Drogie Panie nurtuje mnie strasznie jedna sprawa i prosze Was o opinie.
Jak zapewne wiele osób wie miesiąc temu rozwiodłem się ze swoją żoną.
Rozumiem że kiedys byłem dla niej idealny jednak życie się toczy i w pewnym
momencie poprostu przestalem być Jej potrzebny, straciłem w Jej oczach to co
kiedyś we mnie widziała.
To wszystko jest oczywiste i ponoć takie życie wiec pozostaje mi jedynie
uszanować Jej decyzje i życ dalej.
Męczy mnie jednak niesamowicie jedna sprawa....byliśmy małżeństwem,
kochaliśmy sie, zakladam ze nasze uczucie było szczere, jak więc możliwe że
moja żona całkowicie zapomniała o moim istnieniu?
Żadnego kontaktu, żadnej choćby głupawej rozmowy na gg, zadnego e-maila,
poprostu rok temu powiedziała rozwód i widziałem Ją po roku na sali sądowej
przez 25 minut.
Teraz znowu cisza i tak zapewne będzie już zawsze.
Jak to jest drogie kobietki z Waszego punktu widzenia?
Czy faktycznie mozna wymazać swojego byłego męza z glowy?
Czy być moze tylko mi sie wydaje ze mnie wymazała bo tego nie da się wymazac.
Wiem ze zaczeła nowe zycie, nowe w sensie nowego mieszkania, nowe w sensie ze
nie ma juz w nim miejsca dla mnie.
Wiem ze musze pogodzic sie z nową rzeczywistością jednak to ze kompletnie
zerwala ze mna kontakt nie daje mi spokoju.
Chcialem kilka dni temu wysłać Jej kurierem kwiaty, przypomnieć o swoim
istnieniu, po co spytacie? tylko po to ze była to moja żona, ktoś kto na
zawsze pozostanie w moim sercu kimś ważnym, kimś o kim ja nie zapomne nigdy.
Wszyscy dookoła mnie wyśmiali z tymi kwiatami choć gdy bylismy małzeństwem
uwielbiałem swojej zonie wręczać kwiaty.
Teraz podobno byłbym frajerem gdybym wysłał.
W pewnym sensie to rozumiem, szukam podświadomie jakiegokolwiek kontaktu, nie
żeby próbować cos na nowo, naprawdę nie, ot tylko tyle zeby od czasu do czasu
pogadac, spytać co u Niej, jak się czuje....
Napiszcie prosze jak to jest z punktu widzenia kobiety, będe bardzo
wdzieczny, pozdrawiam
Ps. przeczytałem artykuł do którego link dał z_mazur....oto fragment:
Julie, która rozeszła się z mężem po pięciu latach wspólnego życia, robiła
wszystko, by się z nim nie kłócić. Szybko weszła w nowy związek, jednak wciąż
spotykała się ze swoim "byłym". – Jeśli ludzie naprawdę się kochali, nie mogą
się nienawidzić – przekonuje. Uczucie powróciło po dwóch latach. Julie i jej
były małżonek uznali, że skoro tak dobrze się rozumieją, powinni być znów
razem. W przyszłym miesiącu po raz drugi biorą ślub!
Czyli jednak można?