z_mazur 10.08.07, 20:05 Niezła ekipa z tych rozwodników (no może poza tym pierwszym), jakoś tak lepiej się poczułem. ))) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 20:51 a czules sie zle?? jasne ze niezla ekipa...powiem wiecej naprawde fajna... Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 21:00 a mieliście tu na forum jakiś przypadek, że ludzie się rozwiedli, a potem zwiedli ponownie w jakimś niemal obłąkańczym przypuszczeniu, że tak się da i będzie fajnie? Odpowiedz Link
ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 21:16 na forum moze nie po rozwodzie... ale juz pozew zlozony..sprawa wyznaczona..i ludzie zaczeli walczyc..takich historii jest kilka.. czasami koncza sie zle..a niektore..czas pokaze.. Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 21:22 ivone7 napisała: >juz pozew zlozony..sprawa wyznaczona..i ludzie zaczeli > walczyc..takich historii jest kilka.. > czasami koncza sie zle..a niektore..czas pokaze.. A jak procentowo okreslilabys taka szanse, ze ludzie sie po sprawie rozwodowej nie rozwioda? (choc mialem wczesniej na mysli przypadki, ze ludzie sie JUZ rozwiedli, klamka zapadla, ale potem zapalali do siebie Big Lovem i sie zwiedli) Odpowiedz Link
ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 22:02 nie procent a promil... latwiej odejsc niz walczyc o zwiazek.. nie uwazasz? Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 23:34 ivone7 napisała: > nie procent a promil... Czyli nadzieja jest. Zwykły promil robi różnicę, nie tylko w Erze. > latwiej odejsc niz walczyc o zwiazek.. > nie uwazasz? Tak, łatwiej. Ale jak już się odejdzie i potem zobaczy się jaskrawo (cała jaskrawość), że te nowe związki są do de, bo żadna nie dorównuje tamtej, to jest chwila słabości, żeby może wrócić? Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 23:38 ivone7 napisała: > latwiej odejsc niz walczyc o zwiazek.. > nie uwazasz? Czuję prowokację w tym zapytaniu. Jasne, ze fajnie jest, gdy sie walczy o zwiazek, wszystkie podreczniki powaznej psychologii to wrecz nakazuja, ale gdy juz sie czuje, ze nie da sie nic wywalczyc, ze to koniec, przepasc, potem jest rozstanie, to nie mozna sobie POTEM (po rozstaniu) pomyslec, ze sie zrobilo glupote? I wtedy nastpailby ten ladny moment przyjrzenia sie tamtemu zwiazkowi, ze nie byl wcale taki zly, ze mozna bylo jakos go budowac, ze mozna bylo jakos go ratowac, a nie uciekac z plonacego okretu. no nie wiem. Odpowiedz Link
ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 23:42 pytanie czy partnerka bedzia chciala marnotrawnemu dac szanse... a moze poznala w tym czasie kogos wartego jej milosci... powiem szczerze, nie chcialabym nigdy w zyciu aby moj ex chcial do mnie wrocic...i nie dalabym mu juz zadnej szamsy..za bardzo mnie skrzywdzil..pewne rzeczy mozna wybaczyc ale nie zapomniec.. Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 23:53 ivone7 napisała: > pytanie czy partnerka bedzia chciala marnotrawnemu dac szanse... ale to nie ja chce wrocic, ale ona. > a moze poznala w tym czasie kogos wartego jej milosci... nikt z nas nie poznal, roztalismy sie miesiac temu, ja tylko dziubie po forach, ale trudno,abym w ekspresowym tempie kogos poderwal (chyba tak naprawde nie mam ochoty), robie wiecej szumu, niz prawdziwej roboty. > powiem szczerze, nie chcialabym nigdy w zyciu aby moj ex chcial do > mnie wrocic...i nie dalabym mu juz zadnej szamsy..za bardzo mnie > skrzywdzil..pewne rzeczy mozna wybaczyc ale nie zapomniec.. u nas nikt nikogo nie skrzywdzil, nie bylo zdrad, dramatow, egazaltowanych roztsan, po prostu uznalem, ze to nam sie nie uda, siedze tak w tym przekonaniu, to byl okres ciaglych klotni, walki, nie znosze tego, a jak czasem teraz dzwoni, to sie łamię, mimo iz wiem, ze nam sie nie uda. Nie udalo sie przez tyle czasu, to dlaczego niby ni stad, ni zowad ma sie udac teraz? (pisane serio) Odpowiedz Link
ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:07 to ja ci serio odpowiem jesli chcesz by wrocila...i ona chce wrocic...to nad tym trzeba pracowac.. zwiazek jest istota caly czas rozwijajaca sie..trzeba go pielegnowac, zeby nie usechl... jest to mozliwe, skoro nie bylo krzywdzenia... ale nie bedzie to prosta sprawa... Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:29 ivone7 napisała: > to ja ci serio odpowiem > jesli chcesz by wrocila...i ona chce wrocic...to nad tym trzeba > pracowac.. > zwiazek jest istota caly czas rozwijajaca sie..trzeba go > pielegnowac, zeby nie usechl... > jest to mozliwe, skoro nie bylo krzywdzenia... nie bylo. Byl okres ciaglych klotni, sporow, o rzeczy zarowno ideowo "wielkie" (typu czy nasza praca nas zniewala, czy nie) (i czy pownnismy rzucic prace, skoro zniewala, bo nas niszczy) i o rzeczy typowe dla debili, typu niezakrecona tubka od pasty do zebow. Punkt konfliktu byl doslownie wszedzie. Pitem dwa dni Big Love z nowu od nowa klotnia, trzy dni klotni, trzy dni Big Love. Ja juz dostawalem, serio, krecka, nie jestem przywyczajony do zwiazkow, w ktorych sie ciagle spieram z osoba, ktora kocham. Pytanie (dla mnie) jest - czy miłość (o ile to jest miłość, a nie nasze pragnienie miłości) wystarczy, żeby budować fajny związek? Wydawało mi się zawsze (nie naczytalem sie harlequinow, ale mam jakis taki porąbany rys romantyka), że "MYLOSZCZ UBER ALLES" i na tej podstawie mozna wszystko pokonac. Ale guzik tam prawda. Moze jestem po prostu juz starym pierdzielem, ktory sie przyzwyczail do Latwych (w znaczeniu: bezkonlfiktowych) zwiazkow i teraz spiernicza, gdy trzeba nad czyms popracowac/przerobic? Nie wiem, ale nikt chyba nie jest masochista i nie pakuje sie tam, gdzie czuje, ze jest konflikt, konflikt, proby rozwiazania, konfilkt, konflikt, proby rozwiazania, ekstaza, kobflikt. Chcialem to przerwac, uciec, bo po prostu czulem, ze sie spalam, wypalam w zwiazku, w ktorym jest wiecej konfliktow niz ekstaz. Jasne, mzoe ucieczka to jest latwiejsze niz jakas usilna praca, ale nie mialem juz sily na prace, walke. Gdzies sie wyczerpaly w tym zwiazku moje sily. To fajna dziewczyna, ale akurat w tym konkretnym ukladzie, ze mna, czuje, ze nie mamy szans, mimo iz ona twierdzi inaczej. > ale nie bedzie to prosta sprawa... Odpowiedz Link
ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:37 a pamietasz siebie jak miales 18 lat..co myslales, jakie miales poglady? zmieniles sie...czy nie..? jasne pytanie retoryczne.. zmieniles sie jak cholera, poznales nowych ludzi, miales nowe doswiadczenia, dojrzales ...itd.. i tak samo jest ze zwiazkiem dwojga ludzi..on caly czas sie zmienia ewoluuje..idzie w jaks tam strone..jesli nieumiejestnie nim pokierujesz czasami cos przegapisz... tak milosc wszystko zwyciezy i gory przeniesie... milosc, ktora jest cierpliwa nie znosi urazy.. nigdy nie bedzie w zwiazku caly czas tak samo...nigdy nie bedzie ciaglych motylkow w brzuchu.. jest etap zauroczenia, zakochania a potem milosci..jesli przyjazniliscie sie ze soba..to wybaczycie sobie i te sprzeczki o glupoty, i klotnie na wazne tematy...bo w zwiazku wazne sa kompromisy.. jak ci sie nie chce pracowac, zmieniac...to daj sobie spokoj.. twoja zona na pewno fajna kobieta jest i spotka moze kogos, kto na nia zasluzyl i komu sie bedzie chcialo.. Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:55 ivone7 napisała: > nigdy nie bedzie w zwiazku caly czas tak samo...nigdy nie bedzie > ciaglych motylkow w brzuchu.. ale u nas jest na odwrot - sa motylki ciagle, ale nie ma jakiejs podstawowej zdolnosci porozumienia w sensie bycia razem na planie pozamilosnym (typu gdzie zamieszkac, czy u niej, czy u mnie) (Czy rzucic prace, ktora czyni nas pracoholikami, czy tez skupic sie na kasie) (czy chowac łyżeczki do trzeciej szuflady, czy do czwartej) (itd), bylismy nawet z tymi problemami u psychologa (serio), powiedzial, ze oboje jestesmy tacy sami - mamy nadmiernie rozbudowane ego i zadne z nas nie chce ze swojego ego popuscic. > jest etap zauroczenia, zakochania a potem milosci..jesli > przyjazniliscie sie ze soba.. No wlasnie to jest ta kategoria, ktorą pozornie rozumialem, a teraz jakby stracilem rozumienie: co to jest przyjazn/milosc/lubienie sie w zwiazku? Mowi sie stereotypowo: "niewazne, czy sie kochacie, wazne, czy sie lubicie", to niby oczywiste, ale nic w te dni dla mnie nie jest oczywiste - co to znaczy "lubic sie" w zwiazku? Co to jest milosc? Co to jest "przyjazn" w zwiazku? Zawsze niby to intuicyjnie czulem, a w przypadku tego zwiazku zatracilem jakby wyczucie tych terminow. >bo w zwiazku wazne sa > kompromisy.. No wlasnie, przy takich ego, to "zdolnosc" do kompromisu opiera sie u nas na czyms takim: "jak Ty popuscisz, to ja tez popuszcze" - "Ale ja nie popuszcze, zanim Ty nie popuscisz", itd. > jak ci sie nie chce pracowac, zmieniac...to daj sobie spokoj.. > twoja zona na pewno fajna kobieta jest (jest fajna, ale to nie moja żona, to dziewczyna, pewnie cos tam chlapnalem, ze zona, ale nie, nie żona). I nie znamy sie 100 lat, ale tylko rok, sorki, jesli wchodzac na forum cos tam zakoloryzowalem w tym wzgledzie, wydawalo mi sie pewnie, ze jak wchodze na forum "Rozwod", to bede bardziej "correct" jesli napisze, ze to żona i że to rozwod. Nie, nie żona, i nie rozwod, ale rozstanie. Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:59 (matko boska, siedze od dwoch lat na forum "macierzystym" i pewnie w 7000 postow nie wypowiedzialem tam nic powaznego (moze z 5%), a tu wchodze na forum wsrod obcych i nagle wypalam historie swoich problemow.) (pewnie latwiej wsrod obcych, ale wsrod takich, wsrod ktorych czujesz, ze sa nieznani, ale nie obcy). Odpowiedz Link
ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 01:04 to chyba byl komplement..dziekuje.. Odpowiedz Link
ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 01:02 lubienie w zwiazku.. to dlugie rozmowy w lozku bez sexu..to wspolne smianie sie z dowcipow, opowiadanie sobie waznych rzeczy z dnia, radzenie sie, sluchanie drugiego..czytanie ksiazek..najfajniej wspolne na glos..spedzanie razem czasu..szanowanie sie wzajemne..docenianie..bycie lojalnym wobec drugiej osoby..rozladowywanie konfliktow chocby smiechem..ogladanie filmow, i to ze jesli kogos lubisz..to starasz sie zeby jemu bylo jak najlepiej..nie obrazasz, nie ponizasz...czasami ustapisz.. moze jeszcze cos mi przyjdzie do glowy.. Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 01:19 ivone7 napisała: > lubienie w zwiazku.. > to dlugie rozmowy w lozku bez sexu + (bede zaznaczal plusem: + (jeden plus, bo ona zasypia, nietypowo, bo to facet zasypia, ale u nas jest na odwrot) >to wspolne smianie sie z dowcipow +++++++++ > opowiadanie sobie waznych rzeczy z dnia +++ >radzenie sie + > sluchanie drugiego +++ >czytanie ksiazek +++++++++++++++++ >najfajniej wspolne na glos + (na wyrost, bo nie czytamy na glos, ale sobie je na glos opowiadamy) >spedzanie razem czasu ------------ >szanowanie sie - hmmmm, niby sie szanujemy, ale ona chyba..... >docenianie+++ >Bycie lojalnym wobec drugiej osoby ++++++++++++++++++++++ >rozladowywanie konfliktow chocby smiechem ----------------- Odpowiedz Link
movisz Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 03:08 Rzeczywiscie wyglada na to ze macie oboje podobne charactery, zadne nie popusci i dlatego ciagle sie scieracie. Oboje lubicie zyc ciagle w napieciu i nawet najmniejsza chwila potencjalnego spokoju musi byc czyms wypelniona – w tym wypadku nawet mala sprzeczka o zakretke od pasty do zebow. Byle cos sie dzialo. Tak jakby chwila ciszy czy nudow byla zagrozeniem dla was. Ja przynajmiej tak to odbieram. A poniewaz zyjecie ciagle w napieciu to droczenie o lyzke odbierasz jako klotnie bo po prostu jestes juz przemeczony tym ciaglym napieciem w jakim zyjecie. Wcale nie uwazam ze wasza przyszlosc jest przekreslona. Bardzo krotko jestescie jeszcze ze soba. Zwroc uwage ze sam przyznajesz ze rzadko kiedy mowisz na powaznie czyli moze ona w pewnym sensie dostosowala sie do ciebie dostarczajac ci ciaglych emocji poprzez prowokacje do klotni. Byle tylko nie bylo nudy. Moze przy twoim ciaglym zartowaniu ona nie bierze na serio tego ze ciebie to meczy? Czy ona jest takze taka przy innych ludziach? Moze nie czula sie pewnie w waszym zwiazku (chodzi o pewnosc bycia z toba) a prowokacje klotni to byl jej sposob zwrocenia uwagi na to? Moze ona traktowala wasz zwiazek bardzo powaznie i miala obawy ze ty nie. Trudno wyczuc. Sa ludzie ktorzy uwielbiaja sie klocic bo godzenie sie jest dla nich bardzo excytujace. W sumie laczylo was mnostwo fajnych rzeczy o czym inni moga tylko pomarzyc. Co by nie bylo to jedno jest pewne ze przerwa na ostudzenie ciaglego excitement (wtracam bo ty ciagle wtracasz obczyzne) jaki macie, dobrze wam zrobi. Bedziecie miec czas na spojrzenie z dystansu na wszystko i na odpoczynek jaki ci sie nalezy. Napewno to nie zaszkodzi a moze pomoze ale oczywiscie pod warunkiem ze nie zaczniecie sie pocieszac kims innym. Wam przydaloby sie troche ponudzic ale cos mi sie wydaje ze kazde z was zyje w takim tempie ze nie macie na to czasu. Zycze wam jak najlepiej chociaz ze swojego wlasnego doswiadczenia z podobnego zwiazku wyszlam tak wycienczona ze przez pare lat nie chcialam sie w nic ladowac marzac jedynie o ciszy i spokoju. Jeszcze mi nie przeszlo. Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 15.08.07, 01:25 movisz napisała: > Oboje lubicie zyc ciagle > w napieciu i nawet najmniejsza chwila potencjalnego spokoju musi >byc czyms wypelniona – w tym wypadku nawet mala sprzeczka o zakretke >od pasty do zebow. Byle cos sie dzialo. Tak jakby chwila ciszy czy > nudow byla zagrozeniem dla was. Niekoniecznie tak jest. Oboje lubimy spokoj, cisze, nude. Z tym, ze ona prowadzi zycie pelne napiec, ruchu, duzo pracuje, ja zas wybralem odwrotnosc takiego zycia - wyprowadzilem sie z centrum miasta na skrajne obrzeza, mam prace w internecie, cisze lasu, spokoj. I oboje ciagniemy w swoja strone - ona chce, abym zrezygnowal ze swojego zycia i wrocil do miasta, ja wolalbym, aby wprowadzila sie do mnie. To taki zasadniczy punkt sporny. >Zwroc uwage ze sam przyznajesz ze > rzadko kiedy mowisz na powaznie czyli moze ona w pewnym sensie > dostosowala sie do ciebie dostarczajac ci ciaglych emocji poprzez > prowokacje do klotni. Byle tylko nie bylo nudy. Moze przy twoim > ciaglym zartowaniu ona nie bierze na serio tego ze ciebie to meczy? Nie, nie, w realu jestem normalnym facetem (cokolwiek po tym wieloznacznym terminem byśmy rozumieli). Tylko na potrzeby internetu zamieniam sie w np. kobiete (przez rok bylem w sieci kobieta, napisalem jako kobieta ponad 10.000 postow), clowna, satyra, meska szowinistyczna swinie, itd. > Sa ludzie ktorzy uwielbiaja sie klocic Ja nie cierpie klotni, ona deklaruje, ze tez nie. > Co by nie bylo to jedno jest pewne ze przerwa na ostudzenie >ciaglego excitement (wtracam bo ty ciagle wtracasz obczyzne) jaki >macie, > dobrze wam zrobi. Bedziecie miec czas na spojrzenie z dystansu Juz za pozno, ona zapisala sie juz na Sympatie i rwie tam naiwnych mlodziencow. Nie uszanowala okresu zaloby, choc wypadaloby sie z miesiac posmucic po rozstaniu. (Albo mnie prowokuje mowiac, ze wrocila na sympatie). > Zycze wam jak najlepiej Dzieki za podzielenie sie swoimi uwagami, wszystkim w tym watku dziekuje za zyczliwosc. pozdrawiam Odpowiedz Link
ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 10:50 sam widzisz ze po prostu kilka rzeczy nalezy naprawic...i we dwoje musicie tego chciec..musicie nauczyc sie zyc we dwoje..bez ciaglego napiecia, ze musi sie cos dziac.. a ty nie musisz ciagle uzywac sarkazmu i ironii..i nie wiadomo kiedy mowisz powaznie.. wez karte i dlugopis zapisz sobie wasze plusy i minusy bycia razem..i co musisz zmienic w sobie i co dasz rade w sobie zmienic..oraz co chcialbys zeby zmienila ona.. jesli jej zalezy i chce jej sie wlozyc odrobine wysilku w wasz zwiazek to szanse powodzenia sa.. musisz po tych przemysleniach powaznie, powtorze raz jeszcze powaznie z nia porozmawiac..ustalcie pewne rzeczy..wspolnie.. Odpowiedz Link
jasminowo Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 11:48 Tak może wydawać się z innej beczki - byłeś wcześniej w jakimś związku? Jak to wyglądało tam? Te okresy kłótni i pokoju bardzo kojarzą mi się z moim życiem... Kłótnie i godzenie się. Wyczerpuje. U nas dołożyły się ciche dni. Nie chciałabym nigdy więcej tego powtórzyć. Myślę, że zabrakło świadomości, że można się kochać i mieć zupełnie inne zdania w kwestiach nawet szalenie ważnych. Różnica zdań nie znaczy, że się nie możemy kochać. Zaskoczyła mnie przyjaciółka, która stwierdziła, że jej facet jest rasistą i ona zdaje sobie z tego sprawę. Czasem się spierają ale uważa, że ma tak wiele innych zalet, że to jest w stanie strawić (ja sama wprawdzie nie wiem czy bym mogła ale rozumiem intencję)... A ego można "trenować". Pytanie czy się chce... Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 15.08.07, 01:31 jasminowo napisała: > Tak może wydawać się z innej beczki - byłeś wcześniej w jakimś > związku? Jak to wyglądało tam? Przedostatni zwiazek trwal 6 lat, kompletne przeciwienstwo tego zwiazku. Przez 6 lat poklocilismy sie RAZ (o ustawienie kanapy w duzym pokoju), idylla, "dwie polowki jablka", absolutna zgodnosc, dopasowanie, od najdrobniejszych spraw typu ulozenie pasty do zebow na półce, po sprawy ideowe, nadrzedne. (ta idylla zreszta nie doprowadzila do szczesliwego finalu zwiazku, ale o tym nie chce pisac. W kazdym razie to bylo 6 bardzo fajnych lat.). (W ostatnim zwiazku tez bylo maaaaase fajnych chwil, ale byly tez niewyobrazalne doly). Odpowiedz Link
panda_zielona Re: Doborowe towarzystwo ;) 15.08.07, 02:20 i co z tego wynika,dalej nie można znaleźć tego jedynego/jedynej Odpowiedz Link
sylwiamich Re: Doborowe towarzystwo ;) 15.08.07, 08:40 Oj Aanexx...te Twoje związki.Zamiast zrobić sobie dziecko, wziąść kredyt 30letni na dom i samochód i związać się z kobietą poprzez krew i kasę (naściślejsze więzy) to jakieś tam związki z furtką otwartą na oścież masz...wstydż się.)) Odpowiedz Link
ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:10 i jeszcze tak mi sie nasunelo.. jak masz autko prosto z salonu nowiutkie pachnace...to ile nim pojezdzisz nie sprawdzajac oleju, zmieniajac filtrow czy opon? nic nie jest dane na cale zycie..o wszystko trzeba zabiegac, starac sie.... Odpowiedz Link
geo_v Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:15 Nie wiem, dlaczego powaliło mnie to porównanie ))) Skojarzyło mi się niebezpiecznie z maluchami, które po kilkunastu latach tylko na ssaniu potrafiły pojechać Taka pokręcona analogia, idę spać Odpowiedz Link
ivone7 Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:18 hihi...moze to..piwa brak.. a wspomnienie maluszka na ssaniu wprawilo mnie w nostalgiczny nastroj... echhh to byly czasy... Odpowiedz Link
geo_v Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:21 No nie kupiłam sobie dzisiaj na wieczór, może faktycznie dlatego )) I chyba za ssaniem w maluchu zatęskniłam takie małe poparcie dla polskiej myśli technicznej. Odpowiedz Link
geo_v Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:23 geo_v napisała: I chyba za ssaniem w maluchu zatęskniłam Jesoooo, ja nie mogłam tego napisać!!!! DD Odpowiedz Link
aannex Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:31 geo_v napisała: > za ssaniem w maluchu zatęskniłam Matko boska, jozefie swiety, a ja myslalem, ze to jest jakies porzadne forum, a nie porno... Odpowiedz Link
ivone7 Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:26 u mnie to obudzilo wspomnienia...bialy maluszek, to moje pierwsze autko..naprawde bardzo go kochalam... i na zawsze zachowam w mojej pamieci...niezawodny, nie to co moj zlosliwiec teraz... Odpowiedz Link
aannex Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:36 ivone7 napisała: > u mnie to obudzilo wspomnienia...bialy maluszek, to moje pierwsze > autko..naprawde bardzo go kochalam... Mamy podobne wspomnienia (to znaczy, że to samo, pierwsze, białe auto), z tym, że ja wpakowałem się nim w zderzenie czołowe z... koniem. Koń poleciał dalej, rozbawiony, a mnie przez dwie godziny Pogotowie wydobywało spod zmiażdżonej karoserii. Ale przeżyłem, choć sporo wybuliłem na blacharza. Odpowiedz Link
aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:39 ivone7 napisała: > i jeszcze tak mi sie nasunelo.. > jak masz autko prosto z salonu nowiutkie pachnace...to ile nim > pojezdzisz nie sprawdzajac oleju, zmieniajac filtrow czy opon? > nic nie jest dane na cale zycie..o wszystko trzeba zabiegac, starac > sie.... Oj no przeciez nie latam od kobiety do kobiety i nie interesuje sie tylko Waszą karoserią (choć czasem zwracam na nia uwage) (rys męskiej szowinistycznej świni), staram sie pracowac nad zwiazkiem, ale jak przez tyle czasu sie nie udaje, to czy moja "wycofka" jest ucieczką slabiaka, czy tez jakas w miare swiadoma decyzją dojrzalego faceta? (chyba juz samo zadanie tego pytania swiadczy o "dojrzalosci" jego autora Odpowiedz Link
geo_v Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 23:57 No dokładnie. Ja raz dałam szansę-skamlał o nią długo. Więcej dobrych wróżek nie będzie, nawet gdyby w worku pokutnym do drzwi zastukał. W co zresztą nie wierzę.JUż wiem, że w tym konkretnym przypadku nie powinnam była wchodzić dwa razy do tej samej rzeki- trzeci raz byłby nie do przyjęcia. Zresztą-trudno we mnie o jakieś cieplejsze uczucia w stosunku do exa. Wiem, jaki potrafi być, system poczułam na własnej skórze: przepraszanie, żal za grzechy, a potem od nowa Polsko Ludowa. Odpowiedz Link
z_mazur Bosze sierota ze mnie... :)))) 10.08.07, 21:58 Ale ze mnie sierota miałem tu link wkleić www.kobieta.wp.pl/gid,9098613,img,9098617,kat,26405,galeriazdjecie.html?T%5Bpage%5D=1&rfbawp=1186775873.032&ticaid=14425&_ticrsn=3 A tak jakoś tak głupio wyszło ))) Odpowiedz Link
ivone7 Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 10.08.07, 22:04 hihi...no czegos mi brakowalo.. ale od razu sierota?? kazdemu sie zdarza...pogoda moze nie w temacie...albo mysli uciekaja gdzie indziej... Odpowiedz Link
cathy_bum Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 10.08.07, 23:13 A ja długo się zastanawiałam, "co poeta miał na myśli" pisząc o tym pierwszym Odpowiedz Link
geo_v Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 10.08.07, 23:40 A ja myślałam, że to poeta taką samokrytykę składa, wyłączając się na własne życzenie z doborowego towarzystwa )) Odpowiedz Link
aannex Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 10.08.07, 23:54 geo_v napisała do z_mazur: > A ja myślałam, że to poeta taką samokrytykę składa, wyłączając się > na własne życzenie z doborowego towarzystwa )) To Zmazur jest poetą? Jest coś, o czym wiedzą wszyscy, a ja sierota (jako nowa sierota) nie wiem nic o tajemnicy poliszynela? Odpowiedz Link
aannex Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 11.08.07, 00:06 geo_v napisała: > Wieszczem jest, wieszczem... Czy to oznacza, że wieszczy (przepowiada przyszłość), czy też wieszczem jako romantycznym poetą? Przepraszam za zadawanie pytań, na które macie oczywiste odpowiedzi, ale poznaję ludzi powoli. Odpowiedz Link
geo_v Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 11.08.07, 00:17 Z tego, co się orientuję, pracuje nad 14 księgą Pana Tadeusza Odpowiedz Link
a.niech.to Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 11.08.07, 08:17 aannex napisał: > geo_v napisała: > > > Wieszczem jest, wieszczem... > > Czy to oznacza, że wieszczy (przepowiada przyszłość), czy też wieszczem jako > romantycznym poetą? Można go zapytać: Wiesz czy...? Odpowie. Odpowiedz Link
z_mazur Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 11.08.07, 09:18 geo_v napisała: > Wieszczem jest, wieszczem... O tak, jam ci jest. Odpowiedz Link