Dodaj do ulubionych

Moi drodzy rozwodnicy..

18.05.07, 01:15
Szkoda, ze jestescie tak bardzo obojetni na sprawy wiary i Boga.Przykro mi, ze
wy ludzie wyksztalceni jestescie tak agresywni i nietolerancyjni wobec
Kosciola Katolickiego i wobec katolikow praktykujacych.Przyznam, ze nie wiem
skad sie to u was bierze.
Smutne to, ze nie powiodlo sie wam, ale doskonale wiecie dlaczego tak sie
stalo. Mam nadzieje, ze wasze dzieci nie popelnia tych samych bledow i uda im
sie stworzyc trwale, szczesliwe zwiazki malzenskie oparte na milosci.
Moi drodzy Kosciol czeka na was !!!
Obserwuj wątek
    • crazyrabbit Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 01:45
      > Moi drodzy Kosciol czeka na was !!!

      Na mnie się nie doczeka.. Żegnam.
      • bylominelo Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 19:21
        Ateiści będą się smarzyć w piekle? smilesmilesmile
    • panda_zielona Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 02:26
      A Ty kto? wysłannik ojca Rydzyka.
    • kruszynka301 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 09:12
      exit13 napisał:

      > Moi drodzy Kosciol czeka na was !!!

      Taaak, czeka, jeszcze bardziej PRAWDZIWI katolicy, tekstami typu "Ciebie już żaden PORZĄDNY katolik nie będzie chciał". Dodam jeszcze, że byłam świeżo porzuconą żoną z niemowlakiem, w rozpaczy.....
      Od tej pory mam swoje własne zdanie na temat katolików, i trzymam się od nich jak najdalej.
      • ladyhawke12 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 09:18
        Hej kruszynka, dawno Cię nie było, co u Ciebie?
        • kruszynka301 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 09:22
          właśnie się wybieram z 3-tygodniową Izabelką do lasuwink)))
          • ladyhawke12 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 09:27
            Gratuluję duże buziaczki dla małej, i dla wiekszej. musimy sie spotkac i zobaczyc to Twoje cudo.
            • kruszynka301 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 09:40
              jestem zawink
              • ladyhawke12 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 09:55
                w czerwcu jakiś termin wybierzemy.
    • tricolour Dziękujemy za zainteresowanie... 18.05.07, 09:25
      ... prosimy o codzienną modlitwę za nasze dusze. Radzimy zająć się własnymi
      sprawami.
    • der1974 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 09:30
      Proszę o wyjasnienie:

      1. Skąd wniosek że jesteśmy obojętni na sprawy wiary?
      2. Dlaczego pytanie opiera się na generalizacji?
      3. Z czym kościół czeka skoro dla rozwodników nie ma miejsca w kościele?

      • natasza39 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 09:35
        der1974 napisał:
        > 3. Z czym kościół czeka skoro dla rozwodników nie ma miejsca w kościele?

        Jak to z czym?
        Z tacąsmile
    • scriptus Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 09:43
      Droga Exit
      Uważam, że Twoje wnioski są nieuprawnione.
      Na tym forum jest cały przekrój ludzi o różnym stosunku do wiary i kościoła. Są
      tu ludzie mocno wierzący i praktykujący, jak i niewierzący, zupełnie, jak w
      społeczeństwie. Fakt, że się komuś rozpadła rodzina nie determinuje odrzucenia
      wiary, podobnie, jak pozostawanie w szczęśliwym związku nie jest jednoznaczne z
      wiarą i praktykowaniem. Jednak nie jest to forum na temat wiary, nie zajmujemy
      się tu nawracaniem, od tego są inne miejsca. Wszyscy, niezależnie od tego, czy
      wierzymy, czy chodzimy do kościoła, czy nie, pragniemy kochać i być kochani.
      Myślę, że nikt z nas nie pragnął rozpadu swojego związku.
      Dziękujemy za życzliwość wobec naszych dzieci, sami przecież też pragniemy dla
      nich szczęścia. Dziękujemy za troskę, ale spróbuj wypełniać swoją misję w
      bardziej odpowiednim miejscu.
      Pozdrawiam
      Scriptus
      • z_mazur Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 09:57
        Kurcze, ale to nasze forum kurturarne... wink

        Nawet z trolami w białych rękawiczkach. smile
        • ladyhawke12 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 10:09
          Chwilke mnie tu nie było i patrz chłopaku z mazur co sie porobiło.
    • artemisia_gentileschi Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 10:18
      Poprosze o przyklady owej agresji i nietolerancji. Przejrzalam tamten watek i
      cosik mi to umknelo.
      W druga strone to dziala, a jakze. Ilez to juz sie nasluchalam, ze powinnam
      cierpliwie dzwigac swoj krzyz, ze nie takie rzeczy ludzie wybaczaja, ze rozwod
      bedzie duchowym zabojstwem dla dzieci itepe.
      Pozdrawiam bracie i niech Cie Bog blogoslawi, amen.
      • phokara Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 10:20
        exit.

        Cóż za piękny nick.
        • 13monique_n Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 12:42
          phokara napisała:

          > exit.
          >
          > Cóż za piękny nick.
          faktycznie. Pho, ja ciągle od nowa się dzięki Tobie uczę dostrzegać własciwą
          rzeczy proporcję.
          "exit" oznaczone na zielono z uciekającym ludzikiem tongue_out
    • ivone7 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 10:33
      niestety mam drobna uwage..jesli chcesz o kims wydawac sady to najpierw
      nalezaloby sie z nimi zapoznac..
      w poprzednim watku, dotyczacym wiary wypowiadaly sie rozne osoby, o odmiennych
      pogladach ale tutaj na tym forum nigdy nie bylo agresji ani
      nietolerancji..dyskusja jest i owszem goraca ale mimo, ze bralam w
      niej udzial zadnej z rzeczy, ktora nam zarzucasz nie zauwazylam..
      nie wiem kim jestes, co robisz czy masz szczesliwa rodzine..i nie wiem w jakim
      gronie sie obracasz..tylko wez pod uwage to, ze ani nasi rodzice dla nas ani my
      dla naszych dzieci nie chcemy tego co nas spotkalo..
      Kosciol niestety na nas nie czeka..tylko wyklucza..chyba ze wiesz o czyms o
      czym my nie wiemy..
      a jesli z naszych postow wialo obojetnoscia na sprawy wiary i Boga...w imieniu
      forum przepraszam...ale chyba nikt kto je czytal nie przyzna Ci racji..
      wiec zgodnie z Twoja wiara i wiara Twojego Kosciola prosze nie wystawiaj
      falszywego swiadectwa przeciw blizniemu swemu..bo grzeszysz..
    • marcelka38 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 12:04
      Oooo jakże wiele tolerancji możemy zobaczyć w poście exit13. Hipokryzja w
      czystym wydaniu
    • tricolour A tak a propos czekającego Kościoła... 18.05.07, 12:15
      ... to on czeka i jednocześnie daję kopa w dupę.

      Czeka, bo oczekuje na wszystkie swoje owieczki... które spełniają okreslone
      wymogi. Im mniejsze miasto tym chęć odrzucenia (a napietnowania szczególnie)
      większa.
      Ja żyję w dużym mieście, a i tak, gsy poszedłem do parafii pytać o proces o
      nieważnośc małżenstwa, to spotkałem się z niechęcią proboszcza. Inaczej było w
      Kurii - ze zrozumieniem, zainteresowaniem i przychylnoscią, ale w tejże Kurii
      sprawa pieprzy sie już dwa lata, a połowy nawet nie widać - jestem zatem
      traktowany przedmiotowo, a z ambony mówią, że podmiotowo. W jednym przypadku
      mijają się z prawdą.

      Ty, Exit, też piszesz niby z troską i miłością bliźniego, ale odbiór Twojego
      postu jest do wyrzygu przez protekcjonalizm, który nam objawiłaś.
    • emde74 Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 12:22
      a ja zupełnie nie wiem jak się ustosunkować do tego posta, a chciałabym się
      wypowiedzieć, bo z jednej strony przesłanie jest mi bliskie. z drugiej - forma
      jakaś nie taka. z jednej strony zgadzam się z exit, że jej post został
      potraktowany dość ostro i rzeczywiście agresja i nietolerancja na temat
      kościoła (myślę, że nie wiary jako takiej, a raczej instytucji duchownej) w
      postach przemawiała. ale z drugiej strony, jak jest się porzuconym, z małym
      dzieckiem na dodatek, to jakoś tak ciężko znaleźć w tym "palec Boży". chyba po
      prostu temat jest cholernie kontrowersyjny (właśnie przez brak "palca Bożego" w
      historiach jakie się ludziom na tym forum przytrafiły i wskutek tego ogromny
      żal pt. "dlaczego mnie to spotkało, przecież nic złego nie zrobiłam/em?") i
      zamiast dyskusję wywołuje raczej jatkę, bo "gdzie był Bóg, jak mąż/żona mnie
      porzucał/porzucała"... przyznam, że wszystkich postów z poprzedniego wątku nie
      czytałam, więc nie wiem w którym kierunku dyskusja koniec-końców zmierzyła, ale
      całość była jakaś taka smrodliwa.

      myślę exit, że to nie obojętność na sprawy wiary i Boga, bo nie było by tu tak
      zaciekłej wymiany zdań. Myślę, że każdemu trzeba zostawić czas na
      ustosunkowanie się po rozpadzie związku, w którym kierunku iść. czy zbliżyć się
      do Boga, czy do Diabła, czy do Buddy, czy do niczego/nikogo. Na siłę nie ma co
      przekonywać, bo przy takim temacie, większość "stanie okoniem" z powodu burzy
      myśli, emocji, żalu, rozgoryczenia, straty z powodów jak wyżej. Myślę, że każdy
      poczuje w sobie gdzie/jak/z kim zmierzyć się z problemem, by wyjść na prostą.
      Mnie jak propnonowano po rozpadzie związku zwrócenie się do kościoła, to też
      uśmiechałam się pod nosem.

      Exit, Twoje intencje zapewne (mam nadzieję) są dobre, ale nie wiem czy nie zbyt
      jednoznacznie i twardo narzucone. może trzebaby pogadać w cztery oczy by
      zrozumieć przekaz?

      Ja kiedyś na innym forum założyłam wątek, który w skrócie mówił o tym, czy nie
      przytrafia nam się coś, bo po prostu ma nam się nie przytrafić? ilość pomyj,
      jakie wtedy zebrałam była nie do opisania. bo było to forum o ludziach
      czekających i chcących coś sobie b b b poukładać. teraz wiem, że przy tak
      ogromnych emocjach, jakie się wiążą z oczekiwaniem/wytłumaczeniem czegoś, nie
      warto przekonywać kogoś na siłę do pewnych przemyśleń/działań czy bawić się w
      zbytnią filozofię nt temat. ludzi to tylko rozdrażni.

      także każdy niech dojrzewa po swojemu, ale z odrobiną tolerancji dla
      kontrowersyjnych postówsmile

      no i wypadałoby dać na koniec....

      amensmile)))
    • fammoni Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 12:23
      generalizujesz
      jestem głęboko wierzącą i praktykującą katoliczką
      nigdy nie byłam agresywna i nietolerancyjna wobec KK
      nie powiodło mi się w życiu osobistym i nawet sobie nie wyobrażasz jakie to
      cierpienie dla osoby wierzącej

      ...skąd przekonanie, że dopiero mojemu dziecku uda się stworzyć związek oparty
      na miłości ???
      czyż wiara w Bożą Miłość i ufnośc w Boskie Miłosierdzie nie nakazuje Tobie jako
      uczciwemu katolikowi (grzechem byłoby określenie moherowi) wierzyć w to, że
      mnie również uda się jeszcze tej miłości zaznać ....

      skazanie rozwodników z góry na potępienie ...to dopiero objaw tolerancyji i
      wiary
    • marieta_makieta Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 12:34
      Exit, naprawdę mnie wkurzyłaś. Z Twojego postu wynika, że na tym forum
      większość to ludzie agresywni i nietolerancyjni. Nie wiem skąd taki wniosek. Ja
      przeczytałam w poprzednim wątku wiele mądrych wypowiedzi, nacechowanych i wiarą
      i wątpliwościami. Wszystkie były dla mnie cenne.
      Jestem katoliczką, wierzącą i parktukującą.Pochodzę z bardzo religijnej
      rodziny, ale w liceum odmówiłam chodzenia do kościoła, bo widziałam obłudę i
      księży i wiernych, nie zgadzałam się z dogmatami wiary (bardzo dobrze już
      wówczas znałam Pismo Święte, z domu wyniosłam zwyczaj jego czytania),
      uważałam, że Kościół wtrąca się do polityki, itd, itd. Dla moich rodziców był
      to szok, ale awantur w domu nie było. Mama postanowiła mi pokazać, że
      katolikiem jest nie tylko sąsiad, który będąc na rencie ma wielki dom i
      wypasioną furę, ale także człowiek, który mało zarabiając wspomaga innych.
      Znajoma poznała mnie ze swoją córką, która pracowała w przyparafialnej
      świetlicy dla dzieci. Przychodziły tam dzieci z rodzin dotkniętych
      alkoholizmem, przemocą i biedą i te które chciały spędzić miło czas. Opiekowali
      się nimi wolontariusze-licealiści i studenci oraz kilka matek niepracujących.
      Byli to ludzie głęboko wierzący i praktykujący intensywniej niż średnia krajowa
      przewiduje. Wyrazem ich wiary było także to, że poświęcali swój czas dla "braci
      tych najmniejszych". Chciałabym podkreślić, że nigdy od nikogo z nich nie
      usłyszałam uwag na temat tego, że nie chodzę do kościoła, nie modlę się, nie
      chodzę na pielgrzymki. Ważne było, to co robiłam dla dzieciaków. I dzięki nim
      nie tylko nabrałam nawyku poamagania innym (poświęcajac im swój czas, albo
      wspierając finansowo), ale wróciłam do Kościoła. Uznałam, że wspólnota
      wierzących jest mi potrzebna, zaczęlam intensywnie praktykować. A potem wyszłam
      za mąż i omal nie spowodowałam rozwodu. Tak obrzydliwie traktowałam męża, że
      złożył pozew o rozwód. Gdzie była wtedy moja wiara? Co się ze mną działo
      takiego, że skrzywdziłam człowieka, którego kocham? W ostatniej chwili go
      przekonałam, żeby spróbować jeszcze raz. A teraz modlitwa i spowiedź pomaga mi
      wytrwać w mocnym postanowieniu poprawy i przynosi otuchę.
      Opisuję to wszystko, bo chcę aby stało się w miarę jasne, że zostałam w
      Kościele tylko dlatego, że będąc zbuntowaną nastolatką nie trafiłam na
      takiego "dobrego" katolika, jak Ty. Przekonali mnie ludzie, który w tym podłym
      świecie robili swoje. Gdyby ktoś z nich, chcąc mnie przekonać do powrotu na
      łono Kościoła zachowywał się tak protekcjonalnie jak Ty, to kazałabym mu spadać
      i teraz byłabym pewnie wojującym anytklerykałem. Litujesz się nad biednymi
      nieudacznikami, błądzącymi jak pijane dzieci we mgle, ale na szczęście
      miłosiernie wyciągasz do nich rękę i gwarantujesz przyjęcie synów i córek
      marnotrawnych przez Kościół. Zrozum człowieku, że życie ludzkie nie jest
      proste. Można wierzyć i intensywnie praktykować, a jako człowiek być dupkiem
      (vide-ja, przynajmniej do pewnego momentu). Ludzi do Kościoła nie przekonają
      durne listy i wyrzuty, ale, trywialnie mówiąc-dobre uczynki tych, co uważają
      się za ludzi wierzących. Zastanów się, ilu ludzi od Kościoła odeszło bo
      codziennie widzą jak zachowują się niektórzy "wierzący". A czy poza
      wypisywaniem protekcjonalnych liscików zrobiłaś coś dla ludzi rozwiedzionych?
      Może zorganizowałaś np. w parafii ich spotkanie, grupę wsparcia itp.? Jesli tak
      to super, tylko proszę, pozbądź się tego braku pokory i przekonania o własnej
      wyższości nad innymi. A jeśli nie, to spadaj, bo glupim listem wyrządziłaś
      więcej szkody i ludziom na forum i Kościołowi, niż armia wojujących
      antyklerykałów.
      No to się wygadałam.
    • angoisse wątki trolli cieszą się tu dużą popularnością ;) 18.05.07, 12:57
      exit napisz coś jeszcze, tylko nie o religii (bo to już było), nie o seksie (bo
      to ciągle jest) i nie o ortografii (bo na to ja mam rezerwację).
      czykamy na ciekawy temat. wink
      • emde74 Re: wątki trolli cieszą się tu dużą popularnością 18.05.07, 13:03
        a mnie się wątek o ortografii b spodobałsmile dawno nie parsknęłam tak śmiechem

        o cholera, uważaj angoisse, bo aron napisze, że napisałaś "czykamy"
        zamiast "czekamy" smile)) i znowu będzie jatka smile))
        • 13monique_n Re: wątki trolli cieszą się tu dużą popularnością 18.05.07, 13:09
          > o cholera, uważaj angoisse, bo aron napisze, że napisałaś "czykamy"
          > zamiast "czekamy" smile)) i znowu będzie jatka smile))
          hahaha, Obie jesteście pyskate i stad ta krew na forum wink))) (pozdrawiam
          gorąco) M.
          • emde74 do monique - miało być dobrze, a wyszło jak zwykle 18.05.07, 13:21
            smile)))
            ja pyskata? rany, starałam się i bronić exit i Was. no i wyszło jak w
            tytulesmile))))
            co tam we Wwrocku? mam coś dla Ciebie! M.
          • angoisse Re: wątki trolli cieszą się tu dużą popularnością 18.05.07, 13:30
            jeśli to "pyskate" to też o mnie miało być, to niniejszym informuję, że jestem
            wcieleniem łagodności i anielskiej wręcz cierpliwości, co widać w każdym słowie
            mym,i dlatego znowu zabieram głos w religijnym wątku - przez tę mą Anielskość.
            no!smile)
        • angoisse Re: wątki trolli cieszą się tu dużą popularnością 18.05.07, 13:26
          hihihi, no i nie wiadomo czy "czekamy" cz np "czkamy" też byłby senswink)

          chlip, ale to nie jest smieszne bo "uwarzasz ona się teraz ubieże a puźniej po
          sprzymieżeńca poszłem" normalnie jakbym u dentysty zęby borowała, zaczynam mieć
          dreszcze i to nie z powodu z którego chciałabym je mieć, olaboga!smile)
        • aron95 Re: wątki trolli cieszą się tu dużą popularnością 18.05.07, 14:45
          emde74 napisała:

          > a mnie się wątek o ortografii b spodobałsmile dawno nie parsknęłam tak śmiechem
          >
          > o cholera, uważaj angoisse, bo aron napisze, że napisałaś "czykamy"
          > zamiast "czekamy" smile)) i znowu będzie jatka smile))

          Zrobiła więcej podobnych błedów . Poczytaj . Pani nauczycielki poprawiał nie
          będę . Polonista tez nie jestem aby na takie pierdoły zwracał uwagę

          • angoisse skąd u ciebie przekonanie 18.05.07, 15:01
            dość abstrakcyjne-
            że jedynie nauczyciele poloniści znają podstawowe zasady ortografi i potrafią je
            wykorzystać w praktyce?
            z tego co wiem, to wiedza ta jest dostępna wszystkim dzieciom już w szkole
            podstawowej, która jest obowiązkowa dla wszystkich.
            • aron95 Re: skąd u ciebie przekonanie 18.05.07, 15:33
              To Ty nie jesteś nauczycielką ??




              ciebie- Ciebie tak delikatnie
              • angoisse Re: skąd u ciebie przekonanie 18.05.07, 15:47
                nie zamierzasz odpowiedzieć na pytanie?
                • aron95 Re: skąd u ciebie przekonanie 18.05.07, 15:51
                  angoisse napisała:

                  > nie zamierzasz odpowiedzieć na pytanie?

                  Ty też nie odpowiadasz na pytania , maile .
                  • angoisse Re: skąd u ciebie przekonanie 18.05.07, 16:45
                    Aż zajrzałam na skrzynkę
                    - meritum - nie " TY , CIEBIE "- ale ORTOGRAFIA
                    zrozum.
                    to tyle.
          • emde74 Re: wątki trolli cieszą się tu dużą popularnością 18.05.07, 16:46
            Aron wyluzuj... cholera, żałuję że podjęłam ten wątek: z zamiarem na wesoło, a
            wyszło... jak zwyklesmile

            teraz będzie licytacja kto ile "błendów" zrobił?smile))) obróćmy to w żart
            • angoisse Re: wątki trolli cieszą się tu dużą popularnością 18.05.07, 16:50
              e, ja cały czas wierzę , że on żartuje, choć jakoś tak głęboko pod skórąwink

              no wierzę... cóż mi pozostało?smile) (wątek religijny- zachowuj się!)

              • emde74 Re: wątki trolli cieszą się tu dużą popularnością 18.05.07, 16:51
                aron, napisz że żartujesz i będzie po sprawiesmile
                amensmile
      • reddy_to_go Re: wątki trolli cieszą się tu dużą popularnością 19.05.07, 22:18
        przepraszam, ale na ortografię to wyłączność mam ja! Chcesz się pokłócić?? smile
    • z_mazur Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 13:11
      > Smutne to, ze nie powiodlo sie wam, ale doskonale wiecie dlaczego tak sie
      > stalo.

      Ciekawe skąd bierzesz o tym przekonanie.

      Jestem tu dosyć długo i mogę stwierdzić, że większość osób która, tu trafia
      dopiero szuka odpowiedzi na to pytanie.

      Może Ty znasz odpowiedź na to pytanie, oświeć nas w takim razie, to może bardzo
      pomóc. smile))
      • marieta_makieta Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 13:26
        z_mazur napisał:

        > > Smutne to, ze nie powiodlo sie wam, ale doskonale wiecie dlaczego tak sie
        > > stalo.
        >
        > Ciekawe skąd bierzesz o tym przekonanie.
        >
        > Jestem tu dosyć długo i mogę stwierdzić, że większość osób która, tu trafia
        > dopiero szuka odpowiedzi na to pytanie.
        >
        > Może Ty znasz odpowiedź na to pytanie, oświeć nas w takim razie, to może
        bardzo
        >
        > pomóc. smile))
        Exit nie tylko wie, ale też ma nadzieję, że nasze dzieci nie będą powtarzały
        naszych błędów. No nie wiem, przysłowie mawia, że jak Pan Bóg dopuści, to i z
        kija wypuści. A poza tym Exit, my się tu wywnętrzniamy, a Ty nic? Nawet
        maleńkiego jednozdaniowego pościka?
      • marie.walewska Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 13:27
        Mnie tez Chlopaku z Mazur zafrapowalo to zdanie. Czy autor watku moglby je rozwinac, prosze? Bo
        jeszcze, patrzac w kategoriach ognia piekielnego, moglabym zrozumiec dlaczego mnie sie nie udalo -
        za duzo rozumu, dominikanow, jezuitow, dociekliwosci i watpliwosci, za malo moheru, odpowiedniego
        radia i parafii z nabozenstwami charyzmatykow. Ale dlaczego nie udalo sie mojemu mezowi? Przeciez
        on pod koniec naszego malzenstwa spelnial wszystkie warunki, ktorych u mnie bylo za malo, jeszcze
        miewal "przezycia mistyczne" (cytat). Dlaczego jemu sie nie udalo?
        I dlaczego odsadza sie mnie od czci i wiary tylko dlatego, ze bedac wierzacym i praktykujacym
        katolikiem, nie afiszuje sie z tym na prawo i lewo jak rowniez przyznaje bliznim prawo do przezywania
        swoich historii po swojemu, w zgodzie-klotni-obojetnosci z tym co wysoko? Czy to, ze nie czuje misji
        ewangelizacyjnej kwalifikuje mnie jako osobe niewierzaca? Z tego co pamietam to Swiadkowie Jehowy, a
        nie katolicy, maja obowiazek ewangelizacji, pod grozba nie dostapienia zbawienia.
        • marieta_makieta Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 13:45
          Chciałabym zwrócić uwagę, że Exit wcale nie musi być moherkiem z wizerunkiem
          Ojca Dyrektora w klapie. Może być również przedstawicielem "kościoła
          łagiewnickiego". Denerwują mnie takie podziały, bo prowadzą do wypaczenia
          rzeczywistości. Ludzi przekonanych o swojej wyższości morlanych mozna znaleźć i
          u Rydzyka i wśród katolików wieszających na nim psy. Także np. u, powiedzmy
          ogólnie "dominikanów".
          • ladyhawke12 o rany 18.05.07, 13:48
            Ale się porobiło, dyskusja na całego tylko exit, jest exit. Piszecie więc naprózno.
            • marieta_makieta Re: o rany 18.05.07, 13:53
              ladyhawke12 napisała:

              > Ale się porobiło, dyskusja na całego tylko exit, jest exit. Piszecie więc
              napró
              > zno.
              No właśnie, a ja chętnie dowiedziałabym się, jak Exit ustosunkuje się do
              naszych postów. A tak to cała zabawa na nic.
              • artemisia_gentileschi Ano wlasnie, sluszna uwaga 18.05.07, 16:32
                Tez mnie to zafrapowalo - Exit zaklada watki, ktore maja ogromny odzew, a sam
                nie raczy odpowiedziec na zaden post.
            • panda_zielona Re: o rany 18.05.07, 14:37
              Ale się porobiło, dyskusja na całego tylko exit, jest exit. Piszecie więc napró
              > zno.
              Jestem prawie pewna,że autor/ka/ wątku pilnie śledzi wpisy i jak się zepnie to
              znów jakąś złotą myśl wyskrobie.
              Dzięki jej/mu/ za to,bo dyskusja gorąca i zwiększajaca ilość postów do 100.000
              i oj będzie się działo hihihihi
              • emde74 Re: o rany 18.05.07, 14:44
                właśnie. my se chociaż popiszemysmile
          • marie.walewska Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 15:31
            marieto! Masz oczywiscie racje - wszedzie ludzie sa rozni, w kazdym miejscu mozna znalezc zarowno
            madrych jak i glupcow, dobrych i zlych itd. Wielu jest ludzi ktorzy musza byc przekonani o swojej
            wyzszosci - gdy nie mozna zagrac rozumem, osiagnieciami, to mozna tez moralnoscia, albo np. uroda.
            Mnie naprawde interesuje skad sie bierze - na czym opiera - taka postawa. Ogolnie potrafie sobie
            wytlumaczyc, ale konkretny przypadek - exit - interesuje mnie sam w sobie.
            Dla mnie podstawowa roznica pomiedzy "frakcja dominikanska" a "frakcja moherowa" jest podejscie do
            spraw trudnych. To psy panskie (wrzucmy w ten sposob do jednego wora dominikanow, jezuitow,
            benedyktynow itd) prowadza duszpasterstwa malzenstw niesakramentalnych, to oni bez problemu
            udzielaja slubow jednostronnych i wreszcie (co dla mnie wazne, bo mnie osobiscie dotyczy) to dzieki
            nim wrocilam spoza nawiasu. Bardzo zaangazowany w ewangelizacje wspolczesnego swiata ksiadz
            poslal mnie do diabla, bo skoro nie zyje z mezem i zerwalam swoje malzenstwo wyrzucajac go z domu
            to rozgrzeszenia nie dostane, poki nie wroce na wlasciwa droge. Trwalo to troche, ale w koncu poszlam
            na rozmowe z "psem", zadal mi kilka pytan, porozmawial i malo, ze wrocil do swiata zywych, to jeszcze
            pomogl sie pogodzic z sytuacja, zaakceptowac ja. I powiedzial mi wazna rzecz: "powolanie nie leczy z
            wrodzonej glupoty, czlowiek w naprawde trudnej sytuacji w zadnym wypadku nie powinien ryzykowac
            spotkania z idiota w konfesjonale". To jest chyba ta roznica pomiedzy frakcjami - psy uwazaja ze
            ksiadz to ktos kogo powolano do sluzby drugiemu, mohery, ze to czlowiek, ktory ma wladze nad dusza
            i rozumem drugiego.
            • marieta_makieta Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 18.05.07, 22:05
              Marie, zgadzam się z Tobą całkowicie, że "frakcja dominkańska" robi dobrą
              robotę. Cieszę się, że znalazłaś u nich wsparcie. Oczywiście nie mam
              wątpliwości, że u moherków takiego wsparcia byś nie dostała i mam świadomość
              różnic pomiędzy "frakcjami". Zgadzamy się co do tego, że u "dominikanów", też
              się mogą znależć różni ludzie. Ja takich poznałam-młodzi, wykształceni, dobrze
              sytuowani i niestety przemawiający do innych z wyżyn swojej wiary, poczucia
              bliskości z Bogiem itd. Charakterystyczne dla tych ludzi było to, że skupiali
              się na gadaniu. Naprawdę zabawne było obserwowanie, jak stare konie (pod
              trzydziestkę albo i po) na spotkaniach śpiewają piosenki, klaszczą w rączki,
              duszą się w sosie własnym i wzajemnie adorują, a nikt nic z tego nie ma. Oprócz
              nich samych. Post Exit wydał mi się bardzo w ich stylu. Na szczęście takich
              typów spotkałam znacznie mniej niż ludzi naprawdę wartościowych i gotowych
              pomagać bliźnim.
              • marie.walewska Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 19.05.07, 14:31
                smile marieto! Ja na swoje szczescie prawie tam takich ludzi nie spotkalam. Pewnie dlatego ze jak ognia
                piekielnego unikam wszelkich "sportow druzynowych" i form zorganizowanych, a takie typy o ktorych
                piszesz kojarza mi sie z mentalnoscia "wspolnotowa". Pare razy w zyciu sie zetknelam w roznych
                wersjach odlamowych i zniechecili mnie do siebie bardzo skutecznie. Dobrze, ze mozna sobie samemu
                szukac miejsca i formy religijnosci, bo gdyby obowiazywal ww styl, to dolaczylabym do frakcji
                wierzacy-niepraktykujacy smile Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i milego weekendu Ci zycze.
    • szacichosza Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 24.05.07, 10:47
      Wiara nie jedno ma imiętongue_out
    • szacichosza Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 24.05.07, 10:51
      A tak na marginesie to ja bardziej wierzę w ludzi niż w instytucje tego pokroju
      . W tych czasach zawód księdza jest bardzo popłatny tongue_out i nie w kościół trzeba
      wierzyć a w Boga!!!! a Bóg podobno jak Biblia mówi jest wszędzie nie tylko w
      tych willach parafie przypominających tongue_out Jako że mieszkam w Częstochowie podam
      jeden z wielu paradoksalnych przykładów jak to podobno Bóg a w Twoim
      rozumowaniu kościół kocha wszystkich tongue_outtongue_out idąć na Jasną Górę nie można mieć
      odkrytych amion , krótkiej spódniczki , tatuaży na wierzchu czy krótkich getrów
      mimo że na dworze jest +35 st. tongue_outtongue_out a przecież Bóg kocha wszystkich tongue_outtongue_outtongue_out
      bleeeh , rowalają mnie takie dywersjetongue_out
      • marie.walewska Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 24.05.07, 10:57
        sza! To ja Ci zwroce uwage, zanim Tricolour przeczyta Twojego posta. Jestes katoliczka? Jesli nie to nie
        ma tematu, jesli tak, to wyrecytuj wyznanie wiary... "...w swiety kosciol powszechny...". Doszlas do tego
        momentu? No to jesli w Boga tak, w kosciol nie, w Syna tak, w Ducha nie, to co to jest?
        • szacichosza Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 24.05.07, 21:33
          A po co i dlaczego ja mam zawsze o wszystkim pamiętać i wszystko wiedzieć.????
          Gdzie w Biblij masz napisane że koścół to mur?? , to cegły?? podobno Bóg jest
          wszędzie???? Więc kto mnie zmusza do tego aby pokazywać swoją wiarę w kościele ,
          może wolę na łące usiąść i pomodlic się do Boga kimkolwiek On jest smile Apropo
          Jesli chodzi o ubiór to wybaczcie ale nie jestem człowiekiem który planuje cały
          swój dzień . Są sytuacje kiedy spacerując nabiera Cię ochota aby wejśc , przejść
          się , popatrzeć i pomodlić?? a Ty kuźwa ciuchów odpowiednich nie masz aby to
          święte miejsce odwiedzić?? Czy to nie paradoks??
          A ludzie którzy są hipisami , punkami, skinami??? nie mają prawa odwiedzać domu
          Bożego tylko dlatego że ubierają się w innym stylu???
          Coś tu chyba jest nie tak??? I tak na marginesie wierzę w Boga ale nie wierzę w
          Kościół smile i zapraszam na spowiedź na Jasną Górę to dowiecie się dlaczegotongue_out
          Pozdrawiamsmile
        • szacichosza Re: Moi drodzy rozwodnicy.. 24.05.07, 21:40
          A po co i dlaczego ja mam zawsze o wszystkim pamiętać i wszystko wiedzieć.????
          Gdzie w Bibli masz napisane że koścół to mur?? , to cegły?? podobno Bóg jest
          wszędzie???? Więc kto mnie zmusza do tego aby pokazywać swoją wiarę w kościele ,
          może wolę na łące usiąść i pomodlic się do Boga kimkolwiek On jest smile Apropo
          Jesli chodzi o ubiór to wybaczcie ale nie jestem człowiekiem który planuje cały
          swój dzień . Są sytuacje kiedy spacerując nabiera Cię ochota aby wejśc , przejść
          się , popatrzeć i pomodlić?? a Ty kuźwa ciuchów odpowiednich nie masz aby to
          święte miejsce odwiedzić?? Czy to nie paradoks??
          A ludzie którzy są hipisami , punkami, skinami??? nie mają prawa odwiedzać domu
          Bożego tylko dlatego że ubierają się w innym stylu???
          Coś tu chyba jest nie tak??? I tak na marginesie wierzę w Boga ale nie wierzę w
          Kościół smile i zapraszam na spowiedź na Jasną Górę to dowiecie się dlaczegotongue_out
          Pozdrawiamsmile
      • tricolour A co się dziwisz... 24.05.07, 14:28
        ... że idąc gdziekolwiek (nie tylko na Jasną Górę) ubierzamy sie adekwatnie do
        sytuacji?
        Podejrzewam, że wiekszość pań wychodząc z domu nie wyobraza sobie wyjscia bez
        makijażu, uczesania, co jest jawnym ograniczeniem, które stawiacie sobie same.

        A ograniczenie na Jasną Gorę już przeszkadza...
        • marie.walewska Re: A co się dziwisz... 24.05.07, 18:32
          Tu sie zgodze z kolega Tri. Adekwatnie i z poszanowaniem odczuc innych - dla starszych ludzi gorszace
          sa gole nogi i odkryte ramiona w kosciele, dla mnie obrzydliwy jest goly facet przy stole w restauracji. Nie
          mam mozliwosci by go upomniec, ale za to moge go natychmiast zaklasyfikowac jako niewychowanego
          prostaka smile
          • phokara Re: A co się dziwisz... 24.05.07, 19:06
            >dla mnie obrzydliwy jest goly facet
            > przy stole w restauracji.

            Rety... gdzie Ty chodzisz do restauracji???
            • marie.walewska Re: A co się dziwisz... 24.05.07, 19:14
              Glownie na wakacjach big_grin No i przypadkiem wyszlo moje sknerstwo! psiekrwie wink
              • phokara Re: A co się dziwisz... 24.05.07, 19:22
                haha

                Już nie zapytam, gdzie spędzasz kobieto wakacje. Nie jestem na tyle
                zdesperowana, żeby śnić o gołym facecie nad kotletem schabowym. A fe.
                • marie.walewska Re: A co się dziwisz... 24.05.07, 19:46
                  Nie pytaj! Na dodatek taki goly jest zazwyczaj wczasowiczem i siedzi nad ryba brrr! Malo precyzyjna odp
                  na pyt. gdzie spedzam wakacje big_grin
                  Jakby mi sie taki przysnil to bylaby to mara nocna, czyli koszmar - nie zycze wink Ale za to kelnerzy... big_grin
                  • phokara Re: A co się dziwisz... 24.05.07, 19:53
                    Nie, no w ogólee nie wiem. Goły wczasowicz nad rybą (rozmrozoną)... pewnie
                    jeździsz w góry. haha
                    Nocnych mar ani marków na szczęście nie miewam. To zapewne dlatego, że śpię z
                    osłem. Kiedyś sypiałam z dwoma, ale na szczęście exa już nie ma.
                    • marieta_makieta Re: A co się dziwisz... 28.05.07, 12:31
                      phokara napisała:

                      To zapewne dlatego, że śpię z
                      > osłem. Kiedyś sypiałam z dwoma, ale na szczęście exa już nie ma.
                      A haha! Dobre.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka