maza15
05.03.07, 23:30
W sumie to jestem z siebie dumna...Ex ciągle daje mi do zrozumienia,że
chciałby wrócić do domu,a na moje niezmienne NIE,z irytacją
oświadczył:"odnoszę wrażenie,że jesteś zadowolona z zaistniałej sytuacji"...
Tak...jestem zadowolona,że zdradził mnie i zostawił dla 20letniej panny...po
18latach małżeństwa.Kpina.
A jestem z siebie dumna,że on odnosi takie wrażenie.
Złudne wrażenie.
Widzę jak się stara.Zbyt pózno.
Nie żałuję lat spędzonych z nim,nie żałuję podjętej decyzji o rozwodzie,bo po
tym co zrobił to było jedyne wyjście.
Jestem z siebie dumna,że po tym wszystkim zachowałam szacunek do siebie,nie
zrobiłam nic głupiego.
Dobrze,że zaraz się wyprowadził.Nie widział mojej
rozpaczy,załamania,wściekłości...
Co cię nie zabije-to cię wzmocni...fakt.
Jestem coraz silniejsza,weselsza,złość odchodzi.
Przeżyłam.
A on...żałuje.Gdy przychodzi,pyta gdy chce wejść do drugiego pokoju,czy może.
Oferuje pomoc,itp
Nie narzuca sie,ale jest,choc mówię by dał mi spokój.
Rozwód niestety nie zakończył wszystkiego.
Nie będziemy już razem,bo zdaję sobie sprawę,jak wyglądało by, moje życie ze
zdrajcą-wieczne podejrzenia,wyrzuty,brak zaufania.
Spieprzył wszystko,a teraz chce wracać.
Tak mi się zebrało na to pisanie,choć wiem,że wystawiam się na
obstrzał.Jednak chętnie przeczytam,jak macie coś do napisania na ten temat.
Pozdrawiam.