo chorowala, ktoregos dnia stałysmy w
                kuchni przy oknie i nagle ona zaczęla się smiac, radosnie, na całe gardlo, i
                wołać "Patrz, patrz!" - a za oknem krzak zrobił sie nagle caly zielony.
                Wtedy sobie pomyslalam, ze skoro umie tak bardzo cieszyc sie czyms tak
                powszednim i zwyczajnym, bedzie szczęsliwa. Że jesli w ogole jest w zyciu
                jakakolwiek gwarancja szczęścia, to wlasnie ta - umiec cieszyc się tym, co jest.
                • to.ja.kas Re: Masz wiele racji i podobnie myślę... 10.09.06, 00:57
                  Piękna historia. Tego staram sie pilnowac u siebie i uczyc moja Mała - ciesz
                  sie drobiazgami i głupotkami a naucz sie nimi nie martwic.

                  Mam nadzieje, ze pozwoli jej to uniknac rozgoryczenia, niespełnienia i schizy w
                  zyciu.
                  • duzia1 Re: Masz wiele racji i podobnie myślę... 10.09.06, 22:00
                    jakie mam kwalifikacje? Żadnych, tak podpowiada mi serce, znam moje dzieci i
                    wiem że będa bardzo przeżywac rozstanie ze mną na tak długo, do nieobecnosci
                    taty juz sie przyzwyczaiły.Moje zdanie ze dzieci nie powinny mieć dwócch domów
                    nie wynika z tego żeby zrobić meżowi na złość, tylko z troski o dzieci, tylko i
                    wylącznie.Dzisiaj jest niedziela, nie ma icch od piatkoweego wieczora a ja
                    wcale przezz ten weekend nie odpoczełam.Bardzo mi ich brakowało i cały czas
                    myslami byłam przy nich. Nie chce takiego odpoczynku(jak ktos zasugerował)
                    Rozmawiałam z nimi dzisiaj przez telefon i obydwie czcialy wracać do domu mimo
                    zee bardzo meża kochają.sad
                    • pomidorowa5 Re: Masz wiele racji i podobnie myślę... 13.09.06, 17:41
                      Jeśli mąż będzie nalegał i skieruje sprawę do sądu mogą wysłać was na badania
                      RODK jednak jeżeli zostało ustalone w sądzie,że dzieci są przy matce a tata ma
                      ustalone kontakty tak jak dotychczas raczej decyzji nie zmieni na taką by dzieci
                      miały dwa domy.Powinnaś mieć pozytywną opinie psychologa więc sie nie martw.
                      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka