Dodaj do ulubionych

Obsesja..polszczyzny..

18.11.07, 21:27
Pewnie niezbyt normalny jestem.
Codziennie w prasie widuję błędy ortograficzne, logiczne, merytoryczne.
Nie mówię już o tysiącach młodych internautów piszących bez sensu, nie na
temat i z potwornymi błędami..
Co z Tobą Polszczyzno? To Twój koniec? Nieważna już jesteś? (z 90% populacji
napisałoby "nie ważna")
Inspiracja do tego wątku jet następująca:
akurat oglądam TVN i Taniec z gwiazdami.
Pani prowadząca Skrzynecka spytała panią Guzik: "jak długo uczyła się Pani
tango?" (to jak: jak długo uczyła się Pani język niemiecki?")
Z innej beczki:
Zaraz potem Pan prowadzący Gąsowski powiedział do tańczącego Stefano, chwaląc
się znajomością obcych języków: "You haven't exist", i powtórzył ten sam tekst
ktoś z szanownego jury..
Na litość..To prosty Present Perfect..
Lapsusy po polsku walisz i jeszcze się silisz na nie swój język? I bierzesz ze
30 tys. za program?
O tempora, o mores...
Obserwuj wątek
    • aron95 Re: Obsesja..polszczyzny.. 18.11.07, 21:32
      Oj jarkoni a spróbuj się dogadać w Angli po angielsku
    • nangaparbat3 Re: Obsesja..polszczyzny.. 18.11.07, 21:32
      No ale po co Ty ogladasz te programy?
      Ja raz usiłowałam obejrzeć, z ciekawosci, co ludzi w nich rajcuje, i odpadłam po
      kwadransie, zemdliło mnie.
      Tam gorsze rzeczy mozna spotkac niz błedy jezykowe, naprawdę.
      • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 19.11.07, 00:40
        Nanga: nie oglądasz, tylko obejrzałeś akurat..I to fragment.
        Jest taniec na lodzie, i jak oni tańczą, i jak śpiewają.
        Nie oglądam.
        Ale Wojewódzkiego z Szapołowską i góralem tak.
        Może normalny inaczej jestem.
        • nangaparbat3 Re: Obsesja..polszczyzny.. 19.11.07, 16:20
          No dobra, wojewódzkiego przemilczę, ale Szapolowska z goralem sama bym obejrzała
          - gdybym wiedziała ;0
          • sylwiamich Re: Obsesja..polszczyzny.. 19.11.07, 17:35
            Tak się zastanowiałam że to dobry wątek żeby powiedzieć że robię
            kosmiczne orty.Wszystkich których to zabija przepraszamsmile))Staram
            się kurna...ale są sprawy które odemnie nie zależą.
            • nangaparbat3 Re: Obsesja..polszczyzny.. 21.11.07, 20:44
              E tam.
              Nie widziałaś naprawdę kosmicznego orta (kosmicznej orty?????)
              Ja sie napatrzyłam, a corka jest dys. NIedawno miałysmy taka rozmowę:
              A co tu jest napisane, coreczko?
              No "aż"! A - es - zet.
              A poza tym jest rewelacyjna z polskiego i bardzo ścisle mysli.
              • sylwiamich Re: Obsesja..polszczyzny.. 21.11.07, 20:51
                Nanga...błędy robię straszliwesmile))Mama od dziecka mi mówiła:
                -Czytaj córcia, czytaj.Błedów robić nie będziesz...
                Jak się skupię to robię mało...ale weż się skup jak się pisze
                szybko.A teraz tekst mojej 7 latniej wówczas córy na kartce do
                Swiętego Mikołaja...oczywiście lista prezentów doklejona...bo
                miejsca mało...a pod spodem:
                Wesołych Świąd!!!
                Obśmiałyśmy się gdy jej tłumaczyłam co to znaczysmile))
    • sylwiamich Re: Obsesja..polszczyzny.. 18.11.07, 21:34
      Ech Jarkoni...telewizja juz dawno temu przestała edukować...nie
      tylko w kulturze słowa, ale w kulturze w ogóle.Sieczka, prostactwo,
      kłótnie, podwórkowy język...czasy luzu i mizerii.I co najgorsze
      przoduje w tym publiczna...no po tej to juz czegoś się należy
      spodziewać...a tu pióra, koafiura...i nie na poziomie Lipińskiej
      niestety...
      • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 19.11.07, 01:45
        Sylwia, czasy Lipińskiej już chyba minęły, i wysublimowanego języka też, żartów
        z Góreckim, i z "to mam grać?", i z Kobuszewskim, i jeszcze Kaczmarka brak, i
        jego "czego się boisz głupia".
        Czasy jakby inne, parcie na kasę, obłęd informatyczny(komórki, kompy, TV plazma,
        Mp4, iPody-wszystko tanieje)
        I polszczyzna chyba też tanieje..
        • panda_zielona Re: Obsesja..polszczyzny.. 24.11.07, 01:07
          Oj tak "Właśnie leci kabarecik",to były czasy.A Gajos to był Turecki
          od maszyny co wiatr robiła smile
    • serganda Re: Obsesja..polszczyzny.. 18.11.07, 21:36
      Przestłam się już dziwić. Takie niechlujstwo językowe jest wszędzie.
      Nie tylko u nas. Posłuchaj amerykanów, mam z nimi kontakt na co dzień w mojej
      wieży Babel, czyli pracy.
      Piszą poprawnie tylko nieliczni, reszta nie przykłada do tego wagi.
      Ciagle małpujemy coś z zachodu, najczęściej to co najgorsze, bo to nie wymaga
      wysiłku.

      • nangaparbat3 Re: Obsesja..polszczyzny.. 18.11.07, 21:37
        To nie ma nic wspolnego z malpowaniem, tylko z narzedziem.
        Gesim piórem na pewno wszyscy pisaliby piekniej - mieliby czas zeby pomysleć, co
        chca powiedzieć i jak.
        • serganda Re: Obsesja..polszczyzny.. 18.11.07, 21:43
          jesteś pewna, że uzyliby też rozumu?
          • serganda Re: Obsesja..polszczyzny.. 18.11.07, 21:44
            moje narzędzie zjada polskie litery...przepraszam
            • nangaparbat3 Re: Obsesja..polszczyzny.. 18.11.07, 22:06
              A ja sie z moim obchodze - jak to ja - po macoszemu, wiec dziwa wychodzą.
              Oczywiscie, ze jestem pewna - jest to kwestia poswięcenia uwagi temu, co akurat
              sie robi - aktualny poziom rozwoju środków produkcji - a jeszcze bardziej
              komunikowania się - koncentracji nic a nic nie sprzyja.
      • sylwiamich Re: Obsesja..polszczyzny.. 18.11.07, 21:39
        A potem muszę tłumaczyć mojemu 10-latkowi, dlaczego nauczycielka
        dopisała mu do słowa "fajnie"- "jakie jest znaczenie tego słowa?"
        • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 19.11.07, 00:24
          A taki kwiatek? Jedno ciekawie zbudowane zdanie, takie bez sensu(to z GW o
          polskich siatkarkach):
          "Problem w tym, że Bonitta, jeśli wróci do Polski - wyjechał z Pucharu Świata do
          operowanej żony - nie ma już czasu. To dla niego ostatnia chwila, by zbudować
          normalną reprezentację. Normalną, czyli wolną od koterii i intryg, w której
          grają najlepsze siatkarki. Silną na tyle, by już w styczniowym turnieju
          kontynentalnym w Halle zapewnić sobie olimpijską nominację."
          Jeden przecinek i durna konstrukcja zdania. Którego-to widać.

          To jak w dowcipie o logicznie myślącym informatyku: Żona: Idź do sklepu i kup
          kurczaka.Jak będą jajka to kup dziesięć.
          On w sklepie: Są jajka? Są. Ok,to poproszę dziesięć kurczaków..
          Tyle na temat
      • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 19.11.07, 01:55
        Sergando miła, nic mi nie mów o Amerykanach, mam wyrobiony pogląd i znam ich paru..
        Nie bez podstawy mówi się, że przeciętny Amerykanin nie ma pojęcie co to Europa
        i gdzie leży, a Francję umiejscawia np. w Australii.
        Angole nie są lepsi, dlatego nasz chłopak wraca z Anglii do Łodzi się uczyć..
    • crazyrabbit Re: Obsesja..polszczyzny.. 19.11.07, 01:12
      Ja mam szczęście pracować z ludźmi "na poziomie". Nawet jak
      opowiadają świńskie dowcipy i klną okrutliwie , to robią to
      stylistycznie i językowo poprawnie smile

      Jestem wrażliwa szczególnie na błędy ortograficzne smile
      Ale jak wchodzę na niektóre fora GW , moja wrażliwość zostaje
      narażona na wieeeelką próbę smile
      • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 19.11.07, 01:59
        Skąd ja to znam Króliczku...
      • serganda Re: Obsesja..polszczyzny.. 19.11.07, 10:33
        A gdzież ci nasi biedni rodacy mają uczyć się jak pisać i mówić
        poprawnie?
        W szkołach czytają tylko streszczenia lektur, w domu jest wątpliwej
        jakości TV i nie rozmawia się z rodziną, bo już na to nie ma czasu,
        o książkach nawet nie wspomnąc.

        U mnie w domu nie ma TV i nie ma problemu z czasem na czytanie.
        • serganda Re: Obsesja..polszczyzny.. 19.11.07, 10:36
          Zapomniałam dodać, nie ma też problemu z czasem na rozmowy...
          Ale musiał zniknąć z domu jeden maniak telewizyjny...
    • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 21.11.07, 19:39
      Dla mnie, to co czytam ostatnio, co slysze w audycjach radiowych, to
      juz zaczyna byc katastrofa. Epitafium dla polszczyzny - zmarla
      mlodo, w 100 lat po odrodzeniu porozbiorowym - uczcijmy jej pamiec
      chwila ciszy.
      Mniej mnie wprawdzie razi pani, ktora "uczyla sie tango" (ja nadal
      slucham radio i jezdze metro, choc juz pare lat od reformy minelo),
      od Pana Redaktora audycji "kulturalnej" mowiacego "ja nie umie" i
      jego spadkobiercow w jezyku pisanym uzywajacych tego koszmarka
      "prawidlowo" z polskim znakiem na koncu: ja nie umię!
      A jest tego wszedzie pelno - nieznajomosc podstaw koniugacji
      polskich czasownikow swiadczy o niezrozumieniu materialu z
      pierwszych 5 klas szkoly podstawowej sad
      Ja sama mam defekty - po pierwsze cos, co moi rodzice i nauczyciele
      leczyli przepisywaniem tekstow i dyktand do znudzenia, a co teraz
      leczy sie papierkiem ze stemplem "dysleksja, dysgrafia i
      dysortografia", po drugie macintosha z angielskim kodowaniem
      (polskie znaki musze wstawiac specjalnie, inaczej Wy zobaczycie
      "krzaki").
      Za drugie przepraszam, nad pierwszym staram sie panowac, ale to
      wymaga czasu i uwagi temu poswieconej. Wymaga przyznania, ze
      niechlujne wypowiedzi zle swiadcza o ich autorze...
      No i wyszedl mi elaborat, za co rowniez przepraszam.
      • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 24.11.07, 00:27
        Marie, chyba jesteśmy z podobnej szkoły.
        Radio było nieodmienialne, tango mnie trochę poraziło.
        Już nie patrzę na błędy wielkiej masy piszących typu "otfusz"= "otwórz" (to nie
        żart, to tylko ekstremalny przykład, naprawdę ktoś tak napisał),
        dziwią mnie bardziej przymiotniki i stosowanie interpunkcji(pisanie całym
        ciągiem z małej litery i bez znaków przestankowych, znacie to?...albo przecinki
        w złych miejscach bez sensu)
        I bardziej patrzę na "redachtorów" z GW, niż na dzieciaki z forów.
        A nawet oni(redachtory) mają problemy z przecinkami, i mało tego, potrafią
        napisać "nie obliczalny", 'nie skuteczne". a ich literówki wołają o pomstę do
        nieba..
        Wrednie i bezczelnie wkleję kilka kwiatków.
        Za co serdecznie przepraszam...
        • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 24.11.07, 15:32
          Zgodnie z obietnicą: nie wklejam byle błędu "redachtorów" GW, ale dokładnie taki
          o jakim mówiłem.
          Myślałem, że czeka mnie ze dwa dni szukania, ale wystarczyło parę godzin. I to
          nie szukania, samo wpadło w oko:
          Tytuł:"Bartoszewski: Wolińska nie jest żadnym kozłem ofiarnym"
          Cytat:
          "Profesor Bartoszewski zauważa, iż Brytyjczycy, w odróżnieniu od Amerykanów, nie
          wydali swoich obywateli oskarżonych o zbrodnie komunistyczne, nie mniej rząd
          polski musi o to zabiegać "dla zasady"."
          Gwoli wyjaśnienia:
          Osobno napiszemy nie mniej w zdaniach, w których nie jest partykułą, a mniej
          przysłówkiem w stopniu wyższym od mało, np.: "Ona zarabia dużo, on nie mniej".
          "Jestem zdumiona nie mniej niż ty". "Zdobyła uznanie jako modelka, choć nie
          mniej udana była jej kariera gwiazdy filmowej". W zdaniach, w których chcemy
          zastrzec, że sytuacja jest inna, niż wynikałoby to z opisanych wcześniej
          okoliczności, użyjemy słowa niemniej, np.: "W klasie panował tak ponury nastrój,
          że choć odłożenie klasówki trochę nas ucieszyło, niemniej na przerwie nikt nie
          miał ochoty do zabawy".
          "Czuł się już bardzo dobrze, niemniej wychodzić nie mógł i nie przestawał łykać
          lekarstw".
          I do meritum:
          "Brytyjczycy, w odróżnieniu od Amerykanów, nie wydali swoich obywateli
          oskarżonych o zbrodnie komunistyczne, niemniej rząd polski musi o to zabiegać.."
          Jeśli "redachtory" mieliby wątpliwości to mogli użyć "mimo to", "jednak"... Ale
          oni nie mają takich wątpliwości.
          Reasumując: brawa za to "NIE MNIEJ"
          Na litość..kto ich zatrudnia i kto ich kontroluje?
          Jeśli ktoś ma chody w GW to ja chcę zostać ich korektorem on-line.
          Za godziwe wynagrodzenie rzecz jasna.
          PS. Chyba jednak mam obsesję na punkcie polszczyzny. Wybaczcie..

          • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 24.11.07, 15:43
            OZ! Ad PS.: Nawet jesli tak jest, to w doborowym towarzystwie
            bedziesz sie leczyl big_grin
            Jeszcze koszmarki, pojawiajace sie juz w jezyku pisanym, panow
            "redahtorow" - zdecydowanie polecam "h" przydechowe - niestety tez:
            wziaść - ratunku! Skad tam sie to "ś" wzięło?
            włanczać - włancznikiem pewnie, bo przeciez włącznik czemu innemu
            służy smile
            • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 24.11.07, 16:58
              Oooo, ktoś ma podobną obsesję?
              Do leczenia się nadajemy...
              • 374.4w Wielki OZ-ie 24.11.07, 18:53
                piękny wątek, bardzo pasuje do moich przemyśleń. Czytam bardzo dużą,
                grubą,ciekawą książkę, ale nie jestem w stanie skupić się na treści, gdyż
                skupiam się na zrozumieniu pojedynczych zdań, a to wszystko z powodu kompletnego
                braku korekty.
                Teraz zamiast czytać siedzę z kartką i długopisem w ręku i notuję błędy, na
                stronie zdarzają się nawet 2-3.
                A kiedyś śmiałam się z nieudolności wydawnictwa,które dołączało erratę.
                Napisałam nawet maila do wydawnictwa, które wydało moją książkę, ale nie
                odpowiedzieli.
                • marie.walewska Re: Wielki OZ-ie 24.11.07, 20:45
                  jarkoni! W takim towarzystwie do psychiatry udam sie z
                  przyjemnoscia. smile
                  374.4w! Ja siedze troche zawodowo w rynku wydawniczym - na szczescie
                  nie jako redaktor/korektor/pokrewne - i moja opinia o poziomie pracy
                  oraz wadze przykladanej do kwestii piekna jezyka jest jak najgorsza.
                  Streszczajac: dno.
                  Przyklad dostalam tekst od autora, po korekcie, jeden z podtytulow
                  zaczynal sie: "podnurze Tatr...".
                  Takie same kwiatki widze w ~ 75% ksiazek, ktore mam w rekach. Mam
                  tez juz swoje typy, ktore wydawnictwa zatrudniaja korektorow, a
                  ktore "oszczednie" sprawdzanie pisowni w wordzie.
                  • 374.4w Re: Wielki OZ-ie 24.11.07, 21:19
                    marie, generalnie staram się kupować ksiązki sprawdzonych tj. z wieloletnim
                    doświadczeniem wydawnictw. Niestety nie zawsze tak się da,no bo jak książkę wyda
                    jakiś patałach,to co robić??? Nie czytać????
                    Najbardziej śmieszą mnie serie wydawnicze różnych nowych wynalazków
                    wydawniczych. Na 100% objętość każdej z nich taka sama. Ale łatwo robi się opisywink
                    • marie.walewska Re: Wielki OZ-ie 24.11.07, 21:45
                      Ja niestety pisze takze o "wieloletnich" wydawnictwach. Najbardziej
                      frapuje mnie, gdy znajduje bledy w klasyce - przetlumaczonej lata
                      temu - ktorej starsze, calkowicie poprawne wydania mam na polkach.
                      Fakt! Latwosc dotyczy rowniez pisania recenzji. Kilka zdan o
                      niechlujnej redakcji mozna, wlasciwie na slepo, wkleic do kazdej.
                      Ja mam, na podstawie ostatnich kilku lat, swoj typ "championa"
                      korekty automatycznej. Ale poniewaz nie chce w tej chwili grzebac w
                      zrodlach i cytowac, to nie bede wymieniac nazwy wink
                      • jarkoni Re: Wielki OZ-ie 24.11.07, 22:00
                        Marysiu droga, a znaki diakrytyczne?
                        Toż to ma być polszczyzna...
                        • marie.walewska Przeprosiny 25.11.07, 11:33
                          Jarkoni! Przepraszalam juz za ich brak na tym forum (miedzy innymi w
                          pierwszej mojej wypowiedzi w tym watku), ale przeprosze i wytlumacze
                          sie raz jeszcze.
                          Pracuje na Mac'u. Ze wzgledu na specyfike pracy, mam ustawione inne,
                          niz konieczne do swobodnego pisania z polskimi znakami, kodowanie.
                          Jesli wstawialabym je "z klawiatury", Wy widzielibyscie tzw. krzaki.
                          Ergonomia pracy zniecheca mnie do przestawiania kodowania, tym
                          bardziej, ze na forum zagladam w przerwach w pracy.
                          Przepraszam wiec raz jeszcze.
                          • jarkoni Re: Przeprosiny 25.11.07, 22:43
                            Marysia, tak podejrzewałem, wręcz byłem pewny..
    • green_land Re: Obsesja..polszczyzny.. 25.11.07, 11:12
      Wśród popularności najróżniejszych dyslekcji i diabli wiedzą czego
      jeszcze, NIETAKTEM jest zwrócenie uwago na błędy!
      Boję się czasami poprawić czyjś oczywisty błąd /bo każdemu wszak
      zdarza się literówka/, by nie zostać posądzoną o czepianie się.

      Mam 35 lat i z podstawówki pamiętam masę dyktand, które uczyły
      poprawnej pisowni. Teraz jakoś nie przywiązuje się do tego wagi,
      stąd masa analfabetów tego rodzaju.

      A już jak słyszę z ust np.szanownych polityków: rok dwutysięczny
      piąty, to mnie ma trafić!!!
      • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 25.11.07, 11:55
        Green_land! W zasadzie poprawnie powinno sie napisac Green_lando? big_grin
        Wszystkie odmiany zaburzen postrzegania typu dys(wstawic odpowiednia
        koncowke) istnialy w czasie, gdy my bylysmy w szkole (jestesmy z tej
        samej generacji). Moje rodzenstwo i ja jestesmy tego dobrymi
        przykladami. Roznica polega na tym, ze nas poddawano wyjatkowo
        intensywnej "terapii przez prace", co uwazam za wlasciwe i
        skuteczne. Jak widac na wielu przykladach, do pewnego stopnia, mozna
        te problemy przepracowac. W wielu przypadkach, niestety, zamiast
        dodatkowej pracy uczen dostawal etykietke "len", badz "malo zdolny".
        To byla ta ciemna strona braku wiedzy i diagnozy.
        Obecny system: zdiagnozowac, wystawic zaswiadczenie, zostawic jak
        jest mi sie zdecydowanie tez nie podoba. Po pierwsze wady postawy
        sie koryguje, dlaczego wiec "ulomnosci" intelektualnych nie poddawac
        "rehabilitacji"? Po drugie wielu ludziom daje to doskonale
        wytlumaczenie wlasnego lenistwa intelektualnego.
        Nie dziwi mnie, ze malo kto potrafi pisac/mowic poprawnie, skoro:
        mniej niz 25% korzysta z bibliotek, z czego blisko 50% to uczniowie
        "zmuszani" w szkole do czytania lektur obowiazkowych; z roku na rok
        o kilka procent spada zarowno liczba czytelnikow, jak i liczba
        ksiazek, ktora (srednio) wypozyczaja, a w tej zmniejszonej puli,
        rosnie ilosc wypozyczen tzw. nowych mediow (wszystkie dane za GUS
        "KULTURA W 2006 R.")
        A przeciez znacznie milej/latwiej jest powiedziec "mam dysgrafie",
        niz "nie umiem pisac poprawnie", "nie znam polskiej ortografii" big_grin
        • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 25.11.07, 23:10
          Prawie 3/4 naszych Rodaków nie potrafi czytać ze zrozumieniem, podobno połowa
          nawet nie jest w stanie wysłuchać w TV wiadomości ze zrozumieniem..
          Jak piszą małolaty zobaczcie sami- byle komentarze pod byle tekstem na dowolnej
          stronie.
          Szok: błędy, niechlujstwo, wulgaryzmy..Nawet szkoda komentować.

          Coś podpowiem: codziennie rano jadę przez centrum Łodzi, i codziennie widzę
          takich samych "uczniów":
          ON: sportowe buty,często rozwiązane, spodnie dres albo pseudo-wojskowe w ciapki,
          najczęściej ciapki pograniczników białoruskich (dużo białych plam, oni sami o
          tym nie wiedzą, że to białoruskie, nigdy tam nie byli),jasna rzecz bluza z
          kapturkiem, kapturek na głowie jak zimno, luźny chód, plecaczek, fajka w dłoni
          często..
          ONA: spodnie biodrówki z ozdobami przeróżnymi, kusa kurteczka i goły brzuch
          nawet jak -2 stopnie, bajerny świecący pasek, fajka też jest, zawsze w grupie,
          śmiech perlisty..
          Wiem, że tendencyjny jestem.
          Podobno normalni też są.
          Ale w necie widać chyba tylko tych niedouczonych...
          Obsesja, wiem...Albo stary jestem..
          • green_land Re: Obsesja..polszczyzny.. 25.11.07, 23:52
            Hi hi, ja też stara, dlatego taka gderliwasmile))

            Przyglądam się mojej znajomej i jej dzieciom.
            Język tzw. śląski, nie potrafi poprawnie się wyrażac, czasami jak ją
            poprawię to głupawo się śmieje i mówi, że przeciez i tak wiadomo, o
            co jej chodzi - no nóż się otwiera w kieszeni!
            A jej dzieci niestety nasiąkają tą głupotąuncertain
            Np. jej córka poprosiła ją, bym wyszukała jej w necie jakies
            obrazki. I wiesz co napisała na kartce? Że w googlach to jest!!! I
            jeden wyraz: pictures!!
            Ręce mi opadły i zaczęłam się zastanawiuać czy rzeczywiście taka
            głupia, bo nie wygląda. Jak przyszła to powiedziałam, że musi albo
            napisać pełny adres, albo dac jakąś konkretną wskazówkę, a ona na
            to, że myślała, że znajdę!!!
            Inna rzecz, że nauczyciele też niewiele lepsi od rodzicówuncertain
            No a jak rodzice głupi, to jak wymagać od dzieci, że będą
            geniuszami.
            Szkoda mi takich dzieciaków, bo 98% z nich doskonale by sobie
            poradziło, gdyby ktos poświęcił im nalezytą uwagę i potrafił
            przekazać wiedzę, umiał nauczyć uczenia się /smile/, nakierował.
            Ale za dużo bym chciała, głupoty i braku myślenia się nie wyplenisad
            • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 27.11.07, 20:03
              Ja zbyt chyba stary i gderliwy..
              Dlatego pomysł mundurków byłego ministra nawet mi się podobał.
              Ale to chyba za mało na pęd do wiedzy..
              A wiesz co to "hasiok"? Już o to pytałem kiedyś..
              A co do nauczycieli, masz dużo racji. Już chyba nie ma takiego zapału i chęci i
              realizacji jakie mieli kiedyś. Judym nie żyje...
              • cyferkowa Re: Obsesja..polszczyzny.. 27.11.07, 21:59
                jarkoni napisał:


                > A co do nauczycieli, masz dużo racji. Już chyba nie ma takiego zapału i chęci i
                > realizacji jakie mieli kiedyś.

                oj,nie lubię takich ogólników i powtarzanych frazesów. Powiem więc tak: problem
                jest złozony

                Judym nie żyje...

                Jarkoni,litości! Wszak Judym był lekarzem! Może Stasia Bozowska byłaby tu
                lepszym przykładem????
                • cyferkowa cyferkowa=374.4w 27.11.07, 22:04
                  "Tu zaszła zmiana",że posłużę się tytułem noweli Dabrowskiej
                • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 01.12.07, 13:57
                  Oczywiście, że Judym był lekarzem, a nawet "doktorem"
                  Bardziej chodziło mi o to, że jednak został bohaterem pracy u podstaw..
                  A nam chyba znów jest to potrzebne..
                  Nam= polskiej edukacji..Mniej pamięciowej nauki głupot, więcej myślenia,
                  samodzielnego analizowania i POLSZCZYZNY...
              • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 27.11.07, 23:29
                "A wiesz co to "hasiok"? Już o to pytałem kiedyś."
                Ja wiem smile I rozmaite smieci zebrane za pomoca sipy i smiatka tam
                cieptam big_grin
          • mala_mala Re: Obsesja..polszczyzny.. 26.11.07, 00:00
            no to na rozluznienie masz

            Rozmowa dwoch studentow:
            -Jeżeli dziekan nie odwoła swoich słów to jutro wypierdalam z tej uczelni!
            -Jak to? A co on takiego powiedział?!?
            -"Wypierdalaj z tej uczelni!"

            a propo gwary:

            -Dlaczego baca zabiłcswoją małżonkę, mimo, że była gospodarna, dobra w łóżku,
            oszczędna i ładna?

            -A bo była tak łogólnie irytujunco....

            Szybki, życiowy:

            Dresiol do dresiary:
            -Kurwa!Zajebałem się w tobie w chuj!
            Dresiara słodziutko: - Pierdolisz!
            • green_land Re: Obsesja..polszczyzny.. 26.11.07, 00:06
              Ten ostatni jest idealnie pasujący do "złotej młodzieży" big_grin
              • mala_mala Re: Obsesja..polszczyzny.. 26.11.07, 00:17
                a najbardziej przerazajace ze bylam pare razy w zyciu swiadkiem takich dialogow...
                i to samo zycie...

                na szczescie "zlota mlodziez" ma poczucie humoru rowniez na wlasny temat
                www.youtube.com/watch?v=IG12ITQhyio&eurl=http://www.forum.naszmanchester.co.uk/viewtopic.php?f=31&t=1168&st=0&sk=t&sd=a&start=60
                choc mi bylo ciezko przebrnac do konca...
          • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 26.11.07, 10:57
            Jarkoni! Ja wiem, ze tak jest, ale jednak nie w 100%. Wystarczy
            zajrzec w "realu", czy tez w necie w miejsca zwiazane z jakas
            konkretna pasja. Zwiazane z czyms wymagajacym zaangazowania
            (niekoniecznie "motoryzacja" i "pilka nozna"big_grin ), ja obserwuje
            mlodych zeglarzy. To ci sami "panowie" w spodniach moro, bluzach z
            kapturem. Tyle, ze jezykowo trzymajacy sie na wodzy (musi ich
            rozumiec komandor klubu rocznik ~1940) i przedewszystkim skupieni na
            konkretnych sprawach i dzialaniu. Sa inni niz byli moi koledzy
            zaczynajacy w tym samym wieku. Ale wcale nie sa gorsi. Zupelnie
            dobrze daje sie z nimi plywac smile
            Nie sa to dzieciaki z "elit". To po prostu dzieci ludzi, ktorzy
            chcieli sie nimi zajac pokazac im mozliwosci inne niz niz telewizor
            i game boy.
            • ta Re: Obsesja..polszczyzny.. 26.11.07, 18:24
              Mnie od zawsze powala "bynajmniej" używane zamiast "przynajmniej", "pół litry" i
              "także" w kontekście, gdzie ma być "tak, że".
              brrrr
              b_k
              • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 26.11.07, 19:05
                Ta litra, podobnie jak ta kafelka i ten podeszew to malopolskie
                regionalizmy. Urocze w zestawieniu z przydechowym ń w wyrazach typu
                panieńka, na ryńku itd big_grin
                "Bynajmniej" mnie irytuje na rowni z "dokladnie" uzywanym gdzie
                popadnie i niezaleznie od tego, czy ma tam sens, czy nie.
                Ostatnie kwiatki jakie znalazlam to "tlumnik" (czesc ukladu
                wydechowego w aucie) i "zardzewnial".
                A w czytanym dzis opowiadaniu (Nowa Fantastyka biezacy numer) ze
                zdumieniem stwierdzilam, ze tlumacz (opowiadanie zagraniczne) badz
                redaktor/korektor nie ustalil jakiej plci jest bohater! I jak ma na
                imie...
                By nie byc goloslowna, kilka cytatow z pierwszych akapitow:
                - Uwage Xhei przykulo...
                - ...mniej wiecej w wieku Xheia
                - Xhea podniosla...
              • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 27.11.07, 20:11
                ta, używanie "także" zamiast "tak, że" to moja "pasja" od kilku lat.
                To szczyt absolutny niezrozumienia zasad polszczyzny, zupełnie jak "niemniej" i
                "nie mniej".
                Dziś jeden redachtor z GW w tekście o p.Tiger Woods napisał "z poza" zamiast
                "spoza"..
                Do sprawdzenia w archiwum GW. Nie napisałem nic o tym, bo ten horror językowy
                wypunktowało przede mną 3 osoby na 8 komentujących..
                Ale warte zobaczenia (już jest poprawione, ale komentarze pozostały).
                Teraz poszukam "także i wkleję..
                • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 27.11.07, 20:32
                  "ta", na razie znalazłem na forum "ortografia" swój stary wpis, z marca,
                  powtórzyłem propozycję w tym wątku. Kopiuję:
                  Ortografia
                  chcę poprawiać "redachtorów"...
                  Autor: jarkoni 25.03.07, 01:19
                  Dodaj do ulubionych Skasujcie
                  Odpowiedz cytując Odpowiedz

                  Każdy ma swoje hobby, ja chciałbym mieć szansę punktowania błędów różnych
                  "redachtorów" z wydań wiadomości internetowych..
                  Póki co znajduję dziesiątki dziennie w GW (może pan Red.Nacz. mnie zatrudni),
                  a teraz kwiatek z Wprost(za wp.pl):

                  Barbara Giertych: aborcję trzeba karać dożywociem
                  Wprost 18:57
                  W walce o całkowity zakaz aborcji Roman Giertych może liczyć m.in. na swoją
                  żonę Barbarę
                  (fot. PAP / Andrzej Wiktor)

                  Zabójstwo dziecka nienarodzonego powinno być karane dożywociem, jak zabójstwo
                  dorosłego - mówi w rozmowie z "Wprost" Barbara Giertych. Żona wicepremiera
                  twierdzi, że jest feministką. "Szkoda, że to hasło przywłaszczyły lewackie
                  anarchistki" - dodaje.

                  "Jestem przeciwna jakiejkolwiek ustawie antyaborcyjnej. Kodeks karny każe za
                  morderstwo."

                  UWAGA: Czy jak już nadmieniony Kodeks Karny "skaże" za morderstwo, to ten ktoś
                  będzie "skażony" ?
                  Życzę nadal dobrej zabawy piszącym redaktorom...
                  • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 27.11.07, 21:25
                    :ta:
                    Znalazłem to coś tyczące się "także" i "tak, że". Kopiuję i dzięki za wspólną
                    obsesję:

                    Ortografia
                    Dodaj do ulubionych

                    Kolejne nagminne coś, zwróćcie uwagę..
                    jarkoni 22.04.07, 19:08 Odpowiedz

                    Mała różnica znaczeniowa między "także" a "tak, że"...
                    Widzicie jakąś róznicę? Bo ja znaczącą..
                    W większości obserwuję ostatnio zdania typu: "pierogów zrobiłam dużo, także
                    nie przeszkadzało mi, że je prawie wszystkie zjedli"..
                    Dla mnie "także" oznacza "też, również", nie zaś przyczynowo-skutkowe rozważania..
                    A tu cytat z jednego z moich ulubionych blogów, zresztą prowadzony przez
                    polonistkę:

                    w sobote odwiedzili nas znajomi. wychodzą

                    ja: (wręczam kumpeli flaszke) a tu masz połówke na droge

                    kumpela: a z jakiej okazji?

                    ja: bez okazji. dostałam 40 butelek wódki od firmy, z którą współpracuję

                    on: każdy kto do nas teraz przychodzi zostaje obdarowany flaszką. także nie
                    czujcie sie wyróżnieni
                    Re: Kolejne nagminne coś, zwróćcie uwagę..
                    soffia75 22.04.07, 23:30 Odpowiedz

                    jak miło poznać kogoś, kogo wkurza to samo, co mnie wink
                    przez to "tak, że", uparcie zapisywane jako "także", reaguję na ten zwrot
                    alergicznie i staram się go nie używać, chociaż czasami niestety byłby
                    przydatny... wink gorzej, kiedy to szanowny rozmówca/rozmówczyni/autor tekstu
                    okrasza tym kwiatkiem każde wygłoszone/napisane zdanie... pozostaje mi czekać,
                    aż "także - tak, że" wyjdzie z mody (a na jego miejsce wejdzie następne fajne
                    "cuś", hi, hi)
                    Re: Kolejne nagminne coś, zwróćcie uwagę..
                    jarkoni 23.04.07, 21:43 Odpowiedz

                    "Mi" tez się to nie podoba.A "ci" ?
                    Vide post parę pięter poniżej smile
                    "Także" nie mówmy o tym więcej.
                    Re: Kolejne nagminne coś, zwróćcie uwagę..
                    wlodekbar 23.04.07, 03:00 Odpowiedz

                    No pewnie, że różnica kolosalna, zupełnie co innego!smile
                    • ta Re: Obsesja..polszczyzny.. 27.11.07, 23:40
                      Dziękuję Jarkoni za "także/tak, że"
                      Już zaczęłam myśleć, żem obsesyjna wink
                      Do bukietu dorzucam "ten perfum/ tą perfumę" oraz "winogron czerwoną"- cudne !
                      Nie powstrzymam się także przed przypomnieniem Wam słodkiego
                      : "szłem", aż "przyszłem" ( wyszłem , poszłem)
                      Ta_ smile
                      • natasza39 Re: Obsesja..polszczyzny.. 27.11.07, 23:45

                        Coś w stylu:
                        "Szlem przez las, kwiaty pachły, a ptaki ćwierkały. W końcu doszłem i se
                        siadłem, bo się zmęczyłem i poczułem, że nie pachłem ino śmierdziałem"

                        Uwielbiam słówko "ino".
                        Hołduję zasadzie: "Powiedz "ino", a ja wiem kim jesteś"smile
                        ---------------------------------------------------------------------
                        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                        głupcami.
                        • betuana Ino... 28.11.07, 09:36
                          Mój ulubiony cytat z filmu "Daleko od szosy":
                          - Nie mówi się "ino"!
                          - Ino jak?
                          - Ino tylko.
                          • marie.walewska Re: Ino... 28.11.07, 21:24
                            Buhahaha big_grin Zacne, nie pamietalam!
                            To jeszcze maly fragment prozy zydowskiej wink
                            - Tate! Ktos sie ciebie klania.
                            - Nie ciebie tylko tobie.
                            - Mi?
                            - Nie mi tylko mnie!
                            - No przeciez mowilem, ze ciebie!
                          • panda_zielona Re: Ino... 28.11.07, 21:39
                            betuana napisała:

                            > Mój ulubiony cytat z filmu "Daleko od szosy":
                            > - Nie mówi się "ino"!
                            > - Ino jak?
                            > - Ino tylko.

                            Mój też i jeszcze z tego samego filmutongue_outanie sie częstują,na żądanie
                            raz można.
                            A poważniej niedawno reklama w Tv jakiś jogurtów,które som badzo
                            odżywcze,majom duże kawałki owoców itp.kwiatkismile
        • green_land Re: Obsesja..polszczyzny.. 26.11.07, 00:04
          W ciągu roku wypozyczam z biblioteki kilkanaście /maksimum/ książek.
          Najczęsciej cos lekkiego, jakiś dobry kryminał, sensacyjną, albo
          coś, czego nie opłaca mi się kupować, a przeczytać bym chciała.
          Poza tym kupuję dużo książek - jak to łądnie brzmi - mądrzejszychsmile
          No i gazety - tygodniki, miesięczniki...
          Więc tak nie do końca statystyki biblioteczne odzwierciedlają stan
          czytelnictwa Polakówsmile

          Pamiętam jak daaawno temu odwiedziłam kumpla. Chłopak inteligentny,
          mądry, rodzice wykształceni, na stanowiskach, a w domu... ani jednej
          książki! Wiesz, ja byłam w prawdziwym szoku! Bo u mnie książek
          zawsze było masa, najróżniejszych, wszędzie się walały, a tu
          pierwszy raz w życiu widzę że można nie miec książek w domu!
          • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 26.11.07, 10:49
            ...
            - To moze kup mu w prezencie jakas ksiazke?
            - Eee tam on juz jedna ma! big_grin
            Swiadomie podalam biblioteczne statystyki, z kilku wzgledow:
            - "ksiegarskie" tylko pamietam, nie znalazlam danych, nie chce z
            pamieci wypisywac, zeby kogos w blad nie wprowadzic
            - z tego co pamietam, statystycznie Polak kupuje mniej ksiazek niz
            wypozycza, a w puli kupowanych ogromny odsetek stanowia poradniki
            itd
            - Sa bardzo duze roznice w ilosci kupowanych ksiazek, uzaleznione od
            czynnikow takich jak: miasto/wies, poziom wyksztalcenia, wiek itd.
            Podczas kiedy w "bibliotekach" statystyki sa czytelniejsze -
            bardziej wyrownane.
            Ja rowniez czesc ksiazek kupuje. Korzystam jednak sporo z bibliotek,
            poniewaz inaczej nie byloby mnie stac na zaspokojenie moich potrzeb
            "czytelniczych" przy obecnych cenach ksiazek.
            Na szczescie w Warszawie w kilku miejscach sa ksiegarnie "taniej
            ksiazki", a wiele wydawnictw stworzylo serie tanie typu "pocket
            book".
            • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 27.11.07, 21:41
              Marysiu, ja w tym roku kupiłem tylko kilka książek, boleję nad tym, ale za to
              dwie mapy smile Za to jako typowy rusofil mam Litwinienkę "Wysadzić Rosję"...I
              polecam..
              • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 27.11.07, 23:39
                Ja TAKZE nie czesto kupuje ksiazki, ze wzgledu na ceny sad. Mam
                nieopodal domu ksiegarnie taniej ksiazki TAK, ZE wink jesli w ogole, to
                tam najczesciej "nabywam droga kupna". big_grin
                A rusofilom masci wszelkiej, jak rowniez amatorom ladnego literackiego
                jezyka polecam Jurija Andruchowycza, on wprawdzie nie z Matuszki, a z
                Ukrainy, ale ten niedostatek wynagradza duzym talentem. smile
    • movisz Ja nie widze problemu 26.11.07, 19:21
      Zgadzam sie z tym ze przynajmiej w telewizji osoby prowadzace
      program powinny mowic poprawna polszczyzna. Za to im placa.
      Goscie w telewizji byloby milo jakby mowily poprawnie, ale nie
      jest to wymog.
      Uzywanie poprawnej polszczyzny to duza umiejetnosc a przede
      wszystkim rzecz nabyta. Nie kazdy ma takie zdolnosci i potrzebe.
      Zwlaszcza w obecnych czasach kiedy ludzie posluguja sie takze
      innymi jezykami.
      To tak jakby miec pretensje do osoby o zdolnosciach humanistycznych
      ze nie umie zreperowac samochodu.

      >>> przeciętny Amerykanin nie ma pojęcie co to Europa
      i gdzie leży, a Francję umiejscawia np. w Australii.<<<

      Tutaj to juz przesadziles. Chyba znasz jakis Amerykanow z "domu
      wariatow"
      Ciekawa jestem czy znasz wszystkie stany USA i czy umiesz je
      umiejscowic na mapie?

      >>> Tytuł:"Bartoszewski: Wolińska nie jest żadnym kozłem ofiarnym"
      Cytat:
      "Profesor Bartoszewski zauważa, iż Brytyjczycy, w odróżnieniu od
      Amerykanów, nie
      wydali swoich obywateli oskarżonych o zbrodnie komunistyczne, nie
      mniej rząd
      polski musi o to zabiegać "dla zasady".<<<

      A za jaki blad uznasz nazywanie kogos profesorem jak sie nim nie
      jest? Dla mnie to wiekszy blad anizeli blad ortograficzny czy
      stylistyczny.

      >>>Coś podpowiem: codziennie rano jadę przez centrum Łodzi, i
      codziennie widzę
      takich samych "uczniów":
      ON: sportowe buty,często rozwiązane, spodnie dres albo pseudo-
      wojskowe w ciapki,
      najczęściej ciapki pograniczników białoruskich (dużo białych plam,
      oni sami o
      tym nie wiedzą, że to białoruskie, nigdy tam nie byli),jasna rzecz
      bluza z
      kapturkiem, kapturek na głowie jak zimno, luźny chód, plecaczek,
      fajka w dłoni
      często..
      ONA: spodnie biodrówki z ozdobami przeróżnymi, kusa kurteczka i
      goły brzuch
      nawet jak -2 stopnie, bajerny świecący pasek, fajka też jest,
      zawsze w grupie,
      śmiech perlisty..<<<

      O co chodzi? Przeciez taka teraz moda! Powinni chodzic w
      garniturach?'

      • marie.walewska Re: Ja nie widze problemu 26.11.07, 20:52
        Pozwole sobie nie zgodzic sie z Toba w kilku punktach.
        1) "To tak jakby miec pretensje do osoby o zdolnosciach
        humanistycznych ze nie umie zreperowac samochodu." Niezupelnie.
        "Uzywanie poprawnej polszczyzny" to wiedza zdobywana w szkole
        podstawowej, ktorej ukonczenie nadal obowiazuje wszystkich
        mieszkancow naszego kraju. Czyli stosujac Twoja paralele bylyby to
        pretensje o nieznajomosc dzialan typu dodawanie/mnozenie itd.
        2) "A za jaki blad uznasz nazywanie kogos profesorem jak sie nim nie
        jest? Dla mnie to wiekszy blad anizeli blad ortograficzny czy
        stylistyczny."
        Z mojej wiedzy, jak rowniez z Wikipedii wynika co nastepuje:
        "Władysław Bartoszewski ...Posiada tytuł profesorski[1] nadany mu
        decyzją rządu Bawarii, gdzie wykładał na uniwersytetach w latach
        1983-1990."
        "[1]Profesor (z łac. professor) ? tytuł naukowy nadawany
        samodzielnym pracownikom naukowym lub tytuł zwyczajowy honorowy
        nadawany nauczycielom szkolnictwa podstawowego, gimnazjalnego oraz
        ponadgimnazjalnego, a także stanowisko nauczycieli akademickich."
        Skad wiec twierdzenie, ze Bartoszewskiemu, bylemu wykladowcy
        akademickiemu tytul profesora "nie przysluguje"?
        3) "O co chodzi? Przeciez taka teraz moda! Powinni chodzic w
        garniturach?" Moze o to, ze "Sprzedaz wyrobow tytoniowych mlodziezy
        do lat 18. jest karalna? A oni wszyscy z "fajka w zebach"?
        • movisz Re: Ja nie widze problemu 26.11.07, 21:23
          Odnoszac sie do twoich punktow to:
          1. W szkole uczylismy sie tez calek czy rownan rozniczkowych
          a ile osob pamieta je po paru latach od ukonczenia szkoly?
          To nie powod by uwazac ich za cos gorszego.
          Apeluje o tolerancje w stosunku do ludzi co nie sa perfekt.
          2. Jezeli Bartoszewski byl nominowany w Niemczech na
          profesora to niech go tam tak nazywaja. Wiem ze nawet w
          podstawowce nazywalo sie nauczycieli profesorami ale jak
          sie daje wyklady (olaboga !?!?!?) na uczelniach to automatycznie
          ludzie posadzaja kogos nazywanego profesorem ze przynajmiej
          ma ukonczone studia.
          3. Wybacz ale z calego opisu parolinijkowego ubrania studentow
          w temacie o poprawnej polszczyznie te fajki umknely mi.
          Przycmily mi meritum sprawy.
          A z moich wspomnien szkolnych to najwiecej palili ci zdolni w j.
          polskim.
          Moja kolezanka bardzo elokwentna, ktora o jednej rzeczy mogla mowic
          godzinami a sluchalo sie jej z zapartym tchem - kopcila jak komin.
          Takze uwazam ze fajki i poszarpane spodnie czasami ida w parze z
          poprawna polszczyzna.
          • marie.walewska Re: Ja nie widze problemu 26.11.07, 21:45
            To o fajkach, to byl zart. Gdybys przeczytala jeden z moich
            poprzednich postow, to pewnie by Cie to nie dotknelo.
            Odnosnie Bartoszewskiego, czy jezeli nagrody Nobla sa nadawane w
            Szwecji, to niech sobie Szwedzi nazywaja Curie-Sklodowska, Milosza,
            Sienkiewicza i Reymonta noblistami? CZy ludzie, ktorzy robia
            doktoraty poza granicami, w Polsce powinni byc tytulowani "panie
            magistrze"? Nie bardzo rozumiem te logike.
            Na lekcjach jezyka polskiego uczylismy sie takze Pana Tadeusza na
            pamiec oraz analizy i interpretacji poezji. To sa, dla mnie, te
            "duze umiejetnosci" odpowiadajace calkom.... Umiejetnosc odmieniania
            polskich czasownikow i rzeczownikow oraz znajomosc ortografii to,
            moim zdaniem, umiejetnosci porownywalne do tabliczki mnozenia w
            zakresie do 5x5 oraz dodawania do 100.
            • sylwiamich Re: Ja nie widze problemu 26.11.07, 22:19
              Talent...cenny, ale niedoceniany.Pomniejszany i uważany za
              zwykłośćdostępna dla koażdego. Określenia "w zakresie do 5 razy 5"
              żaden matematyk nie użyje.Taka mała dygresja...smile))
              • marie.walewska Re: Ja nie widze problemu 26.11.07, 22:43
                Coz, wyszlo szydlo z worka - matematykiem nie jestem big_grin Ale spiesze
                uprzedzic, ze tabliczke mnozenia znam cala, a dodawac umiem co
                najmniej do tysiaca big_grin
                Co masz na mysli piszac: Talent...? Troche juz pozno i nie zlapalam,
                przepraszam. sad
                • sylwiamich Re: Ja nie widze problemu 26.11.07, 23:03
                  Co mam na myśli?Że to jest logika wypowiedzi.Uczona również na
                  j.polskim.I dalej...polski to bardzo trudny język.Widać Tobie nauka
                  przyszła łatwo.Nie każdy ma do tego jednak głowę i uzdolnienia.Tak
                  się składa że tabliczka mnożenia i dodawanie do tysiąca to zakres
                  materiału pierwszych klas szkoły postawowej.
                  • marie.walewska Re: Ja nie widze problemu 26.11.07, 23:11
                    sylwio! Nie wiem, czy slusznie, ale wyczuwam jakis napastliwy ton w
                    Twoje wypowiedzi. Jesli tak, to napisz mi, prosze, wprost co Cie
                    oburza, bo sarkazm w mowie pisanej jest trudny w odbiorze.
                    Gdybys przeczytala moje posty, to wiedzialabys, ze nauka polskiego
                    nie przyszla mi latwo.
                    A skoro poruszylas kwestie materialu pierwszych klas szkoly
                    podstawowej, to rowniez tam nalezy szukac zasad ortografii oraz
                    podstaw prawidlowego uzywania slownictwa.
                    • sylwiamich Re: Ja nie widze problemu 26.11.07, 23:34
                      E tam..ja tak piszęsmile)Idę spać.I jeszcze jedno...nigdy nie nauczyłam
                      sie tabliczki mnożenia.Chociaż z matmy zawsze byłam najlepsza.I
                      ciągle robię błędy ortograficzne, chociaż czytam ksiązki pasjami i
                      staram się, staramsmile)Pozdrawiamsmile))
                      • marie.walewska Re: Ja nie widze problemu 26.11.07, 23:38
                        Dobrej nocy!
                        Na koniec: mam nadzieje, ze nie jestes "redahtorem", bo to glownie
                        zawodowcow wypowiadajacych sie w mediach dotyczyly nasze
                        utyskiwania big_grin
                        • sylwiamich Re: Ja nie widze problemu 27.11.07, 09:32
                          Nie jestem redaktorem...jestem dysortograficzką i pożeraczką
                          książek.Też uważam że ktoś kto pracuje słowem, musi je znaćsmile)
          • jarkoni Re: Ja nie widze problemu 27.11.07, 21:53
            movisz, bardzo proszę podejdź do tak opisanych "uczni"(oni są "ucznie", nie
            "uczniowie", sami tak mówią) i ich koleżanek np.w sobotę wieczorem na Pietrynie
            np. Łódź Kaliska i postaraj się pogadać o polszczyźnie, szkole, czymkolwiek
            związanym z ogólnie rozumianą edukacją.
            Albo poza weekendem podejdź do nich np. pod blokiem..
            Albo kiedykolwiek indziej, gdziekolwiek chcesz..
            I zdaj relację jak to się odbyło.
            Tylko uważaj na siebie...
        • sylwiamich Re:skrzywienie nauczycielskie 26.11.07, 21:32
          ...mój przedmiot jest najważniejszysmile))
          Dzięki takiemu podejściu szkoły uczą duuuużo.Bo matematyk-
          europejczyk MUSI znać na średnim poziomie historię, język polski,
          geografię, filozofię, historię sztuki (dalej dopisywać dziwedzina w
          której jesteśmy dobrzy)smile)))
          • jarkoni Re:może nie najważniejszy.. 28.11.07, 00:05
            Ale przeciętny nauczyciel jakiegokolwiek przedmiotu powinien posiadać ogólną
            wiedzę na średnim poziomie, i ufam, że tak jest.
            Jeszcze niewiele lat temu uczniowie liceów też taką posiadali.
            Teraz wybaczcie, poznałem kilku, bez komentarza.
            Wiem, że są wyjątki, ale mówię o przeciętnej, baaardzo niskiej.
            Nawet kilku geniuszy tejże przeciętnej nie podniesie.
            Ktoś pytał o rozpoznawalność stanów w U.S.A.
            Otóż po pierwsze podobno ponad połowa amerykańskich uczniów potrafi wymienić nie
            więcej niż 1/4 swoich stanów, a umiejscowić je na mapie potrafią poprawnie
            nieliczni.
            Za to nie mają zazwyczaj pojęcia co to jest Europa, Grenlandię mylą z Afryką,
            Nową Zelandię z Australią, nagroda Nobla to nagroda za najlepszy clip w MTV( i
            na litość Boga nie pytajmy ich kto to Alfred Nobel, i tak są za bardzo
            sfrustrowani i za grubi), Kopernik był rosyjskim generałem, Second World War to
            taka potyczka na Falklandach między US Marines i chyba kolumbijskim kartelem
            narkotykowym (aż dziw, że im z historii świtają w głowie pojedyncze terminy),
            ale kochają ekologię, zwierzęta, chore dzieci itp, nienawidzą wojen, głodu
            naświecie i braku tolerancji (czy też teorii, albo turbulencji, hihihi, jakoś
            się na to mówiło-beztroski uśmiech- nie pamiętam..) ...Co Wam powie byle
            amerykańska pretendetka do Miss czegośtam..
            Ja z kolei nie pomylę w USA Alaski z Florydą, umiejscowię dokładnie i Nowy Jork
            i Waszyngton. O reszcie świata nie wspominając.
            I jestem dumny z naszego systemu nauczania sprzed paru lat, albo więcej niż paru...
            Bo to, że nasz łodzianin zostawia brytyjski system nauczania i wraca uczyć się
            do Łodzi- o czymś świadczy.
            Mimo tego, że większość młodych ludzi raczej uczyć się nie chce, to chwała
            naszym ambitnym nauczycielom, że jeszcze nie odpuszczają i szukają pereł.
            I obyśmy poza Haloween, Walentynkami(może niedługo i 4 lipca i indykiem na
            wprowadzone i u nas Święto Dziękczynienia)- nie dali się sprowadzić do poziomu
            ich wiedzy ogólnej.
            Czego wszystkim życzę.
            A być może jestem już bardzo starym stetryczałym tetrykiem i się czepiam...
            • natasza39 Nie zebym była obarczona fobią amerykańską 28.11.07, 00:29

              ale przykład systemu edukacyjnego ma głębsze korzenie.
              Większość amerykańskiego społeczeństwa to potomkowie rożnego rodzaju
              nieudaczników, nieuków, psycholi i kryminalistów, którzy nie byli w stanie żyć w
              społeczeństwie własnego kraju. Nie nadawała sie, odstawała po prostu.
              A że o afroamerykanach nie wspomnę. Wszak to potomkowie największych niedojdów,
              które dały sie złapać w sieci handlarzy, ewentualnie plemiennych wyrzutków,
              których wódz wioski sprzedawał za parę koralików.
              Dlatego nie tworzy się tam powszechnej edukacji na pewnym poziomie bo i tak nie
              byliby w stanie tego przyswoić.
              Dlatego to właśnie dla Amerykanów wymyślono "windows". Klika taki na obrazek i
              nie musi pisać ścieżki poleceń.
              Dlatego Amerykanie maja najprostsze na świecie instrukcje obsługi urządzeń
              składające sie głównie z obrazków.
              Społeczeństwem ciemnym łatwiej jest rządzić, łatwiej mu wmówić zagrożenia typu
              rakiety nuklearne Saddama. łatwiej mu wmówić, ze zyje w najlepszej na świecie
              demokracji.
              A teraz możecie mnie zlinczować.
              Nie lubię usa tak samo jak przedtem zsrr.
              W jednym i drugim przypadku rzeszą niedouczonej hołoty rządzi grupka ludzi
              wmawiającej maluczkim, że stoja na strazy czegos wielkiego.
              Jednym sie wmawia, że walczą za "demokracje i amerykański styl życia" , drugim
              sie wmawiało, ze bronią jedynego sprawiedliwego i słusznego systemu.
              A co łaczy te oba "wielkie" narody?
              To, że oba nie maja własnej prawdziwej historii nowożytnej i tylko w usa i zsrr
              do przykrycia się używa się takich szmaciarskich kołderek z łatek. Teraz to
              nazywa się "paczwork", a dawniej świadczyło o tym, że delikwent przykrywający
              się czymś takim jest po prostu dziadem.

              ---------------------------------------------------------------------
              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
              głupcami.
              • z_mazur Re: Nie zebym była obarczona fobią amerykańską 28.11.07, 22:15
                No nie przesadzajmy, Rosja całkiem długą historię posiada.

                A mnie takie podśmiewanie się z tych "większych" trochę kojarzy się z kompleksem. Że niby oni tacy wielcy, a to czy tamto.
                Jakby na to nie patrzec, to jednak zarówno Amerykanie jak i Rosjanie mogą się poszczycic całkiem pokaźną listą laureatów Nobla (nawet jeśli większośc tychże Amerykanów nie wie kto to był) i na pewno Amerykanie przodują w rozwoju większosci nauk.
                Poza tym nie przeceniajmy jakości naszego szkolnictwa. Jak się czasem patrzy na teleturnieje, w których trzeba się wykazac czasem bardzo elementarną wiedzą, która wykracza poza wskazanie bramki w której jest (albo nie ma) kot, to naprawdę można załamac ręce.
                I jestem w stanie iśc o zakład, że co drugi dorosły Polak mógłby miec problem z wymienieniem wiecej niz 8 województw wraz z miastami wojewódzkimi.
                • betuana Re: Nie zebym była obarczona fobią amerykańską 28.11.07, 22:59
                  I tu mógłbyś mnie zagiąć, w szkole wtłuczono mi do głowy, że
                  województw jest 49, a reforma administracyjna została przeprowadzona
                  jak już szkoły wszelakie opuściłamsmile
                  Ale 8 nowych województw chyba potrafię wymienićsmile
                • natasza39 Re: Nie zebym była obarczona fobią amerykańską 28.11.07, 23:22
                  z_mazur napisał:

                  > No nie przesadzajmy, Rosja całkiem długą historię posiada.

                  Rosja posiada długa historię?
                  Wybacz, ale zaczyna się praktycznie od Iwana Groźnego, który był psycholem,
                  poprzez zapatrzonego w pruski dryl Piotra Wielkiego, Katarzynę Wielka, która
                  była pruska księzniczką, a kończy się na Leninie, który był niemieckim szpiegiem
                  żydowskiego pochodzenia.
                  Ze o Stalinie, który był Gruzinem nie wspomnę.
                  Rosja, była potęga tylko wtedy, gdy nie rządzili nią Rosjanie.

                  > Jakby na to nie patrzec, to jednak zarówno Amerykanie jak i Rosjanie mogą się p
                  > oszczycic całkiem pokaźną listą laureatów Nobla

                  Nie przeczę, ale to są olbrzymie narody, to po pierwsze, więc to normalnie z
                  matematycznej proporcji wynika, a po drugie większosc amerykańskich
                  "noblistów" to tez ma korzenie nie stricte amerykańskie.
                  Miłosz dostał Nobla mieszkając i wykładając w Amerycesmile
                  O ostatnim "nobliście" Alanie Goore nie wspomnę, który dostał nagrodę za
                  ekologię, o której nie ma pojecia!
                  Nie wiem czy wiesz, ale ten debil, w swojej publikacji wspomniał, że w Polsce
                  jest takie zanieczyszczenie powietrza, że my dorośli Polacy, wywozimy swoje
                  dzieci do kopalń, żeby oddychały świeżym powietrzem, bo takie jest zapylenie u
                  nas. Jest to fakt, taki sam jak ten, ze Ameryka jako jedyny kraj z tych
                  większych nie podpisała protokołu z Kioto i to podczas kadencji prezydenta z
                  partii, której "noblista" jest reprezantantemsmile

                  Moze i w Polsce nie wszyscy umieją wymienić 8 województw, ale wszyscy raczej
                  wiedzą, że stolica Polski jest Warszawa, natomiast 95% Kalifornijczyków jest
                  przekonanych, że stolicą USA jest Los Angeles.

                  A moje uprzedzenia, co do amerykanów biorą się nie z kompleksów wobec wielkich
                  narodów, ale z tego, że ich znam i nie podoba mi się to co znam.
                  Może i Polska nie jest potęgą, ale, jak zakładany był w Polsce Browar w żywcu,
                  to Holendrzy dopiero kupowali Manhattan od rdzennych Amerykanów (pamietasz mam
                  nadzieję ta reklamę, moja ulubiona!)



                  ---------------------------------------------------------------------
                  Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                  głupcami.
                  • big_bad_john Re: Nie zebym była obarczona fobią amerykańską 29.11.07, 06:02
                    Ktos juz mi pisal, zebym czytala ze "zrozumieniem" No mam juz taki feler, nie
                    rozumie i juz. O czym tak ekscytujaco rozpisowuje sie Natasza39?
                    Najpierw pisze tak:

                    "ale przykład systemu edukacyjnego ma głębsze korzenie.
                    Większość amerykańskiego społeczeństwa to potomkowie rożnego rodzaju
                    nieudaczników, nieuków, psycholi i kryminalistów, którzy nie byli w stanie żyć w
                    społeczeństwie własnego kraju. Nie nadawała sie, odstawała po prostu."
                    Natomiast czytajac to ponizej, zupelnie zbaranialam!

                    "Nie przeczę, ale to są olbrzymie narody, to po pierwsze, więc to normalnie z
                    matematycznej proporcji wynika, a po drugie większosc amerykańskich
                    "noblistów" to tez ma korzenie nie stricte amerykańskie.
                    Miłosz dostał Nobla mieszkając i wykładając w Amerycesmile"
                  • z_mazur Re: Nie zebym była obarczona fobią amerykańską 29.11.07, 07:48
                    No wiesz Iwan nawet jeśli psychol, to miał jednak przy imieniu
                    cyferkę IV, czyli raczej nie od niego zaczyna się ta historia.
                    Zresztą psycholi na europejskich tronach było całkiem sporo. A i
                    zasiadanie na nich obcokrajów to też częsta praktyka. Nasz wielki
                    król Jagiełło to przecież Litwin Jogajło. A może pamiętasz kim był
                    inny wielki polski król Batory?

                    Historycy państwowość rosyjską wywodzą od Wielkiego Księstwa
                    Moskiewskiego a to XIV wiek, a jeśli doliczyć do tego czasy Rusi
                    Kijowskiej to historia sięga do IX w. czyli podobnie jak nasza.
                    Może to co piszę tutaj wynika z mojej sympatii do naszych braci
                    Moskali.

                    Co do wielkości, to Rosjanie są na 8 miejscu pod względem liczby
                    ludności, a Amerykanie na 3, jakoś jednak nie znam specjalnie wielu
                    Chińskich, Hinduskich, Pakistańskich czy Brazylijskich noblistów,
                    czyli nie zawsze ilość przechodzi w jakość.

                    Amerykanie ze swoim federacyjnym prawem dosyć specyficznie podchodzą
                    do kwestii administracyjnych. smile)

                    To co tutaj piszę, to nie jakaś obrona Ameryki czy Rosji, ja też nie
                    przepadam za pewnymi cechami przedstawicieli tych nacji, ale chodzi
                    mi o to, że takie próby podkreślenia jak to u nich jest kiepsko i
                    fatalnie, a u nas w porównaniu z nimi super, jak dla mnie są trochę
                    śmieszne.
                • jarkoni Re: Chłopaku z Mazur.. 29.11.07, 22:53
                  Po pierwsze pozdrawiam Cię..
                  Po drugie: piszę w tym wątku o naszej edukacji sprzed lat, i przeciwstawiam temu
                  obecnych "uczniów", ostatnich ćwoków w kapturkach (generalizuję, wiem, jest
                  pewnie masa inteligentnych młodych ludzi)..
                  Po prostu to ostatni rzut ustami nad powierzchnię wody przed utonięciem naszej
                  edukacji...
                  Może jeszcze nasi w kapturach dotrzymują kroku amerykańskim imbecylom, ale już
                  niedługo.. Albo już są gorsi i będą pośmiewiskiem np. na You Tube, tudzież na
                  forach światowych..
                  Wrócą Polish Jokes?
                  Tu jestem za byłym Giertychem, jako czymkolwiek dyscyplinującym szkołę i jej
                  obecny nijaki obraz...
                  • z_mazur Re: Chłopaku z Mazur.. 30.11.07, 07:29
                    Hej Jarkonii, ja również pozdrawiam.

                    A mnie się wydaje, że nie jest tak źle.
                    Jakby nie patrzeć, to coraz większy odsetek ludzi w Polsce może
                    poszczycić się średnim i wyższym wykształceniem.

                    Sucha teoretyczna wiedza we współczesnym świecie jest mało
                    przydatna. Informację można zdobyć w każdej chwili. Nie jestem w
                    stanie wymienić wszystkich polskich Piastów po kolei obudzony w
                    środku nocy, ale potrzebuję ok. 2 minut mając dostęp do netu, żeby
                    znaleźć tą informację gdyby mi była do czegokolwiek potrzebna. I w
                    tym kierunku zmierza kształcenie (akurat ostatnio mam spory kontakt
                    ze środowiskiem oświatowym). Ma uczyć dzieci poruszania się we
                    współczesnym świecie i tyle. Zawsze będzie pewien odsetek oczytanych
                    erudytów, ale erudycja sama w sobie jest taką sobie wartością. Za to
                    umiejętność znalezienia się we współczesnym świecie jest o wiele
                    cenniejsza.
                    Amerykańskie szkolnictwo jest nastawione na naukę myślenia,
                    wyciągania wniosków. Dlatego Amerykanie są społeczeństwem bardzo
                    operatywnym i nie oczekującym niczego za nic. U nas wtłacza się
                    dzieciakom wiedzę, a oni potem oczekują: "skoro umiem tyle i tyle,
                    to mi się coś tam należy (chociażby nawet odpowiednie stanowisko)".
                    A Amerykanin nie będzie niczego oczekiwał tylko sam to wykreuje.
                    • jarkoni Re: Chłopaku z Mazur.. 01.12.07, 13:37
                      z_mazur, jestem dokładnie tego samego zdania.
                      Sam się wkurzałem na np. lekcji pt. "geografia gospodarcza świata", gdzie
                      musiałem wykuć rozmieszczenie siarki czy innej miedzi na świecie (bo ropa
                      wiadomo gdzie jest). Wtedy już uważałem, że encyklopedia wystarczy.
                      Najważniejsze to umiejętność i chęć szukania, czyli dokładnie jak mówisz:
                      umiejętność poruszania się we współczesnym świecie..

                      Tyle tylko, że zeszliśmy na temat ogólnie rozumianej edukacji.
                      A ja mówiłem głównie o polszczyźnie naszych młodych obywateli.
                      Dobrze wiesz, że czasem i z pół klasy ma papiery dyslektyka, dysortografa itp.
                      Pewnie wielu z nich może być potem fachowcem glazurnikiem, informatykiem,
                      urzędnikiem, lekarzem...
                      Ale co z tego..Ma kiepsko mówić po polsku(typu "czynaście lub czeba" jak np.
                      pani policjantka w W11-może wada wymowy, ale jednak potrafi wymówić "trz" w
                      innych słowach, albo inne "weszłem, otwarłem", tudzież słynne "włanczanie"
                      zamiast "włączania").
                      A już o pisaniu nie mówmy, błąd na błędzie, i ortograficzne i składnia..Ostatnio
                      modne jest pisanie wszystkiego ciurkiem z małych liter, bez jakichkolwiek znaków
                      przestankowych- vide komentarze pod byle artykułem na byle portalu..
                      I bardzo symptomatyczne: pokolenie "luźnej" polszczyzny już bywa redaktorami GW,
                      piszącymi "z poza" zamiast "spoza"
    • maheda Widzę, że nie tylko ja 28.11.07, 22:22
      mam obsesję na tym punkcie.
      To miłe smile
      • cyferkowa co do poziomu nauczania 28.11.07, 22:32
        nauczyciel uczy tego co jest zapisane w podstawie programowej,a ona coraz
        bardziej uboga,poza tym ktoś (MEN) wpadł na to,że szkoła ma uczyć nie wiedzy
        (tej wykutej na blache na zasadzie "o 12 w nocy masz znać wszystkich
        Jagiellonów) lecz umiejętności
      • ta Mi, mnie 28.11.07, 23:01
        Pierwszy z brzegu przykład z forumowej pisaniny,
        cyt: "Mi się gładka skóra kojarzy z dziećmi i kobietami"

        To nieszczęsne "mi" wtykane tam, gdzie aż krzyczy "mnie", wrrrrr wink
        Ta_

        • jarkoni Re: Mi, mnie 29.11.07, 23:04
          Ta....
          Możemy zostać przyjaciółmi?
          mi/mnie to coś na co warczę od dawna..
          Postaram się coś wkleić ze starych postów na "ortografii"

          PS. Już Cię lubię za warczenie na to "mi"
          • jarkoni Re: Mi, mnie 29.11.07, 23:27
            Wklejam jak obiecałem:

            Nagminne "mi"...
            jarkoni 20.03.07, 23:44 Odpowiedz

            Przyznaję, że nie czytałem zbyt dużo forum wstecz, być może już to pytanie padło.
            Zastanawia mnie skąd to "mi" u młodych ludzi używane na początku zdania.
            Jakoś mnie to razi, zawsze wydawało mi się, że powinienem mówić: :"mnie się to
            podoba", ale "podoba mi się to"..."mnie się wydaje", ale "wydaje mi
            się".."mnie przyszło do głowy", ale "przyszło mi do głowy"..
            Widzę natomiast masowe: mi się podoba (czekam na podobuje), mi się nie udało,
            mi się podoba itp... Aż chce się zapytać: naprawdę CI się podoba?
            Znam opinię Rady Języka Polskiego na ten temat: lenistwo językowe użytkowników
            naszej polszczyzny..
            Po drugie wielokrotnie podpytywałem tych "mi", wyszło, że młodzi ludzie jedynie.
            Skad się wzięła ta maniera? Ktoś potrafi logicznie wytłumaczyć?
            PS Nawet w liście motywacyjnym potencjalnego pracownika widziałem zdanie kogoś
            po dwóch fakultetach: "Mi najbardziej odpowiada..." Aż czuję dreszcze
          • ta Re: Mi, mnie 30.11.07, 00:28
            jarkoni napisał:
            > Ta....
            > Możemy zostać przyjaciółmi?
            > mi/mnie to coś na co warczę od dawna..
            > Postaram się coś wkleić ze starych postów na "ortografii"
            > PS. Już Cię lubię za warczenie na to "mi"

            Jarkoni, (ukłon),Twoja propozycja jest dla mnie zaszczytem smile
            Nareszcie ktoś mnie polubił za "warczenie" wink
            Ta_

            • jarkoni Re: Mi, mnie 01.12.07, 13:47
              ta, za warczenie na błędy i niechlujstwo językowe we własnym narodowym języku
              zaprzyjaźniam się natychmiast..
              Teraz tylko indiańska próba krwi i już wink
    • paterka Re: Obsesja..polszczyzny.. 29.11.07, 07:39
      A bałam się już, że tylko ja taka nienormalna z moją polszczyzną!
      Co mnie przeraża - od kiedy mój syn nauczył się mówić staram się,
      żeby nie popełniał błędów językowych. Idąc do pierwszej klasy
      wiedział, że istnieje "wziąć", a nie "wziąść", że jednak ładniej
      jest powiedzieć "sobie", a nie "se", a akcent w słowie "matematyka"
      pada tam, gdzie pada. Teraz, po pół roku nauki w podstawówce,
      przynosi mi kwiatki typu : szłem, swetr, bede (zamiast będę).
      Niechlujstwo wielkie. I nie posądzam nauczycielki o złą edukację,
      ale myśle sobie, że tak mówi większość dzieci w jego klasie, a on
      nasiąka. Czym na starość trąci? Zgroza.
    • keisinom Re: Obsesja..polszczyzny.. 29.11.07, 23:46
      Spodobała mi się ta dyskusja smile
      Mimo że mam 24 lata i moja szkoła podstawowa już się nijak ma do
      tej, którą tutaj wspominacie, to też wyrosłam w przekonaniu, że
      pewnych rzecy po prostu uczymy się w szkole, a co z nimi potem
      robimy, to już tylko nasza odpowiedzialność.
      O wielu moich spostrzeżeniach już rozmawialiście, więc nie będę się
      powtarzać, ale jeśli mogę, chciałabym wspomnieć o jednej sprawie-
      jestem ze Śląska (i doskonale wiem co to hasiokwink ) i wiem jak
      trudno jest rodowitym, starym Ślązakom mówić literackim językiem.
      Ale wiem też, że potrafią, kiedy sytuacja tego wymaga. I może to
      wynika z dziwnie pojętego patriotyzmu lokalnego, ale szlag mnie
      trafia (wybaczcie proszę dosłowność), kiedy słyszę od warszawiaka,
      że ktoś jest "intelig-i-entny", a słyszałam to niejednokrotnie,
      również - z przerażeniem - w telewizji.
      Pewnie się czepiam.
      Ale w takim towarzystwie to nie wstyd wink
      • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 30.11.07, 00:33
        keisinom!
        Wiesz dlaczego Warszawiacy maja problemy natury intymnej?
        Bo z jednej strony Wola i Ochota, a z drugiej Wlochy i Brudno.
        A bardziej serio - natwne mazowieckie regionalizmy mozna uslyszec
        juz chyba tylko w przed/wojennych spiewkach. Polecam kawalki typu
        Blady Niko. To, co w tej chwili stanowi "gware" warszawska (z
        miekkim "g" na czele i zdrabnianiem wszelkich rzeczownikow) to jest
        amalgamat wszystkich niemalze regionalizmow polskich. Warszawa to
        jest kociol przesiedlencow, ze wszelkimi ubocznymi skutkami takiego
        stanu. Od lat 40 nie ustaje proces migracji...
        Za wszelkie bledy w dzisiejszych wypowiedziach przepraszam, ale wino
        bylo bardzo dobre, pracy bylo dzis bardzo duzo i nastepuje
        niniejszym tzw. reset i oczyszczanie twardego dysku wink
        • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 01.12.07, 14:06
          Marie, ale już mamy 1 grudnia...
          Jeszcze nie wstałaś?
          Śmieję się smile
          • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 01.12.07, 20:10
            Nowe dyktando:
            Pół dżdżem, pół suszą będąc, w półśnie pogrążony,

            właśniem miał w okamgnieniu w mróz się przepoczwarzyć,

            kiedy mój współlokator, z tych niewydarzonych,

            chrząknął niby przypadkiem tuż-tuż przy mej twarzy.

            Chcąc nie chcąc i rad nierad, nie jestem bezuchy,

            widzę, skonfundowany, choć się oczy plączą,

            pejzaż spod Igołomi popstrzony przez muchy

            i konterfekt Nietzschego odzianego w poncho.

            Tak złorzeczył zazwyczaj, bo zawżdy przegrywał,

            choć koleżków miał przecie niegłupich skądinąd:

            ryży skrzypek, co hurtem crescenda mógł grywać,

            ornitolog amator, majster-klepka pilot.

            Muzyk chow-chow hodował, płowożółte zwierzę,

            ponaddwuipółletnie, superrozczochrańca,

            które na równi w uczuć burzy czcił prawie że

            z rondem capriccioso a-moll u Saint-Saënsa.

            Drugi z druhów, zrzędliwy dość ekspingpongista,

            chyży, hardy, o cerze sczerniałej z latami,

            świetnie tańczył jiveęa, paso doble, twista,

            a w marzeniach przeżywał rendez-vous z ptakami.

            Lotnik bujał w przestworzach, w jakim bądź naprędce

            skleconym wehikule, tak na łapu-capu.

            Napowietrzne swe harce dedykował Helce,

            pół-Rosjance z abchaską prababką spod Baku.

            PS. Ja bym ze 4 myślniki opuścił i tańczyłbym jiva..
            • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 01.12.07, 20:43
              Juz wstalam big_grin
              Ladna rzecz takie dyktando. Tez sie podziele dwoma, ktorymi mnie, w
              dziecinstwie, ojciec katowal. Krotkie, ale chwytliwe.
              Hindus chetnie chlonie haszysz, charta hukiem nie przestraszysz.
              Zolte zaby zalosliwie skarza sie zolwiowi, ze
              ten zoltodziob zuraw z Zywca zamiast zyta zaby zre
              • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 02.12.07, 09:55
                Marie, wstajesz wieczorem, to pewnie teraz śpisz..
                Ja z dzieciństwa pamiętam słynne: żółta żaba żarła żur itd..
      • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 02.12.07, 09:51
        keisinom, ewenementem jesteś, skąd się biorą tacy ludzie?
        Mały wtręt: nie uwierzysz, ale większość młodych ludzi pisze teraz: "szlak mnie
        trafia", poważnie mówię..
        Wielkie dzięki za "szlag"
        • keisinom Re: Obsesja..polszczyzny.. 04.12.07, 19:03
          Szlak to kiedyś mojego tatę o mało nie trafił, jak ten odpowiedni
          nam się zgubił, kiedy po górach łaziliśmy wink (taki mały żart
          rodzinny).
          Mnie na co dzień trafia jednak raczej szlag, chociaż i to nieczęsto,
          bo staram się spokojna być smile
          A "tacy" ludzie, w sensie - jak ja? Cóż, ja się wzięłam ze Śląska i
          to w zupełnie naturalny sposób wink
          Pozdrawiam smile
          • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 04.12.07, 23:21
            Co nie zmienia faktu, że "szlag" to jednak nie "szlak", który potrafi trafić..
            Pozdrawiam i obiecuję wkleić kolejny "kwiatek" szybko...
            Pewnie z 5 minut to zajmie.
            • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 04.12.07, 23:37
              To ja czekam cierpliwie wink
              Swoj "kwiatek" wkleilam juz dzis w watku o artykule w Newsweeku.
              Bardzo mi sie podoba, ze taki pan redaktor tolerancyjny i pisal o
              malzenstwach homoseksualistow (choc dlaczego wsrod nich tyle
              rozwodow?) - tych "dwoch malzonkow" mnie ucieszylo big_grin
              • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 04.12.07, 23:58
                Błeee, to ja mam kiepskie..
                Tylko prześmieszny błąd interpunkcyjny. Ale z braku laku:

                "Legia potrzebuje szybkiego, silnego, walecznego napastnika. Takiego, który
                będzie biegał między obrońcami, szarpał, spowoduje, że przejście z obrony do
                ataku będzie zdecydowanie szybsze, niż jest, a kontry zabójcze."
                PS.Po kiego przecinek po tym, że jego przejście będzie szybsze niż jest? Ech,
                żadnego ortograficznego nie było, nawet żadnego "z poza"..Rano się postaram..

                A może konkurs ogłosić na najbardziej "wykwintne" błędy w GW?
                I wysyłać do nich...
                I tak wygram smile
                • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 05.12.07, 00:09
                  Ze mna na pewno. Za malo czytam GW big_grin
                  Ale oglos i wyslij tez do mnie, bede miec troche radosci.
                  Z mniej "profesjonalnych" tekstow bardzo podobalo mi sie zdanie
                  "kynologiczne":
                  "Prosze pamietac, ze trener to jest w cyrku, a z psami pracuje
                  szkleniowiec".
                  IMO - trener to chyba karate w cyrku trenuje, a szkleniowiec nie
                  wiem co robi z psami, bo brzmi mi to na regionalizm zwiazany ze
                  slowem "szklarz" wink
                  • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 05.12.07, 01:38
                    Oj Marysiu..
                    Trener czy treser, trening czy dressing, woda czy wóda.. Niektórym to wsio rawno...
                    Ale fajny temat poddałaś, pasjonuję takimi "niby" lapsusami, w których
                    ewidentnie widać, że piszący/mówiący coś tam słyszał, i że w jakimś kościele
                    dzwonili... I wali takiego byka, że aż dech zapiera..
                    Dyzma mi się tutaj kojarzy. Nie zapomnę i obiecuję zapodać coś z tego poletka..
                    • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 05.12.07, 01:59
                      big_grin
                      Jarkoni! Ty mnie nie pouczaj, bo ja w szkole bylam prymasem! Tyle, ze
                      in blanco oczywiscie wink
                      Trzymam za slowo i zycze dobrej nocy.
                      • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 05.12.07, 22:13
                        Eeee, chyba poza nami temat nie jest interesujący..
                        A ja z kolei nic dziś interesującego nie znalazłem.
                        Ale co się odwlecze....
                      • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 05.12.07, 22:15
                        Ale dowaliłem smile
                        powinno chyba być: poza nami nikogo ten temat nie interesuje...
          • sylwiamich Re: Obsesja..polszczyzny.. 14.12.07, 07:08
            Za najcudowniejsze uważam sytuacje, gdy podczas jakiejś
            emocjonującej dyskusji jedna z osób rzuca:
            -Może kupiłbyś sobie słownik języka polskiego?
            Zawsze to kulturalniej brzmi niż:
            -Zamknij się, Ty debilu.
            Prawdawink)))
    • messina Re: Obsesja..polszczyzny.. 06.12.07, 00:32
      Ja się bulwersowałam i denerwowałam, a potem mi się odechciało, tylko mam zawsze
      w pogotowiu czerwony ołóweczek i z uciechą poprawiam. A to w "Polityce", a to w
      GW, a to w jakimś tłumaczeniu literatury ("nie miałem chęci robić ciasteczka"
      Ciasteczek, na litość boską, nie ten przypadek po przeczeniu!!!) . Polecam,
      rozrzedza ten stres i rozśmiesza.
      • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 07.12.07, 00:26
        Ups, Messina podpadasz smile
        Vide Twój wątek...
        A tak na temat: wymienili "redachtorów" czy co?
        Dotąd kwiatki codziennie, a od 2 dni poza interpunkcją susza..
        Ale spokojnie, nie dam się
        • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 08.12.07, 13:34
          Muszę to napisać, bo mi się przypomniało..
          Mimo, że wygląda na to, że podbijam własny wątek smile
          Chodzi mianowicie o "prawdę", a dokładnie o "na prawdę" kontra "naprawdę" oraz
          "nie prawda" kontra "nieprawda".
          Akurat przyuważyłem coś takiego na forum...

          Szybkie przykłady mojego rozumienia różnicy, poprawne mam nadzieję..Jeśli nie,
          proszę o kąśliwe komentarze.
          Otóż np:
          W magicznej aptece pyta pacjent: "Chciałbym mówić tylko prawdę, macie jakiś
          specyfik?"
          Odpowiedź: "Na prawdę pomaga tylko lekarstwo od Goździkowej, na kłamstwo nie
          pomaga nic"
          Pacjent: "Naprawdę macie lek na prawdę?"

          I drugi przykład:
          Kongres w piekle: "Nie prawda jest naszą domeną, ale kłamstwo"
          Oponenci krzyczą: "Nieprawda, nie prawda i nie kłamstwo, ale też polowanie na
          Twardowskich"
          Ciekawe, co?
          • natasza39 jarkoni 08.12.07, 14:12
            To nie jest podbijanie wątku.
            To faktycznie jest już obsesjasmile

            ---------------------------------------------------------------------
            Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
            głupcami.
            • jarkoni Re: jarkoni 08.12.07, 14:57
              Nooo, obsesja.. To źle?
              • ta Szłem, rąbłem, gwizdłem... 09.12.07, 00:06
                ...aż mi się pomarańcza zgniotła.
                Dobrze, że pachłem dobrą perfumą, to wstyt był miejszy.
                Ta_
          • nangaparbat3 Ty Jarkoni uwazaj! 09.12.07, 00:15
            Kiedys kiedyś zwociłam (starałam się zrobić to bardzo, bardzo delikatnie)
            wspołforumowiczom uwagę, ze "nie" z rzeczownikami, takze odslownymi, piszemy
            razem (nierobienie, nieczytanie, nielubienie etc., oczywiscie przy identycznych
            zastrzezeniach jak w Twoich powyzszych przykladach).
            Gniew ludu byl straszliwy i szybko mnie wyrzucono (forum "Dyskryminacja...", o
            ktorym juz wcześniej miałam przyjemność).
            • jarkoni Re: Ty Jarkoni uwazaj! 10.12.07, 00:59
              Nanga, to witaj w klubie..
              Ja kilka razy byłem ostrzegany, że czepiam się, i że najważniejsze jest to, co
              ktoś ma do powiedzenia, a nie w jakiej formie, i czy z błędami, czy bez..
              Pozwalam się nie zgodzić z takimi opiniami.
              Otusz warzne jesd tesz czy piszoncy jezt wogle zrozómiany
              • nangaparbat3 Re: Ty Jarkoni uwazaj! 10.12.07, 20:21
                I ja się przychylam, ze z blędami nie ma co walczyć - zwłaszcza że sama mam
                chyba rekord w literowkach, nie bedę przyganiać. Wtedy postapiłam wbrew wlasnym
                zasadom, bo pisywali tam ludzie naprawdę swietnie wladający, tylko te
                nieszczęsne rzeczowniki z "nie" - wiec pomyślalam, ze skoro i tak sa tacy
                dobrzy, to mogliby juz byc doskonali.
                • jarkoni Re: Ty Jarkoni uwazaj! 10.12.07, 21:10
                  Literówki mało ważne są, bo przypadkowe..
                  Ale konsekwencja w tych samych błędach już nie.
                  Ale widzę, że znowu się czepiam i znów podbijam własny wątek.
                  Ale co tam, raz się żyje..
                  Zresztą zaraz rozbawię "czymś tam" z GW..
                  • jarkoni Re: Ty Jarkoni uwazaj! 10.12.07, 21:33
                    Wiem, że za długie i nikomu niepotrzebne, ale cytat z tego bloga mnie wzruszył:

                    poniedziałek, 10 grudnia 2007
                    Aby język giętki...

                    Siedzę przez większość dnia nad stertą prac semestralnych. Ogarniają mnie
                    przeróżne uczucia. Od zupełnego zniechęcenia poprzez stoicką rezygnację do
                    gwałtownej chęci wrzucenia tego wszystkiego do kosza na śmieci i podpalenia.

                    Mój organizm nie przyswaja dobrze nawet małych ilości słabego alkoholu przed
                    godzinami wieczornymi, więc dopiero teraz mogę otworzyć butelkę piwa. Mam wątłą
                    nadzieję na to, że piwo przyćmi nieco moje zmysły i spowoduje tym samym
                    podniesienie się stopnia tolerancji na głupotę.

                    Prace, które czytam i oceniam, zasadniczo dotyczą filozofii. Zasadniczo jedynie,
                    gdyż w praktyce, po semestrze chodzenia na zajęcia z XX. filozofii żydowskiej,
                    studenci w większości nadal nie mają pojęcia, czym się to filozoficzne draństwo
                    właściwie je.

                    To jeszcze mogę jakoś pojąć. Doprawdy, nikt nie musi filozofii kochać. Że nie
                    powinien w takim razie zapisywać się na te zajęcia? To prawda, ale przecież
                    wiadomo, czym kierują się studenci wybierając sobie zajęcia. Niektórzy
                    zainteresowaniami i ich tematem. Inni na przykład tym, czy dany wykład dobrze im
                    pasuje godzinowo w rozkładzie dnia.

                    Trudniej mi zrozumieć, jak to możliwe, że język, w którym prace są napisane,
                    czasem przypomina angielski, a czasem nie przypomina zupełnie żadnego znanego mi
                    narzecza. Zdarza się, że niektóre zdania czytam kilkakrotnie. Nic, sensu w tym
                    nie ma. Hmm... drapię się po głowie z niepewnością. W końcu angielski to nie mój
                    język. Może więc po prostu brak mi kompetencji?

                    Dzwonię do znajomej Amerykanki i czytam jej taki dziwny wytwór językowy. Ona
                    prosi, by powtórzyć. Powtarzam.

                    - Nie - stwierdza stanowczo znajoma - To nie ma najmniejszego sensu. Prace
                    końcowe sprawdzasz? - pyta domyślnie i ze współczuciem.

                    Czuję się odrobinę lepiej, gdyż najwyraźniej z moim angielskim nie jest tak źle.
                    Po chwili jednak zaczynam się czuć znacznie gorzej. To nie jedno takie zdanie.
                    Cała praca składa się z podobnych. Osiem stron maszynopisu, wszystkie
                    zadrukowane słowami, które teoretycznie powinny układać się w jakąś znaczeniową
                    całość. Przykro mi bardzo, nie układają się. Osiem stron bełkotu.

                    Postanawiam zasięgnąć języka. Jak to możliwe, że Amerykańscy studenci
                    pierwszego, drugiego i trzeciego roku nie potrafią pisać gramatycznie? Znajoma
                    studentka drugiego roku, którą przeprowadzam od półtora roku przez gąszcz
                    gramatyki hebrajskiej, wzrusza ramionami:

                    - Jedyny rok, kiedy w szkole uczy się nas gramatyki, to piąta klasa.

                    To rzeczywiście wiele tłumaczy. A czy piszą w szkole? Czy w ogóle uczą się
                    pisania dłuższych, powiedzmy kilkustronicowych, spójnych prac?

                    - Ależ skąd. Może w lepszych szkołach - śmieje się.

                    Oczywiście, Indiana University to nie Harvard. Trudno tu się spodziewać
                    genialnych undergradsów. Jest to jednak zupełnie przyzwoita, stanowa uczelnia.
                    Wydawałoby się, że studenci powinni przynajmniej posługiwać się wprawnie własnym
                    językiem.

                    Nie mam się co pocieszać tym, że w Polsce jest lepiej. Kiedy przed laty na
                    kolokwium zabroniłam studentom pisać w punktach i kazałam formułować myśli w
                    zdaniach złożonych i gramatycznie poprawnych, byli załamani. Potem ja byłam
                    załamana czytając ich wypociny. Zmianie stanu rzeczy, jak się zdaje, nijak nie
                    sprzyja obecna polska matura, bo umiejętność poprawnego budowania tekstu
                    złożonego z więcej niż trzech akapitów nie stanowi warunku koniecznego zdania
                    egzaminu z polskiego.

                    Prawda, niestety, jest taka, że w większości szkół - polskich czy amerykańskich
                    - najwyraźniej nie uczy się nikogo pisać. Uczy się łączenia liter, ale to nie to
                    samo. Nie uczy się ani pisać, ani myśleć. Trudno się potem dziwić, że połączenie
                    tych dwóch trudnych procesów jest dla wielu studentów kompletnie niemożliwe.
                    Niby kiedy i gdzie mieli się tego nauczyć?

                    Acha, piwo zaczyna powoli wywierać na mnie swój zbawienny wpływ. Mogę wracać do
                    sprawdzania. Zostało mi jeszcze 8 prac. Trzymajcie kciuki.
            • marie.walewska Re: Ty Jarkoni uwazaj! 11.12.07, 16:44
              To ja też muszę uwazać, gdyż czasem mi się wyrwie jęk boleści
              podczas czytania.
              Moją uwagę przykuwa zanik formy "tę" na rzecz formy "tą". Przykład:
              wybrałem tę drogę, gdyż tą drogą pobiegł mój pies.
              Obecnie będzie to oczywiście wyglądać:
              wybrałem tą drogę, gdyż tą drogą pobiegł mój pies.
              Ale jak mi wytknął znajomy, wykazuję hiperpoprawność, a o
              poprawności danej formy można mówić wyłącznie z punktu widzenia
              konkretnej normy. Słowniki mają charakter wyłącznie normatywny,
              normy się zmieniają...
              Czyli podsumowując jestem czepialska, mam wygórowane wymagania i
              tacy jak ja są skazani na wymarcie, bez prawa do pomocy Greenpeace'u
              big_grin
              • jarkoni Re: Ty Jarkoni uwazaj! 11.12.07, 22:42
                Marysiu, może fundację ratowania języka założymy?
                Łee, pomysł na panewce spalony...Nikt nie będzie zainteresowany...
                • marie.walewska Re: Ty Jarkoni uwazaj! 12.12.07, 10:31
                  Fundacje, to niekoniecznie. Ale moze bysmy terapie przez sztuke
                  zastosowali? Wspolczesna oczywiscie. Mowiac po "polsku" taka
                  arterapie przez performance wink
                  Marza mi sie piekne, czytelne bilboardy w centrum miasta, a na nich
                  odmiana czasownika "umiec" przez osoby big_grin
                  I wklepki w tramwajach... I Zacheta cala owinieta taka dluuuga tasma
                  - zapisem wszystkich imieslowow, ktorych juz nikt prawie nie uzywa.
                  big_grin
                  Milego dnia
                • z_mazur Re: Ty Jarkoni uwazaj! 12.12.07, 10:40
                  Język nie jest czymś stałym, trzeba o niego dbać, ale nie
                  fetyszyzować. Przecież mówimy teraz w zupełnie inny sposób niż nawet
                  przed 100 laty i nie ma co liczyć na to, że nasze prawnuki będą się
                  posługiwały takim samym językiem jak my.

                  A dla mnie język jakim ktoś się posługuje jest po prostu jednym z
                  kryteriów oceny danej osoby. To, że ktoś mówi "poszłem" jest dla
                  mnie tak samo istotne jak to, że np. zapina jednorzędową marynarkę
                  na wszystkie guziki.
                  • marie.walewska Re: Ty Jarkoni uwazaj! 12.12.07, 20:47
                    Czesc pierwsza - racja do pewnego stopnia. Dopoki zmiana wzbogaca smile
                    Czesc druga - chyle czola przed tak subtelnym wyrazeniem wlasnej opini
                    big_grin
                    • jarkoni Re: Ty Jarkoni uwazaj! 13.12.07, 22:43
                      Chłopaku z-mazur(tu wtręt: trza znów imprezę w Łodzi zrobić)i Marie, oczywiście
                      język się rozwija, akceptuję zmiany, jednak do pewnych granic.
                      Nie w naszym pokoleniu unikniemy: ż i rz, h i ch, u i ó, sz i rz..i wielu
                      innych. Interpunkcji też nie unikniemy, rozpoczynania zdania z wielkiej(kiedyś
                      mówiliśmy dużej) litery itp.
                      Wredny przykład, ale przykład- zupełnie jak: twarde prawo, ale prawo- nasza nowa
                      forumowiczka "rozczarowana" potrafi pisać poprawnie, ale bez podziału na zdania,
                      wszystko z małej litery, jednym ciągiem, bez znaków diakrytycznych.. Po prostu
                      aż męczy czytanie i domyślanie się.
                      A ja nie chcę się domyślać co autor chciał przekazać.
                      Nie jestem jeszcze pokoleniem fast-foodów i SMS-ów, i jeszcze traktuję poważnie
                      (dla wielu zbyt poważnie) język ojczysty.
                      Za co serdecznie przepraszam..
                      • nangaparbat3 Re: Ty Jarkoni uwazaj! 13.12.07, 23:04
                        Jarkoni, czy naprawdę myślisz, ze Rozczarowana jeszcze coś napisze u nas? Moze
                        napisze - moze ten watek jej nie zainteresowal i nawet tu nie zajrzy, mam nadzieję.
                        Popatrz, co zrobiłeś: napisałeś ze ktoś, kto nie potrafi sprawnie i poprawnie
                        wyrazac swoich mysli, nie jest przez Ciebie - Ojca Zalozyciela, jakby nie było -
                        akceptowany. Bo jak inaczej rozumiec slowa "ja nie chce się domyslać". A ona
                        pewnie inaczej nie potrafi - a chce nam cos o sobie opowiedzieć, wyrzucic z
                        siebie nienajłatwiejsze pewnie emocje, moze o cos waznego zapytać. Ktos szuka u
                        Ciebie pomocy i schronienia - a dostaje reprymendę.
                        Znałam kiedys taką starą, bardzo mądrą pania profesor, parała się metodyką
                        języka polskiego. Powtarzała, że aby nauczyc sie pieknie pisać (i mowić) dziecko
                        musi mieć szansę wypowiadać to co mysli po swojemu.
                        A u nas - jak ktoś napisał o lekcjach wf-u, ale na polskim bardzo często to samo
                        - "ponura celebra". Dzieci nie piszą, nie mówią o tym, co czują, co myślą, co je
                        interesuje - dla wielu mówienie i pisanie jest w szkole katorżniczą pracą. Jeśli
                        jeszcze ktoś nie wyniosl umiejetnosci językwych z domu - a większość ludzi nie
                        wyniosła - jakie ma szanse? Jeśli nie nauczono go w dzieciństwie czerpania
                        przyjemnosci z czytania książek - co poradzi? Mowi i pisze jak potrafi - jeśli
                        mówi o rzeczach dla siebie waznych, wytkniecie mu błedow jest naprawdę mało
                        taktowne.
                        Tak sobie myślę - skoro jezyk wynosi sie z domu, jedni po prostu maja z
                        rozdania, inni duzo czytają i nadrabiają, ale jeszcze inni po prostu mowią, jak
                        mowili w rodzinie - ciekawy byłby taki temat: poprawność językowa jako narzędzie
                        dyskryminacji (ze wzgledu na pochodzenie społeczne).
                        • jarkoni Re: Ty Jarkoni uwazaj! 14.12.07, 19:30
                          Masz rację Nanga, przepraszam po raz kolejny i biję się w piersi..
                          A Rozczarowana pisze z masą emocji, ma coś do przekazania i ciekawie się czyta
                          cały wątek...
                          • nangaparbat3 Re: Ty Jarkoni uwazaj! 14.12.07, 19:39
                            To prawda, ale ja się jej nie dziwie, sądzę ze stopień rozczarowania i złosci
                            jest wprost proporcjonalny do liczby zaślubin - mama zawsze mi powtarzała, że w
                            niczym nie nalezy przesadzać.
                            • jarkoni Re: Ty Jarkoni uwazaj! 14.12.07, 19:54
                              Nanga, zauważ tylko, że nie do końca się z Nią zgadzam.
                              Ale to już nic nie ma wspólnego a polszczyzną..
                              Pozdrawiam
                              • nangaparbat3 Re: Ty Jarkoni uwazaj! 14.12.07, 19:57
                                No własnie zauważyłam.
                                Tez pozdrawiamsmile))
                                • jarkoni Re: Ty Jarkoni uwazaj! 16.12.07, 10:13
                                  No i udało się coś znaleźć czytając GW, malutkie coś co prawda, ale jak na
                                  takiego "zboka" jak ja, wystarczy:

                                  Sawrymowicz mistrzem Europy na 1500 m. Srebro Korzeniowskiego i Urbańczyk
                                  ACM, PAP
                                  ..." Poszczęściło mi się. Przed rokiem mnie pokonał i nie wykluczone, że za rok
                                  też mu się to uda. O sukcesie zadecydowała moja taktyka...."

                                  Fajne to "nie wykluczone", ale to już nie to, co było niedawno(przepraszam,
                                  chyba "nie dawno" smile ), że sąd "skaże" kogoś.. I pewnie ten ktoś będzie
                                  "skażony"..Nie zdążyłem tego wkleić, a szkoda.
                                  Co nie zmienia faktu, że obsesję mam nadal.
                                  • nangaparbat3 Hola hola 16.12.07, 14:35
                                    "Skaże" - od "skazać", nie od "skarać".
                                    • jarkoni Re: Hola hola 16.12.07, 16:38
                                      ?????????????
                                      Sąd Cię "skaże" na 2 lata więzienia?
                                      No błagam...
                                      • blues28 A jednak.... 16.12.07, 17:15
                                        jarkoni napisał:

                                        ?????????????
                                        Sąd Cię "skaże" na 2 lata więzienia?
                                        No błagam...

                                        so.pwn.pl/lista.php?co=skazany
                                        • nangaparbat3 Blues, dzieki 16.12.07, 18:07
                                          Ja nie jestem az taka pewna siebie i zaczęlam sama powątpiewać wink
                                          • blues28 Re: Blues, dzieki 16.12.07, 18:55
                                            Nangosmile Sama jestem z tych watpiacych. Zwlaszcza, ze od wielu lat
                                            mieszkam za granica. Dlatego musialam zajrzec do slownika wink)

                                          • jarkoni Re: Nanga 18.12.07, 23:37

                                            • jarkoni Re: Nanga 18.12.07, 23:43
                                              Nanga, pewnie albo nadmiar pewności siebie, albo sam nie wiem co..
                                              Pisałem trochę na forum ortografia, i odpisał mi taki jeden, który jest
                                              niezgorszy, cyt:
                                              Sąd Cię skaże, a nie "skarze".
                                              skaże - od "skazać"
                                              skarze - od "skarać" (jest w ogóle takie słowo?)
                                              Z kolei "skażony" to forma od "skazić", a nie od "skazać".
                                              "I to by było na tyle" "w tym temacie".

                                              Czyli generalnie przepraszam za zamieszanie, kajam się, i już boję się cokolwiek
                                              powiedzieć...
                                              • nangaparbat3 no weź 18.12.07, 23:54
                                                Usmiałam się zdrowo.
                                                Opowiadała mi pewna pani, wtedy doktor polonistyki, ze broniac pracy doktorskiej
                                                na temat pewnego typu błedów językowych, popelniła dokładnie taki błąd.
                                                Sama kiedys tłumaczyłam, ze nie mówi się "od zawsze", po czym skończyłam, ze "od
                                                zawsze ludzie bzdury wygadywali".
                                                I tak dalej, i dalej.
                                                I wiesz - kiedy sie denerwuje albo boję, pierwsze, co mi wysiada, to jezyk - nie
                                                pocę sie, ręce mi sie nie trzęsą, wygladam na spokojną, ale natychmiast zaczynam
                                                robić błędy i zapominam najprostszych słów i to we wszyskich znanych mi językach
                                                jednocześnie.
                                                Pozdrawiam serdecznie, dobrej nocy smile))
                                                • panda_zielona Dewagacje-Dywagacje 19.12.07, 03:03
                                                  Tak sobie dewaguję na temat obsesji polszczyzny i zastanawiam się
                                                  czy dewaguję czy dywaguję.Wydaje mi sie,że czasami mylimy te dwa
                                                  słowa.
                                                  • nangaparbat3 Re: Dewagacje-Dywagacje 19.12.07, 21:26
                                                    Kochana, o trzeciej nad ranem to juz naprawdę mozna tylko de-wagowaćsmile))
    • 4tore Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 12:12
      nie ma sie co czepiac.
      Niedlugo niektore formy, dzis uwazane za niegramatyczne, zostana
      usankcjonowane przez powszechne uzycie.
      Moze p. Skrzynecka doslownie tlumaczyla z niemieckiego (tak mi
      skladnia i forma pasuje).
      A co jesli p. Minister mowi kupywalem.
      Nie ma co rwac wlosow z glowy nad gramatyka, mnie najbardziej razi
      powszechne uzywanie wulgaryzmow - aczkolwiek paleta b. nedzna...
      • z_mazur Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 19:25
        IMHO forma "kupywałem" jest poprawna i ma się do kupowac tak samo jak bywałem do byc, czyli znaczy, że gdzies tam coś od czasu do czasu kupowałem
        • 4tore Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 19:57
          TO oddaje wszystko - IMHO - a gdzie zrodla? Natomiast nie IMHO, ale
          wg regul poprawnosci jezykowej poprawna jest forma kupowalem,
          kupowalam, kupowalismy, kupowalysmy.
          Podak prosze jakiekolwiek - poza wlasna opinia - uzasadnienie tej
          formy. Poza tym nie funkcjonuje w literaturze.
          I zeby byla jasnosc - nie jestem lingwista ani nauczycielem, tylko
          naduzywanie tej nieeleganckiej formy w sposob nagminny - b. drazni.

          • z_mazur Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 22:31
            Ok zgadzam się, bywałem jest odmianą czasownika bywac, a nie byc. Czasownika "kupywac" w poprawnej polszczyźnie nie ma (chociaż w małopolsce jest taka forma używana), więc odmiana kupywałem jest niepoprawna. smile
            • 4tore Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 22:41
              na szczescie polska telewizornie ogladam w ilosciach mikro, wiec
              niepoprawne formy nie weszly mi w krew....
              najlepszy lapsus telewizyjny: ochroniarz o wakacjach VIPow i o tym,
              ze zamiast vipow pilnuja ich ulubiencow (tzn. ochrona za wasze
              podatki, bo juz nie moje hi hi wyprowadza kundle na spacerek):
              ''bo zwie..ee...zwierzeciowi tez nalezy zapewnic ochrone...''
              teraz juz wiem, co tzn. poplakac sie ze smiechu
    • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 21:21
      Uuuu! Panowie! Dwa dni mnie nie bylo, a tu takie "wtopy"?
      Skarze od skarac - dawna wersja ukarac (jak skaranie boskie z tymi
      lingwistami-amatorami), skaze od skazac. Sad skaze skazanego, a nie
      skarze skaranego smile
      Bywalem od bywac, ale kupowale od kupowac, a nie kupywalem od
      kupywac, bo slowo "kupywac" po prostu nie istnieje w slownikach
      jezyka polskiego.
      To troche tak jak odmiana slowa kisiel. Kogo czego? Kiślu nie lubie.
      To w takim razie mianownik to: kto co Kiśl? Moze jednak zostaniemy
      przy formach Kisiel i kisielu.
      • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 22:31
        Prawie na żywo:
        Przed kilkoma sekundami u Kuby Wojewódzkiego, czytane przez pogodynkę z
        telepromptera:
        " w atmosferze pojawił się"..
        Czytający: kto tu napisał w "w atmosferze" przez "w"????
        (fajne musiało być to "w atmoswerze")
      • z_mazur Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 22:33
        Na swoje wytłumaczenie podam tylko, że napisałem szybciej niż pomyślałem. Poprawiłem się zanim jeszcze przecztyłem Twojego posta.

        Mea Culpa, mea Culpa, mea maxima Culpa. smile))
      • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 23:04
        Marie, bo już mam prawie rozdwojenie.
        To w końcu sąd Cię skaże czy skarze?
        Chcę mieć konkret..
        • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 23:10
          Bo jeśli sąd mnie "skaże", co powyżej podaje jakiś słownik poprawnej
          polszczyzny, to ja się już czuję skażony, a nie skazany...
          I generalnie wypisuję się z polszczyzny i usuwam ten wątek.
          Naprawdę jest w słowniku, że sąd mnie "skaże"???????????
          • nangaparbat3 Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 23:25
            Sąd Cie skaże, a Pan Bóg skarze. Ot co!
            • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 16.12.07, 23:36
              so.pwn.pl/lista.php?co=skazany

              Co to ma być? A jeśli teraz cię "ukażę"?
              No jasne.. czyli ukażę cię światu i wszyscy cię zobaczą.
              I dalej tym tropem: teraz cię skażę i będziesz skażony..
              Naprawdę Wielki Słownik PWN podaje, że "sąd mnie skaże" ????
              Za co mnie "każesz"??? Panie Boże? A nie: "za co mnie karzesz"?
              Gdzie normalność?
              • z_mazur Re: Obsesja..polszczyzny.. 17.12.07, 07:39
                Bo kara i skazywanie na karę to dwie różne rzeczy.

                Dlatego się "skazuje", a nie "skaruje". Stąd sąd skaże Cię, a nie
                skarze. Poza tym skazuje się na wyrok, a karze się karą.

                Jeśli będziesz złym człowiekiem to Bóg Cię ukarze, ale jeśli
                będziesz świątobliwy, to być może Ci się ukaże.

                Nie ma się co dziwić, że obcokrajowcy mają problem z naszym
                językiem. smile))
                • julka1800 Re: Obsesja..polszczyzny.. 17.12.07, 10:02
                  Wiecie co? wpędzacie ludzi w kompleksy jezykowetongue_outPP
                • marie.walewska Re: Obsesja..polszczyzny.. 17.12.07, 14:31
                  Jarkoni! Nic nie poradze, jesli zostaniesz skazancem, to bedziesz sie
                  czul skażony smile
                  A gdy tak wziac pod lupe slowa ukarac, ukazac, to jak diabel z pudelka
                  jeszcze ruski "ukaz" wyskakuje. I wtedy to ukazywanie moze sie okazac
                  mniej atrakcyjne big_grin
                • jarkoni Re: Obsesja..polszczyzny.. 18.12.07, 23:46
                  Odpowiedź powyżej na post Nangi..
                  Soooorrryyyyy
          • panda_zielona Re: Obsesja..polszczyzny.. 17.12.07, 22:06
            jarkoni napisał:

            > Bo jeśli sąd mnie "skaże", co powyżej podaje jakiś słownik
            poprawnej
            > polszczyzny, to ja się już czuję skażony, a nie skazany...
            > I generalnie wypisuję się z polszczyzny i usuwam ten wątek.
            > Naprawdę jest w słowniku, że sąd mnie "skaże"???????????

            Bo sąd niestety Cię skaże i będziesz skazany.A skażona to jest Wisła
            po wycieku ropy.Z_mazur podał Ci idealny przykład.Jak widzisz i
            geniusz może się mylić.smile
      • nangaparbat3 widzisz, Jarkoni 17.12.07, 17:50
        tak to jest.
        Juz dawno zauwazyłam, ze jak sie kogoś czepiam, jak się dziwię, ze robi coś nie
        tak, to potem, dość szybko, sama popelniam podobny błąd.
        W takich chwilach myslę sobie, ze moze jednak Bóg jest, i co wiecej - wtrąca się?
        • marie.walewska Re: widzisz, Jarkoni 17.12.07, 20:00
          Male grzeszki "bozia" karze od razu? smile
          • nangaparbat3 Re: widzisz, Jarkoni 17.12.07, 21:23
            A to mały grzeszek - czepiac się źdżbła w oku bliźniego? On się miesci gdzies
            bardzo blisko pychy, w kazdym razie jesli o mnie chodzi, teraz juz tylko na swoj
            własny temat piszę.
            • steppenwolf_1986 Re: widzisz, Jarkoni 18.12.07, 19:18
              "Na poczatku było Słowo.
              A Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo".
              tongue_out

              Również cierpie na te obsesje. Bywa to bardzo irytujace. Wszedzie
              pelno bledow i jezykowego niechlujstwa, zarowno w piśmie, jak i
              słowie. Bóg zapuścił dready i pociaga zielone widac smile

              Nie da sie przejsc przez miasto, nie spotykajac dziwnych typow,
              ktore nie potrafia poprawnie sie wyslowic. Czasem lubie sluchac
              ludzi z marginesu albo osob bardzo bliskich temu srodowisku. Sposob,
              w jaki mowia, wiecie- coś w rodzaju jezyka z powiesci Mechaniczna
              Pomarańcza... Różnica taka, ze autor ksiazki swiadomie jezyk
              okaleczal i z postrzepionej materii budował. W jezyku ulicy z byciem
              trendy i uzywaniem roznych zajawek (czy jak sie teraz mowi smile w
              zabawny nieraz sposob miesza sie nieuctwo.

              Ale z ludzmi bardziej normalnymi, nazwijmy to tak, nie jest duzo
              lepiej.

              PRACE NAUKOWE. Czytam różne z historii. I co? Profesorowie i
              doktorzy, wstydzcie sie nie tyle ciezaru waszych pior (bo na to
              trudno cos poradzic), ale niedouczenia. Wiecie co prawda wiele o
              dawnych bitwach, pokojach i obyczajach, ale czesto nie radzicie
              sobie z jezykiem polskim... W wiekszosci przeczytanych przeze mnie
              materialow naukowych pojawia sie okreslenie "W CAŁEJ PEŁNI". Błędy
              tego typu (np. SAMOSTANOWIENIE O SOBIE) sa POWSZECHNE w środowistku
              akademickim smile Nie wśród "ławeczkowych żuli", ale oddanych nauce
              krawaciarzy smile

              Też robie bledy, ale uwazam na to.

              Wilk stepowy
              rocznik '86

              • jarkoni Re: widzisz, Jarkoni 18.12.07, 21:50
                Mam powoli dosyć i sprawdzę to dokładnie..
                Twierdzicie wszyscy, że "sąd jutro go skaże na 2 lata więzienia".. jest
                poprawne????????
                • nangaparbat3 Re: widzisz, Jarkoni 18.12.07, 22:22
                  Golono, strzyżono ???????
                  • jarkoni Re: widzisz, Jarkoni 18.12.07, 23:49
                    Nanga, już powyżej wyjaśniłem i obśmiałem sam siebie..
              • a.niech.to Re: widzisz, Jarkoni 19.12.07, 07:50
                steppenwolf_1986 napisała:

                > Bóg zapuścił dready i pociaga zielone widac smile
                Bywa i tak, co w niczym Go nie umniejsza.
        • a.niech.to Re: widzisz, Jarkoni 19.12.07, 07:46
          nangaparbat3 napisała:

          > moze jednak Bóg jest, i co wiecej - wtrąca si
          > ę?
          Wszyscy jesteśmy natchnieni.
          • wenus123 Re: widzisz, Jarkoni 19.12.07, 22:53
            Niechlujstwo językowe to jedno, a ubóstwo - to dopiero denerwujące! Jestem z
            pokolenia, dla którego "dokładnie" znaczyło "szczegółowo", a nie: oczywiście,
            tak, masz rację, zgadzam się , naturalnie. Tego nie da się słuchać po prostu.
            Tak samo, kiedy słyszę co chwilę "tak naprawdę" i "jakby". To, nad czym
            załamujecie ręce, jest mniej dolegliwe niż te "modne wyrazy". Przepraszam za te
            cudzysłowy, ale chciałam, żeby było czytelnie. Cieszę się, że są ludzie, którzy
            lubią język polski i razi ich postępująca nieporadność językowa rodaków.
          • jarkoni Re: widzisz, Jarkoni 19.12.07, 22:57
            A ja mam coś ciekawego.
            Mianowicie po raz pierwszy zobaczyłem dopiero co "Wiedźmina" i wstrząsnął mną
            tekst głównego bohatera do ew. przeciwnika:
            "Spadaj, nie będę walczył z takim szmaciarzem"...
            Cóż, po pierwsze tekst jak wyjęty z ust blokersa z kapturkiem.
            Po drugie: jak się ma to do opowieści o elfach, rycerzach,
            zamkach,czarodziejach,potworach( powinien jeszcze dodać: bo jedziesz po bandzie,
            goń się)..
            I w końcu po trzecie: fajniej byłoby to usłyszeć w "Krzyżakach" z ust Jagiełły w
            odpowiedzi na dwa nagie miecze...
            • jarkoni Re: widzisz, Jarkoni 19.12.07, 23:11
              I jeszcze coś co zawiśnie jako tekst firmowy w pracy...
              Cytat z Allegro, szukałem steppera z kolumną, opis jednego sprzedającego, który
              chciał być bardzo "kurtularny" mną wstrząsnął.
              Pozwolę sobie na cytaty(wieszajcie w pracy), pisownia oryginalna:
              "Zawsze oraz w każdym przypadku jestem za pozytywnym załatwieniem kwestii
              spornych ponieważ uważam że niema takiego problemu którego nie da się rozwiazać
              przy odrobinie kultury"
              Cytat 2:
              "Najbardziej odpowiadajaca mi formą odbioru jest zawsze odbiór osobisty rozumiem
              jednak iż w wielu przypadkach jest to po prostu nieopłacalne więc drugą formą
              jest oczywiście przelew.
              Cytat 3:
              "Na każdy sprzedawany przezemnie przedmiot udzielam gwarancji rozruchowej i
              praktycznie każdą rzecz przyjmnę (to nie literówka..przyp. autor wątku)z
              powrotem jeśli nie spełnia państwa oczekiwań lecz tylko z powodu podania
              konkretnej przyczyny"

              Teraz uwaga: błędy i ortograficzne i każde inne są plagą.
              Konia z rzędem temu, kto zgadnie dlaczego akurat powyższy tekst jest wzruszający
              po prostu..
              Pozdrawiam i już nie dam się skazać
            • marie.walewska Re: widzisz, Jarkoni 22.12.07, 00:43
              Dobrze, ze sie skazac nie dasz, taki skazony forumowicz, to moglby
              zaraze jakas przenosic smile
              Sapkowski (autor Wiedzmina) we wszystkich ksiazkach cyklu, w
              dialogach, wklada w usta postaci jezyk baaardzo wspolczesny. Zabieg
              literacki, ale ma swoj sznyt, stosowany konsekwentnie, bohaterowie
              maja wlasne odcienie tegoz jezyka. BTW "gon sie" chyba tez wystepuje
              smile
              ad. Cytat z Allegro,
              Zawsze oraz w każdym przypadku
              niema
              rozwiazać
              odpowiadajaca mi formą
              odbiór osobisty ... przelew (ten pan ma zamiar przelac sprzet
              sportowy? Uplynnic i przelac? W co?)
              przezemnie
              Oraz calkowity brak interpunkcji, z wyjatkiem konczacej zdanie.
              Ale pewnie nie widze wszystkiego, bo juz troche zmeczona jestem.
              • jarkoni Re: widzisz, Jarkoni 22.12.07, 13:48
                Marie, sam czuję, że poza nami nikt już właściwie tego wątku nie czyta.
                Ale jako absolutny desperat będę pisał do oporu, aż mi wysiądzie klawiatura,
                albo admin GW mnie zablokuje.
                Otóż znów kupując coś na Allegro znalazłem regulamin sprzedającego i bardzo się
                wzruszyłem..Zresztą kupiłem coś od niego.
                Pozwolę sobie część owego regulaminu skopiować:
                REGULAMIN:

                1.Zasady Ogólne:

                *

                1.1 Reklamacja może być złożona tylko i wyłącznie przez osobę, która
                nabyła u nas przedmiot.
                *

                1.2 Przed wysłaniem towaru, kupujący kontaktuje wcześniej drogą emaliową i
                uzgadnia proces reklamacji.
                *

                1.2 Reklamowany towar należy odesłać na własny koszt na nasz adres z
                dopiskiem „Dział serwisowy”, wraz z wyczerpującą informacją na temat usterki.

                2.Zasady Gwarancji:

                *

                2.1 Niemal na każdy towar udzielamy 3-mies. gwarancji (w przy przypadku
                braku takiej informacji wynosi on 3 mies.).
                *

                2.2 Gwarancja będzie uwzględniona, należy posiadać:
                *

                Paragon zakupu
                *

                Nienaruszone plomby gwarancyjne (dotyczy urządzeń: AGD, RTV i innych)
                *

                2.3 W przypadku: naruszenia, przeklejenia, pęknięcia, wytarcia, zostanie
                obligatoryjnie anulowana.

                3.Proces reklamacji

                *

                3.1 Kupujący odsyła towar na własny koszt, w przypadku wymiany towaru
                sprzedający pokrywa koszt wysyłki.
                *

                3.2 Podstawą rozpatrzenia reklamacji jest posiadanie: karty gwarancyjnej i
                nienaruszonych plomb.
                *

                3.3 Reklamacje rozpatrywane są wyłącznie pod kontem załączonego opisu
                usterki. Niedołączone takowej powoduje automatyczne odrzucenie reklamacji.
                *

                3.4 Proces reklamacji trwa 7 dni (w zależności od usterki)
                *

                3.5 Gwarancja będzie obligatoryjnie anulowana:
                *

                3.5.1Gdy dostarczony towar będzie nie kompletny, będą naruszone plomby
                gwarancyjne, brak opisu usterki.
                *

                3.5.2 Usterka powstała w wyniku nagłych zmian atmosferycznych tj.
                wyładowania atmosferyczne, opady i inne mogące wpływać nieprawidłowe działanie
                towaru.
                *

                3.5.3 Kupujący dokonuje montażu i prób naprawy „na własną rękę”. W takich
                przypadkach gwarancja będzie anulowana w trybie natychmiastowym i nieodwołalnie.

                3.6.Wymiana towaru

                *

                3.6.1 Sprzedający zastrzega sobie prawo na wymianę towaru na inny przedmiot.
                *

                3.6.2 Sprzedający zobowiązuje się wymienić towar na nowy lub o
                porównywalnych parametrach, w ciągu 7 dni od wykluczenia winy kupującego.
                *

                3.6.3 Zwrot pieniążków występuje tylko w przypadku braku towaru na magazynie.
                *

                3.6.4 W przypadku zwrotu pieniędzy, zwracamy tylko kwotę wylicytowaną na
                aukcji. Koszty transportu ponosi kupujący.
                *

                3.7 Za bezpodstawne i nieuzasadnione reklamacje, kupujący będzie obarczany
                kosztami pracy serwisu w wysokości 30,50 zł brutto.
                KONIEC CYTATU.
                A teraz pytanie chyba głównie do Majkela (o ile to przeczyta):
                jak rozumieć ten punkt regulaminu? :
                " 3.6.1 Sprzedający zastrzega sobie prawo na wymianę towaru na inny przedmiot."
                Czy to oznacza, że jeśli kupię TV plazma za np. 7.999 zł i nie będę zadowolony,
                to sprzedający mi przyśle np. obcinarkę do paznokci za 0,99 zł i powie, że to
                zgodne z umową, którą zaakceptowałem.

                No dobrze, wiem, że zbytnio się czepiam, to choroba chyba
                • wenus123 Boże... 22.12.07, 19:40
                  ze Ci się chce wyszukiwać te kwiatki i cytować je! Nie lepiej to pójść na kawę z
                  kimś sympatycznym?
                  • ta Re: Boże... 23.12.07, 14:07
                    Ja jestem sympatyczna wink i lubię zbierać takie kwiatki, jak Jarkoni, kto zatem
                    wie wink....?
                    Ta_
                    • wenus123 Rosiczka 23.12.07, 22:02
                      Do "tej":
                      lubisz wyzwania, jak widać.
                • ta Okołoświątecznie 23.12.07, 14:06
                  Ratunku!
                  "Ta pora" to wcale nie czas Świąt , ale por, por, por, por, TEN por!
                  Ta_
                  • jarkoni Re: Okołoświątecznie 25.12.07, 07:28
                    Kawa z kimś sympatycznym jest poza tematem.
                    A teraz jako zupełnie mało normalny skopiuję coś z głównej strony WP:

                    Legenda niemieckich soków, twórca sukcesów Schmitta i Hannawalda nie żyje


                    * Życzymy wesołych Świąt Bożego Narodzenia!
                    * Lozano ogłosił skład kadry!
                    * Primera Division: "Królewscy" zdobyli Camp Nou!
                    * Dudek: to był mecz roku
                    * Święta po polsku Lukasa Podolskiego
                    • marie.walewska Re: Okołoświątecznie 25.12.07, 12:00
                      Jarkoni! Malutka gwiazdka na nasza choinke. Wiekszej, dla Ciebie,
                      nie mam pod reka, moze dlatego, ze postanowilam sie troche
                      porozwijac i czytam literature obcojezyczna. Ale w prasie fachowej
                      tez sie cos znajdzie:
                      Działo się zatem ogromnie dużo, zatem przeżyjmy jeszcze raz! -
                      slodkie prawda? Szkoda, ze sensu w tym tak malo big_grin
                      Rozstawaliśmy się po tych zawodach na krótko, ponieważ czekały nas
                      za 3 tygodnie.. - Tzw. podmiot domyslny, zwyczajowo wystepujacy, gdy
                      "polykamy" zaimek osobowy ja, ty, my etc., rozszerzyl ostatnio swoja
                      domene smile Poza tym czy dwie kropki, to zdublowana kropka, czy tez
                      niedokonczony trzykropek? oto jest pytanie big_grin
                      • jarkoni Re: Okołoświątecznie 26.12.07, 09:08
                        Marie, dwukropek to niedokończony trzykropek, i walczę z tym od lat(bo pewnie to
                        zauważyłaś).
                        O dziwo nie zdarza mi się to w tekstach ręcznie pisanych, a na komputerze i
                        owszem.. (jak teraz) smile
                        • marie.walewska Re: Okołoświątecznie 27.12.07, 10:56
                          smile
                          "Co miesiąc nagrodzimy autorów trzech najlepszych prac, których
                          nagrodzimy upominkami." - z porzadnego, drukowanego miesiecznika...
                          To sa czesto nie bledy, tylko niechlujstwa jezykowe. W
                          przeciwienstwie do "ortow", ktore po prostu raza w oczy, "jezyki"
                          zmieniaja sens wypowiedzi, az po jego calkowita utrate.
                          • jarkoni Re: Nie podbijam.. 04.01.08, 17:57
                            własnego wątku, naprawdę!!!
                            Ale dostałem prawie paroksyzmu śmiechu na taki komentarz.
                            To z dzisiejszej GW, świeże:

                            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4810620.html
                            ... jeden z komentarzy do tego, że na 16 lotów do Gdańska, Tusk wykorzystał
                            jeden, a Pan Prezydent 15(nieważny temat), kopiuję:

                            Re: Arabski: 16 lotów na trasie Gdańsk-Warszawa,
                            bilety-f1.com 04.01.08, 17:23 Odpowiedz

                            parodia, mozna by spróbować jakoś im udowodnić podszywanie się jarka pod leszka
                            i latanie z afryko

                            KONIEC KOPIOWANIA.
                            Życzę wszystkim tak dobrego samopoczucia w Nowym Roku, jak temu Panu, autorowi
                            tego postu.
                            Rózne dziwne rzeczy wyprawiane z językiem polskim już widziałem, nawet Uć,
                            zamiast Łódź(ale to już klasyka).
                            To co on napisał zostanie chyba nową klasyką.
                            Popłakałem się
                            • jarkoni Re: Nie podbijam.. 04.01.08, 19:18
                              Znowu to zrobiłem, już ostatni raz..
                              Ktoś słyszał, że ponad 80% społeczeństwa nie jest w stanie zrozumieć pisanej
                              informacji? A prawie tyle samo prawie nic nie kuma z informacji przekazywanej
                              słownie, czyli z byle wiadomości w TV?
                              Oto dowód i już się zamykam:
                              Informacja z dziś z GW, KOPIUJĘ:
                              04.01.200814:59
                              Polskie sprzątaczki utknęły na dwa dni w windzie w Chicago.

                              Beata Bartoszewicz i jej matka Roma Borowska miały pracować w niezamieszkałym
                              jeszcze budynku. - Wsiadłyśmy do windy i nacisnęłyśmy dwójkę. Dźwig zepsuł się
                              na wysokości pierwszego piętra. Nie mogłyśmy otworzyć drzwi - opowiadała agencji
                              AP Bartoszewicz. Uwięzione Polki naciskały guzik alarmowy, ale nikt nie
                              reagował(...)
                              Po dwóch dniach kobiety usłyszała pracownika, który wszedł do budynku i
                              rozmawiał przez telefon komórkowy. - Zaczęłyśmy krzyczeć, żeby nam pomógł -
                              mówiła Bartoszewicz.

                              KONIEC CYTATU Z ARTYKUŁU.

                              Teraz super komentarz jednego kogoś:

                              04.01.08, 18:24
                              Bears
                              Jak te panie nacisnely dwojke, a winda nie ruszyla to znaczy ze nadal byly na
                              parterze i powinny byly otworzyc drzwi, lub nacisnac guzik alarmu. Nie za bardzo
                              rozumiem ta cala historie.(...) Szkoda, ze artykul nie podaje zrodla, z ktorego
                              czerpal informacje.

                              KONIEC CYTATU.

                              Czy ktoś zauważył, że komentujący jest kompletnym idiotą, nie umiejącym
                              zrozumieć nietrudnej pisanej informacji?
                              Skąd się tacy biorą?
                              Dla mnie szok...społeczeństwo półgłówków?
                              • jarkoni Re: Nie wytrzymałem.. 03.02.08, 13:06
                                Gosiewski: Przecież pielęgniarki kontaktowały się z TVN24
                                mar
                                2008-02-03, ostatnia aktualizacja 2008-02-03 09:25
                                - Jeśli chodzi o kwestie kontaktów na zewnątrz, pielęgniarki codziennie
                                wypowiadały się dla TVN24. Także to jest dziwne - powiedział w Radiu ZET
                                Przemysław Gosiewski, który w trakcie protestu pielęgniarek był wicepremierem
                                KONIEC CYTATU
                                Uwielbiam to debilne "także"..
                                To chyba moja obsesja. Piszącemu chodziło oczywiście o "tak, że", co
                                bezpośrednio wynika z kontekstu.
                                Napisał "także", czyli "też, również".
                                Na pewno nawet nie ma pojęcia jaki błąd popełnił, a to błąd podstawówkowo-karygodny.
                                Nikt nie weryfikuje znajomości polszczyzny u redachtorów?
                                Po prostu wstyd..

                                Rozwód..i co dalej?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka