Dodaj do ulubionych

To forum jest jak klub :-)

16.01.07, 19:48
To forum jest jak dobry klub.
Przyjemnie jest tu zaglądnąć, poczytać, wymienic się poglądami, pożalić się
ale tez i pośmiać się czasem zdrowo (tak tak)
Jak czytam niektore wypowiedzi, to mam wrażenie, że to dokładnie moja
historia.
A dotychczas myślałam, że moja historia jest wyjątkowa i jedyna, że tylko
moje małżeństwo było takie wspaniałe, że tak bardzo kochaliśmy się, a rozwody
były nam obce ( nigdy nie mieliśmy problemu zdrady, alkoholu, agresji itp).
Stało się jednak.
Zawiodłam się na najbliższym i kochanym człowieku.
Nie wiedziałam jak sobie poradzić, jak żyć dalej, jaki poradnik przeczytać,
jaką sesję zaliczyć...
Noce dalej były nieprzespane - w dzień jakoś wypadało się "trzymać" (praca)
I te natrętne myśli, wspomnienia, dawne wyznania i plany...
Trudno, ciężko, przykro...
A przecież nie można nikogo (rodziny, przyjaciół, znajomych...)zamęczać
swoimi problemami.
No chyba , że siebie samego ciągłymi wspominkami dawnego życia z ukochanym,
hehhh....

Na szczęście któregoś dnia wpadłam do "Klubu" (czyt ww forum) i... zostałam
stałą bywalczynią.
Choćby na chwilkę, ale zawsze tu zaglądam.
Tu się toczy życie
No i przyjemnie z mądrymi "porozmawiać" big_grin

Obserwuj wątek
    • maza15 Re: To forum jest jak klub :-) 16.01.07, 20:02
      To forum,to więcej niż klub.Znalazlam je w najgorszym jak dotąd momencie mojego
      życia,i dzieki niemu trzymam się i radzę sobie coraz lepiej.Tu znalazlam radę i
      pocieszenie,tu piszę gdy dopada mnie zwątpienie.Bez tego forum,bez tych
      ludzi,którzy tu piszą byłoby znacznie trudniej...
      • madii77 Re: To forum jest jak klub :-) 16.01.07, 20:07
        no to u mnie niedługo dwuletnie członkostwo stukniesmile

        hehe

        bo tu fajnie jestsmile
      • jarkoni Re: To forum jest jak klub :-) 16.01.07, 20:20
        Przyznajcie, że niesamowici ludzie...Są czasem długo i znikają..Czasem
        pojawiają się jak meteoryty..Ale zostawiają ślad, vide :"bezecny"
        I o to chyba chodzi..Ale są i mówią czego doświadczyli, i czujemy się podobni i
        jakby mniej osamotnieni... Mnie osobiście zazwyczaj daje do zrozumienia Tri...
        A Lady P. lekkością wywodu..
        Miło mi słyszeć, że coś tam zapaliłem (pt. to forum), jakiś ogień opinii o
        wspólnych lękach, frustracjach i próbach wychodzenia z sytuacji..
        A prawda jedyna jest: mamy najlepszysz interlokutorów w całym wszechświecie...
        A Miś momentami przypomina mi Bezecnego...A Mazury to mój tok myślenia
        często...A Lady P. jest poza jakimkolwiek komentarzem...Lady P. prawie ... ze
        śmiechu po ogłuchnięciu, oślepieniu i okuleniu..
        • z_mazur Re: To forum jest jak klub :-) 16.01.07, 21:20
          Przyznaję, wspaniali ludzie.
          Wielu już znam osobiście.

          Czyżby Mazury to ja???? smile
          Wiesz Jarkoni rzeczywiście jak jeszcze pisałeś częściej to też czułem podobnie.

          Dzięki za to forum bracie.
    • sbelatka Re: To forum jest jak klub :-) 16.01.07, 20:17
      ja mam raczej skojarzenia z terapeutyczna grupą wsparcia...

      ale zgadzam sie w pozostałych kwestiach

      i starszliwie sie ciesze, ze jest taka mozliwośc - żeby dowiedziec sie co czuja
      inni w takich jak moja sutyacjach, co myslicie..

      no i ten glos nadziei plynący od tych co juz sa dalej w procesie
      ozdrowieńczym... lub nawet na nowej drodze zycia...

      chociaz nie ciesze sie, ze was spotkalo to co nas spotkało...
      to ciesze sie, ze Was spotkałam... chocby tylko w sieci...

      i niech bogowie prostuja nam nasze drogi... do szczęscia.. cokolwiek to dla
      kazdego z was znaczy.

      • libra22 Re: To forum jest jak klub :-) 16.01.07, 21:28
        "A przecież nie można nikogo (rodziny, przyjaciół, znajomych...)zamęczać
        swoimi problemami"
        Ata - nie zgadzam się - są takie chwile, że można. Ty byś odmówiła komuś
        wsparcia, gdyby potrzebował Cię tak "zamęczać"?. Ja na forum trafiłam jak juz
        byłam po najgorszym i właśnie takie "zamęczanie" pozwoliło mi przeżyć i do dziś
        mam z niego nową przyjacółkę.

        Co do reszty wypowiedzi.... najszła mnie refleksja (czasem mnie jakas cholera
        dopadnie), że chyba czułam się nieudacznikiem, skoro znalazłam się w takiej
        sytuacji, w której z założenia nigdy nie miałam się znaleźć.
        Ale w tym tygodniu poznałam wspaniałe kobiety, które mają podobną do mojej
        historię, i nigdy bym ich tak nie okresliła, wręcz przeciwnie - jestem pełna
        zachwytu nimi (i warszawskimi i dzisiejszą trójmiejską). I chyba musze się
        wyzbyć poczucia nieudacznictwasmile
        • z_mazur Re: To forum jest jak klub :-) 16.01.07, 21:31
          Libra, przecież my forumowicze to elyta, naród wybrany.

          Skąd Ci przyszła myśl o nieudacznikach???? smile)))
        • weekenda Do Libry i nie tylko o samoocenie 16.01.07, 21:54
          libra22 napisała:

          > I chyba musze się
          > wyzbyć poczucia nieudacznictwasmile
          >

          Ja Cię poproszę! Tak nie można! Ja wiem: dzieciństwo z kochanymi najbliższymi +
          kochani koleżanki i koledzy z dzieciństwa + dojrzewanie + nieudane małżeństwo +
          mnóstwo wszystkiego = jestem do niczego...

          Opiszę Ci jeden przykład. Jakiś czas temu byłam w MOKU. Jednym ze stałych tam
          rezydentów jest pewien gość o wyglądzie kloszarda. Była tam też grupa młodych
          gniewnych i zarazem najwspanialszych na świecie wspinaczy z klubu-jakiegoś-tam
          i grupa Francuzów. Ze względu na pogodę, od kilku dni siedzieliśmy w schronie
          co dla sprawnych i wygłodzonych brakiem ruchu ludzi jest trudne do zniesienia.
          Młodzi gniewni wypili trochę piwa i zaczęły się niewybredne żarciki z
          rezydenta. Jakiś czas to trwało. Czekałam z grupką znajomych co będzie dalej.
          Nie czekaliśmy długo. Francuzi mieli kłopot z dogadaniem się z
          obsługą. "Kloszard" wstał i piekną czyściutką francuszczyzną pomógł Francuzom.
          I rozpoczął się piękny wieczór, piękna rozmowa o wsiem. Młodzi gniewni zamilkli
          i bardzo szybko zmyli się z jadalni. Znam chłopaka, też z książek, kiedyś się
          wspinał, kupę czasu spędził we Francji poza tym jest ze starej braci
          wspinaczkowej więc wiedziałam, że sobie poradzi. A za młodych-gniewnych było mi
          wstyd. Ale myślę, że zapamiętają tę lekcję.

          Więc widzisz. Każdy jest wypadkową tego co go spotkało w życiu, czego się
          nauczył i jakie ma potrzeby. I jeszcze jedno: nigdy nie wiadomo kto mi poda
          rękę jak mi się noga omsknie na kamieniu. Dlatego tak kocham Góry. Tam wsio
          jest proste.
    • bursztynowe Coż dodać.... 16.01.07, 21:44
      To forum to ludzie. Po prostu ludzie.
      Aż ludzie.

      smile
      • libra22 Re: Coż dodać.... 16.01.07, 22:15
        Weekendo Kochanasmile To było raczej gdzies w podświadomości, nie na poziomie
        świadomym. Ale ja cieszę się, gdy coś tam wypływa, bo wtedy mogę sobie z tym
        poradzićsmile A historyjka świetnawink

        ps (dziecinstwo nie aż tak fajnewink
        • weekenda Ja też się cieszę! :) 16.01.07, 22:27
          Zawsze się cieszę, jak już np. się odważę i powiem prawdę, nawet jeśli dla mnie
          nie jest łatwa i stawia mnie w nie najlepszym świetle = to pomaga = uczy = mogę
          wyciągnąć wnioski. Nie, żebym od razu się zmieniła! żadne takie! wink ale może po
          drugim trzecim ponownym włożeniu palca między drzwi, jednak wyrzucę to ze
          swojego standardu zachowania/postępowania?

          ps. ten pierwszy mój akapit to cały był z przekąsem: rodzice przecież nas
          kochali, ale błędów się nie ustrzegli; dzieci są okrutne, nasza własna burza
          hormonów też nam dokopała... zresztą niedawno usłyszałam, że cały nasz proces
          życia dorosłego to radzenie sobie z dzieciństwem. hmmm... chyba coś w tym jest.
          • jarkoni Re: Ja też się cieszę! :) 16.01.07, 22:40
            weekenda, to moja stara życiowa nauczka..Nigdy nie oceniać ludzi przed blizszym
            poznaniem, nie podług wyglądu, zachowania najwpierwszego, dziwnych nawyków..Ja
            już to wiem i znam a autopsji, ale ilu musi się na własnej skórze przekonac..
            Miałbym też swoją opowiastkę, kiedy zignorowałem kogoś od znanego czasu swego
            Marka Profusa, bo miał kitkę i kolczyki i heh, bez krawata..I żałuję, już
            nieważne kim był ten Profus co swoimi reklamami zakrywał Dworzec Centralny w
            90'tych...
            • ataona Re: To forum jest dobrym klubem 17.01.07, 09:37
              Pisząc klub nie mialam na mysli pub, czy cos w tym rodzaju; bardziej szerokie
              pojecie, takie... angielskie?
              Wiekszosc z Was mieszka w Wawie, Wrocku czy Trojmiescie. Sa tam przeróżne
              kluby, teatry, dobre kina, wszystko to co może zaoferowac duze miasto.
              Ja mieszkam... można powiedzieć w górach - z wyboru (nie Tatry i nie jestem
              góralką). Są tu wspaniali ludzie, znajomi, grupka przyjaciół, mam też swoje
              wieloletnie (hoho...20-letnie, albo i wiecej przyjaciolki), nowi i starzy
              znajomi, mam super rodzeństwo.
              Libro, mądra i stonowana Libro, oczywiście ze wyslucham swych przyjacioł
              (czynię to nie raz), ale sama w pewnym momencie (po wczesniejszych... niestety
              monotematycznych "gadkach") stwierdziłam, że dalej tak nie można. Nie moge
              obarczac ich moim problemem.
              BARDZO mi pomogli, nigdy nie dali mi do zrozumienia, że juz wystarczy tych
              trosk, opłakiwania tego co było.
              Jestem osobą wesołą, pogodną, lubię się śmiać i właściwie jest/był to jedyny
              czas kiedy płakałam.

              Raz jeszcze powiem, że spotykam tu mądrych ludzi, z lotnością umysłu, humorem,
              ale też ze swoimi problemami, jak to u ludzi bywa smile))
              Podoba mi się Phokara, chociaż wydawała mi się trochę surowa (sorki!), ale
              włąsnie teraz widzę że najczęściej ma rację. Nie można z własnego żalu robić
              pomnika (to oczywiście nie sa słowa Phokary)

              Kiedyś chciałam recepte: ile, jak długo ma trwac ten ból. Tak jak choroba:
              okres choroby, rekonwalescencja itd Teraz mogę powiedzieć, ze tyle ile trzeba,
              ale oby nie za długo.(nic ciekawego nie powiedziałam)

              W okresie mojej wielkeij rozpaczy i bólu siostra powiedziała mi: "Tę książkę
              już przeczytałaś. I nawet jak Ci się wydaje, że to była najlepsza,
              najwspanialsza i że juz nie bedzie lepszej... Jest tyle ciekawych książek"
              A moj brat miał lepszy pomysł: "A może zapisz się do jakiegoś kółka
              szydełkowania? (hihi) Zajmiesz w inny sposób czas"
              • pudeleczko_75 Re: To forum jest sektą:) 17.01.07, 09:39
                wciąga, uzależnia, robi pranie mózgusmile - jak ktoś ma, ja na ten przykład nie
                mamsmile
                ci8ekawe kiedy jarkoni zacznie wyciagac od nas pieniądze?
                • bursztynowe Re: To forum jest sektą:) 17.01.07, 10:04
                  Niechby tylko spróbował....
                  Aż boje sie pomyśleć co by to było... tongue_out
                  • z_mazur Re: To forum jest sektą:) 17.01.07, 10:24
                    > Aż boje sie pomyśleć co by to było... tongue_out

                    Kasa na zlot ogólnopolski?????
    • libra22 Re: To forum jest jak klub :-) 17.01.07, 11:10
      Naszła mnie wizja mężczyzn forumowych w tych czerwonych stringach....smile))
      • marek_gazeta Re: To forum jest jak klub :-) 17.01.07, 11:12
        Wizja zupełnie nierealna, sorry.
        • bursztynowe Re: To forum jest jak klub :-) 17.01.07, 12:46
          Chyba że na głowie
    • nangaparbat3 Veto! 17.01.07, 12:36
      >>>A przecież nie można nikogo (rodziny, przyjaciół, znajomych...)zamęczać
      swoimi problemami.<<<<
      Nie jest moim przyjacielem ktoś, kogo obawiam się "zamęczać swymi problemami".
      Cóż po rodzinie, z którą nie mogę pogadać o swoich problemach, smutkach, bólu?
      Gdybym w pełni szczerze mogła rozmawiać tylko w necie, znaczyłoy to, że w życiu
      prawdziwym z nikim nie łączy mnie bliska więź.
      Oczywiscie może się zdarzyć taki stan, kiedy wolimy sie ukryć w głębi jaskini,
      nie ogladać nikogo, nie mowić z nikim, i tylko tam-tamem przesyłaś swój smutek
      kumplom z sąsiedniej wioski. Ważne, zebysmy w tej jaskini nie zostali na zawsze.
      • phokara Re: Veto! 17.01.07, 12:41
        Jak zwykle, Nanga ... chapeau bas!
        • libra22 Re: Veto! 17.01.07, 12:48
          No to jesteśmy jednego zdania z Nangąsmile

          Marku - ale nie pogniewałes się mam nadzieję? Nie miałam zamiaru urazić Panów,
          ani ubierać ich w te stringismile
          • sonrisa3 Re: Veto! 20.01.07, 10:28
            >No to jesteśmy jednego zdania z Nangąsmile

            Libra, i jest nas już kilkawink
      • sbelatka Re: Veto! 17.01.07, 12:52
        Przyjacioły.. nawet prawdziwe... moga miec dośc w pewnym momencie.

        Bo nie mogą żyć NASZYM tylko problemem ( tak jak my czesto przez pewien- wcale
        często niekrótki - czas żyjemy..)

        Ja po kilku ładnych miesięcy obsesyjnego myslenia i mowienia o PROBLEMIE sama
        sie czuję nim zmęczona.
        Ale to nie znaczy,, że moge przestać. O nim nie tylko myśleć ale i mówić.

        I na tym forum moge.
        czasem kogos to może już zbrzydzac... ale może nie czytac.
        i juz...

        Forum - jako uzupelnienie przyjaciół z realu...
        i dzieki za to, ze jest.


        • libra22 Re: Veto! 17.01.07, 13:04
          Przypomniało mi się Beatko, jak Mama w pewnym momencie powiedziała mi "Ty już
          tak nie rozmawiaj o tym z innymi, na pewno mają Cię dość, tylko do mnie dzwoń"
          Zabolało mnie to. Przyjaciele moge też dać Ci sygnał, ze być może ugrzęzłaś w
          martwym punkcie, a powinnas już ruszyć naprzód.
          • ataona Re: chapeau bas! Brawo! 17.01.07, 21:33
            >Nie jest moim przyjacielem ktoś, kogo obawiam się "zamęczać swymi problemami"<

            Ale przeciez pzryjaciel nie moze nam sluzyc za "chlopca do bicia"
            Jest czas wyżalania się, ale nie mozna nadwerężać cierpliwosci nawet
            najlepszych przyjaciół... czyż nie tak?

            Phokara... i za co te brawa?
            • bursztynowe Re: chapeau bas! Brawo! 17.01.07, 21:47
              A któż to jest przyjaciel?
              Czy ten który chce być z nami tylko wtedy wtedy gdy jest cacy i ok?

              Jest takie ładne coś, bardzo znane, ale uwielbiam to:

              Jeśli któregoś dnia...
              Jeśli któregoś dnia poczujesz, że chce Ci się płakać. Zadzwoń do mnie...
              Nie obiecuję, że Cię rozbawię, ale mogę płakać razem z Tobą...

              Jeśli któregoś dnia zapragniesz uciec, nie bój się do mnie zadzwonić...
              Nie obiecuję, że Cię zatrzymam, ale mogę pobiec z Tobą...

              Jeśli któregoś dnia nie będziesz chciał nikogo słuchać. Zadzwoń do mnie....
              Obiecuję być wtedy z Tobą i obiecuję być cicho...

              Ale jeśli któregoś dnia zadzwonisz i nikt nie odbierze...
              Przybiegnij do mnie bardzo szybko. Mogę Cię wtedy potrzebować...


              Twój przyjaciel


              • 374.4w Re: chapeau bas! Brawo! 17.01.07, 21:53
                Bursztynowe skąd Ty takie ładne i mądre rzeczy bierzesz? z serca...?? Wpisuje
                Cię na listę klasyków
              • maza15 Re: chapeau bas! Brawo! 17.01.07, 22:03
                Ale pięknie napisałeś bursztynowe!
              • nangaparbat3 Bursztynowe 17.01.07, 22:20
                teraz ja się kłaniam - nisko.
                • jarkoni Re: Bursztynowe 17.01.07, 23:42
                  Chyba Gall Anonim...A skąd on już wtedy to wiedział???
                • bursztynowe Re: Bursztynowe 18.01.07, 00:28
                  Nie ja jestem autorem tych słów.
                  Niestety sad

                  Kiedys... zapadly mi w pamiec.
                  • nangaparbat3 Re: Bursztynowe 19.01.07, 16:41
                    bursztynowe napisał:

                    > Nie ja jestem autorem tych słów.
                    > Niestety sad
                    >
                    Wiem, ze nie Ty, dostałam je kiedys po angielsku z bardzo daleka.
                    A nie pamietasz, ze posłańcami dobrych wieści są aniołowie?
                    Żeby się załapać (na anioła) rozpowszechniłam go u mnie w pracy. I to był chyba
                    bardzo dobry pomysł - jeszcze raz dziękujęsmile
              • 13monique_n Re: Bursztynowe - dla Ciebie - chapeau bas! Brawo! 19.01.07, 15:36
                z opóźnieniem czytam tu różności. Stąd spóźnione wyrazy uznania. I
                podziękowanie za to, że Ty niemal zawsze potrafiłeś wrzucić tutaj tekst, który
                od początku, od kiedy dawno temu podczytywałam forum, zmuszał do myślenia smile
                Dzięki.
                • libra22 Re: Bursztynowe - 19.01.07, 17:52
                  Rozkleiłam się, jakie ładne, buuu

                  ps to pms
                  • nangaparbat3 Re: Bursztynowe - 19.01.07, 17:55
                    libra22 napisała:

                    > Rozkleiłam się, jakie ładne, buuu
                    >
                    > ps to pms


                    błeee wink
                    • libra22 Re: Bursztynowe - 19.01.07, 17:59
                      Ale biorę magne B6 i licze, że w koncu zadziaławink
                      (zresztą - wole się wzruszać niż wściekać)
                      • nangaparbat3 Re: Bursztynowe - 19.01.07, 18:19
                        libra22 napisała:

                        > Ale biorę magne B6 i licze, że w koncu zadziaławink
                        > (zresztą - wole się wzruszać niż wściekać)


                        Tez bym wolala. Ale niestety ja z tych wsciekajacych się.
                        Rano oznajmiam: coruniu, dzisiaj się wściekam, nie bierz tego broń Boze do
                        siebie - na szczęście działa. A i ja jak tak powiem, to od razu mniej sie
                        wsciekam.
                        • libra22 nastroje 19.01.07, 18:28
                          Mnie to tak na przemian: złość, płacz, dół. Wtedy nawet asertwna się robię
                          wobec obcych (bo normalnie to mozna mnie oszukac i w ogóle kluchy ze mnie
                          łagodne).
                          Ale chyba troche lżej, odkąd ten preperat bioręwink Ewentualnie efekt placebo
                          działasmile
              • sonrisa3 Re: chapeau bas! Brawo! 20.01.07, 10:30
                Bursztynowe - cudne jest to, co napisałeś.
              • panda_zielona Re: chapeau bas! Brawo! 20.01.07, 21:03
                jeśli któregoś dnia...
                kurczę,poryczałam się czytając ten tekst,nie znałam go niestety
      • tricolour Veto dla veta, Nango! 19.01.07, 18:50
        Napisałaś: "Nie jest moim przyjacielem ktoś, kogo obawiam się "zamęczać swymi
        problemami" - ja się z tym zdaniem generalnie zgadzam.

        Ale nie mam zgody na taki egoizm, by siebie nazwać czyimś przyjacielem, bo mam
        potrzebę męczenia kogoś jakąś śmieszną własną historyjką, która dla mnie jest
        akurat w tej chwili ważna, ale generalnie zalatuje publiczną bylejakością.

        Bo nawet rozwód, po ciężkim czasie przeżywania jego dramatu, po latach nabiera
        wymiaru czynności fizjologicznej, która w efecie przynowi ulgę dla duszy i ciała.
        • jarkoni Re:znowu: 19.01.07, 22:13
          znowu chapeau bas Tri:

          Bo nawet rozwód, po ciężkim czasie przeżywania jego dramatu, po latach nabiera
          wymiaru czynności fizjologicznej, która w efecie przynowi ulgę dla duszy i
          ciała.

          Pomaga
        • nangaparbat3 Re: Veto dla veta, Nango! 19.01.07, 23:22
          tricolour napisał:

          > Napisałaś: "Nie jest moim przyjacielem ktoś, kogo obawiam się "zamęczać swymi
          > problemami" - ja się z tym zdaniem generalnie zgadzam.
          >
          > Ale nie mam zgody na taki egoizm, by siebie nazwać czyimś przyjacielem, bo mam
          > potrzebę męczenia kogoś jakąś śmieszną własną historyjką, która dla mnie jest
          > akurat w tej chwili ważna, ale generalnie zalatuje publiczną bylejakością.
          >

          Przyjaźń niewiele ma wspolnego z publicznym epatowaniem wyszukanymi historiami.
          • libra22 ....... 19.01.07, 23:29
            Nie ma obiektywnego wymiaru subiektywne poczucie końca mojego świata.
          • gastaira Carole King "You've got a friend" 19.01.07, 23:32
            - ballada z repertuaru Carole King. Pochodzi z wydanej w 1971 r. płyty
            Tapestry

            You've got a friend
            When you're down and troubled
            And you need some loving care
            And nothing, nothing is going right
            Close your eyes and think of me
            And soon I will be there
            To brighten up even your darkest night
            You just call out my name
            And you know wherever I am
            I'll come running to see you again
            Winter, spring, summer or fall
            All you have to do is call
            And I'll be there
            You've got a friend

            If the sky above you
            Grows dark and full of clouds
            And that old north wind begins to blow
            Keep your head together
            And call my name do out loud
            Soon you'll hear me knocking at your door
            You just call out my name
            And you know wherever I am I I'll come running to see you
            Winter, spring, summer or fall!
            All you have to do is call
            And I'll be there

            Ain't it good to know that you've got a friend
            When people can be so cold
            They'll hurt you, and desert you! And take your soul if, you let them
            Oh, but don't you let them
            You just call out my name
            And you know wherever I am
            I'll come running to see you again
            Winter, spring, summer or fall
            All you have to do is call
            And I'll be there
            You've got a friend
            Ain't it good to know that you've got a friend
            You've got a friend

            ///
            Masz przyjaciela
            Kiedy jesteś w dołku i kłopotach
            A potrzebujesz czyjeś kochającej opieki
            I nic się nie układa
            Zamknij oczy i pomyśl o mnie
            I wkrótce tam będę
            Aby rozjaśnić Twoją, nawet najciemniejszą noc
            Tylko zawołaj moje imię
            I Ty wiesz, gdziekolwiek jestem
            Przybędę biegnąc aby Ciebie zobaczyć znowu
            Zimą, wiosną, latem czy jesienią
            Wystarczy, że zawołasz
            I ja tam będę
            Masz przyjaciela

            Jeśli niebo ponad Tobą
            Ściemnia i zachmurza się
            A ten stary północny wiatr zaczyna dmieć
            Skoncetruj się
            I wykrzyknij głośno moje imię
            Wkrótce usłyszysz moje pukanie do Twoich drzwi
            Tylko zawołaj moje imię
            I Ty wiesz, gdziekolwiek jestem
            Przybędę biegnąc aby Ciebie zobaczyć znowu
            Zimą, wiosną, latem czy jesienią
            Wystarczy, że zawołasz
            I ja tam będę

            Czyż nie jest dobrze wiedzieć, że ma się przyjaciela
            Kiedy ludzie są tacy obojętni
            Oni skrzywdzą i opuszczą Ciebie
            I zabiorą Twoją duszę, jeśli im pozwolisz
            Och, ale nie pozwól im
            Tylko zawołaj moje imię
            I Ty wiesz, gdziekolwiek jestem
            Przybędę biegnąc aby Ciebie zobaczyć znowu
            Zimą, wiosną, latem czy jesienią
            Wystarczy, że zawołasz
            I ja tam będę
            Masz przyjaciela
            Czyż nie jest dobrze wiedzieć, że się ma przyjaciela
            Ty masz przyjaciela
          • tricolour Chyba się nie zrozumieliśmy... 20.01.07, 10:41
            Dla mnie przyjaciel, to nie magnetofon, do którego się woła i mówi kiedy ma sie
            problem. Przyjaźń to relacja dwustronna i trzeba znać granice przesady i egoizmu.

            Mówiąc o publicznej bylejakości na myśli miałem fakt, że nasze kłopty są
            najczęśćiej udziałem wszystkich. I przemijają, często bez szpecących śladów.
            • ataona Re: dzieki 20.01.07, 19:12
              tricolour napisał:
              > Dla mnie przyjaciel, to nie magnetofon, do którego się woła i mówi kiedy ma
              sie problem. Przyjaźń to relacja dwustronna i trzeba znać granice przesady i
              egoizmu. <

              Otóż to. Właśnie to miałam na myśli pisząc:
              Trudno, ciężko, przykro...
              Ale przecież nie można nikogo (rodziny, przyjaciół, znajomych...)zamęczać
              swoimi problemami.
              Co innego rozmowa, a co innego powtarzanie jak taśma magnetofonowa.
              Zamęczać czyt. nadmierne, ciągłe użalania się (tłum. autora) wink

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka