leeaah
05.09.07, 11:32
Po długich i zażartych bojach przedsądowych, 20 minutach rozprawy 15 czerwca
br. zmieniłam stan cywilny. Stało się chyba 'najgorsze'. to, czego bałam się
śmiertelnie zakochana wychodząc zamąż.
Teraz wciąż gdzieś we mnie siedzi to uczucie, choć nie jesteśmy razem od 3
lat. W tym czasie coś tam próbowaliśmy naprawiać, ale polegało to na mojej
harówce, wysyłaniu mu pieniędzy i wspólnym spędzaniu wakacji w fajnych
miejscach na mój koszt.
Wiem, że to uzależnienie, staram się z niego wyleźć, ale serce nie sługa...
Mam mnóstwo znajomych, przyjaciół, mam z kim wyjść, ale od trzech lat budzę
się sama i póki co nie potrafię sobie wyobrazić kogoś innego na poduszce.
Skręca mnie na samą myśl, że eks układa życie z chyba już 4 dziewczyną,
wszystkim obiecuje ślub, a one wierzą mu i lezą do niego jak muchy do miodu...
Macie jakieś lekarstwo na eksa? Jakiegoś skutecznego odkochiwacza, bo młode
cielę ze mnie i nie mam zamiaru spędzić całego życia w pojedynkę (choć
przyznam fajnie mi), może jakiś sposób na pozbycie się kolcy?
pzdr.
l.