Dodaj do ulubionych

Korzyść z bycia wolnym

01.06.07, 03:02
On odzyskuje bycie męskim, poprzez samodzielność smile bo wreszcie może sobie
sam wrzucić skarpetki do pralki, nie zwracając uwagi na kolorystykę i
samodzielnie wyprasować koszulkę, nawet jak mu się przypali to i tak nikt
mu nie będzie truł ,że ją wyrzucił do kosza...
Ona odzyskuje kobiecość bo wreszcie nie musi rozmyslać nad skarpetami
do pary, które utknęły w pralce i tak nie było komu ich wyciągać z filtra
(zaoszczędzone nerwy , czas przy rozkręcaniu pralki lub pięniądze na
fachowców) a skupić się na kolorach....................... ale szminkismile
Hm, co jeszcze .... ?smile))))
Obserwuj wątek
    • julka1800 Re: Korzyść z bycia wolnym 01.06.07, 06:53
      odpowiem nieco inaczej:
      gdy budzik zadzwoni o godzine za wczesnie (zupelnie nie wiem dlaczego) zamiast
      lezec w poscieli (z milym panem rzecz jasna) wlaczam komputer i czytam forum
      Rozwod i co dalej

      ot taka korzyscsad

      brrrrrr
      • cosmopszczolka Re: Korzyść z bycia wolnym 01.06.07, 07:44
        Ja tam nie oszukuje sama siebie i nie udowadniam sobie na siłe jak to wspaniale
        mi samej, bo wspaniale mi nie jest. Zycie samemu w czterech scianach nie
        przynosi zadowolenia.
        • alicja611 smak wolnosci 01.06.07, 08:34
          -nie musze martwic sie co zrobic na obiad
          -nie taszcze ze sklepu tego co on lubi
          -nie martwie sie czy ma koszule wyprasowana na jutro i majtki w szafie czyste
          -nie licze, ze cos zalatwi (bo nie ma czasu) wiec licze sama na siebie
          -nikt mi nie marudzi na zycie
          -nikt na mnie nie fuka z rana
          -nikt nie zajmuje lazienki rano
          -nikt nie oglada sportu-moge ogladac co chce
          -nikt nie wylazi caly czas z kumplami na cale noce (teraz to ja wychodze, jak on
          ma kolej do dziecka)
          -mam staly, pewny (poki co) pieniadz w postaci alimentow i swojej pracy (a tak
          wydzielany byl kazdy grosz)
          -w mieszkaniu robie wszystko sama ( a tak miesiacami blagalam i liczylam, ze
          czegos dotknie)
          -mniej sprzatania, niedogaszonych petow i pustych pudelek po jogurtach, tudziez
          rozlanego piwa...(bo zasnal i sie wylalo)
          -mam wiecej czasu dla siebie
          -wreszcie mam z kim pogadac, bo jemu nie chcialo sie gadac
          -moge flirtowac z innymi mezczyznami
          -wreszcie dobry sex
          -wreszcie pieszczoty i pocalunki
          -czuje sie wreszcie kobieta smile

          i jeszcze tak moge wymieniac........
        • marie.walewska Zycie samemu 01.06.07, 09:11
          cosmopszczolko, Tobie nie przynosi zadowolenia. Sa ludzie, ktorzy swojego szczescia zawsze szukaja
          w oparciu o innych ludzi/drugiego czlowieka, ale sa tez tacy, ktorzy szczescia szukaja w sobie. Nie
          musza sie oszukiwac i udowadniac sobie na sile... Po prostu nie bedac w zwiazku z mezczyzna/kobieta
          potrafia w pelni przezywac swoje zycie i z niego czerpac garsciami, a co lepsze - ja na przyklad - wcale
          nie zyje "sama". Po rozstaniu jestem znaaaaacznie mniej samotna niz bylam w malzenstwie, dodatkowo
          lubie wlasny dom, nie boje sie do niego wracac itp itd.
          A z takich uprzyjemniajacych zycie drobiazgow - sobota rano!!! Moge sobie wypic kawe i isc z psica do
          parku, nikt mi nie kaze natychmiast sprzatac "bo tak sie robi" smile No i wlasnie jutro rano nie posprzatam
          big_grin
          • cosmopszczolka Re: Zycie samemu 01.06.07, 11:52
            Moze dlatego ze nie bylam ograniczana w związku ani tez nie ograniczałam, a
            wiadomo ze zawsze na jakies kompromisy trzeba było iść, to nie ''smakuje" sie
            teraz wolnością. Ta wolność dla mnie to pustka. Wiadomo, kazdy jest inny, i
            inne miał relacje z partnerem. Dlatego ja wiem, że nie potrafie juz żyć tylko
            sama dla siebie.
            • pszczolkalodz Re: Zycie samemu 01.06.07, 13:07
              cosmopszczolko ale pomysl, masz do wyboru albo zatrzymac swoje zycie na tym
              etapie w ktorym jestes albo zrobic krok do przodu. Nie zmienimy faktu ze
              jestesmy same, nie zmienisz tez faktu ze on odszedl. Wiec ja Ci proponuje
              metode malych kroczkow, codziennie wieczorem wymieniaj 3 dobre rzeczy ktore Cie
              spotkaly np. dzisiaj nie zaspalamsmile krocej o nim myslalam, itp ja wiem ze sa
              to pierdoly na ktore wczesniej nie zwracalas uwagi, ale w ten sposob kierujesz
              swoje mysli na pozytywny tor. Musisz isc do przodu, bo czy tego chcesz czy nie
              zycie toczy sie dalej.....trzymaj sie, jutro tez bedzie dzien, slonce swieci,
              jest tak pieknie zielono. Buziak serdecznysmile
              • cosmopszczolka Re: Zycie samemu 02.06.07, 11:41
                Masz racje,nie ważne co zrobię świat i tak potoczy sie za oknem. Dzieki za
                słowa otuchy, to naprawde pomaga. Również pozdrawiam ciepłosmile
    • menab Re: Korzyść z bycia wolnym 01.06.07, 09:24
      Bycie wolnym to niekoniecznie samotnym.Można w małżeństwie czy układzie
      partnerskim być wolnym.Zazwyczaj jeśli wchodzimy w związki to stajemy
      się "własnościami" drugiej połówki.Niepowodzenie murowane.Stawanie za kimś w
      imię lojalności przy np jakiś konfliktach - brak identyfikacji ze swoimi
      ideałami, czy przekonaniami.Nie móc o sobie decydować to więzienie. To wielka
      rzecz dać komuś poczucie komfortu pobycia ze sobą na takich warunkach na jakich
      się ma ochotę.Nie tylko na bazie kompromisu,ale właśnie na daniu
      komuś "wolności".
    • bylominelo Re: Korzyść z bycia wolnym 01.06.07, 09:35
      smile można i tak, ale ja wybrałam życie w związku - lubimy sobie robić
      przyjemności i często to on gotuje sprząta pierze prasuje robi zakupy a ja w
      tym czasie myślę o niebieskich migdałach
    • artemisia_gentileschi Re: Korzyść z bycia wolnym 01.06.07, 09:44
      Najwazniejsze: nikt nie lazi za mna godzinami by mi truc doope. To byla
      najukochansza rozrywka mojego eksa.
      No i do tesciow nie musze jezdzic i dzwonicsmile
      • aron95 Re: Korzyść z bycia wolnym 01.06.07, 10:05
        Jestem taki spokojny ! Nikt na mnie nie krzyczy , aż mi tego brakuje
        Na szczescie jest forum .
        • marie.walewska Aron jest taki spokojny... 01.06.07, 11:59
          Aronku! To sie nazywa wspoluzaleznienie! Masz widocznie mentalnosc ofiary. Na szczescie to sie leczy!
          wink PS. Jakbys potrzebowal to podobno istnieja takie knajpy, gdzie obsluga ubliza gosciom big_grin
          • aron95 Re: Aron jest taki spokojny... 01.06.07, 14:01
            marie.walewska napisała:

            > Aronku! To sie nazywa wspoluzaleznienie! Masz widocznie mentalnosc ofiary. Na s
            > zczescie to sie leczy!
            > wink PS. Jakbys potrzebowal to podobno istnieja takie knajpy, gdzie obsluga ubliz
            > a gosciom big_grin

            To się nazywa zrównoważenie > Tyle samo dobrych co i złych słow . ha ha
            • marie.walewska Re: Aron jest taki spokojny... 01.06.07, 14:33
              Ups! A to tez sie leczy?
      • reddy_to_go Re: Korzyść z bycia wolnym 01.06.07, 13:45
        właśnie, teściowie... Mi w mojej przerwie małżeńskiej właśnie to najbardziej
        odpowiadało: zero teściów. Teraz niemal tęsknię za tą błogą świadomością, że
        mój teść nie zadzwoni do mnie w urodziny, imieniny i każde możliwe święto z
        dniem świstaka włącznie. Wiecie co, ja po prostu nie lubię tych ludzi. Ci
        ludzie mnie męczą, nużą i nie interesują. Ale są moimi teściami. Ech...
    • a.b1 Re: Korzyść z bycia wolnym 01.06.07, 11:46
      - czas dla siebie
      - więcej znajomych
      - więcej kasy na swoje potrzeby
      - brak długów, wreszcie na plusie
      - czuje się atrakcyjna (paradoksalnie przez mojego eks, który nagle odkrył, ze
      fajna laska ze mnie)
      - nareszcie nie musze toczyć bojów o wszystko, zwyczajnie planuje i realizuje
      - nikt mi nie zrzędzi za uchem kiedy w niedziele mam ochote wylegiwać się do 11
      w łóżku
      jest jeszcze pare plusów, ale wszystkie te plusy są przykryte jednym minusem,
      cholerne poczucie samotności... nie jestem sama, ale potwornie samotna
    • tricolour Korzyść z posiadania miksera albo komputera... 01.06.07, 17:36
      ... albo noża.

      Taki sam rodzaj korzyści jak w tytule wątku.
      • inseg Re: Korzyść z posiadania miksera albo komputera.. 01.06.07, 18:48
        OOO!! Nie wydaje mi się .... Taki sam - a jednak .... czyni wielką równicęsmile
        • tricolour To są tematy, pozwól że sie tak wyrażę... 01.06.07, 18:57
          ... na które szkoda czasu. Korzyści z bycia singlem oczywiście są tylko co z
          tego? Gdyby ktoś był singlem z własnego wyboru, to jeszcze może bym sie zgodził
          na nazywanie tego korzyściami, choć i tak wiadomo, że KAZDA decyzja, to zyski i
          straty.

          Opisywanie korzyści bycia samemu po rozwodzie to, w gruncie rzeczy,
          zastanawianie nad korzyściami amputacji łapy i szerokiej perspektywy rozwoju
          przemysłu protezianego. Doskonale widać to w poście Alicjii, która wymienia
          (wśród tych korzyści) "wreszcie udany seks" oraz "mogę flitrować z innymi
          mężczyznami" co w zestawieniu obok siebie daje złudzenie uprawiania seksu z
          wieloma facetami.

          I ja bym tego korzyścią nie nazwał...
          • inseg Re: To są tematy, pozwól że sie tak wyrażę... 01.06.07, 19:49
            Jak stare przysłowie indiańskie mówi ...jeśli ktoś zyskuje ,ktoś inny stracić
            musi howgh
          • mala_mala Tri ma racje 02.06.07, 21:16
            tak jak tri napisal tak pomyslalam
            korzysci tak jesli sie samemu wybralo taki stan, ja niby sama wybralam, ale jaka
            mialam alternatywe? byc z facetem ktory mnie zdradza?
            ktory mna manipuluje, ktory jedyne czego chce to zeby go uwielbiac, a niewiele z
            siebie potrafi dac, kochalam go, uwielbialam i tak bardzo wierzylam, ufalam...
            nie... tak naprawde nie mialam wyboru
            bo co to za wybor, albo zachowac resztke godnosci i odejsc, albo żebrac o
            milosc, narzucac sie komus ze swoimi uczuciami... komus kto znalazl sobie nowa
            zabawke...
            Lubie byc sama, ale tak bardzo chcialabym byc z kims... a nawet nie koniecznie
            byc, poczuc cos do kogos... a jestem tak wypalona... nie ma mnie juz, i nic we
            mnie nie ma...

            przepraszam za takie uzewnetrznianie sie ale... mimo wszystko troche pomaga
    • fankaaa Re: Korzyść z bycia wolnym 01.06.07, 23:27
      Myślę,że korzyści z bycia wolnym nie da się jednak porównać do korzyści z
      posiadania miksera czy innego sprzętu AGD. I o ile osobom, które nigdy nie
      doświadczyły "szęścia małżeńskiego", trudno o tym szczęściu dyskutować (tzn.
      mogą, ale będą to dyskusje teoretyczne), o tyle rozwodnicy mają okazję
      doświadczyć obu tych stanów i czasami wnioski są właśnie takie, że "już-nie-
      bycie-w-związku" ma swoje niezaprzeczalne zalety. Niektórzy cenią sobie takie
      życie do tego stopnia,że nie chcą już wracać do stanu poprzedniego.
      Pewnie że zawsze są plusy i minusy, ale nawet to, co zaraz po rozwodzie
      wydawało mi się straszne (że sama muszę pojechać na przegląd samochodu np.),
      teraz jest dle mnie zupełnie naturalne i czuję się przez to jakaś mniej
      ubezwłasnowolniona. Na zarzut(ewentualny),że dorabiam teorie do praktyki, nie
      mam innej odpowiedzi niż ta: być może, ale nie chcę już tego zmieniać.
      • tricolour Kiedyś napisałem... 01.06.07, 23:44
        "Kiedy masz kogoś, przed kim otworzysz swoją prywatność, intymność, całą swoją
        poetykę i wrażliwość. Kiedy możesz pokazać bez wstydu niedoskonałości urody,
        wady charakteru, okazać swoje żądze i wyuzdane potrzeby. Kiedy możesz komuś
        powiedzieć: rzućmy wszystko w diabły i jedźmy nad morze lub w góry, możesz
        powiedzieć: chcę mieć z tobą dziecko. Kiedy masz z kim uklęknąć wieczorem przed
        krzyżem we wspólnej modlitwie, nie wstydzisz sie łez i nie musisz byc zawsze
        silna, a możesz byc zagubiona, zlękniona. Kiedy ufasz, że ktoś nie zrobi ci
        celowo krzywdy, nie pozrywa nici, z których zbudowana jest pajęcza sieć twojej
        psychiki...

        Jeżeli masz taką osobę, a ta osoba ma w takim samym stopniu ciebie, to nie
        jesteś samotna. W przeciwnym razie po roześmianych i szczęśliwych porankach,
        zapracowanych dniach przychodzi jeden wieczór, kiedy okazuje się, że wokół jest
        pusto, cicho i fakt, że istniejesz nie ma dla nikogo znaczenia. W tej chwili
        przychodzi samotność i ukazuje, że jest".

        A niektórzy mechanicy przyjeżdżają nawet po auto...
        • z_mazur Re: Kiedyś napisałem... 02.06.07, 00:10
          Pięknie napisane, ale wcale nie zmienia to faktu, że bycie ze sobą to nie tylko urocze chwile dzielenia się sobą itp. itd., o czym wszyscy tutaj doskonale wiemy. Przychodzą takie dni, że nie chcesz tej drugiej osoby w danym momencie widzieć, a już tym bardziej dzielić z nią czegokolwiek. Oczywiście nie jest to najczęściej stały stan, podobnie jak nie są stałym stanem dni gdy człowiek czuje się samotny będąc samemu.

          To takie samo idealizowanie bycia z kimś, jak idealizowane we wcześniejszych postach bycie samemu.
        • fankaaa Re: Kiedyś napisałem... 02.06.07, 00:21
          I pięknie napisałeś, nie da się ukryć. Tylko obraz z tych idealnych, nie do
          końca sprawdza się w praktyce. Przynajmniej mnie się nie sprawdził ... .
          I kiedy już moja psychika, będącą w istocie dość delikatną siecią ( nie jestem
          pewna czy dobrze cytuję), wróciła do jakiej takiej równowagi, to mogę
          powiedzieć z przekonaniem,że miewa się ona teraz dużo lepiej,niż za czasów
          mojego małżeństwa, które jak pamiętam szczerze opłakiwałam.
          Pewnie, we dwoje jest pięknie - pod warunkiem,że jest. I nie zrozum tego jako
          przejaw nadzwyczajnych wymagań wobec potencjanego partnera. Po prostu bywa też
          wspaniale bez tego jedynego, ale z innymi bliskimi ludźmi. Mogę ci jeszcze
          powiedzieć,że nie było mi łatwo dojść do tego wniosku, bo moja życiowa sytaucja
          nie należy do tych bezproblemowych: mam niepełnosprawnego syna.
          Chciałam Ci jeszcze powiedzieć,że cztając Twoje posty mam czasem ochotę na
          intensywną polemiką. Czasami. Bo "innymi razami" wręcz przeciwnie.
          Niestety rzadko mam czas na to pierwsze, a drugie jest mało zajmujące.
          A z tymi mechanikami to tak, wiem, ale w ramach gwarancji też ?
        • inseg Niepoprawny idealizm 02.06.07, 02:05
          Niepoprawny idealizm smile
          Takie obrazy to tylko w raju.
          Tu na ziemi, z naszymi niedoskonałościami osobowościowymi ,fizycznymi taki
          obraz to jedynie mit .Mit raju.
          Pragniemy takiego niemalże ideału ,kogoś kto będzie nas akceptował w pełni i
          nigdy tego stosunku do nas nie zmieni , bez względu na to, co się wydarzy
          a jednak ... Widzisz człowiek jest dziwną istotą .. mimo swoich porażek
          ,mimo ,że wciąż się potyka o miłość, te prawdzią czystą ( jak mu się
          wydaje) wciąż za nią goni i zdolny jest do obłędu i szaleństwa na jej
          punkcie. To za każdym razem, kiedy ona ta miłość ,ciężko go doświadczy
          ,poturbuje życiowo, wypluje ,to wciąż ufa ,że taki MIT istnieje i wciąż jej
          poszukuje... i ufać będzie do końca swoich dni.
          Pod tym względem istota ludzka w tym swoim fenomenalnym absurdzie jest
          niesamowita smile
          • tricolour Rzeczywistość, a nie idealizm. 02.06.07, 17:46
            Wystarczy kochać i być kochanym. I to nie jest ani mit, ani ideał, ani raj tylko
            zwyczajny dzień.
            • fankaaa Re: Rzeczywistość, a nie idealizm. 02.06.07, 18:36
              Nie wystarczy. Dowodzą tego historie ludzi, którzy się bardzo kochali, ranili,
              rozstawali, tęsknili, schodzili i nie mogli jednak ze sobą żyć. Okazuje się,że
              czegoś im w tej wielkiej miłości zabrakło.
              Dyskusja chyba ( przynajmniej w założeniu) nie miała być o tym, czy lepiej żyć
              z kimś, czy samotnie, ale, czy życie bez partnera ma swoje dobre strony.
              Pewnie,że lepiej, być pięknym i bogatym niż brzydkim i biednym.
              Każdy chciałby mieć dobry związek, jednak moim zdaniem przekonanie,że wystarczy
              się kochać i już, jest przejawem raczej młodzieńczej naiwności i idealizmu
              (tak, niestety) niż realnej wiedzy na temat związków w ogóle. Nie twierdzę,
              broń Boże, że ma dobrych związków opartych na głębokim uczuciu. Ale takie pary
              najlepiej wiedzą, ile, poza miłością, musiały w ten związek inwestować.
              • tricolour Nie... no bez przesady... 02.06.07, 19:00
                ... jeśli tematem wątku miało być "czy życie bez partnera ma swoje dobre
                strony?" - to na to pytanie jest odpowiedź twierdząca, bo każda decyzja to zyski
                straty.

                Nawet jak oczy wydłubią, to słuch sie polepsza więc jest dobra strona i takiego
                kalectwa...
                • fankaaa Re: Nie... no bez przesady... 02.06.07, 19:22
                  Bardzo obrazowe porównanie, jednak nie do końca przystaje do przedmiotu naszej
                  dyskusji.Choćby dlatego, że przypadki wydłubania sobie oka są jedank relatywnie
                  rzadkie, a przypadki rozstanie z partnerem, jak wiesz, wręcz przeciwnie.
                  Można sprowadzać te tytułowe "korzyści" do absurdu, co właśnie usiłujesz
                  zrobić, ale - mogłabym napisać: pożyjemy, zobaczymy - oczywiście Ci tego nie
                  życzę.Nie wyglada na to,żebyś dał się przekonać, a ja też wiem swoje, więc
                  cóż...

                  • tricolour Ależ ja jestem przekonany... 02.06.07, 19:29
                    ... i twierdzę razem z Tobą, że bycie singlem ma korzyści. Tylko ja to nazywam
                    SWOJE KORZYŚCI nie dające porównać się do INNYCH korzyści z życia w związku.

                    Bo autorka wątku za korzyść uważa fakt, że "nie musi rozmyslać nad skarpetami
                    do pary, które utknęły w pralce i tak nie było komu ich wyciągać z filtra". Ja
                    nie nazwę korzyścią uwolnienie się od lenia i kretyna choc na pewno jest to
                    pewien postęp: wyjście z prymitywizmu, tandety...
                    • fankaaa Re: Ależ ja jestem przekonany... 02.06.07, 19:50
                      Czyli co byłoby dla Ciebie korzyścią prawdziwą ( a nie SWOJA KORZYSCIĄ) w
                      opisanej sytuacji, reformowanie tego lenia ? Wydaje mi się,ze nawet teoria
                      tych "swoich korzyści" to ciągle wersja tego samego: bycie w związku, robienie
                      różnych rzeczy razem jest lepsze niż robienie ich osobno. WIEM, ze fajnie być
                      razem. Ale też w międzyczasie dostrzegam pewne plusy (czy jak tam je nazwiesz)
                      bycia bez partnera. Pewnie,że to smutne, kiedy nie możesz się podzielić
                      sukcesem z bliską osobą,że nie wspiera Cię ona, kiedy potrzebyjesz wsparcia.
                      Ale pewna niezależność i samodzielność, to są realne korzyści,z których nie
                      chciałabym rezygnować, nawet będąc znowu w związku. Poczucie,że nie umrę z
                      powodu braku mężczyzny u mojego boku.
                      Odnoszę wrażenie,że Twoim zdaniem, życie w pojedynkę ma mniejszą wartość, niż
                      życie we dwoje. Nie lubię takiego wartościowania.

                      • tricolour W pojedynkę ma mniejszą wartość? 02.06.07, 20:46
                        ... to może byc ciekawe spostrzeżenie... rzeczywiście tak uważam - po chwili
                        zastanowienia.
                        • fankaaa Re: W pojedynkę ma mniejszą wartość? 02.06.07, 21:53
                          No właśnie. A ja jestem daleka od takich ocen i tym się różnimy.
        • m_niczka Re: Kiedyś napisałem... 02.06.07, 11:15
          Fantastycznie to ująłeś Tri...
          Korzyści z bycia samemu jest mnóstwo, tyle ile osób tutaj, dla jednych będzie
          to poczucie wolności, niczym nie skrępowane flirtowanie, niezależność,
          samorealizacja, kariera, hobby, spokój i wszystko to co do tej pory tu
          napisano. I każdy, dla własnego zdrowia psychicznego takich korzyści szukać
          musi... ale są pewne emocje, których nie da się zastąpić niczym innym... to co
          opisał Tri nie da się zastąpić sukcesami na polu zawodowym, towarzyskim czy na
          gruncie zainteresowań... zawsze w pewnym momencie pojawi się samotność będąca
          konsekwencją powyższych korzyści... nic nie zastąpi uczuć pewnych uczuć, można
          je z sukcesami kompensować, ale nie zastąpić.
          Ale chyba autorce postu nie o to do końca o takie wywody chodziło... smile
          więc szybciutko kończę i pozdrawiam. M.
    • der1974 Re: Korzyść z bycia wolnym 02.06.07, 23:10
      Niby wszystko miło i przyjemnie. Nikt dupy nie truje, nie marudzi, niczego nie
      chce. Można samemu łazić sobie po świecie, oglądać różne miejsca, słuchać
      muzyki, czytać książki, spotykać się z fajnymi laskami, albo z kumplami wypić
      piwo, jednym słowem robić co się komu żywnie podoba. Jest tylko mały problem -
      żeby to wszystko miało smak warto się z kimś podzielić emocjami. Takimi swoimi
      najskrytszymi. Otworzyć się. Pokazać - taki właśnie jestem i mam w nosie czy Ci
      się to podoba czy nie. I tego akurat bycie wolnym nie zapewnia. Po prostu
      lepiej z kimś patrzeć na świat niż samemu. I taka jest nasza natura. A poza tym
      czy bycie z kimś musi zabierać nam naszą wolność? Częściowo na pewno tak, ale
      jeśli trafia się na rozsądnego partnera, to nie będzie nas zawłaszczał w
      całości, a zresztą po rozwodzie to już nikt się nie da tak potraktować.
    • szacichosza Re: Korzyść z bycia wolnym 03.06.07, 15:30
      Dlaczego tak jest że te pierwsze związki nas zazwyczaj niszcza??
      -Wydaje mi się że to taka nasza idealizacja związku ,za wszelką cenę chcemy być
      dobre , okazać miłośc temu naszemu partnerowi . Ja to tak brzydko nazywam
      "pokazywaniem całej d..y ( siebie)"Ja wiem z własnego doświadczenia , robiłam
      wszystko bo uważałam że tak trzeba , pralam , sprzątałam gotowałam bo sprawiało
      mi to satysfakcję, przynajmniej przez pewien czas . Potem zaczęłam zauwazać że
      staje się to moim obowiązkiem, partner przyzwyczaił się do tego że to tylko ja
      robię , sam nie wnosił nic do związku. Zaznaczam że tez pracowałam i
      wychowywałam dziecko. Teaz jestem po rozwodzie i jak wiele innych znanych mi
      osób po takich przejściach wiem że przy następnym związku( o ile jest mi on
      pisany ) nie będę już taka naiwna. Mogę robić wszytsko dla Kochanej przeze mnie
      osoby ale będę oczekiwać zaangażowania , pomocy i wspólnego pokonywania
      przeciwności losu > Teraz jestem sama . cenię sobie to że nic nie muszę , gotuję
      kiedy chce , sprzątam kiedy chcę , śpię do której chcę , wychodze sobie z
      koleżankami na piwo i nie musze się tlumaczyć . Ale tak czy inaczej brak mi tego
      kogos , kogos bliskiego memu sercu.Ludzi po rozwodach zakładając swoje nowe
      związki sa już mądrzejsi , więcej wymagają ale i sami od siebie dają też dużo
      więcej. Także póki co ciesze się że jestem sama ale nie wmawiam nikomu że taki
      stan jest czymś bardzo fajnym . W każdym momencie życia trzeba widzieć te dobre
      strony a nie tylko te złewink
      Femina janva diaboli , via iniguitatis, scorpions percussio, nocivum genus
      • libra22 Re: Korzyść z bycia wolnym 03.06.07, 19:43
        "Pewnie,że lepiej, być pięknym i bogatym niż brzydkim i biednym"
        Ale jak juz jestem brzydka i biedna to nie będę siedziała i płakała nad soba
        (no - może czasamiwink tylko cieszyła się życiem, jakie mi sie trafiło, mając
        nadzieję, że kiedys nie będę sama.

        A co do tematu: mogłam wczoraj zaprosić do siebie dziewczyny, mogłam z "biegu"
        zaprosić na noc Julke, mogłam pojechać do Warszawy na SKS i mogę klikac do
        której chcę na komputerze (i tak nie siedze po nocach, ale MOGŁABYMwink
        • julka1800 Re: Korzyść z bycia wolnym 03.06.07, 22:48
          libra22 napisała:

          > "Pewnie,że lepiej, być pięknym i bogatym niż brzydkim i biednym"
          > Ale jak juz jestem brzydka i biedna to nie będę siedziała i płakała nad soba
          > (no - może czasamiwink

          No tu rozumiem dziala jeszcze wczorajszy alkohol, smile) bo prawda jest zupelnie
          inna
          >
          > A co do tematu: mogłam wczoraj zaprosić do siebie dziewczyny, mogłam
          z "biegu"
          > zaprosić na noc Julke, mogłam pojechać do Warszawy na SKS i mogę klikac do
          > której chcę na komputerze (i tak nie siedze po nocach, ale MOGŁABYMwink
          >
          za co Julka jest ci niezmiernie wdziecznasmile)
          • libra22 Julko:-) 04.06.07, 09:27
            smile))
    • crazyrabbit Re: Korzyść z bycia wolnym 03.06.07, 21:05
      Chce mi się wracać do domu smile))
    • marek_gazeta Re: Korzyść z bycia wolnym 03.06.07, 23:10
      Powiem szczerze, że Twoje zagajenia mnie lekko irytują. Nie jestem do końca pewien dlaczego, ale to fakt.

      Pewnie, że są pewne korzyści z bycia wolnym, ale, jakby zapewne zauważył dobry wojak Szwejk, takie korzyści są gówno warte.
      • inseg Re: odcieta pępowina 03.06.07, 23:12
        marku myślę ,że tu chodzi o odciętą pępowinkę ... dlatego jest to takie
        irytujace. Pozdrawiam
        • z_mazur Re: odcieta pępowina 03.06.07, 23:18
          To nie to inseg, Twoje wątki mnie też się wydają momentami irytujące. Po zastanowieniu się dlaczego, doszedłem do wniosku, że jak dla mnie to one są jakieś takie wścibskie.

          Rzucasz jakiś temat i nie wypowiadasz się w nim. Nie przedstawisz swojego zdania, nie wdajesz się polemikę. W takim razie po co w ogóle je zakładasz?

          To takie troche trollowanie.
          • maza15 Re: odcieta pępowina 03.06.07, 23:19
            Podpisuję się pod tym co napisal z_mazur!
            • aron95 Re: odcieta pępowina 03.06.07, 23:30
              A może nie ma czasu odpowiadać .
          • inseg Re: odcięta pępowina 03.06.07, 23:42
            z_mazur: jeśli się nad nimi chwilę zastanawiasz to nawet mnie to cieszy
            /taka chwila konsternacji nie zaszkodziła nikomu z pytaniem co autor miał na
            myśli czy celu?/ i wprawiają Cię w irytację -to drażni Cię osoba czy temat ?
            Moją intencją nie jest trolowanie ani żadna broń Boże wścibskość.
            W tym wątku jest zawarte pytanie np jakie jeszcze mogłyby być korzyści z
            bycia wolnym ,taki był cel.
            Jeśli takowe korzyści widzisz - jak ja, w codzienności bycia wolnym
            ,niezależnym -to jest kwesia wysypania przykładami i poparciem a jeśli nie ma
            takowych korzyści to również możesz to argumentować .
            Forum ma to do siebie ,że nie każdy musi się ze mną zgadzać.Forum to miejsce
            kontrowersyjne.Nie jest to wyłącznie miejsce do wypłakiwania i opowiadania
            swojej historii bez h-endu . Są to moje subiektywne opinie w wątkach i
            wypowiedzi.
            Możesz się do nich dołączyć, bądz być moim adwersarzem .Pozdrawiam
            • z_mazur Re: odcięta pępowina 03.06.07, 23:55
              Ale własnie o to mi chodzi, że rzadko podejmujesz polemikę (poza pojedynczymi zdaniami wrzucanymi od czasu do czasu). Nie przedstawiasz swojego stanowiska, tylko rzucasz problemem.

              Same wątki nawet są ciekawe, ale bynajmniej nie ze względu na Twój w nich udział. Jeśli zaczynasz jakiś wątek, przedstaw swój punkt widzenia w nim i ewentualnie podejmij polemikę z tymi, którzy myślą inaczej.

              A tak, wrzucenie problemu i przyglądanie mu się z zewnątrz bez swojego udziału, to dla mnie takie trochę wścibstwo.
              • inseg Re: odcięta pępowina 04.06.07, 00:08
                Wymagasz od nowicjuszy, żeby tu przedstawiali referaty na tematy podjęte w
                wątkach?smile))
                Daj mi odsapnąć wszak pisuje na wielu innych forach nie zamknęłam się
                monotematycznie.
                Muszę jeszcze zwrócić uwagę na formę przekazywania komunikacji zwrotnej
                jakim jest forum. Jest to rozciągnięte czasowo i nie masz wpływu ile w
                miedzyczasie dobije postów zanim wrócisz na forum . Jeśli coś mnie
                zaciekawi odpiszę - obiecuję smile howgh
                • z_mazur Re: odcięta pępowina 04.06.07, 08:25
                  Forum internetowe jest specyficznym miejscem wymiany myśli i poglądów.
                  Osoba zakładająca nowy wątek IMHO robi to w jakimś celu, najczęściej aby poznać
                  zdanie innych osób na dany temat, przy czym najczęściej to zainteresowanie
                  bierze się z tego, że dla tej osoby danym problem jest w danym momencie ważny.
                  A jeśli temat jest dla tej osoby ważny, to moim zdaniem powinna taka osoba
                  zadbać o tą dyskusję.

                  To nie kółko dyskusyjne w którym ważne jest kto wymyśli jak najciekawszy
                  teoretyczny temat do dyskusji. To są żywe osoby i ich problemy.

                  Jasne, że czasem można trochę poteoretyzować, to daje możliwość refleksji i
                  szerszego zastanowienia się nad problemem, ale w Twoim wykonaniu to wygląda jak
                  tylko teoretyzowanie i "wymyślanie" kolejnych tematów.

                  Moim zdaniem (oczywiście inne osoby mogą mieć inne) nie na tym polega
                  uczestnictwo w takim forum tematycznym, bo osoby dla których temat nie jest
                  tylko teoretyczny zaczynają się czuć jak obiekt badań.
                • tricolour To lepiej nic nie pisz... 04.06.07, 08:31
                  ... skoro masz tyle zajęć na różnych forach, że je zaniedbujesz z nadmiaru. I
                  skoro masz tyle zajęć, to trudno nazwać siebie nowicjuszem. Zmęczonym do tego.

                  No i rzeczywiście trzeba zwracać uwagę na informację zwrotną. Zakładasz wątki,
                  by liczba obskakiwanych for zaspokoiła ambicje?
                  • aron95 Tematy ciekawe 04.06.07, 09:06

                    inseg jest kobietą i prezentuje zachowania niekobiece
                    Tematy ciekawe i prosilibysmy abys przy swoich tematach była bardziej aktywna .

                    Dziękuję
                    • libra22 Re: Tematy ciekawe 04.06.07, 09:26
                      Inseg jest kobietą? A nie męzczyzną?
                      Bo ja serio nie wiem.
                    • inseg Re: Tematy ciekawe 04.06.07, 13:03
                      aron95 napisał:

                      >
                      > inseg jest kobietą i prezentuje zachowania niekobiece
                      Ta SZYBKA ocena mnie zasmuciła ....
                      • aron95 Re: Tematy ciekawe 04.06.07, 13:09

                        Nie smuć się tylko ;
                        Zachowuj się jak na kobietę przystało .
                        • inseg Re: Stereotypowo 04.06.07, 13:18
                          Prosisz mnie o stereotyp...
                          A co z Twoją otwartością na nonkonformizm? Bierzesz pod uwagę taki element w
                          kontakcie z innymi ?
                        • z_mazur Re: Tematy ciekawe 04.06.07, 13:20
                          Hmmm...
                          Aż mnie zaintrygowało jakie to zachowania przystoją na forum kobiecie???
                          • inseg Re: Tematy ciekawe 04.06.07, 13:21
                            Z tego powodu chyba założę nowy wątek, bo sprawa jest do przedyskutowania smile
                            • inseg Re: Tematy ciekawe 04.06.07, 13:24
                              u siebie ....
                              • aron95 Re: Tematy ciekawe 04.06.07, 13:36

                                Milczysz po zapodaniu tematu a takie zachowanie jest zachowaniem męskim .
                                Kobieta z wrodzoną sobie ciekawością sledzi wydarzenia i w nich uczestniczy .
                                • inseg Re: Tematy ciekawe 04.06.07, 13:48
                                  aronie ach, te Twoje przyzwyczajenia ...smile jedna miara i jeden obraz kobiety...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka