siedzę sobie w domu, a tu pół godziny temu domofon - patrzę a tu eks sobie
stoi i mówi, że wejdzie na chwilę jesli może of cors. tak znienacka.
i wszedł, pogadaliśmy chwile, nawet sie pośmiałam. pobawił sie z kotkiem.
Zero stresu, zero bólu. Normalne spotkanie. Ja go nawet lubię, nie jest do
końca złym człowiekiem tylko gdzies sie mocno zagubił i poplatał. Ale to juz
nie moja sprawa, choć zycze mu aby sobie ułozył wszystko - nie umiem być
wredną wydrą cholera!.
Powiedział, że chodzą plotki, że go nakryłam na goracym uczynku.. i wiecie co
nawet się nie przejełam, w końcu to nie mnie nakryto
żaluję, że tak skończyło się moje małzeństwo i wieloletni związek, ale wiem,
że moja decyzja była madra. Czuję, że postapiłam slusznie tak szybko się
rozwodząc. Bo teraz nie jest moim mężem, nie rani. A ja sobie zyję i mam sie
nieżle calkiem

)
zebym jeszcze te postanowienia noworoczne zrealizowała

))
to mówiłam ja, pudełeczko vel pudełeko z rupieciami

))