08.05.07, 20:26
Czeka mnie rozwód na który nie chcę się zgodzić,chciałbym skorzystać z pomocy
mediatora i uratować małżeństwo.Mamy córkę w wieku pięciu lat,czy komuś udało
się uratować małżeństwo przy pomocy mediatora,czy to ma sens skoro żona jest
zdecydowana na rozwód?
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: Mediator 08.05.07, 20:52
      Statystyki podają, że jest pewien niewielki odsetek małżeństw, które po mediacjach rezygnują z rozwodu, więc teoretycznie szanse są.

      Jednak z założenia mediatorzy nie są po to, żeby naprawiać relacje małżeńskie. W tym może pomóc ewentualnie terapeuta.

      Mediacje są po to żeby rozwiązać ewentualne konflikty pomiędzy małżonkami (i nie tylko małżonkami). Konflikty te jednak najczęściej związane są z rozstaniem, wchodzi tu np. kwestia opieki nad dziećmi, obowiązku alimentacyjnego, czy podziału majątku.

      Oczywiście sprawa może dotyczyć również konfliktów w związku, ale trudno sobie wyobrazić, żeby mediator rozwiązywał spór dotyczący podziału obowiązków domowych, czy udziału we wspólnym budzecie.
      • mpiotr75 Re: Mediator 08.05.07, 21:16
        Dzięki za odpowiedż,żle zadałem pytanie,powinienem raczej zapytać o skutecznośc
        terapi rodzinnej.Nie wyobrażam sobie życia bez żony i dziecka,dlatego nie chcę
        zgodzić się na rozwód,może czas do drugiej rozprawy coś zmieni na lepsze albo
        wszystko popsuje sam nie wiem.
        • maza15 Re: Mediator 08.05.07, 22:11
          Jesli widzisz szanse na uratowanie małzenstwa,próbuj.
          Czy terapia bedzie skuteczna nikt Ci nie odpowie.
          Nie skorzystasz,nie będziesz wiedział.
          Jeśli żona pójdzie na terapię razem z Tobą,może Wam się udać.
          Tylko,czy zechce,jeśli jest zdecydowana na rozwód?
          • delika1 Re: Mediator 09.05.07, 11:20
            no własnie, wszystko zależy od postawy żony.ma prawo odmówić udziału w
            mediacjach.Z własnego doświadczenia wiem,że jeśli jest ZDECYDOWANA na rozwód,
            to im bardziej będziesz ją naciskał tym bardziej sie oddali.Ale na pewno mozesz
            przedstawić jej swoją wole naprawy związku.
        • marek_gazeta Re: Mediator 11.05.07, 19:28
          > Nie wyobrażam sobie życia bez żony

          I BARDZO niedobrze, proponuję zacząć sobie wyobrażać.

          Ja też sobie nie wyobrażałem i co? Dziś już nie muszę sobie niczego wyobrażać, po prostu żyję sam i mogę powiedzieć, że jakość życia ogólnie wzrosła. No, ale końcówka mojego małżeństwa była dość toksyczna.

          Co do mediatora - nie piszesz, z jakich powodów sypie się Wasz związek. W sumie nie musisz, ale to ważne. Inaczej trzeba by było zadziałać, jeśli ma problemy natury, powiedzmy, psych(olog)icznej, inaczej, jeśli poznała Faceta, Który Sprawił, Że Jej Życie Nabrało Znów Sensu.

          Związek da się uratować, jeśli OBOJE chcecie nad nim popracować. Jedno może chcieć bardziej, a inne mniej, ale nie ma tak, że pójdziesz do psychologa i będzie znów lodzio-miodzio. Nic z tego. Trzeba woli i wysiłku obu stron. Ja - kiedy się przekonałem, że żona postanowiła i już, po prostu się zgodziłem na rozwód i jestem dziś sam. I nie jest najgorzej.
          • mpiotr75 Re: Mediator 11.05.07, 22:31
            Przyczyną było moje picie,poprostu uzależniłem się od alkoholu.Obecnie nie piję
            prawie trzy miesiące,dziś skończyłem terapię podstawową i zaczynam dalszą fazę
            leczenia.Tak w dużym skrócie to alkohol jest przyczyną rozstania.
    • verita75 Re: Mediator 09.05.07, 13:15
      Co do terapii, to myślę tak jak pisali poprzednicy, jeśli twoja żona jej nie
      będzie chciała to na nic twoje chęci i starania. Nie zmusisz jej by na nią
      poszła. A nawet jeśli, nic to nie da.
      Mnie, podczas wielkiego kryzysu, udało się namówić męża na wspólną wizytę w
      poradni małżeńskiej. Niby chciał, ale tak naprawdę nie. Poszliśmy,
      wysłuchaliśmy, ja sobie stworzyłam jakąś złudną wizję naprawy i tyle. Nie
      podjęliśmy terapii bo on nie chciał i potrafił mnie przekonać, że jej nie
      potrzebujemy.
      Potem wydarzyło się naprawdę wiele złego, gdzieś po drodze on w końcu
      zrozumiał, dotarło i wtedy sam chciał terapii. I od kilku miesięcy chodzimy na
      terapię u psychoterapeuty.

      Ale na pewno tamto wymuszone to była porażka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka