Kila lat temu z dnia na dzień mąż zostawił mnie dla innej. Rozwód trwał kilka
lat, był koszmarem. Mimo tego, że to on zył z konkubiną i spodziewali się
dziecka starał się udowodnić, że to ja jestem winna, że nasze małżeństwo
rozpadło się. Ciężko było mu przyznać, że spotkał kogoś innego. Zresztą
dziwię się pani, która była sędzią w naszej sprawie, że pozwoliła na cos
takiego. Ex wiele razy stwierdzał, że "spotkał miłość swojego życia" po co
było to tyle ciągnąć? Ale było mineło.........Po jakimś czasie spotkałam
kogoś, kto mimo tego wszystkiego chciał być ze mną. Długo czekał na moje
zaufanie i na moją miłość.... Kiedy to się stało przestało mu zależeć. Z
miesiąca na miesiąc było gorzej. W czasie naszej ostatniej rozmowy
usłyszałam, że jestem marginesem społecznym, że powinnam być wdzięczna za to,
że zainteresował się rozwódką z dzieckiem.........Troszkę mam pod górkę w tym
życiu