Dodaj do ulubionych

Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :((

02.12.06, 01:31
Wiem , że przeryczę ten wieczór... za dużo zmian było w tym roku , w nowy
będę wchodzić będąc w bardzo nieciekawej sytuacji. Nawet święta w gronie
rodzinki , w której zawsze byłam etatową "czarną owcą" to dla mnie pikuś ,
dam sobie radę. Ale ten cholerny Sylwester... Wszyscy znajomi gdzieś idą , z
kimś idą , albo siedzą w domu bo mają normalne rodzinki , a ja???

Może macie jakieś pomysły? Może ktoś z Wrocka (lub innych okolic) też nie
chce być sam w tą noc? Piszcie...
Obserwuj wątek
    • eliminantka Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 02.12.06, 01:48
      Szalony Króliczku...ja sama nie wiem co będę robiła w tego własnie sylwestra. W
      końcu od 11 lat w tą Noc bawiłam sie z moim ślubnym. Teraz będzie
      inaczej...gorzej? chyba tak...i bez względu gdzie będę i co będę robiła tej
      nocy, napewno pojawią się łzy i wspomnienia. Staram się tylko myśleć że takich
      Magicznych Nocy będzie jeszcze wiele...
      A Tobie życzę żeby jednak nie łzy, a uśmiech jakimś cudem (choć w cuda juz sama
      chyba nie wierzę) pojawiły sie na Twojej twarzy.

      Niestety nie jestem z Wrocławia, ani okolic...praktycznie powinnam była
      powiedzieć Wam przed napisaniem swojego "ponurego" wątku...jestem z Poznania i
      jutro "chyba" rozpoczynam nowe życiesad
    • tricolour A dlaczego Sylwester jest takim ważnym dniem? 02.12.06, 09:26
      W każdy inny też coś się dzieje. W każdy inny znajomi gdzieś chodzą, z kimś
      chodzą i mają szczęśliwe, normalne rodzinki...

      Jakoś wyjątkowo chcesz sobie dowalic w Sylwestra skoro atak planujesz z
      miesięcznym wyprzedzeniem.
      • crazyrabbit Re: A dlaczego Sylwester jest takim ważnym dniem? 03.12.06, 20:06
        Bo Sylwester to taki wieczór kiedy wszyscy się cieszą , robią podsumowanie
        minionego roku , obcałowują się i takie tam...
        Z dowalaniem się nie mam problemu , potrafię i w dzień powszedni :p
        To taki symboliczny wieczór...
    • misbaskerwill Re: Nie (całkiem) rozumiem... 02.12.06, 12:57
      Sylwester nie jest problemem, bo można go spędzić na tysiące sposobów.
      Trzeba tylko wykazać się inwencją, względnie... odwagąwink.
      Zresztą, właśnie się nią wykazałaś, zadając odp. pytaniewink.

      To jest typowe zagadnienie 'singlowe', żadna tam tragediawink.
      Dla mnie tragedią są Święta BN.
      Pierwszy raz zupełnie bez syna, jedyne, za co mogę dziękować Panu to chyba to,
      że pozbawił mnie wszelkich złudzeń co do pewnej osoby.
      I że znalazłem to forumwink.
      I kilku serdecznych ludzi, których ośmielę się nawet nazwać przyjaciółmi.
      (hmmm, czyli nie jest jeszcze tak fatalnie)

      Żona od razu złamała nakaz sądu ws. widzeń dziecka, tłumacząc złym samopoczuciem
      syna.
      Prezent na Mikołaja pozostaje więc przesłać pocztą. Na adres pracy małżonki może
      dojdzie, bo adresu zamieszkania dalej nie znam.
      • ivone7 Re: Nie (całkiem) rozumiem... 02.12.06, 16:09
        bardzo wspolczuje, tego ze nawet przez moment nie bedziesz mogl sie spotkac z
        synem...koszmar...ale dla mnie sylwester tez bedzie traumatyczny..i tez sie go
        boje, to czas podsumowan i planow na przyszlosc a ja mam dosc na sile
        doszukiwania sie dobrych stron tej sytuacji, pewnie dopadnie mnie dol i
        przeplacze ta noc...chyba ze wymysle jak go spedzic, zeby sie nie dolowac..
      • 374.4w Re: Nie (całkiem) rozumiem... 03.12.06, 11:14
        misbaskerwill napisał:

        >
        > Dla mnie tragedią są Święta BN.
        >

        Święta Biblioteki Narodowej??wink
        • misbaskerwill Re: Nie (całkiem) rozumiem... 03.12.06, 14:09
          374.4w napisała:
          > > Dla mnie tragedią są Święta BN.
          > Święta Biblioteki Narodowej??wink


          To dopiero byłaby tragediawink


          P.S. Skrót BN był oficjalnie używany wcześniej na forum, więc ja go tylko
          "zapożyczyłem"wink
          P.P.S. A na najnowszej wystawie w BN jest jedno moje "historyczne" zdjęcie.
          Ale to tylko dla baaardzo wtajemniczonych. Więc jednak trafiłaś - tragedia. Haha.
          • 374.4w Re: Nie (całkiem) rozumiem... 03.12.06, 19:18
            BN jako instytucja jest całkiem przydatna, ja zaś mam dużo szacunku do serii
            wydawniczej Ossolineum pod nazwą Biblioteka Narodowa
      • 13monique_n Re: Nie (całkiem) rozumiem... 03.12.06, 19:28
        misbaskerwill napisał:

        > Dla mnie tragedią są Święta BN.
        > Pierwszy raz zupełnie bez syna, jedyne, za co mogę dziękować Panu to chyba to,
        > że pozbawił mnie wszelkich złudzeń co do pewnej osoby.
        Misiu, a ja właśnie dowiedziałam się pocieszając syna, że Ex z sobie znanego
        powodu zrezygnował ze spotkania z dziećmi podczas Świąt wracając i przedłużając
        jeszcze na chwilę "bardzo ważny kurs". Nie będzie go. Młody rozpacza z żalu.
    • der1974 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 02.12.06, 18:00
      Ojej mi też się nie podoba wizja świąt i sylwestra w nowym wydaniu. Ale na to
      trzeba popatrzeć jak na nowe doświadczenie życiowe. Może złe, może nie, ale coś
      nowego. I trzeba pomyśleć, że za rok może będzie inaczej, weselej, albo tak
      samo ale już nie pierwszy raz? Coś podobnego już zresztą zaliczyłem kiedy na
      wesele przyjaciela sam polazłem.
      • 374.4w Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 02.12.06, 18:11
        od paru lat spędzam Sylwestra sama i samotna i już nawet się tym nie przejmuję,
        kwestia przyzwyczajenia. Ale są to lepsze Sylwestry niż z facetem który był moim
        mężem. On zajmował się okolicznymi kobietami, gdy ja siedziałam przy stoliku
        szczerząc zęby w sztucznym usmiechu.
        Obecna wersja jest lepsza, aczkolwiek przydałby się taki zwykły.
        Reasumując: wszystko można przeżyc, nawet singlowego Sylwkawink
        • ivone7 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 02.12.06, 18:38
          dzieki, faktycznie tak tez sie pociesze..zapomnialam o tym aspekcie
          sprawy...nie bede miala sztucznego usmiechu przyklejonego do twarzy...nie bede
          udawala zadowolonej to tez plus.
          • samosia75 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 02.12.06, 18:54
            Dlaczego Sylwester jest dniem, w którym obowiązkowo należy się bawić? Zawsze
            mnie to irytowała i kilka razy zbojkotowałam Sylwestra ale wiele razy bawiłam
            się dobrze.
            Dzien jak codzień.
            • marekeska Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 03.12.06, 19:51
              przywykniesz, jak tak od 4 ech lat
              • crazyrabbit Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 03.12.06, 20:19
                Nie strasz sad
                Jestem "Party Animal"...
                A tak poważnie: nie chodzi mi o zabawę , bo mój prawie_ex zabierał mnie co
                najwyżej do rynku gdzie koszmarnie marzłam (nie cierpię zimy!), bo szkoda mu
                było pieniędzy. Boję się samotnego wieczoru , podsumowania tego roku , który
                łatwy nie był i kończy sie dla mnie smutno...
        • marek_gazeta Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 03.12.06, 21:25
          > mężem. On zajmował się okolicznymi kobietami, gdy ja siedziałam przy stoliku
          > szczerząc zęby w sztucznym usmiechu.
          Nie lubisz tańczyć?
    • z_mazur Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 03.12.06, 21:01
      Eeeee tam
      Ja prawie całe moje dorosłe życie spędzałem sylwestra z moją eks. Czyli
      nazbierało się już trochę tych sylwestrów i na palcach jednej ręki mogę
      policzyć udane. Jakoś nigdy nie miałem szczęścia do tej imprezy.

      Szczytem był Sylwester 2 lata temu gdy moja żona poszła teoretycznie do pracy
      (pracuje w banku i powiedziała, że mają zamknięcie roku w co ja uwierzyłem) po
      północy zadzwoniła do mnie jej koleżanka z pracy z życzeniami i okazało się, że
      w banku nikt nie pracuje.

      Wydaje mi się, że chyba gorzej już być nie może. Lepiej spędzić sylwestra
      samemu, niż samemu i jeszcze na dodatek oszukanemu. smile
      A w tym roku napewno nie będę go spędzał samemu.
      • mja-1 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 03.12.06, 21:22
        Mnie też przeraża a raczej martwi, szczególnie wizja Świąt. Dzieci będą z mężem,
        a ja ??? Najchętniej poszłabym do pracy (niestety nie ta branża, która
        wymagałaby dyżuru w Święta). W chwili obecnej, po dwóch szklaneczkach wina, mam
        odwagę się przyznać, że najchętniej wsiadłabym na czas Świąt w samolot albo do
        auta i pojechała dokądkolwiek, w jakieś odległe miejsce, gdzie nikt nie obchodzi
        Świąt...
    • julka1800 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 03.12.06, 22:02
      co Wy tak z tym sylwestrem... sniegu nie ma, do Świat jeszcze mnostwo czasu, na
      zamartwianie sie jeszcze kiladziesiąt dni...

      Lubicie sie dreczyc czy co?
      tongue_out
      • 0lana Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 04.12.06, 02:41
        W kazde swieta(bylo ich juz 16)choinke przygotowywal moj maz z dziecmi,kupowali i ubierali razem.W sylwestra ,to tatus uczyl dzieci strzelac z fajerwerkow...

        W tym roku ,NASZ najmniejszy skarb pierwszy raz zawiesi bombkę na choince,ale juz bez tatusia...,bo nam sie zagubił...

        Jak tu sie nie martwic? To WSZYSTKO mnie przeraża!
      • joasia69 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 04.12.06, 09:23
        nie Julka, to nie o dręczenie się chodzi.
        Przynajmniej u mnie.
        Moje to nie pierwsze święta bez mojego już eks-męża. Zawsze jest mi jednak
        cholernie przykro, że moje dzieciaki nie mają w ten dzień ojca obok. Czuje się
        wtedy winna, chociaż to nie ja podjęłam decyzję o wyjeździe i nie ja nie chcę
        wracać do dzieciaków.
        Samotny sylwester nie przeraża mnie, bo to tez nie pierwszy sylwester, który
        spędzę tylko z dziećmi. Ale wiem, że i w święta i w sylwestra zrobi mi się po
        prostu przykro....
        • jagoda4444 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 04.12.06, 09:27
          Również mnie przeraża ta wizja. Chociaż 20 lat w związku wcale nie było różowe,
          a dwa lata temu Sylwestra spędziłam samotnie, bo mój jeszcze mąż pojechał sam
          do znajomych. Teraz wiem, że będę sama, zupełnie sama. Dzieci dostały
          zaproszenie do znajomych - no i dobrze, nie będą widziały, że przeryczę tę noc.
          • kruszynka301 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 04.12.06, 09:57
            Mojego pierwszego samotnego sylwestra wspominam bardzo miło - pożyczyłam sobie
            kilka ulubionych komedii (czołowa to "4 wesela i pogrzeb"), rozwaliłam się w
            szlafroku i w niebieskiej maseczce (pod kolor szlafroka oczywiściewink na łóżku z
            sernikiem i płakałam ze śmiechuwink)).

            To był tak odmienny sylwester od wszystkich innych (zazwyczaj spędzam na
            parkiecie w długich sukniach balowych), że wspominam go jako jeden z
            najlepszych - że nie wspomnę o braku jakichkolwiek negatywnych następstw
            następnego dniawink)).
        • julka1800 Re: do Joasi69 04.12.06, 11:45
          Jasiu, dręczenie bylo z literką tongue_out
          mnie chodzilo raczej o to ze na takie zastanawianie sie jeszcze za wczesnie,
          mamy 4 grudnia wiec jest jeszcze troche czasu.
          I ja nie ebde o tym rozmyslac teraz, bede gdy na choince zapale pierwsze lampki
          • joasia69 do julki1800 04.12.06, 13:56
            własnie teraz należy myślec o sylwestrze!
            po zapaleniu pierwszej lampki to już po ptakach!!
            bale organizuje się teraz, teraz płaci i wybiera. Oczywiście sylester domowy
            można zorganizować i za pięć dwunasta. Ale ja na bal nie idę, bo po prostu nie
            mam z kim. Zostaje więc sylwester domowy i to na dodatek w towarzystwie moich
            dzieci tylko. Nie mówię, że będzie mi źle i bede ryczała, ale trochę przykro
            będzie. Stadnym człowiekiem jestem i kolejne witanie Nowego Roku przed TV nie
            napawa mnie wielkim optymizmem smile)
            • julka1800 Re: do julki1800 04.12.06, 22:38
              moze wlasnie o to chodzi ze ja na bele nie chodzilam ajcccc, sklamalabym, bylam
              raz na wielkim balu w zyciu. Z tego wzgledu obce mi jest planowanie,
              organizowanie wybieranie i placenie smile
              Pamietne sylwestry to byly najczesciej prywatki w kilkadziesiat osob gdzie
              kazdy przynosil cos na cieplo jakas przekaske i alkohol, w gestii gospodarza
              byla muzyka i miejsce do tanczenia.

              takie sylwesty pamietam, i tych mi szkoda.
              no ale tez pamietam sylwestra kiedy to tak jak Kruyszynka spedzalam w pizamie z
              mnostwem smakolykow pod nosem i dziecmi przebranymi jak sie i w co dalo
    • 13monique_n Króliczku 04.12.06, 10:23
      Tak mnie jeszcze naszło. Mam za sobą dwa Sylwestry - jeden "razem" 2004/05 i
      kolejny tuż po wyprowadzce z domu 2005/06. Z perspektywy czasu moge stwierdzić,
      ze mniej samotna się czułam podczas "samotnego" sylwestra, fakt, że w efekcie
      dałam się zaprosić znajomym smile
      Ale tamten - 2004/05 - mglisty, mokry, na "super" imprezie, którą przesiedziałam
      gapiąc się w kominek i rozmawiając o muzyce franscukiej z kumplem Exa, tamten to
      był koszmar najczarniejszy. Po czymś takim wszystko inne jest jak bal w operze
      wiedeńskiej smile
    • eevita Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 04.12.06, 10:52
      A ja 1szego Sylwestra po rozstaniu spędziłam bardzo szampańsko z nowo poznanym
      favetem, wzyciu sie tak nie wybiłam ( zaraz po znajomośc sie skonczyła, ale co
      tam, warto było ), a kolejnego i ostatniego tak jak zawsze marzyłam...
      doczekałam do pólnocy, złozyłam zyczenia komu trzeba, przytuliłam sie do kota i
      poszłam spac. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to,że nie wyłaczyłam komórki, bo
      mając małe dziecko, na wszelki wypadek mam ją zawsze właczoną. No i kiedy juz
      smacznie spałam mniej wiecej godzine po połnocy obudził mnie telefon od
      zalanego w trupa eksa, który tak z pól godziny wyznawał mi miłoścsmile Taktownie
      nigdy do tej rozmowy nie wróciłam, on teżsmile.
      A tego Sylwestra postanowiłam spedzic z dzieckime i rodzicami, i juz sie na to
      ciesze..smile W ubiegłym roku było mi smutno,ze nie usłyszałam osobiscie , tylko
      przez tel. moje dziecię mówiące: " Czy mogę dostac jeszcze tego szampanu?"smileW
      tym chcę usłyszeć to bezpośredniosmile
      • libra22 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 04.12.06, 11:23
        Ja mam takie jak Monique odczucia: najgorszy był osttani z mężem Sylwester dwa
        lata temu. W zeszłym roku zebrałam w domu kilka kolezanek, które są same. Jedna
        z synem równolatkiem mojego. Nigdy tak fajnie nie zjeżdżało mi się na sankach z
        górki, jak w tę noc, po drinku z nimi. I pierwsz raz odpalałam petardy (ubaw
        miałysmy z siebiue, b nie umiałyśmy). A o północy wypowiedziałam kilka życzeń
        na Nowy Rok, które nawet potem spisałam. I wiecie co? Większosć się spełniło!
        W tym roku tez nie mam nawet ochoty nigdzie wychodzić. Znowu spędzę go z jakąś
        jedną lub kilkoma kolezankami i naszymi dziećmi. Może fajny film? Dobre
        jedzonko, jakiś alkohol i dużo zyczliwych i ciepłych życzeń od przyjaciół?

        Króliczku - mam nadzieję, że znajdziesz towarzystwo na te noc. A jesli nie -
        pomyśl, co Tobie sprawia największą przyjemność i zorganizuj to sobie. Nie daj
        sie presji, że to wyjątkowa noc. To tylko umowa społeczna.
        • crazyrabbit Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 04.12.06, 17:46
          Tak mi się przypomniały pierwsze słowa moje męża w noworoczny poranek
          2006: "K***O WYP******AJ!"...

          Dzięki dziewczyny (i chłopaki), miło się czyta ciepłe słowa od miłych ludzi smile
          Mam zaproszenie od znajomych , chyba jednak skorzystam.
          Bardzo podobał mi się pomysł Libry, tylko nie mam gromadki koleżanek z dziećmi.
          • libra22 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 04.12.06, 21:39
            Tzn ja mam jedną z jednym synem lub drugą z 3 dzieci (nie jest rozwódką, tylko
            mąż marynarz, więc nieobecny). Ale są tak fajne (i koleżanki i dzieci), że
            starczą za gromadkęsmile
    • yoma Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 04.12.06, 21:53
      Ludzie, na miły Bóg, litości!

      Co złego w samotnym sylwestrze? Przynajmniej nikt wam nie bęzie narzucał, jak
      się bawić smileI nie będzie przymusu chodzenia do knajpy, wieczorową lekką kiecką
      zaspy zamiatając... smile
      • libra22 :-) 04.12.06, 22:07
        I martwienie się, że jak zwykle na zimę przytyłam i się nie mieszczęsmile
        • yoma Re: :-) 04.12.06, 22:12
          A chociażby smile
    • der1974 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 04.12.06, 22:40
      A mnie tak po poczytaniu naszło, że ostatniego sylwestra spędziłem "razem z ex"
      ale jednak osobno. I dzisiaj doszedłem do wniosku, że można wrócić brdzo
      dokładnie w to samo miejsce, kilkaset kilometrów od mojego domu, bez ex, ale w
      dobrym towarzystwie.
      • crazyrabbit Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 04.12.06, 23:26
        ... mnie weź!!! Ja fajna jestem!!!
        • joasia69 Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 05.12.06, 09:26
          weź nas! jesteśmy fajne smile)
          • rafanetka Re: Przeraża mnie wizja tegorocznego Sylwestra :( 05.12.06, 09:33
            My tez jesteśmy fajne i z Wrocławia. Jakoś tak zapomniałam o sylwestrze.
    • chalsia Tia, święta i sylwester wbrew pozorom budzą 05.12.06, 23:39
      ambiwalentne uczucia.

      Gdybym ślub brała w inny dzień roku, to już bym dawno całkiem zapomniała kiedy
      to było. No ale kurna było to 25.12. No i nijak nie daje mi się ta data z głowy
      wyrzucić wink).
      Tak więc święta po rozstaniu z byłym już mężem, mimo iż rodzinne, radosne,
      udane etc miewają taką jakąś szczyptę gorzkości.

      A ostatniego wspólnego Sylwestra spędziliśmy z eksem razem na porodówce -
      wieczór sylwestrowy jest dla mnie wspaniałym i radosnym wspomnieniem chwil
      narodzin mojego dziecka. W związku z czym de facto wieczorne party/bale są
      tylko ewentualnie miłym zwieńczeniem tego dnia (z reguły na dodatek kolidującym
      organizacyjnie z urodzinami dziecka).

      Chalsia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka