Dodaj do ulubionych

Wrażenie exa

05.03.07, 23:30
W sumie to jestem z siebie dumna...Ex ciągle daje mi do zrozumienia,że
chciałby wrócić do domu,a na moje niezmienne NIE,z irytacją
oświadczył:"odnoszę wrażenie,że jesteś zadowolona z zaistniałej sytuacji"...
Tak...jestem zadowolona,że zdradził mnie i zostawił dla 20letniej panny...po
18latach małżeństwa.Kpina.
A jestem z siebie dumna,że on odnosi takie wrażenie.
Złudne wrażenie.
Widzę jak się stara.Zbyt pózno.
Nie żałuję lat spędzonych z nim,nie żałuję podjętej decyzji o rozwodzie,bo po
tym co zrobił to było jedyne wyjście.
Jestem z siebie dumna,że po tym wszystkim zachowałam szacunek do siebie,nie
zrobiłam nic głupiego.
Dobrze,że zaraz się wyprowadził.Nie widział mojej
rozpaczy,załamania,wściekłości...
Co cię nie zabije-to cię wzmocni...fakt.
Jestem coraz silniejsza,weselsza,złość odchodzi.
Przeżyłam.
A on...żałuje.Gdy przychodzi,pyta gdy chce wejść do drugiego pokoju,czy może.
Oferuje pomoc,itp
Nie narzuca sie,ale jest,choc mówię by dał mi spokój.
Rozwód niestety nie zakończył wszystkiego.
Nie będziemy już razem,bo zdaję sobie sprawę,jak wyglądało by, moje życie ze
zdrajcą-wieczne podejrzenia,wyrzuty,brak zaufania.
Spieprzył wszystko,a teraz chce wracać.
Tak mi się zebrało na to pisanie,choć wiem,że wystawiam się na
obstrzał.Jednak chętnie przeczytam,jak macie coś do napisania na ten temat.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • alexolo Re: Wrażenie exa 06.03.07, 00:56
      jesteś siłaczka!!!
      pozdrawiam
      • wojtekp67 Re: Wrażenie exa 06.03.07, 08:28
        Do Ciebie należy decyzja. masz prawo spróbować go przyjąć, masz prawo ułożyć
        sobie zycie od nowa. A jemu pozostaje to tylko uszanowac.
    • marek_gazeta Re: Wrażenie exa 06.03.07, 08:52
      A może warto przemyśleć decyzję? Jeśli to pierwszy raz, to może i ostatni?

      Niczego nie sugeruję, na pewno nie wolno go przyjmować jak syna marnotrawnego. Ale... może rzeczywiście zrozumiał błąd i warto dać mu szansę? Tylko Ty to wiesz.
    • pszczolkalodz Re: Wrażenie exa 06.03.07, 13:37
      ja znam podobna historie, tylko staz malzenski byl dluzszy, on wrocil ona
      wybaczyla, przynajmniej tak jej sie wydawalo. Chciala sobie wytlumaczyc ze sie
      zakochal ze tak zdarza ale nie dala rady. Psychicznie jest wrakiem kobiety,
      nie wierzy, juz nie ufa ... i nie szanuje. Zycie po powrocie bylo gorsze niz po
      odejsciu, ciagle sprawdzanie telefonu, komputera, spoznienie 15 minutowe juz
      doprowadzalo do niepokoju ba nawet do szalu. Przemysl to. Decyzja nalezy do
      Ciebie ale zycie masz jedno, tylko jedno. Pozdrawiam p.s ja nie przyjelam i nie
      zaluje. Teraz jest mi lzej, wiem ze nikt mnie nie klamie nie oszukuje i nie
      zdardza. Trzymaj sie.
    • kurka_wodna2 Re: Wrażenie exa 06.03.07, 14:17
      Wiesz, mój psycholog dawno twierdziła,że decyzja o zdradzie to podsumowanie związku.
      Ocena związku jest tak niska,że warto ponieść ryzyko zdrady,że niczym to nie
      grozi, że nie warto szanować, żałować takiego małżonka i takiego związku.
      Zgadam się z nią i w moim przypadku to półtoraroczne jojczenie , smsy i żebranie
      jakoby o spotkanie to tylko manipulacja i próba ugrania kąska.
      A spróbuj się zgodzić na byle jakich choćby warunkach-za kilogram czekoladek
      -zobaczysz jak się będzie zwijał do ucieczki.
      Najlepiej zrobisz jak zastanowisz się, co chce zyskać wysyłjąc Ci sygnały o
      swojej pomyłce i lekkomyślności. On ma cel, dąży do zupełnego zwycięstwa -bo
      zdradzacz nigdy nie żałuje swego czynu; on jest sobą zachwycony i swoim powabem,
      osobistym urokiem.
      • marek_gazeta Re: Wrażenie exa 06.03.07, 14:58
        > On ma cel, dąży do zupełnego zwycięstwa -bo
        > zdradzacz nigdy nie żałuje swego czynu; on jest sobą zachwycony i swoim
        > powabem, osobistym urokiem.

        Coś mi się zdaje, że powyższe stwierdzenie ("nigdy") to mocny kwas.
        • stearyna Re: Wrażenie exa 06.03.07, 16:20
          <<powyższe stwierdzenie ("nigdy") to mocny kwas.>>

          No dobra, niektórzy żałują -może dlatego, że musieli sprzed bramy na oczach
          sąsiadów zdbierać worki i pudła...
      • nahana Re: Wrażenie exa 08.03.07, 12:19
        Myślę że jak doszło do zdrady to zdradzacz nie ceni juz swojego związku i
        partnera, ma go po prostu w..... Bo jak jest coś nie tak i nam zależy to
        ratujemy, za wszelka cenę. A jak uciekamy jak szczury z okrętu to znaczy, ze
        spisujemy nasz zwiazek/statek na straty. No wiec w takim razie wybaczanie,
        ratowanie zwiazku "po" właściwie nie ma sensu. Ratować mozna "przed", "po" to
        już odpowiedź na pytanie:"Jaki nasz zwiazek jest i ile jest wart?".
        Ktoś moze powiedzieć no, ale zdradzacz moze sie opamiętać, żałować itd. Owszem
        może, ale....czy aby na pewno szczerze? Czy to jest zrozumienie czy moze coś
        innego? Strach przed samotnością, bo kochanka zostawiła? Kolejne rozczarowanie,
        bo kochanka nie lepsza od żony albo i gorsza? Bo rozwód za duzo kosztuje?
        Ile zdradzaczy wraca na łono rodziny z tego powodu, ze naprawdę zrozumiało i
        załuje tego co zrobiło?
        Ktoś moze powiedzieć, ze zdradzacz zbłądził, sprawdził na własnej skórze, ze
        żona /mąż jest fjna, ze inna/inny wcale nie jest lepszy i wrócił. Tylko ja się
        pytam a po co on/ona ma sprawdzać czy ktoś inny jest lepszy czy gorszy?
        Wychodząc za mąż/ zeniąc sie, składajac przysięgę powinnam zdawac sobie sprawę,
        ze wybieram tego człowieka takiego jakim jest i zdawać powinnam sobie sprawę z
        tego, ze odtąd z tym jedynym człowiekiem wiążę swoje zycie "na dobre i na złe" i
        pomimo tego, ze na mojej drodze będzie sie pojawiać wielu ludzi, przynajmniej
        pozornie bardziej atrakcyjnych niz mój partner, ale to jego wybrałam i jemu
        przysięgałam. I tego powinnam sie trzymać. (pomijam tu oczywiscie sytuacje
        przemocy, alkoholizmu itd.).
        Jesli podejmuję się trudu budowania związku, rodziny, to dlaczego gdy się
        pojawiają rysy uciekam? Tyle trudu włożyłam w budowanie a szkoda mi ratować?
        A jeśli nie ratuję, to znaczy, ze nic ta "budowla" dla mnie nie znaczyła i co za
        tym idzie mozna sie pokusić o wniosek, ze zdradza ta osoba, która najmniej do
        związku wniosła. Ma najmniej do stracenia.
        Jednym słowem zdradzacza powinno się "odstrzelić" (mentalnie) bo skoro my dla
        niego jesteśmy niczym to dlaczego on ma cos dla nas znaczyć. Szkoda na niego
        życia i czasu na wybaczanie itd.
        No ale to są wywody skadinąd logiczne. A serce i tak swoje....

        I tak mi się przypomniało. Kiedyś, przed tą obecna, m. miał inną (dawną
        dziewczynę). Tzn. spotykali się, ale "do niczego nie doszło" jak dumnie m.
        oswiadczył. A dlaczego? "Bo oboje bali sie rozczarowania, ze moze nie być tak
        jak dawniej, że okazałoby się, ze nie jest lepiej niz w ich małżeństwach, że
        czuliby niesmak po tym" itp. Jednym słowem wtedy nie przyprawił mi rogów ze
        strachu, ze moze nie być fajnie. Gdyby miał gwarancję, ze będzie rogi miałabym
        je juz wczesniej. A mnie było przykro, bo nie usłyszałam, ze "nie doszło do
        niczego bo uświadomiłem sobie, ze cię kocham, ze jesteś dla mnie ważna, ty i
        nasza rodzina....".
        I o to mam do niego żal. Nie o zdradę, ale o ucieczkę. O zaniechanie ratowania.
        Za tchórzostwo
    • smellsliketen Re: Wrażenie exa 06.03.07, 14:36
      nie daj się, ja to zrobiłam,był to błąd, Teraz jestem po rozwodzie, z dwójką
      dzieci i z kimś jeszcze, z kimś dla kogo jestem najważniejsza,
      Przez rok tęskniłam, płąkałam za czym? za moim wyobrażeniem o szczęściu, za
      kimś kto i tak by nie zrozumiał dlaczego mi źle.
      Leczyłam depresję, rok koszmaru, otworzyłam oczy kiedyś i robiłam
      porządki,włączyłam starą komórkę i odczytałam smsy od byłego, typu: nie
      zawracaj mi d***y, nie szkoda ci kasy na gówniane smsy, przypomniałam sobie ten
      dzień kiedy obroniłam się i dzwoniłam by sie z nim podzielić ze dostałam 5, nie
      odbierał, wysłałam smsa, i dostałam odpowiedź, nie szkoda ci kasy na gówniane
      smsy, i uświadomiłam sobie ze to wstyd kochać człowieka który cienie szanuje
      pomiata tobą, zamknęłam ten rozdział.
      nie odwracaj sie do tyłu
    • naemi Maza 06.03.07, 15:22
      a dlaczego on chce wracać?
      co z tą panienką?
      • maza15 Re: Maza 06.03.07, 17:03
        Nie wiem,co.Nie pytam,unikam wciągnięcia w rozmowę.
        Ale czuję,że ta rozmowa to kwestia czasu.
        Nie wiem,czy już powinnam się na nią zgodzić,czy dam radę.
        Męczy mnie to.
        On nie odpuszcza.
        Chciałabym spokoju,mówię mu to,a on,że poczeka...
        Myślałam,że rozwód to już będzie ostre cięcie i koniec.
        Tak nie jest.
        Niepokoję się.
        Chcę spokoju,on nie rozumie
    • rumba65 Re: Wrażenie exa 06.03.07, 19:39
      ...jestem w bardzo podobnej sytuacji. Zdrady, kłamstwa, przez wiele lat. W końcu
      straciłam cierpliwość i po 19 latach złożyłam pozew. Rozwód szybki i nagle
      zaczął bardzo się starać o mnie i o dzieci. I tak jak kiedyś musiałam go do nas
      przyciągać, tak teraz muszę odpychać.
      Myślę, że tacy faceci mają po prostu naturę łowcy. Zdobycz umyka, trzeba ją
      gonić. Jak mu pozwolisz wrócić, będzie znowu uciekał. Ja już nie zaufam...
      • maza15 Re: Wrażenie exa 06.03.07, 20:18
        Nie zaufam,wiem,jestem pewna.
        Dlatego nie chcę dyskutować o powrocie.
        Ale to już przeradza się w jakąś grę...
        Nie zmieniam zdania,ale męczy mnie to.
        Przed chwilą wyszedł/skręcał corce nowe meble/
        kilkakrotnie słyszałam przychodzące smsy...zapewne panienka.
        A on chciał zostać na kolacji.Żart!
        Widać,sam nie może podjąć kategorycznych decyzji.
        Tu się stara,a tam nie skończył...bo w innym razie po co by pisała.
        Chce wrócić,nie jestem idiotką.
        Ale ona już też jest przegrana,jak on mówi,że chce zostać w domu.
        Widać nie zależy mu ani na panience,ani na mnie,zauważył tylko co stracił,to
        wszystko.
        Nadal muszę robić dobrą minę do złej gry,bo to nie daje mu spokoju.
        Znowu będzie gadał:jesteś dzielna,dajesz sobie ze wszystkim radę...
        Nie mogę pozwolić mu wrócić,bo zniszczy do reszty moje życie,sama je zniszczę.
        Chcę tylko spokoju,z resztą radzę sobie sama.
        Trudne to wszystko.
        Wiem,że nie ma jednoznacznej rady,ale doświadczenia
        innych,zainteresowanie,rozmowa-pomagają.Dziękuję i pozdrawiam.
        • der1974 Re: Wrażenie exa 06.03.07, 22:29
          Ale skoro o tym piszesz to masz jeszcze wątpliwości chyba?
          • maza15 Re: Wrażenie exa 06.03.07, 23:08
            Piszę,bo w pewnych momentach to pisanie mi pomaga.
            Oczywiście,cały czas się zastanawiam,ale ciągle dochodzę do tego samego wniosku.
            Nie mogę pozwolić na powrót.
            Czy mam wątpliwości?-nie,ale rozważam różne opcje.
            Oprócz tej zdrady nie mogę mu nic zarzucić,dlatego jest mi tak ciężko.
    • nahana Re: Wrażenie exa 08.03.07, 12:20
      Myślę, że jak doszło do zdrady to zdradzacz nie ceni juz swojego związku i
      partnera, ma go po prostu w..... Bo jak jest coś nie tak i nam zależy to
      ratujemy, za wszelka cenę. A jak uciekamy jak szczury z okrętu to znaczy, ze
      spisujemy nasz zwiazek/statek na straty. No wiec w takim razie wybaczanie,
      ratowanie zwiazku "po" właściwie nie ma sensu. Ratować mozna "przed", "po" to
      już odpowiedź na pytanie:"Jaki nasz zwiazek jest i ile jest wart?".
      Ktoś moze powiedzieć no, ale zdradzacz moze sie opamiętać, żałować itd. Owszem
      może, ale....czy aby na pewno szczerze? Czy to jest zrozumienie czy moze coś
      innego? Strach przed samotnością, bo kochanka zostawiła? Kolejne rozczarowanie,
      bo kochanka nie lepsza od żony albo i gorsza? Bo rozwód za duzo kosztuje?
      Ile zdradzaczy wraca na łono rodziny z tego powodu, ze naprawdę zrozumiało i
      załuje tego co zrobiło?
      Ktoś moze powiedzieć, ze zdradzacz zbłądził, sprawdził na własnej skórze, ze
      żona /mąż jest fjna, ze inna/inny wcale nie jest lepszy i wrócił. Tylko ja się
      pytam a po co on/ona ma sprawdzać czy ktoś inny jest lepszy czy gorszy?
      Wychodząc za mąż/ zeniąc sie, składajac przysięgę powinnam zdawac sobie sprawę,
      ze wybieram tego człowieka takiego jakim jest i zdawać powinnam sobie sprawę z
      tego, ze odtąd z tym jedynym człowiekiem wiążę swoje zycie "na dobre i na złe" i
      pomimo tego, ze na mojej drodze będzie sie pojawiać wielu ludzi, przynajmniej
      pozornie bardziej atrakcyjnych niz mój partner, ale to jego wybrałam i jemu
      przysięgałam. I tego powinnam sie trzymać. (pomijam tu oczywiscie sytuacje
      przemocy, alkoholizmu itd.).
      Jesli podejmuję się trudu budowania związku, rodziny, to dlaczego gdy się
      pojawiają rysy uciekam? Tyle trudu włożyłam w budowanie a szkoda mi ratować?
      A jeśli nie ratuję, to znaczy, ze nic ta "budowla" dla mnie nie znaczyła i co za
      tym idzie mozna sie pokusić o wniosek, ze zdradza ta osoba, która najmniej do
      związku wniosła. Ma najmniej do stracenia.
      Jednym słowem zdradzacza powinno się "odstrzelić" (mentalnie) bo skoro my dla
      niego jesteśmy niczym to dlaczego on ma cos dla nas znaczyć. Szkoda na niego
      życia i czasu na wybaczanie itd.
      No ale to są wywody skadinąd logiczne. A serce i tak swoje....

      I tak mi się przypomniało. Kiedyś, przed tą obecna, m. miał inną (dawną
      dziewczynę). Tzn. spotykali się, ale "do niczego nie doszło" jak dumnie m.
      oswiadczył. A dlaczego? "Bo oboje bali sie rozczarowania, ze moze nie być tak
      jak dawniej, że okazałoby się, ze nie jest lepiej niz w ich małżeństwach, że
      czuliby niesmak po tym" itp. Jednym słowem wtedy nie przyprawił mi rogów ze
      strachu, ze moze nie być fajnie. Gdyby miał gwarancję, ze będzie rogi miałabym
      je juz wczesniej. A mnie było przykro, bo nie usłyszałam, ze "nie doszło do
      niczego bo uświadomiłem sobie, ze cię kocham, ze jesteś dla mnie ważna, ty i
      nasza rodzina....".
      I o to mam do niego żal. Nie o zdradę, ale o ucieczkę. O zaniechanie ratowania.
      Za tchórzostwo
      • wampirka1977 Re: Wrażenie exa 11.03.07, 23:15
        wygodnie mu bylo, dobrze bylo
        trwalego zwiazku z 20tka nie zbuduje, dla niej to poczatek zycia, dla niego
        schylek
        • aron95 Re: Wrażenie exa 11.03.07, 23:50
          A ja Ci radzę nie spiesz się . Skoro piszesz że nic więcej nie możesz mu
          zarzucić . Poczekaj , potrzymaj go w niepewności . Zdrada fizyczna tak do końca
          nie jest zdradą . Ja usłyszałem od swojej ex- Kocham innego . I to przesądziło
          bo wszystko inne idzie wybaczyć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka