tricolour
23.04.07, 20:01
... przez wielu pojmowana tak jak napisane np. w Wikipedii "postawa społeczna
i osobista odznaczająca się poszanowaniem poglądów, zachowań itp".
Ja jednak roumiem tolerancje inaczej: jako moje zachowanie wobec ludzi, którzy
przekroczyli moje granice. Staje wówczas przed wyborem, czy szanować ich
odmienność, czy bronic swojego.
Homoseksualizm jest kontrowersyjny więc weźmy na tapetę... zachowanie przy
stole. W krajach arabskich beka sie donośnie w dowód uznania dla kulinarnych
umiejętności gospodarzy. I mnie to ich bekanie wisi i powiewa, gdy bekają u
siebie. Mogą nawet używać trąb, by wydawać głośniejsze dzwięki - ich sprawa i
mnie nic do tego.
Inaczej będzie, gdy usiądziemy razem do stołu - bekanie przypomina rzyganie i
jest odrażające, zwłaszcza przy jedzeniu. Stanę wówczas przed wyborem czy nic
nie robić, cieszyc sie z uznania dla dobrego jedzenia (i być tolerancyjnym),
czy zwrócic uwagę, że takie zachowanie przeszkadza mi.
Zatem tolerancja nie polega na tym, że Arab może bekać w Bagdadzie (bo może
ile wlezie). Tolerancja polega na tym, że ja mu pozwalam na bekanie przy mnie.