Dodaj do ulubionych

Udało się

17.04.07, 09:53
Obserwuj wątek
    • anjar_84 Re: Udało się 17.04.07, 10:06
      Wczoraj miałam pierwszą rozprawę i jak się okazało ostatnią. 40 minutek i
      rozwód orzeczony. Moje małżeństwo trwało zaledwie trzy miesiące...rozpad
      cztery..sędzina powiedziała, że to sprawa precedensowa..że tego się nie
      spotyka. Mąż chciał orzekania o winie mimo, iż wina leżała całkowicie po jego
      stronie, ja powiedziałam że chce ugodowo. Sedzina doszła do wniosku ze maz po
      opuszczeniu sali powinien udac się do psychologa bo potrzebuje leczenia.
      Dla tych wszystkich, którzy są przed mam parę rad:
      1) nigdy nie gdybajcie co będzie, jak będzie - owszem trzeba się nastawić na
      różne ewentualności ale nie wysuwa się na zapas przypuszczeń bo to tylko nas
      stresuje
      2) dobrze jest mieć adwokata- czułam się komfortowo wiedząc ze koło mnie siedzi
      ktos kto mnie wspiera - maz byl sam i gadal od rzeczy
      3) trzeba sie przygotowac na to co bedzie sie mowilo by mowic skladnie, ladnie
      i konkretnie...najlepiej o tym co sie robiło zeby ratowac malzenstwo a nie
      obrzucac wina drugiej strony
      4) zawsze lepiej wziac rozwód bez orzekania o winie - szybciej i bez stresu
      5) emocje lepiej trzymac na uwiezi - moj maz podczas moich zeznan rzucał sie,
      krzyczał..i byl nieustannie pouczany przez sedzine..ja bylam spokojna
      6) przede wszystkim GŁOWA DO GÓRY!!!!ROZWÓD TO NIE KONIEC ŚWIATA I MOŻNA Z TYM
      ŻYĆ...A DODAM JESZCZE COŚ..MOŻNA ŻYĆ JESZCZE LEPIEJ NIZ KIEDYŚ MAJAC TAK SPORE
      DOSWIADCZENIA..TRZEBA TYLKO UWIERZYĆ W SIEBIE
      • aron95 Re: Udało się 17.04.07, 11:10
        3 miesiące ?? To ile wy sie wcześniej znaliście też 3 m-ce ?
        Czy wpadliście ?
        • anjar_84 Re: Udało się 17.04.07, 11:48
          znaliśmy się 3,5 roku..nie wpadliśmy..z powodu wpadki ślubu bym nie brała...po
          prostu po weselu okazało się, że mąż jest całkowicie uzależniony od swojej
          matki a ona nim manipuluje...on nie potrafil bez niej zyc i ukryl to przede mna:
          (
    • a.b1 Re: Udało się 17.04.07, 11:27
      ja dodam jeszcze od siebie, ze bardzo ważny jest odpowiedni wygląd zewnętrzny
      • anjar_84 Re: Udało się 17.04.07, 11:49
        no własnie..tez sie z tym zgadzam!!!
        ja byłam elegancko ubrana..spódniczka, elegancka koszula, delikatny makijaz...a
        on jeansy i stara koszula sztruksowa ...ehh...jak go zobaczylam to bez
        komentarza!
        • signal3 Re: Udało się 17.04.07, 18:17
          Czy ty go kiedykolwiek kochałas ???A co bez komentarza on czy jego strój ,
          przecierz ty się ze sklepem odzieżowym nie rozwiodłaś tylko z człowiekiem .Może
          on załamany jest to mu sie i stroić nie chce.
          • tricolour Jaka miłość takie małżeństwo... 17.04.07, 19:05
            ... 3 miesiące i koniec.
            • maza15 Re: Jaka miłość takie małżeństwo... 17.04.07, 19:39
              No właśnie.
              Ja taka elegancka,a on w starej koszuli....
              Boże!
              Czy to było małżeństwo?
              • ka-aktus anjar 17.04.07, 21:48
                czy probowalaś ratować małżeństwo? 3 miesiące to bardzo krótko...
                • jasminowo Re: anjar 17.04.07, 22:10
                  jakieś to smutne...
                  • reddy_to_go Re: anjar 17.04.07, 22:21
                    dziecinada raczej. Ale jest spora grupa ludzi, dla których małżeństwo czy tam
                    rozwód to jak pstryknąć palcem. Dziś jest, jutro nie ma. Luz i znak czasów.
                    • aron95 Re: anjar 17.04.07, 22:54
                      Skoro wyszla za maż za -hm -teściową . To lepiej uciekać .
                      Tylko zastanawiające że tego wczesniej nie było widac .
                      Takiego uzależnienia od matki nie można ukryć .
                      • ka-aktus Re: anjar 18.04.07, 22:39
                        można

                        Trudno w to uwierzyć, ale mozna się doskonale maskować.

                        A czy morderca ma na czole napisane że nim jest?
                        • akacjax Re: 19.04.07, 07:06
                          gdyby morderca robił trzyletnie podchody-może coś by się zauważyło.

                          Być może to młodzi ludzie, skupiający się na sobie, a nie patrzący na relacje w domu rodzinnym wybranka.
                          A to chyba najlepsza rada dla narzeczonych-przyglądnijcie się rodzinom, nie na darmo ktoś wymyślił, że niedaleko pada jabłko od jabłonismile zwłaszcza dotyczy to bardzo młodych osób.
                      • anjar_84 Re: anjar 20.04.07, 09:53
                        można ukryc wierz mi ze mozna!!oszukał nie ale i moja rodzine..był zupełnie
                        innym człowiekiem..ale jego prawdziwa natura widac wyszła po slubie!! sadmyslal
                        ze wraz ze slubem nabyl sobie jakas rzecz!!!!!!takiego czegos sie nie robi!!
                      • calineczka2 Re: anjar 20.04.07, 10:01
                        Rozne sa sytuacje. Ja sie rozwiodlam po 2 latach, wyprowadzilam ale ze sie
                        rozwiode wiedzialam juz po kilku miesiacach. Moj eksmaz tez byl uzalezniony od
                        swojego ojca (tylko do tego dochodzil element 'kryminalny' - razem
                        kombinowali). Chociaz sie spotykalismy przez 2 lata, pomieszkiwalismy razem -
                        nie mialam o tym pojecia. Po slubie okazalo sie kto podejmuje wszystkie
                        decyzje, dzwoni o 7 rano w niedziele i wpada bez zapowiedzi na kontrole, co do
                        kogo nalezy itp. Mialam sie za osobe dosc bystra a wiele przeoczylam...
                        • anjar_84 Re: anjar 20.04.07, 11:35
                          gdybyśmy mieli być podejrzliwi wobec drugiego człowieka to pewnie nie dało by
                          się z nikim żyć..z perpesktywy czasu widzę na jak wiele rzeczy nie zwracałam
                          uwagi..bo gdy się kogoś kocha tak właśnie jest...pewnie jakieś znaki były ale
                          ja ich nie odbierałam...ale uważam ze to ze ten człowiek mnie oszukał to jego
                          problem..nie moj..ja zycie sobie uloze na nowosmilemam 23 latka wiec jeszcze
                          wszystko przede mna smilesmilesmile)smileTRZEBA CIESZYC SIE Z ZYCIA...LOS DAJE NAM TYLE ILE
                          JESTESMY W STANIE UNIEŚĆ!!
                    • anjar_84 Re: anjar 20.04.07, 09:51
                      moze dla jednych dziecinada..ale po tym co przeszłam z tym facetem przez 3
                      miesiace po slubie nie bylo innego wyjscia..jedno wiem..w drugiego czlowieka
                      nie wejdziesz i tak naprawde nigdy go nie poznasz...a do tego jak ktos sie
                      skutecznie kamufluje a do tego jest przez kogos sterowany!!
                  • anjar_84 Re: anjar 20.04.07, 09:50
                    sad smutne..ale zyciowe..i podobno ostatnio coraz czesciej sie to powtarza sadsadsad
                • anjar_84 Re: anjar 20.04.07, 09:49
                  próbowałam i to nie raz..ile razy dostałam cios tyle razy sie podnosiłam i
                  wyciagałam reke!!!ale jak druga strona nie chce to nic nie pomoze..on po slubie
                  sie zorientował ze mnie nie kocha, i nie chciał slubu..moze jest jakas
                  inna..nie wiem i nie chce wiedziec..wiem jedno..dobrze ze to sie wszystko
                  skonczylo..moja milosc bedzie wygasała jeszcze dłuuugii czas!!!ale poradze sobie
            • anjar_84 Re: Jaka miłość takie małżeństwo... 20.04.07, 09:47
              sada co jesli jedna strona kocha....a druga nie...i wychodzi to po slubie gdy
              sie razem zamieszka!!kiedy z cudownego mezczyzny, który zrobiłby dla Ciebie
              wszystko robi się potwór co traktuje Cię jak rzecz...trudno jest ze soba byc
          • anjar_84 Re: Udało się 20.04.07, 09:46
            kochałam..co do stroju to odpisywałam na post, ze do sadu nalezy sie
            odpowiednio ubrac
    • anjar_84 Re: Udało się 20.04.07, 09:45
      Moi drodzy,
      niestety przez trzy lata nie było widać uzależnienia mojego eks od swojej
      matki..było zupełnie inaczej!nie zauwazyłam tego..no ale cóz stało się..ja
      wyszłam za tego człowieka z prawdziwej milosci ale to on tak naprawdę nigdy
      mnie nie kochał do czego się przyznał..próbowałam ratować małżeństwo
      kilkanaście razy..wyciągałam reke..a on wobec mnie zachował się
      okrutnie..oszukał mnie..zabawił się kosztem moim i mojej rodziny!!jedno jest
      pewne..nie mozna kogos do czegos zmuszac wiec jesli z jego strony nie bylo
      checi na kontynuacje malzenstwa moje dzialania i moja milosc na nic sie nie
      zdałysadsadsadto wszystko naprawdę smutne ale prawdziwe!!
      • misbaskerwill Re: Udało się 21.04.07, 21:29
        > okrutnie..oszukał mnie..zabawił się kosztem moim i mojej rodziny!!

        Zabawił? Wiesz, ślub to jednak nie zabawa... Tym bardziej rozwód. Mówiąc
        praktycznie, zepsuliście sobie nieco życiorys, mimo, że tak "szybko poszło". A
        jeśli mieliście ślub kościelny, tym gorzej. Dla Kościoła Katolickiego to już w
        ogóle nie jest zabawa, tylko poważny sakrament, który trudno ot tak "odkręcić".

        Myślę, że chłopak ucierpiał na tym tak samo, jak Ty.
        A zupełnie nie rozumiem, co ma do tego Twoja rodzina - żenił się z Tobą, a
        problemy podobno były ze strony jego rodziny...
        Czemu więc wspominasz o Twojej rodzinie? Może Wasze małżeństwo stało się polem
        boju teściów?
        Brrr... Na szczęście, wielkich ofiar nie było, a jako doświadczone osoby, jest
        nadzieja, że nie powtórzycie podobnego błędu...

        > pewne..nie mozna kogos do czegos zmuszac wiec jesli z jego strony nie bylo
        > checi na kontynuacje malzenstwa moje dzialania i moja milosc na nic sie nie
        > zdałysadsadsadto wszystko naprawdę smutne ale prawdziwe!!

        W praktyce masz rację, ale strasznie szybko doszłaś do tego wniosku...
        W końcu zaledwie trzy miesiące wcześniej słyszałaś coś takiego:

        Miłość cierpliwa jest,
        łaskawa jest.
        Miłość nie zazdrości,
        nie szuka poklasku,
        nie unosi się pychą;
        nie dopuszcza się bezwstydu,
        nie szuka swego,
        nie unosi się gniewem,
        nie pamięta złego;
        nie cieszy się z niesprawiedliwości,
        lecz współweseli się z prawdą.
        Wszystko znosi,
        wszystkiemu wierzy,
        we wszystkim pokłada nadzieję,
        wszystko przetrzyma.
        Miłość nigdy nie ustaje,
        [nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
        albo jak dar języków, który zniknie,
        lub jak wiedza, której zabraknie.


        Nie ma sensu tkwić latami w nieudanym związku, ale ktoś, kto naprawdę kocha, nie
        poddaje się po pierwszej rundzie. Więc strasznie szybko przestaliście kochać.
        Oboje. Ale pewnie wyszło to Wam na zdrowie.

        Możesz coś sprostować, ale nie przejmuj się, to tylko moja opinia. Cymbała
        brzmiącego, który miłości też już nie ma.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka