anjar_84 Re: Udało się 17.04.07, 10:06 Wczoraj miałam pierwszą rozprawę i jak się okazało ostatnią. 40 minutek i rozwód orzeczony. Moje małżeństwo trwało zaledwie trzy miesiące...rozpad cztery..sędzina powiedziała, że to sprawa precedensowa..że tego się nie spotyka. Mąż chciał orzekania o winie mimo, iż wina leżała całkowicie po jego stronie, ja powiedziałam że chce ugodowo. Sedzina doszła do wniosku ze maz po opuszczeniu sali powinien udac się do psychologa bo potrzebuje leczenia. Dla tych wszystkich, którzy są przed mam parę rad: 1) nigdy nie gdybajcie co będzie, jak będzie - owszem trzeba się nastawić na różne ewentualności ale nie wysuwa się na zapas przypuszczeń bo to tylko nas stresuje 2) dobrze jest mieć adwokata- czułam się komfortowo wiedząc ze koło mnie siedzi ktos kto mnie wspiera - maz byl sam i gadal od rzeczy 3) trzeba sie przygotowac na to co bedzie sie mowilo by mowic skladnie, ladnie i konkretnie...najlepiej o tym co sie robiło zeby ratowac malzenstwo a nie obrzucac wina drugiej strony 4) zawsze lepiej wziac rozwód bez orzekania o winie - szybciej i bez stresu 5) emocje lepiej trzymac na uwiezi - moj maz podczas moich zeznan rzucał sie, krzyczał..i byl nieustannie pouczany przez sedzine..ja bylam spokojna 6) przede wszystkim GŁOWA DO GÓRY!!!!ROZWÓD TO NIE KONIEC ŚWIATA I MOŻNA Z TYM ŻYĆ...A DODAM JESZCZE COŚ..MOŻNA ŻYĆ JESZCZE LEPIEJ NIZ KIEDYŚ MAJAC TAK SPORE DOSWIADCZENIA..TRZEBA TYLKO UWIERZYĆ W SIEBIE Odpowiedz Link
aron95 Re: Udało się 17.04.07, 11:10 3 miesiące ?? To ile wy sie wcześniej znaliście też 3 m-ce ? Czy wpadliście ? Odpowiedz Link
anjar_84 Re: Udało się 17.04.07, 11:48 znaliśmy się 3,5 roku..nie wpadliśmy..z powodu wpadki ślubu bym nie brała...po prostu po weselu okazało się, że mąż jest całkowicie uzależniony od swojej matki a ona nim manipuluje...on nie potrafil bez niej zyc i ukryl to przede mna: ( Odpowiedz Link
a.b1 Re: Udało się 17.04.07, 11:27 ja dodam jeszcze od siebie, ze bardzo ważny jest odpowiedni wygląd zewnętrzny Odpowiedz Link
anjar_84 Re: Udało się 17.04.07, 11:49 no własnie..tez sie z tym zgadzam!!! ja byłam elegancko ubrana..spódniczka, elegancka koszula, delikatny makijaz...a on jeansy i stara koszula sztruksowa ...ehh...jak go zobaczylam to bez komentarza! Odpowiedz Link
signal3 Re: Udało się 17.04.07, 18:17 Czy ty go kiedykolwiek kochałas ???A co bez komentarza on czy jego strój , przecierz ty się ze sklepem odzieżowym nie rozwiodłaś tylko z człowiekiem .Może on załamany jest to mu sie i stroić nie chce. Odpowiedz Link
maza15 Re: Jaka miłość takie małżeństwo... 17.04.07, 19:39 No właśnie. Ja taka elegancka,a on w starej koszuli.... Boże! Czy to było małżeństwo? Odpowiedz Link
ka-aktus anjar 17.04.07, 21:48 czy probowalaś ratować małżeństwo? 3 miesiące to bardzo krótko... Odpowiedz Link
reddy_to_go Re: anjar 17.04.07, 22:21 dziecinada raczej. Ale jest spora grupa ludzi, dla których małżeństwo czy tam rozwód to jak pstryknąć palcem. Dziś jest, jutro nie ma. Luz i znak czasów. Odpowiedz Link
aron95 Re: anjar 17.04.07, 22:54 Skoro wyszla za maż za -hm -teściową . To lepiej uciekać . Tylko zastanawiające że tego wczesniej nie było widac . Takiego uzależnienia od matki nie można ukryć . Odpowiedz Link
ka-aktus Re: anjar 18.04.07, 22:39 można Trudno w to uwierzyć, ale mozna się doskonale maskować. A czy morderca ma na czole napisane że nim jest? Odpowiedz Link
akacjax Re: 19.04.07, 07:06 gdyby morderca robił trzyletnie podchody-może coś by się zauważyło. Być może to młodzi ludzie, skupiający się na sobie, a nie patrzący na relacje w domu rodzinnym wybranka. A to chyba najlepsza rada dla narzeczonych-przyglądnijcie się rodzinom, nie na darmo ktoś wymyślił, że niedaleko pada jabłko od jabłoni zwłaszcza dotyczy to bardzo młodych osób. Odpowiedz Link
anjar_84 Re: anjar 20.04.07, 09:53 można ukryc wierz mi ze mozna!!oszukał nie ale i moja rodzine..był zupełnie innym człowiekiem..ale jego prawdziwa natura widac wyszła po slubie!! myslal ze wraz ze slubem nabyl sobie jakas rzecz!!!!!!takiego czegos sie nie robi!! Odpowiedz Link
calineczka2 Re: anjar 20.04.07, 10:01 Rozne sa sytuacje. Ja sie rozwiodlam po 2 latach, wyprowadzilam ale ze sie rozwiode wiedzialam juz po kilku miesiacach. Moj eksmaz tez byl uzalezniony od swojego ojca (tylko do tego dochodzil element 'kryminalny' - razem kombinowali). Chociaz sie spotykalismy przez 2 lata, pomieszkiwalismy razem - nie mialam o tym pojecia. Po slubie okazalo sie kto podejmuje wszystkie decyzje, dzwoni o 7 rano w niedziele i wpada bez zapowiedzi na kontrole, co do kogo nalezy itp. Mialam sie za osobe dosc bystra a wiele przeoczylam... Odpowiedz Link
anjar_84 Re: anjar 20.04.07, 11:35 gdybyśmy mieli być podejrzliwi wobec drugiego człowieka to pewnie nie dało by się z nikim żyć..z perpesktywy czasu widzę na jak wiele rzeczy nie zwracałam uwagi..bo gdy się kogoś kocha tak właśnie jest...pewnie jakieś znaki były ale ja ich nie odbierałam...ale uważam ze to ze ten człowiek mnie oszukał to jego problem..nie moj..ja zycie sobie uloze na nowomam 23 latka wiec jeszcze wszystko przede mna )TRZEBA CIESZYC SIE Z ZYCIA...LOS DAJE NAM TYLE ILE JESTESMY W STANIE UNIEŚĆ!! Odpowiedz Link
anjar_84 Re: anjar 20.04.07, 09:51 moze dla jednych dziecinada..ale po tym co przeszłam z tym facetem przez 3 miesiace po slubie nie bylo innego wyjscia..jedno wiem..w drugiego czlowieka nie wejdziesz i tak naprawde nigdy go nie poznasz...a do tego jak ktos sie skutecznie kamufluje a do tego jest przez kogos sterowany!! Odpowiedz Link
anjar_84 Re: anjar 20.04.07, 09:50 smutne..ale zyciowe..i podobno ostatnio coraz czesciej sie to powtarza Odpowiedz Link
anjar_84 Re: anjar 20.04.07, 09:49 próbowałam i to nie raz..ile razy dostałam cios tyle razy sie podnosiłam i wyciagałam reke!!!ale jak druga strona nie chce to nic nie pomoze..on po slubie sie zorientował ze mnie nie kocha, i nie chciał slubu..moze jest jakas inna..nie wiem i nie chce wiedziec..wiem jedno..dobrze ze to sie wszystko skonczylo..moja milosc bedzie wygasała jeszcze dłuuugii czas!!!ale poradze sobie Odpowiedz Link
anjar_84 Re: Jaka miłość takie małżeństwo... 20.04.07, 09:47 a co jesli jedna strona kocha....a druga nie...i wychodzi to po slubie gdy sie razem zamieszka!!kiedy z cudownego mezczyzny, który zrobiłby dla Ciebie wszystko robi się potwór co traktuje Cię jak rzecz...trudno jest ze soba byc Odpowiedz Link
anjar_84 Re: Udało się 20.04.07, 09:46 kochałam..co do stroju to odpisywałam na post, ze do sadu nalezy sie odpowiednio ubrac Odpowiedz Link
anjar_84 Re: Udało się 20.04.07, 09:45 Moi drodzy, niestety przez trzy lata nie było widać uzależnienia mojego eks od swojej matki..było zupełnie inaczej!nie zauwazyłam tego..no ale cóz stało się..ja wyszłam za tego człowieka z prawdziwej milosci ale to on tak naprawdę nigdy mnie nie kochał do czego się przyznał..próbowałam ratować małżeństwo kilkanaście razy..wyciągałam reke..a on wobec mnie zachował się okrutnie..oszukał mnie..zabawił się kosztem moim i mojej rodziny!!jedno jest pewne..nie mozna kogos do czegos zmuszac wiec jesli z jego strony nie bylo checi na kontynuacje malzenstwa moje dzialania i moja milosc na nic sie nie zdałyto wszystko naprawdę smutne ale prawdziwe!! Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: Udało się 21.04.07, 21:29 > okrutnie..oszukał mnie..zabawił się kosztem moim i mojej rodziny!! Zabawił? Wiesz, ślub to jednak nie zabawa... Tym bardziej rozwód. Mówiąc praktycznie, zepsuliście sobie nieco życiorys, mimo, że tak "szybko poszło". A jeśli mieliście ślub kościelny, tym gorzej. Dla Kościoła Katolickiego to już w ogóle nie jest zabawa, tylko poważny sakrament, który trudno ot tak "odkręcić". Myślę, że chłopak ucierpiał na tym tak samo, jak Ty. A zupełnie nie rozumiem, co ma do tego Twoja rodzina - żenił się z Tobą, a problemy podobno były ze strony jego rodziny... Czemu więc wspominasz o Twojej rodzinie? Może Wasze małżeństwo stało się polem boju teściów? Brrr... Na szczęście, wielkich ofiar nie było, a jako doświadczone osoby, jest nadzieja, że nie powtórzycie podobnego błędu... > pewne..nie mozna kogos do czegos zmuszac wiec jesli z jego strony nie bylo > checi na kontynuacje malzenstwa moje dzialania i moja milosc na nic sie nie > zdałyto wszystko naprawdę smutne ale prawdziwe!! W praktyce masz rację, ale strasznie szybko doszłaś do tego wniosku... W końcu zaledwie trzy miesiące wcześniej słyszałaś coś takiego: Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Nie ma sensu tkwić latami w nieudanym związku, ale ktoś, kto naprawdę kocha, nie poddaje się po pierwszej rundzie. Więc strasznie szybko przestaliście kochać. Oboje. Ale pewnie wyszło to Wam na zdrowie. Możesz coś sprostować, ale nie przejmuj się, to tylko moja opinia. Cymbała brzmiącego, który miłości też już nie ma. Odpowiedz Link