23.07.07, 17:13
czytam poszczególne watki i widzę siebie.... rozwiedziona, samotna, spędzam
wieczory w domu, nie chcę następnego związku a jednocześnie boję się
samotności, wiem, że rozwód był jedynym wyjściem a jednocześnie cały czas
zastanawiam się nad tym, czy dobrze zrobiłam i jakie będą konsekwencje mojego
kroku. Boję się eksa a jednocześnie cały czas o nim myślę - uzależnienie?
Konsekwentnie kończę wszystkie wspólne sprawy i jednocześnie opłakuję swoje
małżeństwo. Popaprana jestem do kwadratu.
Obserwuj wątek
    • tricolour Bym to nazwał raczej normalnością... 23.07.07, 17:17
      ... bo opłakujesz straty i konsekwentnie budujesz nowe. Jak już coś małego
      zbudujesz sama, to mąż (nawet w myślach) przestanie być potrzebny...
      • wiona11 Re: Bym to nazwał raczej normalnością... 23.07.07, 17:33

        Jak już coś małego
        > zbudujesz sama, to mąż (nawet w myślach) przestanie być potrzebny...

        A konkretnie??? Co takiego małegotrzeba zrobić, żeby mąż przestał być
        potrzebny??? Ty - zdaje się - masz narzeczoną. Czy o takie "małe" chodzi
        • tricolour Nie o takie małe chodzi... 23.07.07, 17:41
          ... małe rzeczy, to radzenie sobie z codziennością w pojedynkę. Rozwiązywanie
          drobnych codziennych kłopotów uczy samodzielności. A samodzielnośc potem
          przeradza się w świadomość, że nikt nie jest mi potrzebny do życia, a tym
          bardziej ex.

          No... potem jednak przychodzi świadomość, że samotne życie, to marnowanie
          potencjału i czas na faceta.

          smile
    • magda210682 Re: refleksje 23.07.07, 17:17
      Ja też jestem (prawie)rozwiedziona, samotna i spedzam wieczory w domu(przed kompem). Nawet filmow nie ogladam.....
    • soniaaa Re: refleksje 23.07.07, 17:24
      Moze resztki milosci... Takie okruszki, ktore zaraz beda pozamiatane...
      Chyba kazda z nas to przechodzi (przepraszam: panowie tezsmile. Jest pora na
      popapranie, na lzy, i wierze, ze przyjdzie tez pora na radosc. A przynajmniej,
      w wiekszosci przypadkow tutaj, na wewnetrzny spokoj i poczucie dobrego zycia.
      Ja tez sie boje samotnosci, ale chyba najbardziej boje sie tego, ze nie
      sprostam, ze zaczne zyc zyciem corki, ze stane sie zaborcza i chcaca wszystko
      wiedziec matka. A dzieciom trzeba pozwolic latac.
    • nangaparbat3 Marcysiu 23.07.07, 17:48
      maarcjanna napisała:

      > czytam poszczególne watki i widzę siebie.... rozwiedziona, samotna, spędzam
      > wieczory w domu, nie chcę następnego związku a jednocześnie boję się
      > samotności, wiem, że rozwód był jedynym wyjściem a jednocześnie cały czas
      > zastanawiam się nad tym, czy dobrze zrobiłam i jakie będą konsekwencje mojego
      > kroku. Boję się eksa a jednocześnie cały czas o nim myślę - uzależnienie?
      > Konsekwentnie kończę wszystkie wspólne sprawy i jednocześnie opłakuję swoje
      > małżeństwo.

      Powyzej mamy Twoje spostrzezenia.

      A tu - dość obelżywe - podsumowanie:

      >>>Popaprana jestem do kwadratu.

      A gdzie te anonsowane refleksje?
      • nangaparbat3 ojej, bardzo przepraszam 23.07.07, 18:05
        Jakos przegapiłam to "widzę siebie" i dlatego sie wkurzylam, wybacz proszę.
        A tak poza tym myslę, ze jak oplakujesz, to będzie dobrze, Trzeba sobie pozwolic
        na żałobę, potem przyjedzie odrodzenie, na pewno.
        • maarcjanna nic się nie stało 23.07.07, 18:52
          nie szkodzi, nie odebrałam tego jako atak, spoko.... dobrze mi tu z Wami....
          • nangaparbat3 :))) 23.07.07, 19:05
            Dziękismile
    • cynamonowy_kot Re: refleksje 23.07.07, 18:16
      no to jestem tak samo popaprana jak Ty wink
      pozdrawiam cieplutko
    • m_niczka Re: refleksje 23.07.07, 22:04
      tak... to prawda... forum to takie lustro, gdzie w niemalże każdym wątku można
      dostrzeć cząstkę siebia, a w niektórych to nawet całościowo od stóp do głów...
      no i popapranie jak najbardziej na pierwszym planie... ja prawie tak samo może
      oprócz tego, że już nie myślę ustawicznie o eksie i gdyby mi o sobie nie
      przypominał, to nie zaprzątał by mojej głowy (dzisiaj chciał mi na ten przykład
      zabrać wiertarkę, nie oddałam... co by zasłużyć na miano wrednej wydry)...
      M.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka