Oto jest pytanie.. Pytanie, które zadaję sobie od prawie roku... Zadaję je
sobie pomimo obustronej "pracy" nad związkiem , pomimo terapi rodzinnej,
pomimo starań... Zadaję je sobie, kiedy budzę sie w środku nocy - tak jak
dzisiaj-zadaję, kiedy wraca tzw stan paranoidalny

) kiedy jakaś ściszona
rozmowa przez telefon czy sms pobudza wyobraźnię (a ona niestety ciągle
działa- zdecydowanie mniej niż na początku-ale jest). Dlaczego pomimo, ze
jest dobrze, wcale nie jest dobrze? Czy wytrzymam, albo ile jeszcze wytrzymam
z własnymi "zjawami"?