Dodaj do ulubionych

wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma sens

19.10.07, 22:28
po co miłość? jest coś takiego?
po co slub?
(przecież to nie ma żadnego sensu) -
czy coś takiego w ogóle istnieje?
wszyscy płaczą i narzekają na brak miłości, brak szczęśliwych
zwiazków
a ci którzy już nawet w nim są - myślą tylko o zdradach?
cały czas poznaje facetów którzy szukają tych swoich odskoczni -
kochanek itd itp
więc na co wychodzi? - chyba na to że może lepiej być "taką żoną" -
przynajmniej ma zapłacone rachunki, domek, dzidzisia, niż "taką
kochanką" która nie ma nic
zagubiłam się w tym wszystkim
od razu mówię - NIE - nikt mnie nie skrzywdził, nie przeżyłam
jakiejś wielkiej zranionej miłości - to doświadczenia innych a nie
moje złamane serduszko
patrzą na świat, na te "szczęśliwe związki" i chce mi się ...
zwymiotować
tylko seks , seks i seks
a z drugiej strony - takie rozdarte serduszka, złamane i zranione
jak tu - na tym forum
to przecież zwątpić można
ja się poddaje sad
to po prostu nie ma sensu
ci ktorzy nie maja slubu chca slubu i milosci
ci ktorzy maja - chca kochanek.kochankow
ci ktorzy nic nie maja chca tej jedynej bo sa sami i nie maja ani
meza/zony ani kochanka/kochanki

ja naprawde mam dosyc i moge sobie byc sama i chyba chce byc sama
Obserwuj wątek
    • tricolour Oczywiście, że ma sens... 19.10.07, 22:35
      ... odnalezienie własnej drogi w życiu. Można samamu, można z kimś - ale nie
      można jednocześnie mieć i zonę, i kochankę, chodzić na dziwki i modlić się. Tak
      sie nie da...
      • kinia72 Re: Oczywiście, że ma sens... 19.10.07, 22:42
        tricolour napisał:

        > ... odnalezienie własnej drogi w życiu. Można samamu, można z
        kimś - ale nie
        > można jednocześnie mieć i zonę, i kochankę, chodzić na dziwki i
        modlić się. Tak
        > sie nie da...

        bardzo wiele osob sobie tak radzi - bardzo dobrze
        • tricolour W czyjej ocenie "bardzo dobrze"? 19.10.07, 22:44
          Jaki system wartości pozwala na ocene "bardzo dobrze"?
          • a.niech.to Re: W czyjej ocenie "bardzo dobrze"? 20.10.07, 12:21
            Dobre jest to, co się sprawdza. Tytułem experymentu można
            zawyrokować, że jest tak czy siak.
        • kinia72 Re: Oczywiście, że ma sens... 19.10.07, 22:50
          kinia72 napisała:

          > tricolour napisał:
          >
          > > ... odnalezienie własnej drogi w życiu. Można samamu, można z
          > kimś - ale nie
          > > można jednocześnie mieć i zonę, i kochankę, chodzić na dziwki i
          > modlić się. Tak
          > > sie nie da...
          >
          > bardzo wiele osob sobie tak radzi - bardzo dobrze


          miałam na myśli to - ze wiele osob sobie bardzo robrze radzi tak
          żyjąc - A NIE że to "bardzo dobrze" tak życ
          • tricolour Na czym polega "bardzo dobre życie"? 19.10.07, 22:53
            Że żona dowie sie o dziwkach dopiero wtedy, gdy wykryje HIV u siebie? A do tego
            momentu będzie żyła w błogiej nieświadomości?

            To jest to dobre radzenie sobie?
            • kinia72 Re: Na czym polega "bardzo dobre życie"? 19.10.07, 23:01
              tricolour napisał:

              > Że żona dowie sie o dziwkach dopiero wtedy, gdy wykryje HIV u
              siebie? A do tego
              > momentu będzie żyła w błogiej nieświadomości?
              >
              > To jest to dobre radzenie sobie?

              nie - to nie jest dobre radzenie sobie
              miałam na mysli zas to - ze BARDZO DUZO ludzi tak zyje ze ma zone,
              kochanke/przyjaciolke, i nie wiadomo co
              i ciagle mam wrazenie ze tylko tacy ludzie mnie otaczaja i takich
              poznaje
              mezow szukajacych nowych lasek
              a jednoczesnie majacych juz jakies laski i - "radza sobie dobrze" bo
              zyja w ten sposob latami - majac dom, posprzatanie ugotowane,
              zone/meza/ dzieci i laski lub facetow
              i jak komus powiem to co ty teraz mi - ze to "takie nie fair" nie
              dobre niemoralne itd itp - to slysze ze "nie znam zycia" i
              jestem "stara panna" , ze "tak jest bo takie jest zycie a oni tacy
              biedni"
              itd itp.
              a Ty uważasz że wszyscy są tacy fair? to może powiesz gdzie mam
              takiego "fair" faceta szukać - bo jak narazie to mimo 30 - zero
              możliwości
              • tricolour Trudno sie szuka - to fakt... 19.10.07, 23:20
                ... szczególnie wtedy, gdy otaczają Cię takie cuda.
              • a.niech.to Re: Na czym polega "bardzo dobre życie"? 20.10.07, 12:24
                kinia72 napisała:

                > BARDZO DUZO ludzi tak zyje ze ma zone,
                > kochanke/przyjaciolke, i nie wiadomo co
                > i ciagle mam wrazenie ze tylko tacy ludzie mnie otaczaja i takich
                > poznaje
                Wrażenia na ogół są dość ulotne. Nie powiem, pierwsze ma siłę
                wymowy. Poznanie to trochę trudniejsza-bogatsza skala.
    • bazyliada Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 19.10.07, 22:45

      Ja tez nie wiem czy to wszystko ma sens, ale ja mam ochotę tego
      sensu w życiu szukać.
      Dlatego podejmuje decyzje i biorę za nie odpowiedzilność.
      Dlatego szukam siebie .
      Dlatego dbam o siebie i staram się rozwijać.
      Dlatego na wszytsko co sie dzieje w moim zyciu patrzę jak na naukę.
      Nie jest łatwo, czasmi wręcz bardzo trudno.
      Szukam sensu.
      • akacjax Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 20.10.07, 09:33
        A ja nie szukam sensu, ja wiem, że to ja nadaję sens mojemu życiu. Wypełniam je sensem. Moim, osobistym, wg mojej skali wartości.

        I gdyby dane mi było być z kimś bardzo rozważnie sprawdzałabym, czy patrzymy w podobny sposób. Ale ja już mam bagaż doświadczeń, jakieś skrzywienie.
        A może trafi mnie taka strzała, co zaślepi....hehehe..mnie nie trafi, póki jestem taka jaka jestem.
        • a.niech.to Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 20.10.07, 12:30
          akacjax napisała:

          > A może trafi mnie taka strzała, co zaślepi....hehehe..mnie nie
          trafi, póki jest
          > em taka jaka jestem.
          Nie bądź taka pewna. Pamiętam coś tu wyprawiała. Jestem na Forum od
          długiego czasu.
          • akacjax Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 22.10.07, 23:31
            > Nie bądź taka pewna. Pamiętam coś tu wyprawiała. Jestem na Forum od
            > długiego czasu.

            No prosze przypomnij, co wyprawiałam?
            Bo jakoś nie łapię.
            • a.niech.to Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 23.10.07, 13:46
              Nie sprawiam ludziom bez sensu przykrości. Nie bębę Ci niczego
              wywlekać, bo i po co? smile
              Nie łap, bo i nie ma czego. Niech tak pozostanie.
      • a.niech.to Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 20.10.07, 12:28
        bazyliada napisała:

        > Szukam sensu.
        Jak masz dużo czasu... Wzięłaś na siebie robotę na całe życie. Znam
        prostsze rozwiązanie; nie wszystko trzeba rozumieć, szczegóły
        wystarczy ogarnąć. Zdaję sobie sprawę sprawę, że to śliska sprawa
        jak śpiew w wysokich rejestrach, kiedy nie masz głosu.
    • miedzianakonefka Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 20.10.07, 10:48
      Bo człowiek to zwierzę które narzuca sobie ograniczenia które go
      uwierają jak przyciasna koszula. Czasami wyłazi jakiś kawałek raz
      tędy raz owendy tongue_out Przeważnie jednak zwyciężają intynkty które
      trzeba jakoś wytłumaczyć sobie i innym i tu zaczyna się
      ściemnianie. W sferze seksualności to w ogóle jedna wielka czarna
      dziura. Nie dość że sam akt jest wstydliwy (hehe, ciekawe jakby
      inaczej ludzkość przetrwała) To jeszcze obwarowany przepisami typu
      ślub czy inne tam. A potem wielkie oczy że się nagle pojawia zdrada
      z jednej czy drugiej strony. MHO to wszystko jest takie na siłę
      dorabianie ideologii bo mamy się za coś lepszego a naprawdę to nie
      raz zza wypachnionego w garniturku biznesmena wystaje włochaty
      goryl, a zza idealnej bogobojnej pani menadżer napalona samica.

      Alleluja i do przodu...
      • tricolour Nic mnie tak nie podnieca... 20.10.07, 11:11
        ... jak z wygarniturkowanej pani menadżer wyjdzie napalona samica.

        Uwielbiam szerokie spektra kobiecości...
        • a.niech.to Re: Nic mnie tak nie podnieca... 20.10.07, 13:01
          Od pradziejów na Forum nie padło słowo: erotyzm. Chyba, że nie
          pamiętam albo mnie tu nie było.
        • marek_gazeta Re: Nic mnie tak nie podnieca... 23.10.07, 14:23
          ...a zwłaszcza brak bielizny pod garniturkiem.
      • miedzianakonefka zapomniałem dodać. 20.10.07, 11:35
        Że niestety kobiety z NATURY są obciążone syndromem rodzenia dzieci
        i zakładania "gniazda" a mężczyźni syndromem "rozsiewacza genów"
        Stąd się biorą te rozmowy o tykającym zegarze biologicznym i
        odpowiednich latach na rodzenie wśród pań, oraz męskie chwalenie się
        wśród kumpli co to każdy z nich nie robił. Jako test wystarczy że
        jakaś pani przyprowadzi do pracy swoje dzieciątko i już gromadzi się
        wianuszek pań wołającyh gugu-gaga i sepleniących "kochasz ciotunię ?"
        podczas kiedy panowie przeważnie powiedzą "Fajne dzieciątko" i pójdą
        do swoich spraw. Z naturą wygrać się nie da niestety. Zresztą po co
        sobie tworzyć sztuczne problemy ? Po to żeby je potem pokonywać ? To
        chore.

        Alleluja i do przodu...
        • a.niech.to Re: zapomniałem dodać. 20.10.07, 12:33
          Generalizujesz. Kobiety i mężczyźni są do siebie całkiem niepodobni
          w obrębie podgatunku. Rzecz polega na celnym spasowaniu.
          • miedzianakonefka Re: zapomniałem dodać. 20.10.07, 12:49
            A gdzie ja napisałem że są podobni ? Raczej odwrotnie tongue_out
            I spasowanie też niewiele pomoże jeżeli kogoś po paru latach dopadną
            demony smile Zresztą co za różnica. Zdrady, rozwody, małżeństwa,
            kochanki, kochankowie, przyjaciele, przyjaciółki za kasę lub bez,
            ludzkość się na tej karuzeli kręci parę tysięcy lat i jakoś to hula.

            Alleluja i do przodu...
            • a.niech.to Re: zapomniałem dodać. 20.10.07, 14:33
              miedzianakonefka napisał:

              > I spasowanie też niewiele pomoże jeżeli kogoś po paru latach
              dopadną
              > demony smile
              Są parasole i czosnek. Kto chce, ten sobie poradzi.
        • yoma Re: zapomniałem dodać. 23.10.07, 18:29
          Omatko, jestem mężczyzną smile
    • a.niech.to Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 20.10.07, 12:20
      Czytam Cię i chce mi się płakać, toć to degrengolada. Muszę się
      hamować, żeby Ci nie przyłożyć. Głupio by było tak na powitanie
      targnąć Cię po szczęce, już lepiej w rękawiczach. Jak chcę, umiem.
      Weź się w kupę, kobito. Postaraj się, potrafisz.
      A tak w ogóle: Witaj! Przecież jesteś nowa. Masz u mnie margines.
      Cholera, trafiłaś na odpowiednich ludzi na Forumie. Niech Ci ktoś
      łzy otrze. Nie od tego jestem, idę kompleksowo, choć nieco rozwlekle.
    • alicja611 kochanka czy zona? czyje zycie lepsze? 20.10.07, 12:51
      więc na co wychodzi? - chyba na to że może lepiej być "taką żoną" -
      przynajmniej ma zapłacone rachunki, domek, dzidzisia, niż "taką
      kochanką" która nie ma nic

      kochanka ma MILOSC, szacunek, uwielbienie, czule slowka i prezentysmile
      zona ochlapy uczucia i ochlapy na dom, zeby nie zdechla (nie obrazajac oddanych
      i wpatrzonych zonsmile)i dziecko, zeby miala roboty dosc w domu.....


      czyje zycie lepsze?
    • i33 Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 20.10.07, 16:21
      warto sobie ...DAĆ POZWOLENIE NA SZCZĘŚCIE!!!
      • a.niech.to Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 20.10.07, 16:51
        NIE RYCZCIE, proszę.
    • yoma Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 23.10.07, 18:30
      > patrzą na świat, na te "szczęśliwe związki" i chce mi się ...
      > zwymiotować
      > tylko seks , seks i seks

      Co złego w seksie?
    • nangaparbat3 Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 23.10.07, 19:31
      Zadzwoniła do mnie przed chwilą (przed chwila skończyłysmy gadać - dzwoniła z
      godzine temu)przyjaciolka z Dalekiego Kraju. Jakies 15 lat temu owdowiala,
      starsze dzieci były juz dorosłe, jakies dwa-trzy lata po smierci meża wyszla za
      mąż (on - rozwiedziony). Zagladają do nas co wakacje, kochaja się - i to widać.
      Widać w tym, jak ona do niego mowi, jak on na nią patrzy, kiedy ona opowiada. Są
      niemlodzi, niepiekni (zwlaszcza ona - on wlasciwie jest bardzo przystojny), już
      z 10 lat są razem i kochaja się - tego nie da sie ukryc.
      Kiedy rozmawialysmy, raz po raz brakowalo jej polskiego slowa, pytala męża - i
      uwierzcie mi, nie zmyslam, jestem sluchowcem - w ich głosach, kiedy zwracali sie
      do siebie nawet w tak banalnej sprawie, slychać bylo miłość. Pozazdrosciłam im.
      Czasem warto.
      Czasem się udaje.
      Tylko nie mam pojecia, od czego to zalezy.
      • crazyrabbit Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 23.10.07, 20:53
        Nango , tez nie mam pojęcia od czego to zależy.

        Zawsze patrzę z podziwem? zazdrością? nostalgią? na mojego brata i
        jego żonę. Są razem już ładnych kilka lat , a tak ślicznie potrafią
        okazać sobie miłość i szacunek , sami nie zdając sobie z tego
        sprawy smile Po prostu to widać od razu.

        Znam kilka takich par , więc chyba można i czasem się udaje smile
    • kasper254 Re: wiecie co - nie wiem już - czy to wszystko ma 24.10.07, 08:57
      Mam ponad 5o lat. Po dwudziestu paru latach odeszła żona. Wszystko
      miało sens: moja miłość, moje oddanie, moja krzątanina nad nią, gdy
      chorowała i czekałem z nią w godznnych kolejkach u lekarzy,
      oczekiwałem na koniec operacji w rogu szpitalnego pokoju, gdy byłem
      kuchtą i sprzątaczką, kiedy w ostatnich dziesięciu latach wspólnego
      życia odmawiała mi pomocy w różnych sprawach.
      Nie miały żadnego sensu błędy, które robiłem, krzywdy, które
      mimowolnie jej wyrządzałem. Jak teraz patrzę, to nie byłem ja, to
      był inny, głupi, tępy człowiek, który mógł nie widzieć przyszłości w
      codziennej ganianinie. Nie rozgrzeszam się - żałuję i określam brak
      granic pokuty.
      Przeszedłem granicę rozwodu, tą cienką linię pogrubioną jakby
      żałobną nutą okropnymi rzeczami, które robiła mi dotychczasowa
      partnerka tylu lat życia. Dla człowieka nowy jest każdy dzień, mimo,
      że podobny do poprzedniego.Dzień po rozwodzie jest pewnie jak śmierć
      (to też będzie nowe doświadczenie), którego nie chciało by się
      przeżyć - jak śmierci - na jawie.
      Miało sens następne moje ponaddwuletnie załamanie, leczenie u
      kilku specjalistów. Podniosłem się. Mam dalej ciepło do mojej byłej
      partnerki, choćby z tego powodu, że byliśmy tyle lat. Ożeniłem się z
      bardzo młopdą dziewczyną i oczekujemy dziecka. Sens ma każdy dzień
      życia, gdy wyczerpało się limit błędów, gdy człowiek wie, że nie
      będzie już nikogo krzywdził i ranił, a krzykiem będzie szept.
      Choćbym żył tylko jeszcze jeden rok - to warto.
      Nie rozpaczaj, kiniu. Wszystko ma sens - jest miłość, ślub i
      całe piękno świata i drugiego człowieka. To nieprawda, że wkoło jest
      tylko seks; przechodzimy obojętnie obok kochanek. Na tym forum obok
      zranionych serduszek, jak piszesz, jest wiele buty i pogardy dla
      drugiego człowieka. I nierozumienia tego, co się stało.Czytaj
      uważniej. A miłość - jest w tobie i w każdym z nas.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka