Witam,pisuję tu okazjonalnie,ale jak jest mi juz naprawdę źle to
wiem, że zawsze ktoś z Was podtrzyma mnie na duchu, i tak jest też
tym razem

Nie potrafię poradzić sobie z moim 3 letnim synkiem, który to po
odejściu od nas męża, nie może znaleźć sobie miejsca, tak bardzo
tęskni za nim, często płacze, a juz jak mąż go zostawia po pobycie z
nim to jet jeden wielki krzyk, wtedy mnie również dopadają straszne
doły, tak mi żal tej małej istotki, która bardzo mu ufa, kocha...a
on nawet dla niego nie chce spróbować naprawić tego wszystkiego (mąż
mnie zdradził), ja byłabym gotowa mu nawet wybaczyć, ponieważ jak
pisałam wcześnie kocham go nadal...ale on twierdzi, że nie, że to
nie ma sensu i na pewno do domu nie wróci. Mam już dośc proszenia go
o powrót, żebrania o uczucia, a zdrugiej strony i ja i mój synuś
tęsknimi za nim...pozdrawiam