Dodaj do ulubionych

Doborowe towarzystwo ;)

10.08.07, 20:05
Niezła ekipa z tych rozwodników (no może poza tym pierwszym), jakoś tak lepiej się poczułem. smile)))
Obserwuj wątek
    • ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 20:51
      a czules sie zle??
      jasne ze niezla ekipa...powiem wiecej naprawde fajna...
      • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 21:00
        a mieliście tu na forum jakiś przypadek, że ludzie się rozwiedli, a potem
        zwiedli ponownie w jakimś niemal obłąkańczym przypuszczeniu, że tak się da i
        będzie fajnie?
        • ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 21:16
          na forum moze nie po rozwodzie...
          ale juz pozew zlozony..sprawa wyznaczona..i ludzie zaczeli
          walczyc..takich historii jest kilka..
          czasami koncza sie zle..a niektore..czas pokaze..
          • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 21:22
            ivone7 napisała:

            >juz pozew zlozony..sprawa wyznaczona..i ludzie zaczeli
            > walczyc..takich historii jest kilka..
            > czasami koncza sie zle..a niektore..czas pokaze..

            A jak procentowo okreslilabys taka szanse, ze ludzie sie po sprawie rozwodowej
            nie rozwioda?

            (choc mialem wczesniej na mysli przypadki, ze ludzie sie JUZ rozwiedli, klamka
            zapadla, ale potem zapalali do siebie Big Lovem i sie zwiedli)
            • ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 22:02
              nie procent a promil...
              latwiej odejsc niz walczyc o zwiazek..
              nie uwazasz?
              • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 23:34
                ivone7 napisała:

                > nie procent a promil...

                Czyli nadzieja jest. Zwykły promil robi różnicę, nie tylko w Erze.

                > latwiej odejsc niz walczyc o zwiazek..
                > nie uwazasz?

                Tak, łatwiej. Ale jak już się odejdzie i potem zobaczy się jaskrawo (cała
                jaskrawość), że te nowe związki są do de, bo żadna nie dorównuje tamtej, to jest
                chwila słabości, żeby może wrócić?


                • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 23:38
                  ivone7 napisała:

                  > latwiej odejsc niz walczyc o zwiazek..
                  > nie uwazasz?

                  Czuję prowokację w tym zapytaniu.
                  Jasne, ze fajnie jest, gdy sie walczy o zwiazek, wszystkie podreczniki powaznej
                  psychologii to wrecz nakazuja, ale gdy juz sie czuje, ze nie da sie nic
                  wywalczyc, ze to koniec, przepasc, potem jest rozstanie, to nie mozna sobie
                  POTEM (po rozstaniu) pomyslec, ze sie zrobilo glupote?

                  I wtedy nastpailby ten ladny moment przyjrzenia sie tamtemu zwiazkowi, ze nie
                  byl wcale taki zly, ze mozna bylo jakos go budowac, ze mozna bylo jakos go
                  ratowac, a nie uciekac z plonacego okretu.

                  no nie wiem.

                  • ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 23:42
                    pytanie czy partnerka bedzia chciala marnotrawnemu dac szanse...
                    a moze poznala w tym czasie kogos wartego jej milosci...
                    powiem szczerze, nie chcialabym nigdy w zyciu aby moj ex chcial do
                    mnie wrocic...i nie dalabym mu juz zadnej szamsy..za bardzo mnie
                    skrzywdzil..pewne rzeczy mozna wybaczyc ale nie zapomniec..
                    • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 23:53
                      ivone7 napisała:

                      > pytanie czy partnerka bedzia chciala marnotrawnemu dac szanse...

                      ale to nie ja chce wrocic, ale ona.

                      > a moze poznala w tym czasie kogos wartego jej milosci...

                      nikt z nas nie poznal, roztalismy sie miesiac temu, ja tylko dziubie po forach,
                      ale trudno,abym w ekspresowym tempie kogos poderwal (chyba tak naprawde nie mam
                      ochoty), robie wiecej szumu, niz prawdziwej roboty.

                      > powiem szczerze, nie chcialabym nigdy w zyciu aby moj ex chcial do
                      > mnie wrocic...i nie dalabym mu juz zadnej szamsy..za bardzo mnie
                      > skrzywdzil..pewne rzeczy mozna wybaczyc ale nie zapomniec..

                      u nas nikt nikogo nie skrzywdzil, nie bylo zdrad, dramatow, egazaltowanych
                      roztsan, po prostu uznalem, ze to nam sie nie uda, siedze tak w tym przekonaniu,
                      to byl okres ciaglych klotni, walki, nie znosze tego, a jak czasem teraz dzwoni,
                      to sie łamię, mimo iz wiem, ze nam sie nie uda. Nie udalo sie przez tyle czasu,
                      to dlaczego niby ni stad, ni zowad ma sie udac teraz?

                      (pisane serio)
                      • ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:07
                        to ja ci serio odpowiem
                        jesli chcesz by wrocila...i ona chce wrocic...to nad tym trzeba
                        pracowac..
                        zwiazek jest istota caly czas rozwijajaca sie..trzeba go
                        pielegnowac, zeby nie usechl...
                        jest to mozliwe, skoro nie bylo krzywdzenia...
                        ale nie bedzie to prosta sprawa...
                        • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:29
                          ivone7 napisała:

                          > to ja ci serio odpowiem
                          > jesli chcesz by wrocila...i ona chce wrocic...to nad tym trzeba
                          > pracowac..
                          > zwiazek jest istota caly czas rozwijajaca sie..trzeba go
                          > pielegnowac, zeby nie usechl...
                          > jest to mozliwe, skoro nie bylo krzywdzenia...

                          nie bylo. Byl okres ciaglych klotni, sporow, o rzeczy zarowno ideowo "wielkie"
                          (typu czy nasza praca nas zniewala, czy nie) (i czy pownnismy rzucic prace,
                          skoro zniewala, bo nas niszczy) i o rzeczy typowe dla debili, typu niezakrecona
                          tubka od pasty do zebow. Punkt konfliktu byl doslownie wszedzie. Pitem dwa dni
                          Big Love z nowu od nowa klotnia, trzy dni klotni, trzy dni Big Love. Ja juz
                          dostawalem, serio, krecka, nie jestem przywyczajony do zwiazkow, w ktorych sie
                          ciagle spieram z osoba, ktora kocham.

                          Pytanie (dla mnie) jest - czy miłość (o ile to jest miłość, a nie nasze
                          pragnienie miłości) wystarczy, żeby budować fajny związek? Wydawało mi się
                          zawsze (nie naczytalem sie harlequinow, ale mam jakis taki porąbany rys
                          romantyka), że "MYLOSZCZ UBER ALLES" i na tej podstawie mozna wszystko pokonac.
                          Ale guzik tam prawda.

                          Moze jestem po prostu juz starym pierdzielem, ktory sie przyzwyczail do Latwych
                          (w znaczeniu: bezkonlfiktowych) zwiazkow i teraz spiernicza, gdy trzeba nad
                          czyms popracowac/przerobic? Nie wiem, ale nikt chyba nie jest masochista i nie
                          pakuje sie tam, gdzie czuje, ze jest konflikt, konflikt, proby rozwiazania,
                          konfilkt, konflikt, proby rozwiazania, ekstaza, kobflikt.

                          Chcialem to przerwac, uciec, bo po prostu czulem, ze sie spalam, wypalam w
                          zwiazku, w ktorym jest wiecej konfliktow niz ekstaz. Jasne, mzoe ucieczka to
                          jest latwiejsze niz jakas usilna praca, ale nie mialem juz sily na prace, walke.

                          Gdzies sie wyczerpaly w tym zwiazku moje sily. To fajna dziewczyna, ale akurat w
                          tym konkretnym ukladzie, ze mna, czuje, ze nie mamy szans, mimo iz ona twierdzi
                          inaczej.

                          > ale nie bedzie to prosta sprawa...
                          • ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:37
                            a pamietasz siebie jak miales 18 lat..co myslales, jakie miales
                            poglady? zmieniles sie...czy nie..?
                            jasne pytanie retoryczne..
                            zmieniles sie jak cholera, poznales nowych ludzi, miales nowe
                            doswiadczenia, dojrzales ...itd..
                            i tak samo jest ze zwiazkiem dwojga ludzi..on caly czas sie zmienia
                            ewoluuje..idzie w jaks tam strone..jesli nieumiejestnie nim
                            pokierujesz czasami cos przegapisz...
                            tak milosc wszystko zwyciezy i gory przeniesie...
                            milosc, ktora jest cierpliwa
                            nie znosi urazy..
                            nigdy nie bedzie w zwiazku caly czas tak samo...nigdy nie bedzie
                            ciaglych motylkow w brzuchu..
                            jest etap zauroczenia, zakochania a potem milosci..jesli
                            przyjazniliscie sie ze soba..to wybaczycie sobie i te sprzeczki o
                            glupoty, i klotnie na wazne tematy...bo w zwiazku wazne sa
                            kompromisy..
                            jak ci sie nie chce pracowac, zmieniac...to daj sobie spokoj..
                            twoja zona na pewno fajna kobieta jest i spotka moze kogos, kto na
                            nia zasluzyl i komu sie bedzie chcialo..
                            • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:55
                              ivone7 napisała:

                              > nigdy nie bedzie w zwiazku caly czas tak samo...nigdy nie bedzie
                              > ciaglych motylkow w brzuchu..

                              ale u nas jest na odwrot - sa motylki ciagle, ale nie ma jakiejs podstawowej
                              zdolnosci porozumienia w sensie bycia razem na planie pozamilosnym (typu gdzie
                              zamieszkac, czy u niej, czy u mnie) (Czy rzucic prace, ktora czyni nas
                              pracoholikami, czy tez skupic sie na kasie) (czy chowac łyżeczki do trzeciej
                              szuflady, czy do czwartej) (itd), bylismy nawet z tymi problemami u psychologa
                              (serio), powiedzial, ze oboje jestesmy tacy sami - mamy nadmiernie rozbudowane
                              ego i zadne z nas nie chce ze swojego ego popuscic.

                              > jest etap zauroczenia, zakochania a potem milosci..jesli
                              > przyjazniliscie sie ze soba..

                              No wlasnie to jest ta kategoria, ktorą pozornie rozumialem, a teraz jakby
                              stracilem rozumienie: co to jest przyjazn/milosc/lubienie sie w zwiazku? Mowi
                              sie stereotypowo: "niewazne, czy sie kochacie, wazne, czy sie lubicie", to niby
                              oczywiste, ale nic w te dni dla mnie nie jest oczywiste - co to znaczy "lubic
                              sie" w zwiazku? Co to jest milosc? Co to jest "przyjazn" w zwiazku? Zawsze niby
                              to intuicyjnie czulem, a w przypadku tego zwiazku zatracilem jakby wyczucie tych
                              terminow.

                              >bo w zwiazku wazne sa
                              > kompromisy..

                              No wlasnie, przy takich ego, to "zdolnosc" do kompromisu opiera sie u nas na
                              czyms takim: "jak Ty popuscisz, to ja tez popuszcze" - "Ale ja nie popuszcze,
                              zanim Ty nie popuscisz", itd.

                              > jak ci sie nie chce pracowac, zmieniac...to daj sobie spokoj..
                              > twoja zona na pewno fajna kobieta jest

                              (jest fajna, ale to nie moja żona, to dziewczyna, pewnie cos tam chlapnalem, ze
                              zona, ale nie, nie żona). I nie znamy sie 100 lat, ale tylko rok, sorki, jesli
                              wchodzac na forum cos tam zakoloryzowalem w tym wzgledzie, wydawalo mi sie
                              pewnie, ze jak wchodze na forum "Rozwod", to bede bardziej "correct" jesli
                              napisze, ze to żona i że to rozwod. Nie, nie żona, i nie rozwod, ale rozstanie.

                              • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:59
                                (matko boska, siedze od dwoch lat na forum "macierzystym" i pewnie w 7000 postow
                                nie wypowiedzialem tam nic powaznego (moze z 5%), a tu wchodze na forum wsrod
                                obcych i nagle wypalam historie swoich problemow.)

                                (pewnie latwiej wsrod obcych, ale wsrod takich, wsrod ktorych czujesz, ze sa
                                nieznani, ale nie obcy).

                                • ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 01:04
                                  to chyba byl komplement..dziekuje..
                              • ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 01:02
                                lubienie w zwiazku..
                                to dlugie rozmowy w lozku bez sexu..to wspolne smianie sie z
                                dowcipow, opowiadanie sobie waznych rzeczy z dnia, radzenie sie,
                                sluchanie drugiego..czytanie ksiazek..najfajniej wspolne na
                                glos..spedzanie razem czasu..szanowanie sie
                                wzajemne..docenianie..bycie lojalnym wobec drugiej
                                osoby..rozladowywanie konfliktow chocby smiechem..ogladanie filmow,
                                i to ze jesli kogos lubisz..to starasz sie zeby jemu bylo jak
                                najlepiej..nie obrazasz, nie ponizasz...czasami ustapisz..
                                moze jeszcze cos mi przyjdzie do glowy..
                                • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 01:19
                                  ivone7 napisała:

                                  > lubienie w zwiazku..

                                  > to dlugie rozmowy w lozku bez sexu +

                                  (bede zaznaczal plusem: + (jeden plus, bo ona zasypia, nietypowo, bo to facet
                                  zasypia, ale u nas jest na odwrot)

                                  >to wspolne smianie sie z dowcipow +++++++++

                                  > opowiadanie sobie waznych rzeczy z dnia +++

                                  >radzenie sie +

                                  > sluchanie drugiego +++

                                  >czytanie ksiazek +++++++++++++++++

                                  >najfajniej wspolne na glos + (na wyrost, bo nie czytamy na glos, ale sobie je
                                  na glos opowiadamy)

                                  >spedzanie razem czasu ------------

                                  >szanowanie sie - hmmmm, niby sie szanujemy, ale ona chyba.....

                                  >docenianie+++

                                  >Bycie lojalnym wobec drugiej osoby ++++++++++++++++++++++

                                  >rozladowywanie konfliktow chocby smiechem -----------------
                                  • movisz Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 03:08
                                    Rzeczywiscie wyglada na to ze macie oboje podobne charactery, zadne
                                    nie popusci i dlatego ciagle sie scieracie. Oboje lubicie zyc ciagle
                                    w napieciu i nawet najmniejsza chwila potencjalnego spokoju musi byc
                                    czyms wypelniona – w tym wypadku nawet mala sprzeczka o zakretke od
                                    pasty do zebow. Byle cos sie dzialo. Tak jakby chwila ciszy czy
                                    nudow byla zagrozeniem dla was. Ja przynajmiej tak to odbieram. A
                                    poniewaz zyjecie ciagle w napieciu to droczenie o lyzke odbierasz
                                    jako klotnie bo po prostu jestes juz przemeczony tym ciaglym
                                    napieciem w jakim zyjecie.
                                    Wcale nie uwazam ze wasza przyszlosc jest przekreslona. Bardzo
                                    krotko jestescie jeszcze ze soba. Zwroc uwage ze sam przyznajesz ze
                                    rzadko kiedy mowisz na powaznie czyli moze ona w pewnym sensie
                                    dostosowala sie do ciebie dostarczajac ci ciaglych emocji poprzez
                                    prowokacje do klotni. Byle tylko nie bylo nudy. Moze przy twoim
                                    ciaglym zartowaniu ona nie bierze na serio tego ze ciebie to meczy?
                                    Czy ona jest takze taka przy innych ludziach? Moze nie czula sie
                                    pewnie w waszym zwiazku (chodzi o pewnosc bycia z toba) a prowokacje
                                    klotni to byl jej sposob zwrocenia uwagi na to? Moze ona traktowala
                                    wasz zwiazek bardzo powaznie i miala obawy ze ty nie. Trudno wyczuc.
                                    Sa ludzie ktorzy uwielbiaja sie klocic bo godzenie sie jest dla nich
                                    bardzo excytujace.
                                    W sumie laczylo was mnostwo fajnych rzeczy o czym inni moga tylko
                                    pomarzyc.
                                    Co by nie bylo to jedno jest pewne ze przerwa na ostudzenie ciaglego
                                    excitement (wtracam bo ty ciagle wtracasz obczyzne) jaki macie,
                                    dobrze wam zrobi. Bedziecie miec czas na spojrzenie z dystansu na
                                    wszystko i na odpoczynek jaki ci sie nalezy. Napewno to nie
                                    zaszkodzi a moze pomoze ale oczywiscie pod warunkiem ze nie
                                    zaczniecie sie pocieszac kims innym.
                                    Wam przydaloby sie troche ponudzic ale cos mi sie wydaje ze kazde z
                                    was zyje w takim tempie ze nie macie na to czasu.
                                    Zycze wam jak najlepiej chociaz ze swojego wlasnego doswiadczenia z
                                    podobnego zwiazku wyszlam tak wycienczona ze przez pare lat nie
                                    chcialam sie w nic ladowac marzac jedynie o ciszy i spokoju. Jeszcze
                                    mi nie przeszlo.
                                    • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 15.08.07, 01:25
                                      movisz napisała:

                                      > Oboje lubicie zyc ciagle
                                      > w napieciu i nawet najmniejsza chwila potencjalnego spokoju musi >byc czyms
                                      wypelniona – w tym wypadku nawet mala sprzeczka o zakretke >od pasty do zebow.
                                      Byle cos sie dzialo. Tak jakby chwila ciszy czy
                                      > nudow byla zagrozeniem dla was.

                                      Niekoniecznie tak jest. Oboje lubimy spokoj, cisze, nude. Z tym, ze ona prowadzi
                                      zycie pelne napiec, ruchu, duzo pracuje, ja zas wybralem odwrotnosc takiego
                                      zycia - wyprowadzilem sie z centrum miasta na skrajne obrzeza, mam prace w
                                      internecie, cisze lasu, spokoj. I oboje ciagniemy w swoja strone - ona chce,
                                      abym zrezygnowal ze swojego zycia i wrocil do miasta, ja wolalbym, aby
                                      wprowadzila sie do mnie.

                                      To taki zasadniczy punkt sporny.

                                      >Zwroc uwage ze sam przyznajesz ze
                                      > rzadko kiedy mowisz na powaznie czyli moze ona w pewnym sensie
                                      > dostosowala sie do ciebie dostarczajac ci ciaglych emocji poprzez
                                      > prowokacje do klotni. Byle tylko nie bylo nudy. Moze przy twoim
                                      > ciaglym zartowaniu ona nie bierze na serio tego ze ciebie to meczy?

                                      Nie, nie, w realu jestem normalnym facetem (cokolwiek po tym wieloznacznym
                                      terminem byśmy rozumieli). Tylko na potrzeby internetu zamieniam sie w np.
                                      kobiete (przez rok bylem w sieci kobieta, napisalem jako kobieta ponad 10.000
                                      postow), clowna, satyra, meska szowinistyczna swinie, itd.

                                      > Sa ludzie ktorzy uwielbiaja sie klocic

                                      Ja nie cierpie klotni, ona deklaruje, ze tez nie.

                                      > Co by nie bylo to jedno jest pewne ze przerwa na ostudzenie >ciaglego
                                      excitement (wtracam bo ty ciagle wtracasz obczyzne) jaki >macie,
                                      > dobrze wam zrobi. Bedziecie miec czas na spojrzenie z dystansu

                                      Juz za pozno, ona zapisala sie juz na Sympatie i rwie tam naiwnych mlodziencow.
                                      Nie uszanowala okresu zaloby, choc wypadaloby sie z miesiac posmucic po
                                      rozstaniu. (Albo mnie prowokuje mowiac, ze wrocila na sympatie).

                                      > Zycze wam jak najlepiej

                                      Dzieki za podzielenie sie swoimi uwagami, wszystkim w tym watku dziekuje za
                                      zyczliwosc.

                                      pozdrawiam
                                  • ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 10:50
                                    sam widzisz ze po prostu kilka rzeczy nalezy naprawic...i we dwoje
                                    musicie tego chciec..musicie nauczyc sie zyc we dwoje..bez ciaglego
                                    napiecia, ze musi sie cos dziac..
                                    a ty nie musisz ciagle uzywac sarkazmu i ironii..i nie wiadomo kiedy
                                    mowisz powaznie..
                                    wez karte i dlugopis zapisz sobie wasze plusy i minusy bycia
                                    razem..i co musisz zmienic w sobie i co dasz rade w sobie
                                    zmienic..oraz co chcialbys zeby zmienila ona..
                                    jesli jej zalezy i chce jej sie wlozyc odrobine wysilku w wasz
                                    zwiazek to szanse powodzenia sa..
                                    musisz po tych przemysleniach powaznie, powtorze raz jeszcze
                                    powaznie z nia porozmawiac..ustalcie pewne rzeczy..wspolnie..
                                    • jasminowo Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 11:48
                                      Tak może wydawać się z innej beczki - byłeś wcześniej w jakimś
                                      związku? Jak to wyglądało tam?
                                      Te okresy kłótni i pokoju bardzo kojarzą mi się z moim życiem...
                                      Kłótnie i godzenie się. Wyczerpuje. U nas dołożyły się ciche dni.
                                      Nie chciałabym nigdy więcej tego powtórzyć. Myślę, że zabrakło
                                      świadomości, że można się kochać i mieć zupełnie inne zdania w
                                      kwestiach nawet szalenie ważnych. Różnica zdań nie znaczy, że się
                                      nie możemy kochać. Zaskoczyła mnie przyjaciółka, która stwierdziła,
                                      że jej facet jest rasistą i ona zdaje sobie z tego sprawę. Czasem
                                      się spierają ale uważa, że ma tak wiele innych zalet, że to jest w
                                      stanie strawić (ja sama wprawdzie nie wiem czy bym mogła ale
                                      rozumiem intencję)...
                                      A ego można "trenować". Pytanie czy się chce...
                                      • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 15.08.07, 01:31
                                        jasminowo napisała:

                                        > Tak może wydawać się z innej beczki - byłeś wcześniej w jakimś
                                        > związku? Jak to wyglądało tam?

                                        Przedostatni zwiazek trwal 6 lat, kompletne przeciwienstwo tego zwiazku. Przez 6
                                        lat poklocilismy sie RAZ (o ustawienie kanapy w duzym pokoju), idylla, "dwie
                                        polowki jablka", absolutna zgodnosc, dopasowanie, od najdrobniejszych spraw typu
                                        ulozenie pasty do zebow na półce, po sprawy ideowe, nadrzedne.

                                        (ta idylla zreszta nie doprowadzila do szczesliwego finalu zwiazku, ale o tym
                                        nie chce pisac. W kazdym razie to bylo 6 bardzo fajnych lat.). (W ostatnim
                                        zwiazku tez bylo maaaaase fajnych chwil, ale byly tez niewyobrazalne doly).
                                        • panda_zielona Re: Doborowe towarzystwo ;) 15.08.07, 02:20
                                          i co z tego wynika,dalej nie można znaleźć tego jedynego/jedynej
                                          • sylwiamich Re: Doborowe towarzystwo ;) 15.08.07, 08:40
                                            Oj Aanexx...te Twoje związki.Zamiast zrobić sobie dziecko, wziąść
                                            kredyt 30letni na dom i samochód i związać się z kobietą poprzez
                                            krew i kasę (naściślejsze więzy) to jakieś tam związki z furtką
                                            otwartą na oścież masz...wstydż się.smile))
                      • ivone7 Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:10
                        i jeszcze tak mi sie nasunelo..
                        jak masz autko prosto z salonu nowiutkie pachnace...to ile nim
                        pojezdzisz nie sprawdzajac oleju, zmieniajac filtrow czy opon?
                        nic nie jest dane na cale zycie..o wszystko trzeba zabiegac, starac
                        sie....
                        • geo_v Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:15
                          Nie wiem, dlaczego powaliło mnie to porównanie smile))) Skojarzyło mi
                          się niebezpiecznie z maluchami, które po kilkunastu latach tylko na
                          ssaniu potrafiły pojechać winkTaka pokręcona analogia, idę spać smile
                          • ivone7 Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:18
                            hihi...moze to..piwa brak..
                            a wspomnienie maluszka na ssaniu wprawilo mnie w nostalgiczny
                            nastroj...
                            echhh to byly czasy...
                            • geo_v Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:21
                              No nie kupiłam sobie dzisiaj na wieczór, może faktycznie
                              dlatego smile)) I chyba za ssaniem w maluchu zatęskniłam smile takie małe
                              poparcie dla polskiej myśli technicznej.
                              • geo_v Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:23
                                geo_v napisała:
                                I chyba za ssaniem w maluchu zatęskniłam

                                Jesoooo, ja nie mogłam tego napisać!!!! big_grinDD
                                • aannex Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:31
                                  geo_v napisała:

                                  > za ssaniem w maluchu zatęskniłam

                                  Matko boska, jozefie swiety, a ja myslalem, ze to jest jakies porzadne forum, a
                                  nie porno...
                              • ivone7 Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:26
                                u mnie to obudzilo wspomnienia...bialy maluszek, to moje pierwsze
                                autko..naprawde bardzo go kochalam...
                                i na zawsze zachowam w mojej pamieci...niezawodny, nie to co moj
                                zlosliwiec teraz...

                                • aannex Re: Ivone, wybacz :) 11.08.07, 00:36
                                  ivone7 napisała:

                                  > u mnie to obudzilo wspomnienia...bialy maluszek, to moje pierwsze
                                  > autko..naprawde bardzo go kochalam...

                                  Mamy podobne wspomnienia (to znaczy, że to samo, pierwsze, białe auto), z tym,
                                  że ja wpakowałem się nim w zderzenie czołowe z... koniem. Koń poleciał dalej,
                                  rozbawiony, a mnie przez dwie godziny Pogotowie wydobywało spod zmiażdżonej
                                  karoserii. Ale przeżyłem, choć sporo wybuliłem na blacharza.

                        • aannex Re: Doborowe towarzystwo ;) 11.08.07, 00:39
                          ivone7 napisała:

                          > i jeszcze tak mi sie nasunelo..
                          > jak masz autko prosto z salonu nowiutkie pachnace...to ile nim
                          > pojezdzisz nie sprawdzajac oleju, zmieniajac filtrow czy opon?
                          > nic nie jest dane na cale zycie..o wszystko trzeba zabiegac, starac
                          > sie....

                          Oj no przeciez nie latam od kobiety do kobiety i nie interesuje sie tylko Waszą
                          karoserią (choć czasem zwracam na nia uwage) (rys męskiej szowinistycznej
                          świni), staram sie pracowac nad zwiazkiem, ale jak przez tyle czasu sie nie
                          udaje, to czy moja "wycofka" jest ucieczką slabiaka, czy tez jakas w miare
                          swiadoma decyzją dojrzalego faceta?

                          (chyba juz samo zadanie tego pytania swiadczy o "dojrzalosci" jego autora sad

                    • geo_v Re: Doborowe towarzystwo ;) 10.08.07, 23:57
                      No dokładnie. Ja raz dałam szansę-skamlał o nią długo. Więcej
                      dobrych wróżek nie będzie, nawet gdyby w worku pokutnym do drzwi
                      zastukał. W co zresztą nie wierzę.JUż wiem, że w tym konkretnym
                      przypadku nie powinnam była wchodzić dwa razy do tej samej rzeki-
                      trzeci raz byłby nie do przyjęcia. Zresztą-trudno we mnie o jakieś
                      cieplejsze uczucia w stosunku do exa. Wiem, jaki potrafi być, system
                      poczułam na własnej skórze: przepraszanie, żal za grzechy, a potem
                      od nowa Polsko Ludowa.
      • z_mazur Bosze sierota ze mnie... :)))) 10.08.07, 21:58
        Ale ze mnie sierota
        miałem tu link wkleić

        www.kobieta.wp.pl/gid,9098613,img,9098617,kat,26405,galeriazdjecie.html?T%5Bpage%5D=1&rfbawp=1186775873.032&ticaid=14425&_ticrsn=3
        A tak jakoś tak głupio wyszło smile)))
        • ivone7 Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 10.08.07, 22:04
          hihi...no czegos mi brakowalo..
          ale od razu sierota??
          kazdemu sie zdarza...pogoda moze nie w temacie...albo mysli uciekaja
          gdzie indziej...
        • cathy_bum Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 10.08.07, 23:13
          A ja długo się zastanawiałam, "co poeta miał na myśli" pisząc o tym
          pierwszymbig_grin
          • geo_v Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 10.08.07, 23:40
            A ja myślałam, że to poeta taką samokrytykę składa, wyłączając się
            na własne życzenie z doborowego towarzystwa smile))
            • aannex Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 10.08.07, 23:54
              geo_v napisała do z_mazur:

              > A ja myślałam, że to poeta taką samokrytykę składa, wyłączając się
              > na własne życzenie z doborowego towarzystwa smile))

              To Zmazur jest poetą? Jest coś, o czym wiedzą wszyscy, a ja sierota (jako nowa
              sierota) nie wiem nic o tajemnicy poliszynela?
              • geo_v Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 11.08.07, 00:02
                Wieszczem jest, wieszczem...
                • aannex Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 11.08.07, 00:06
                  geo_v napisała:

                  > Wieszczem jest, wieszczem...

                  Czy to oznacza, że wieszczy (przepowiada przyszłość), czy też wieszczem jako
                  romantycznym poetą?

                  Przepraszam za zadawanie pytań, na które macie oczywiste odpowiedzi, ale poznaję
                  ludzi powoli.

                  • geo_v Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 11.08.07, 00:17
                    Z tego, co się orientuję, pracuje nad 14 księgą Pana Tadeusza tongue_out
                  • a.niech.to Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 11.08.07, 08:17
                    aannex napisał:
                    > geo_v napisała:
                    >
                    > > Wieszczem jest, wieszczem...
                    >
                    > Czy to oznacza, że wieszczy (przepowiada przyszłość), czy też
                    wieszczem jako
                    > romantycznym poetą?
                    Można go zapytać: Wiesz czy...? Odpowie.
                • z_mazur Re: Bosze sierota ze mnie... :)))) 11.08.07, 09:18
                  geo_v napisała:

                  > Wieszczem jest, wieszczem...

                  O tak, jam ci jest. wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka