ślubowanie przedszkolaka

10.11.06, 02:09
Jutro mój synek ma impreze w przedszkolu - jak w temacie.
Z powodu notorycznego braku czasu w dzień skończyłam mu własnie przygotowywać
strój muchomorka na jutro.
Dowiedziałam się dziś od naszej małej sąsiadki, jego koleżanki z grupy, że
kocha się w nim niejaka Julka w przedszkolu i dziś płakała bo on jej nie
chce... Wiem, że podoba mu się pewna Klaudia z piaskownicy- latem codziennie
na nią czekał na placu zabaw.
Jak dorośnie zostanie traktorzystą albo Robertem Kubicą- jeszcze nie podjął
decyzji.
I tak dziś podczas przyklejania kropek do muchomorowego kapelusza dotarło do
mnie, że jego biologiczny ojciec,nie wie co bezpowrotnie stracił i traci
każedego dnia. Nieobecny od 4 latach, o ktorym już prawie zapomniałam..
Przypomnina mi się tylko w takich chwilach jak te, że P ma gdzies tam w
swiecie drugiego rodzica... Ależ to życie dorosłych pokręcone. A ja kiedyś
tak strasznie chciałam już być duża...
    • maheda Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 08:04
      smile To są chyba najlepsze lata - jak dzieci mają kilka lat, wierzymy, że wyrosną
      z nich mądrzy i wspaniali ludzie, którzy - póki co - przebierają się za
      muchomorki, smoki, i inne stwory.
      smile aż mi się ciepło zrobiło na sercu
      Miłego dnia!
      • libra22 Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 09:12
        Miłych wzruszeń na ślubowaniusmile

        I dobrze, że o ojcu synka na ogół nie myślisz, nie warto.
    • makaveli31 Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 09:19
      Każdy z nas czeka z niecierpliwością do 18-tki, potem im bardziej oddalamy się
      od tego długo oczekiwanego wieku tym bardziej za tęsknimy, ale nie za 18-tką
      tylko za latami przed nią. Gdzie było beztroskie i przede wszystkim nie
      problemowe życie.
      Ja często spoglądając na moją córeczkę zastanawiam się: dlaczego????? jej tatuś
      tak mało z nią spędza czasu, że czas ze znajomymi jest dla niego ważniejszy, że
      jego "resetacja" weekendowa "resetuje" też i Małą???? A przecież tyle traci!
      Nie widzi tego co naj ..... w Jej życiu i wtedy mnie szlag trafia i następuje
      przypływ nienawiści do niego......hrrrrrr i myślę sobie....aleś facet to
      spier......
      • z_mazur Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 09:51
        Nie chcę nikogo usprawiedliwiać.
        Ale bycie weekendowym ojcem wcale nie jest takie proste.
        Staram się, ale czuję że powoli tracę kontakt z córką.
        Nie oczywiście nie całkiem, ale napewno nie jest taki jak kiedyś.
        Nie wiem wszystkiego o jej codziennych problemach, szkolnych i osobistych.
        Rozmowa telefoniczna wszystkiego nie zastąpi. Spotkanie raz w tygodniu też nie
        pozwala nadrobić powstających zaległości. Ona nie mając mnie pod ręką uczy się
        obywać beze mnie i ja to czuję. Jeszcze pół roku temu często zwracała się do
        mnie ze swoimi problemami i mimo że jej nie zawiodłem nigdy widzę, że stara się
        jednak teraz sobie sama radzić. Jasne można powiedzieć, że to dobrze, ale
        czasem tego mi brakuje.
        Stajemy się powoli jak dwoje dobrych znajomych.

        Takie sytuacje (szczególnie gdy dotyczą małych dzieci) mogą powodować
        frustrację i rezygnację, a w związku z tym wycofanie się ojca całkowite, "bo
        skoro sobie nie radzę z tym to lepiej w ogóle sobie odpuszczę".

        Jak już mówiłem nie usprawiedliwiam, ale trochę rozumiem.
        • makaveli31 Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 10:39
          Nie zgodzę się z Tobą, bo w moim przypadku córka bardzo jest za ojcem i jak go
          widzi staje się zupełnie kimś innym. Ma dopiero 5 latek, ale dla taty zrobi
          wszystko by mu się przypodobać. A nawet się jego bardzo słucha by tylko go nie
          zrazić. Ale co z tego - skoro on wyraża chcęci na spotkanka z częstotliwością
          raz na 3-4 miesiące. To nie jest normalne! A Ty jak sam piszesz - widujecie się
          raz na tydzień, to jest różnica.
          A co do Twoich relacji z córką - a konkretnie dot. osłabiającego się kontaktu
          między Wami - czy nie myślałeś, że ona zaczyna dorastać i jak to w tym wieku
          bywa - "starzy" robią się mniej potrzebni?
          • z_mazur Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 10:47
            Starałem się tylko wytłumaczyć dylematy drugiej strony.
            Oczywiście czasem to jest też po prostu zwykłe wygodnictwo i często nie
            wykształcone więzi pomiędzy dzieckiem i ojcem. Ale to juz po prostu zwykła
            patologia. Ja pisałem o ojcach, którzy czasem by chcieli, ale jakoś im nie
            wychodzi bo to trudne i dlatego sobie odpuszczają.


            > A co do Twoich relacji z córką - a konkretnie dot. osłabiającego się kontaktu
            > między Wami - czy nie myślałeś, że ona zaczyna dorastać i jak to w tym wieku
            > bywa - "starzy" robią się mniej potrzebni?

            Oczywiście zgadzam się z Tobą, to po prostu wiek dojrzewania, ale jednak nie
            tylko. Gdy się przebywa ze sobą na codzień pewne sprawy są naturalne, gdy
            spotkania robią się świętami to już znika naturalność.
            • makaveli31 Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 10:56
              Prawdę mówiąc, a raczej pisząc, takich ojców to ze świecą szukać. Chylę czoła
              przed "dinozaurami" w tym temaciku smile. Niestety świat zaczyna rządzić się
              innymi prawami, ciągła pogoń za czyś, brak czasu na wszystko i full problemów i
              relacje rodzinne gdzieś zanikają, a szczególnie w przypadku rodziców
              rozwiedzionych. Temat rzeka ....ech....
              Gratuluję i podziwiam Twoje oddanie córce. Można tylko pozazdrościć Jej że ma
              takiego OJCA!

              Gdy się przebywa ze sobą na codzień pewne sprawy są naturalne, gdy
              > spotkania robią się świętami to już znika naturalność.

              Ale jak "Święta pysznie smakują", tu trzeba dostrzec plusy sytuacji. Myślę, że
              przyjdzie też i taki czas, kiedy staniecie się dla siebie przyjaciółmi i znów
              na "tapecie" podczas Waszych rozmów pojawią się Jej problemiki - chociażby
              złamanego serca. A nikt tak dziewczynki nie zrozumie i nie doradzi jak własny
              OJCIEC i też facecik!!!!
              • z_mazur Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 11:04
                > Ale jak "Święta pysznie smakują", tu trzeba dostrzec plusy sytuacji. Myślę,
                że
                > przyjdzie też i taki czas, kiedy staniecie się dla siebie przyjaciółmi i znów
                > na "tapecie" podczas Waszych rozmów pojawią się Jej problemiki - chociażby
                > złamanego serca. A nikt tak dziewczynki nie zrozumie i nie doradzi jak własny
                > OJCIEC i też facecik!!!!

                Powiem szczerze, że nie jest tak różowo. Też momentami mam ochotę sobie
                odpuścić. Jakiś głos wewnętrzny czasem podszeptuje, "nie jesteś jej już
                potrzebny, świetnie sobie sama radzi, nie zawracaj jej głowy przecież wiesz
                jaka jest zajęta". Serio, łazi coś takiego po głowie.
                Inna sprawa, że jak już się spotykamy jest fajnie. Rozmawiamy o wszystkim, o
                jej problemach, nawet tych sercowych, o facetach i tym jacy to są beznadziejni
                i fajni zarazem i o kobietach jakie są fantastyczne i okrope zarazem.
                To zabija te głupie myśli.
                • makaveli31 Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 11:16
                  To jak sam piszesz w realu sprawy przedstawiają się jak to ja określam "subcio"
                  więc jak dopadają Cię te herezyjki to przypomnij sobie ostatnie spotkanko,
                  rozmowy to może rozwiejesz te "brudne" wyobrażenia.
                  Kieruj się sercem z odrobiną rozsądku a wszystko będzie oki. Ona to napewno
                  dostrzega i wszystko rejestruje w swojej główce. Przyszłość jest WASZA
                  zapewniam Cię o tym.
                  Ja - osobiście - doświadczyłam w mojej rodzinie (mama,tata - ja) czegoś takiego.
                  Moja mama też się rozwiodła, jak byłam mała (rozwody - czyżby to choroba
                  pokoleniowa?)
                  • samosia75 Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 11:34
                    Ojciec mojego ex jest biologiem-naukowcem. Ma spore osiągnięcia, więc zakładam,
                    że jest mądry ( w tej dziedzinie). Mam z ex-tesciami bardzo dobre stosunki o
                    czym juz wiele razy wspominałam na forum. Tak więc exteść twierdzi, że
                    biologicznie samce nie są zaprogramowane do zajmowania się swoim potomstwem.
                    Pielęgnowanie potomków leży w naturze samic. Tak jest w świecie zwierząt i ma
                    to niby swoje odzwierciedlenie u ludzi. Dlatego jak swego czasu powiedziałam
                    biologicznemu ojcu mojego synka, żeby zmykał i że nie chce go widzieć (po tym
                    jak solidnie narozrabiał) to on posłusznie to zrobił. Dzieckiem się nie
                    interesuje, bo nie ma czegos takiego jak instynkt ojcowski, jest tylko
                    przyzwiązanie, poczucie obowiazku itd a to nie zdażyło się rozwinac bo mały
                    miał 4 miesiace.
                    Oczywiscie ja uważam, że to jest idiotyczne osprawiedliwianie poczynan syna i
                    samego siebie, bo tesc był rowniez kiepskim ojcem.
                    Z drugiej strony patrząc na to jaka jest dysproporcja między iloscią matek
                    porzucajacych swoje dzieci a ojcow...
                    Jak to panowie z wamu jest??
                    • z_mazur Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 11:40
                      > Dzieckiem się nie
                      > interesuje, bo nie ma czegos takiego jak instynkt ojcowski, jest tylko
                      > przyzwiązanie, poczucie obowiazku itd a to nie zdażyło się rozwinac bo mały
                      > miał 4 miesiace.


                      A ja się z tym zgadzam. Gdyby nie przywiązanie i poczucie obowiązku
                      przypuszczam żę też odpuściłbym sobie kontakty z córką. Jedni mają te cechy
                      mocniej inni słabiej rozwinięte. Ale chyba rzeczywiście nie ma czegoś takiego
                      jak instynkt ojcowski.
                      Chociaż z braniem przykładów z natury to niekoniecznie się zgadzam. Są przecież
                      znane gatunki zwierząt, w których to samce opiekują się potomstwem.
                      • julka1800 Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 13:10
                        ...az strach pomyslec co sie stanie z takimi dzićmi gdy i matki sobie
                        odpuszczą, no bo maja słabo rozwinięty instynkt albo poczuja ze dorastające
                        dziecko oddala sie od nich...

                        Ech tatusiowie...
                        • z_mazur Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 13:29
                          > ...az strach pomyslec co sie stanie z takimi dzićmi gdy i matki sobie
                          > odpuszczą, no bo maja słabo rozwinięty instynkt albo poczuja ze dorastające
                          > dziecko oddala sie od nich...

                          A nie znasz przypadków takich matek.
                          Widziałaś film "Sprawa Kramerów"?
                          Takie sytuacje też się zdarzają.

                          W przypadku ojców większe znaczenie od instynktu ma przywiązanie,
                          odpowiedzialność i poczucie obowiązku. Żeby one jednak powstały trzeba czasu,
                          zaangażowania i dojrzałości. Trudno o to w przypdaku 4 miesięcznego dziecka,
                          chciaż czasem nawet to wystarczy przy dużej dojrzałości.
                          • julka1800 Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 13:57
                            ja nie znam, choc pewnie takie matki są

                            W zyciu trzeba sobie narzucic pewna "dyscypline", bo inaczej znajdzie sie wiele
                            płaszczzn na których zaczniemy sobie odpuszczac

                            • z_mazur Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 14:00
                              > W zyciu trzeba sobie narzucic pewna "dyscypline", bo inaczej znajdzie sie
                              wiele
                              >
                              > płaszczzn na których zaczniemy sobie odpuszczac

                              A z tym się jak najbardziej zgodzę.
                              W moim przypadku to ma szczególne znaczenie bo mam tendencje do "odpuszczania
                              sobie".
                              • scriptus Nie będę weekendowym ojcem... 10.11.06, 17:25
                                ... choćby pieczone kaczki z nieba spadały. Choćby rozwodowa sędzina, adwokatka
                                mojej żony i nie wiem kto jeszcze, były bandą feministek, nie zabronią moim
                                dzieciom kontaktu ze mną w dowolnym momencie, gdy tylko będą miały na to ochotę.
                                Nie dopuszczę do żadnego sądowego ograniczenia naszych kontaktów, choćby sprawa
                                miała się ciągnąć nawet 6 lat (potem to już bez znaczenia, dzieci będą dorosłe i
                                jakiekolwiek wyroki będą bez znaczenia). To po prostu jedyna sprawa, której nie
                                odpuszczę. Na całą resztę brak mi determinacji i pewnie machnę ręką.
                                Na moje szczęście moja żona ma tyle rozumu, że nawet nie próbuje robić
                                czegokolwiek, żeby cokolwiek ograniczać. Ale .... licho nie śpi, choć ciągle mam
                                nadzieję, że nie będzie miała takich pomysłów.
                                • z_mazur Re: Nie będę weekendowym ojcem... 10.11.06, 17:32
                                  Scri, ja nie jestem weekendowym ojcem z przymusu tylko po prostu. Nikt mi w
                                  żaden sposób nie ogranicza kontaktu z dzieckiem.
                                  Moja córa ma 14 lat. Druga klasa gimnazjum. Dużo zajęć dodatkowych bo i dużo
                                  zainteresowań (język, harcerstwo, basen). Dużo nauki bo jest ambitna. Do tego
                                  kontakty z rówieśnikami (to jednak już ten wiek). Po prostu dla ojca czasem
                                  brakuje miejsca w grafiku. Najważniejsze, że jak już się spotykamy to jest ok.
                    • misbaskerwill Re: odpowiedź... 10.11.06, 20:38
                      > Z drugiej strony patrząc na to jaka jest dysproporcja między iloscią matek
                      > porzucajacych swoje dzieci a ojcow...
                      > Jak to panowie z wamu jest??
                      Osobiście, czy retorycznie?smile
                      Osobiście, nie porzuciłem dziecka, tylko rozwodzę się z żoną.
                      Żona porwała moje dziecko - właśnie tak. Bo gdybym to ja odmawiał podania
                      miejsca przebywania dziecka i zabraniał wizyt (np. "bo osoba mieszkająca ze mną
                      sobie nie życzy"), to trafiłbym dawno do więzienia jako porywacz.
                      I tyle. To było cholernie osobiście i z emocjonalną nadwyżką.

                      A retorycznie - nie odpowiemwink
            • marek_gazeta Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 14:14
              To jest to, czego ja się najbardziej boję. Żona odejdzie i zabierze mi dzieci. Teraz jeszcze widzę je codziennie, ale co będzie za rok, dwa, trzy lata? Trudno jest żyć wyłącznie dla dzieci i czekać, poświęcając się im, aż dorosną i staną się samodzielne. Dziś czytam im książki, pewne rzeczy są zarezerwowane dla mnie (piłka, zakupy w Internecie, budowanie z klocków itp.), ale za chwilę tego nie będzie... Nie wiem, jak to przeżyję, kiedy zacznę czuć, że tracę kontakt. Jeśli pojawi się ktoś inny i zaimponuje dzieciom (np. kasą), jak się przed tym bronić? Straciłem kobietę, którą kochałem, jak nie stracić wszystkiego?

              Jak już pisałem, ostatnie 1.5-2 lata naszego małżeństwa były dla mnie b. ciężkie, już chyba wtedy byłem w depresji - bóle w klatce itp. - ale może było warto, bo spędziłem dwa dodatkowe lata z dziećmi. Sam nie wiem.

              Ludzie powinni się kochać i nie powinni się rozwodzić. O ile byłoby prościej.
              • crazysoma Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 18:16
                > Jeśli pojawi się ktoś inny i zaimponuje dzieciom (np. kasą), jak się przed
                tym bronić?

                Marku, moze troche gornolotnie powiem, ze Ty sie sam obronisz, (bo o obrone Ci
                chodzi), nawet jak nie bedziesz z dziecmi codziennie. Przed "facetem z kasa"
                obroni Cie Twoja wiez z nimi, budowana przez Wasze wszystkie wspolne lata. Moja
                Mloda powiedziala w te wakacje zdanie, ktore juz tu kiedys
                cytowalam : "Nienawidze go (ojca swojego) za to, co zrobil, ale kocham go, bo
                jest moim tata, a kiedy byl ze mna, nie byl taki najgorszy".
                Czlowiek zostawiony i czujacy z tego powodu niesprawiedliwosc, ma rozne mysli i
                pytania w glowie - miedzy innymi chcialby, zeby wciaz byl wazny dla Niektorych,
                zeby o nikm nie zapomnieli, bo sie boi, ze w nowych warunkach, tracac z nimi
                kontakt, tak sie stanie. Wiesz, zycie samo weryfikuje Prawde - jesli do tej
                pory byles OK w stosunku do tych Niektorych, nie ma sily, zeby o Tobie
                zapomnnieli, albowiem to nieprawda, ze kazdego czlowieka mozna zastapic "nowym
                modelem".
                • marek_gazeta Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 18:48
                  Dzięki za słowa otuchy. Mi chodzi po prostu o to, że chciałbym, aby pewnego dnia syn podszedł do mnie i spytał o coś, o czym nie chciał mówić z matką - abyśmy mogli porozmawiać o wszystkim. Jak w amerykańskim filmie familijnym, syn (dorosły) siada z ojcem, dajmy na to, na rybach, i wiedzą, że są przyjaciółmi. Może to ckliwe i naiwne, ale tak właśnie chciałbym.

                  Ja sam wychowałem się bez ojca, zabrakło mi tego, wiem, i wiem, że taki brak wzórców i brak wsparcia na pewno przyczynił się w jakimś stopniu do porażki mojego małżeństwa.
                  • crazysoma Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 21:45
                    Wiesz co ja tez pewnych rzeczy nie wiem, ba nawet podejrzewam, ze wiecej nie
                    wiem niz wiem. Ale sobie czasem na swoj sposob i uzytek sytuacji kombinuje, co
                    powinnam zrobic. W temacie kontakty ojciec - dzieci po rozwodzie, jestem glupia
                    jak but. Ale staram sie, zeby bylo jak najlepiej dla dzieci. I jak tak patrze
                    na Mloda i na Jej wieksza niechec, niz chec opowiadania ojcu o czymkolwiek, to
                    wydaje mi sie, (wiem to na pewno) ze ja caly czas to boli, ze jego z Nia nie ma
                    i buduje sobie bezpieczna przestrzen, w ktorej boli ja mniej, ale chyba jednak
                    przede wszystkim dlatego, ze Ona mu nie ufa. Gdyby on nie mial tendencji do
                    zachowywania sie jak baba w ciazy, gdyby po jego odejsciu czula, ze moze na
                    niego liczyc, ze jest dla niego wazna, wtedy mysle, ze mieliby sanse na duzo
                    lepsze kontakty, a ona na pogodzenie sie z tym co sie stalo. To do niego nalezy
                    przekonanie Jej, ze zawsze bedzie dla niego wazna, nie slowami, bo one niestety
                    czesto nie maja potwierdzenia w czynach, ale wlasnie czynami.
                    Mysle, ze to od Ciebie zalezy, co sie stanie potem mniedzy Toba i Twoimi
                    dziecmi. Od Twojej dojrzalosci i poczucia odpowiedzialnosci, ze bez wzgledu jak
                    daleko bedziesz fizycznie od swoich dzieci, bedziesz przy nich blisko. Ale zeby
                    to zrobic musisz wyjsc poza siebie i swoj dol, poza egoistyczne myslenie o tym
                    jak Tobie jest zle i pomyslec, ze teraz masz do wykonania ciezka robote, i
                    jesli jej nie spieprzysz, to przyjdzie taki dzien, kiedy pojdziesz z synem na
                    ryby i pijac piwo bedzie gadac o...
    • kruszynka301 a ja jestem wyrodną matką 10.11.06, 12:41
      Kurczę, w porównaniu z Wami to ja jestem wyrodną matką - moje 6-letnie dziecko
      wraca do domu około 21.00, kiedy jest śpiąca (wcześniej bawi się z kuzynami w
      ogrodzie lub w dziecięcych pokojach, albo urzęduje z babciąwink, i tak naprawdę
      to kontakt z nią mam w sobotę i niedzielę rano, kiedy pakuje nam się do łóżka i
      opowiada jak najęta.

      Muchomorki, przebrania, wierszyki są dla mnie zupełnie obcewink. Jedyna wspólna
      pasja to pływananie i podróże, których przcież na co dzien nie mamy.
      • 374.4w Re: a ja jestem wyrodną matką 10.11.06, 21:24
        czytam po raz kolejny Kruszynkę:

        moje 6-letnie dziecko
        > wraca do domu około 21.00, kiedy jest śpiąca (wcześniej bawi się z kuzynami w
        > ogrodzie lub w dziecięcych pokojach, albo urzęduje z babciąwink, i tak naprawdę
        > to kontakt z nią mam w sobotę i niedzielę rano, kiedy pakuje nam się do łóżka i
        >


        kurcze, żołądek mam ściśnięty, nie rozumiem
        • kruszynka301 Re: a ja jestem wyrodną matką 13.11.06, 09:35
          To nie jest takie strasznewink
          my mieszkamy w jednej kamienicy (kilkanaście pokoi, 450 metrów kw + ogródek) z
          moimi rodzicami i rodzeństwem, mój brat ma 2 synów w wieku Agusi - więc dzieci
          biegają po wszystkich piętrach i pokojach, oczywiście bez asysty dorosłych - no
          i Agusia do naszego mieszkania na poddaszu przychodzi oglądnąć bajkę i położyc
          się spać - o 21.00wink).

          Ja mam 5-ro rodzeństwa, i uwierz mi, również rodzice nas widzieli dopiero
          wieczorem - oczywiście cały czas byliśmy w obrębie posesji, ale poszukiwania
          danego delikwenta trwały około 10 minutwink). Teraz i tak jest lepiej, bo w całym
          domu są pozakładane domofony do namierzania dzieciwink)). Same dzieci mają 3
          pokoje dziecięce, więc trudno się dziwić, że dorosłym się na oczy nie
          pokazująwink.


    • marek_gazeta Re: ślubowanie przedszkolaka 10.11.06, 18:59
      Ja BARDZO przeżyłem dorastanie bez ojca. Koledzy mieli ojców, którzy z nimi grali w piłkę, pokazywali im, jak wygląda samochód od środka, a ja nic... Strasznie im zazdrościłem; całe życie czułem się gorszy. Ojciec nie dał mi nic; nie mam żadnych "migawek" z jego udziałem z całego życia.

      Widząc kilka przykładów w bliższej i dalszej rodzinie, niestety, jedno staje się pewne - chłopak wychowywany bez ojca jest w jakimś sensie kaleką. Rzadko się udaje matce "uciągnąć" go samodzielnie.

      Dziś utrzymujemy kontakty, ale ja wiem... żadnej więzi emocjonalnej między nami nie ma. Po prostu - jest gdzieś jakiś ojciec, ale nadal radzić muszę sobie sam. Nawet przed rozwodem nie mam po co do niego iść. Taki lajf.
      • julka1800 Re: ślubowanie przedszkolaka 14.11.06, 23:10
        bardzo to smutne co napisales Markusad(
        • marek_gazeta Re: ślubowanie przedszkolaka 15.11.06, 14:54
          Smutne, ale prawdziwe. Po prostu dobrze by było, aby samosia poznała kogoś, kto będzie chciał pokochać chłopca i zastapić mu ojca. Nawet, jeśli udałoby się tylko na parę lat, a nawet na krócej.
          Jedyny epizod mężczyzny w moim życiu to facet (fajny zresztą), z którym matka związała się na parę miesięcy. Nie będę tu pisał, dlaczego nie na dłużej, nie znam zresztą sprawy, ale wtedy rzeczywiście miałem kogoś wartościowego do naśladowania.

          Marek
          • julka1800 Re: ślubowanie przedszkolaka 15.11.06, 16:51
            tak wiem prawdziwe
            pisząc smutne mialam na mysli fakt, ze wielu męzczyzn rozstając sie z kobieta
            pozostawia też dziecko/dzieci. Samosia i wiele innych to potwierdzi

            Niewielu jest natomiast takich ktorzy swiadomie decydują sie na bycie
            ojcem "nie swojego" dziecka
            • samosia75 Re: ślubowanie przedszkolaka 17.11.06, 00:51
              Bardzo przygnebiajace dla samotnych matek jest to co piszesz Marku. Od czterech
              lat dręczy mnie myśl,czy będę w stanie sama wychować synka na faceta.
              Mały ma tyle osob do kochania.. dwie pary dziadków, cała rodzina od strony
              exmęża, nie wspomne o mojej.. to jednak jest wszystko za mało... Czy szukanie
              na siłe substytutu biologicznego ojca jest sensownym rozwiązaniem dla samotnych
              matek? Zawsze pocieszam się, że pokolenie powojennych dzieci-chłopców
              wychowywało się bez ojców i wyrosło na normalnych factów. Pozakładało normalne
              rodziny. Czy wzorzec mężczyzny (obecnego w życiu) jest tak ważny dla małego
              chłopca?

              • marek_gazeta Re: ślubowanie przedszkolaka 17.11.06, 01:03
                > Czy szukanie
                > na siłe substytutu biologicznego ojca jest sensownym rozwiązaniem dla
                > samotnych matek?
                Nie, na siłę nie należy szukać żadnych substytutów. Jeśli jest np. sensowny dziadek, kochający wnuka i w miarę sprawny (weźmie na rower, na piłkę itp.), to może być wcale ok. Tylko musi się zająć częściej niż co trzeci weekend, musi się postarać zastąpić w jakimś sensie ojca, uczestniczyć w codziennych sprawach, przekazać jakieś swoje zainteresowania itp.
                Ja nie twierdzę, że każdy chłopak wychowujący się bez ojca będzie spaczony - ja piszę, że ja jestem i paru facetów z bliższej rodziny też. Na pewno od matki też sporo zależy.
                • samosia75 Re: ślubowanie przedszkolaka 17.11.06, 01:11
                  Marku.. mogę zapytać na czym polega Twoje "spaczenie"?
                  • marek_gazeta Re: ślubowanie przedszkolaka 17.11.06, 01:28
                    No cóż, nie czuję się na siłach prezentować swojej wiwisekscji - jeszcze ktoś to odnajdzie, skojarzy... wink
                    Powiem tak - brak ojca to często kompleksy, zaburzenie poczucia własnej wartości, zaburzone poczucie bezpieczeństwa, świadomość braku czegoś istotnego, wzorca. Sensowny ojciec będzie w stanie nauczyć syna wielu rzeczy. To przekłada się na charakter i zdolność do sukcesu w życiu dorosłym.
                    Matka często chucha i dmucha, ojciec ma inne podejście. Proste pytanie - czy twój syn jeździ już na rowerze (na 2 kółkach)? Moje dzieci zaczęły w wieku 3 lat.
                    Jak podrośnie, zapisz go do harcerstwa - jeśli trafi do sensownego środowiska, wyrośnie na ludzi. Serio mówię.
                    • samosia75 Re: ślubowanie przedszkolaka 17.11.06, 19:33
                      Nie jezdzi na rowerze z dwoma kólkami. W tym roku dopiero załapał o co chodzi z
                      pedałowaniem. Uczyłam go całe lato 2005 i za nic nie mógł załapać
                      mechanizmu.Byłam już tak sfrustrowana i zła, że miałam mu ochote poprzywiazywac
                      nogi do pedałów.W koncu dałam sobie spokoj
                      W tym roku od razu pojął o co chodzi, ale fascynatem roweru nie jest.Mysle ze
                      2006 nie był rokiem na dwa kółka dla niego, ale nie miałabym nic przeciwko.
                      Mam jeszcze pytanie" kiedy zaczynaja sie kompleksy? Od przedszkola? Wieku
                      szkolnego? Pozniej? Kompleksy zwiazane z brakiem ojca czy innego typu?
                      • marek_gazeta Re: ślubowanie przedszkolaka 17.11.06, 19:53
                        Mój punkt widzenia jest taki: obaj synkowie nauczyli się za 3-cim wyjściem na rower, no może młodszy za czwartym. Wyjście pierwsze - nic nie kumam, drugie - pedałuję, trzecie - coś już jadę (ale po drzewach), a za 4-tym przejeżdżam 30-50 metrów. Potem już coraz lepiej. Może rower jest zły? Za duży, ciężki? Kupiłaś ochraniacze (kolana, łokcie)?

                        Co do kompleksów, to narastają z wiekiem. Trudno stwierdzić, kiedy to się zaczyna, ale w starszych klasach podstawówki boli już dość mocno.
                        • samosia75 Re: ślubowanie przedszkolaka 27.11.06, 10:00
                          To co napisałes nie jest optymistyczne, dużo o tym myśle ostatnimi czasy.
                          Dzięki za przedstawienie swojego punktu widzenia, to dla mnie cenne informacje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja