Dodaj do ulubionych

pewne decyzje zapadły

15.01.08, 00:00
Od momentu kiedy napisałam tu, ze dostałam anonim z ktorego
dowiedziałam sie o zdradzie meza i kiedy maz przyznał sie do
wszystkiego, mineło 5 dni. Myslałam o tym wiele, cały czas o tym
rozmawialismy. Jednak dzis czułam ze tkwie w martwym punkcie.
Doszlismy do pewnych wspolnych wniosków, ale kłopot w tym ze nie
umielismy, nie wiedzielismy co robic dalej.
Maz bardzo zaluje. Nie tylko dlatego ze to sie wydało, widze szczery
zal w jego zachowaniu. Powiedział ze mnie kocha i chce byc ze mna.
Prosi abym mu wybaczyła. Ja czuje sie totalnie rozbita. Nie umiem
sobie z tym poradzic i wokol mnie jest tylko jedna osoba ktorej moge
to powiedziec. Kocham meza, ale mam do niego ogromny zal, jestem
wsciekła ze mi to zrobił. Ciagle mysle o tej drugiej kobiecie,
chociaz i tak to do niczego nie prowadzi.
Ustalilismy ze teraz wszystko musi sie zmienic, nasze zycie musi
zmienic sie o 180 stopni: nigdy wiecej kłamstw, duzo szczerosci i
rozmowy, poza tym idziemy na terapie.

Mimo to zapadły jeszcze inne decyzje.

Maz wyprowadził sie dzis wieczorem. Na poczatek na kilka dni. Kiedy
zyłam obok niego miałam wrazenie ze nic sie nie dzieje, ze stoimy w
miejscu, ze utkwilismy w martwym punkcie. On ciagle pytał czego od
niego oczekuje, co ma zrobic zeby było lepiej a JA SAMA TEGO NIE
WIEM.
Było to dla mnie bardzo trudne, tak naprawde nie chciałam tego, ale
powiedziałam mu dzisiaj zeby sie wyprowadzil. Musimy miec czas aby
to na spokojnie przemyslec, pomyslec co jest dla nas w zyciu
wazne, "naładowac baterie", odetchnac i zatesknic za soba, aby mam
nadzieje, wkrótce rozpoczac nowe, lepsze wspolne zycie.
Zycie po zdradzie.

Mnie czeka jeszcze jedo najtrudniejsze zadanie: dac sobie czas na
cierpienie, wypłakac sie (choc juz nawet płakac nie moge),
powsciekac, wyzalic, a pozniej przebaczyc.
Cholernie trudne to bedzie, zwłaszcza ze to wszystko musze robic w
samotnosci.

Badzicie ze mna.
Pozdrawiam

zoja
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 00:12
      Zoja, wielkie dzięki, ze zechciałaś napisać.
      Tak sobie myślę - to co się stało, stało sie ponad dwa lata temu. W międzyczasie
      urodziło sie dziecko, wiele sie zmieniło w Waszym zwiąku. Pisałaś, że ostatnio
      jest OK.
      Mąż wybrał Ciebie, chce byc z Tobą, zalezy mu.
      Tak sobie pomyślałam - czlowiek, ktory wyslał anonimy, na 100% miał zle intencje
      - ale moze sie zdarzyć, ze wbrew zamiarom naprawi, uzdrowi Wasz zwiazek, zamiast
      go zniszczyć.
      Ja wierzę,że kiedy juz wypłaczesz Twój ból, żal, gniew, dasz sobie prawo sobie
      zapomnieć o tamtym i nie pozwolisz, by pamieć zdrady zawładnęla Waszym zyciem.
      Że Wasz zwiazek bedzie teraz bliższy, ze bedzie z sobą bardziej szczerzy, że
      miłość wygra.
      • alicja611 Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 00:24
        tak, przebacz mu....nastepnym razem zdradzi Cie z Twoja najlepsza
        kumpela....zadne przebaczanki, upokorzenia, niech dran spier...ala!
        • alicja611 dziewczyny nie badzcie naiwne! 15.01.08, 00:28
          dlaczego jestescie tak bardzo naiwne? liczycie ,ze facet sie opamieta, ze lzy
          wylane wzbudza litosc u niego? nie...zapewniam, ze zdradzi ponownie jak mu
          przebaczysz.....bedzie udawal biedaka, skuli ogon , a i tak bedzie robil swoje......
          • nangaparbat3 Ala 15.01.08, 00:34
            alicja611 napisała:

            > dlaczego jestescie tak bardzo naiwne? liczycie ,ze facet sie opamieta, ze lzy
            > wylane wzbudza litosc u niego? nie...zapewniam, ze zdradzi ponownie jak mu
            > przebaczysz.....bedzie udawal biedaka, skuli ogon , a i tak bedzie robil swoje.
            > .....

            Jestes żeńska wersją Vgrina?
            No chyba tak.
    • akacjax Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 00:23
      Kochasz męża i wierzę, że uda się Wam odnaleźć drogę do siebie. Słuszny pomysł z
      terapią, to na pewno poprawi komunikacje między Wami. Jeżeli mogę coś poradzić:
      odosobnienia są dobre, ale na krótko, gdy minie magiczny czas..zaczyna się coraz
      większe oddalenie.

      Gdy opłaczesz, pocierpisz w bólu-napisz to wszystko, może list do męża?
      Może go mu dać, a możesz zrobić rytualne pożegnanie tamtego zdarzenia, spalić
      list (np.).
      Musi być jakieś odkreślenie, zamknięcie tamtego życia, bo to pierwszy krok w
      nowe, lepszy-oby!
    • sadaga Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 10:04
      na pewno trudną masz sytuację, bo zdrada bardzo boli. zastanów się
      nad wszystkim, przemyśl. Piszesz że kochasz meża i widzisz że on
      załuje. dlatego myśle ze warto spróbować naprawić relacje. wymaga to
      wiele dobrej woli ale i czasu. postaraj się nie działać pod wpływem
      emocji, choć wiem jakie to trudne. ważne jest też jasne
      przedstawienie swoich potrzeb, tego co chcesz zmienić. szczerość w
      tym momencie (zresztą w ogóle) jest jak najbardziej wskazana. też mi
      się wydaje,ze rozłąka długotrwała nie jest dobra, moze was oddalić
      od siebie. trzymam kciuki zebyście przez to przeszli bez większych
      ran. i zeby wasz zwiazek stał sie głębszy, lepszy. i życzę Wam
      obojgu siły. pozdrawiam.
    • danagr Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 10:39
      ja bym ci jeszcze doradziła terapie dla siebie bo to ze wasze drogi się lekko
      rozeszły to swoja droga, a odnoszę wrażenie, źe sama w sobie sie pogubiłaś.
      Dobrze dziewczyny napisały, źe dłuźsza rozłąka nie jest korzystna dla związku,
      weź to pod uwagę.
    • kasper254 Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 10:47
      Cieszę się, że postąpiłaś, jak piszesz, że nie poszłaś za
      podszeptami katonów i jakobinów,którzy suflerują: "rzuć go, to
      zdrajca", "jak raz zrobił, zrobi drugi raz" itd. Lubię czytać to
      forum; jest dla mnie większym obszarem mądrości, niż jakakolwiek
      książka z psychologii, czy rozmowa w ramach terapii. Tu mam do
      czynienia z żywiołem myśli, emocji, z wieloma prawdami innych ludzi.
      I tak powinno być. Nie ma jednej prawdy, np. typu "panta rhei". Wg
      niej podszeptują Ci niektórzy. Rzeka nigdy nie jest taka sama, ale i
      my nie jesteśmy tacy sami. Za krótko żyjemy, aby zweryfikować
      pewne "złote" myśli starożytnych, żyjemy więc w ułudzie, z których
      największą jest młodość. Ona mówi: "masz jedno życie", spróbuj z
      innym", masz jeszcze szansę, naruszono Twoją godność itd.
      Dziękuję, że robisz tak mądrze, że zrobiłaś pierwszy słuszny
      krok. Wybaczyłaś. Idż dalej. Życie to ocean wybaczenia. Kiedyś
      wybrałaś tego człowieka za męża. Intuicja Ci powiedziała, że to ten
      jedyny. Więc trzymaj się tej prawdy, tym bardziej, że-jak piszesz-to
      dobry człowiek, chce wszystko naprawić, wie, że zrobił żle itd.
      Ale jest i drugi aspekt. Masz rodzinę. I wobec niej powinnaś być
      odpowiedzialna. Czymże jest błąd Twojego męża wobec ogromu czasu
      Twojej rozdziny, wobec toposu, który wyznaczasz,wobec śladów i
      kolein, w których umiejscawiasz swoje dziecko?
      Gdy patrzysz na niebo, czymże jest spadające światło wobec
      ogromu nieba, gwiazd i planet?
      Przecież wiecie, co robić dalej - oboje... Nie daj się zwieść
      tym "szatańskim", podszeptom o "szczęściu", poszukiwaniu miłości,
      ważności tylko Twojego życia, o tym, że jak raz zdradził, zdradzi
      drugi raz itd. Niektórzy mówią, żę mają jdną nerkę, wątrobę, że to
      ich życie, że mają prawo żyć, jak chcą. Twoje życie jest częścią
      życia Twojego męża i dzieci. Kiedyś popatrzysz na to wszystko z
      nostalgią, uśmiechem.
      Dla wielu par (ogólnopolskie dane statystyczne) zdrada czy inny
      kataklizm w małżeństwie są punktem zwrotnym ich małżeństwa.
      Pozwalają uporządkować życie, zrozumieć siebie. Małżeństwa te są
      lepszymi, niż były do tej pory. Zresztą, kto zaręczy, że statek ze
      zniszczonymi masztami nie dopłynie do portu?
      Nanga pisała o parach, które się odnalazły. Ja znam dwie pary,
      którze wiele przeżyły, w tym alkoholizm męża. Dzisiaj, na starość,
      są ze sobą, szczęśliwi. No tak, oni nie byli tacy kształceni, nie
      mieli dostępu do interentu.
      • road_66 Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 11:23
        zależy, myślę, że warto dać drugiej osobie szansę po zdradzie. Choć swojej
        dziewczynie, mówię, że w takim wypadku gdyby mnie zdradziła zerwę z nią bez
        mrugnięcia okiem (mówię tak, ale bym tak raczej nie zrobił). Jeśli, mąż będzie
        myślał, że wszystko mu wybaczysz to zrobi to ponownie, to pewnik, później będzie
        spirala Twój ból jego wyskoki i przeprosiny. Znam takie małżeństwo niestety uncertain.

        Tak poza tematem. W mężczyznach, możliwe z przyczyn kulturowych, popędu, jest
        pewna obłuda, znam facetów, którzy zdradzają, ale żony uważają za anioły.
        Chociaż Polacy maja zaniżoną samoocenę, to z powodu swoje zdrady, nie byłoby mi
        tak przykro jak z powodu zdrady mojej kobiety. Sam bym się chyba nie przyznał.
        Wolałbym jednak by partnerka przyznała się od razu. Wszystko to pozostaje w
        sferze teoretycznej, ale daje niestety pewien obraz.

        Wracając do tematu.
        Jeśli osoba jest warta drugiej szansy to należy ją dać, ale niech wie, że to coś
        cennego. Jeśli zepsuje, znowu, to nowej szansy nie będzie.
        PS Czy ten mąż utrzymuje kontakt z tamtą kobietą? Jeśli tak to niech mimo
        wszystko spada.
      • wojtekp67 Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 11:34
        Statystyki pokazują, ze zdrada pojawiła sie lub pojawi sie właściwie
        w prawie kazdym małzeństwie czy też zwiazku. Niestety...
        ale...zastanów sie czy taka zdrada moze przekreslic lata razem
        spedzone i uczucia jakie was łączą. Ty juz raczej wybrałas, musisz
        sie tylko uporac z poczuciem krzywdy, złoscią etc.
        Pamietaj, ze przyrzekaliscie sobie "na dobre i na złe". W jednych
        rodzinach pojawia sie choroba czy inne nieszczescia, na Waszej
        drodze staneła zdrada. I to jest te złe, które trzeba zwycieżyć. Nie
        pozwól zeby ona z Wami wygrała. Rózne błedy sie popełnia w życiu.
        Ale warto wybaczyć, nie tylko dla winowajcy ale.. i dla siebie. Dla
        swojego spokoju i dobra całej Rodziny. Pozdrawiam i życzę szczescia.
      • z_mazur Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 12:39
        Kasprze znowu mnie bawią niektóre Twoje sformułowania.

        Na wszystko kiedyś popatrzymy z nostalgią i uśmiechem.

        Na moje poprzednie małżeństwo za 10 lat pewnie też będę patrzył z
        nostalgią i uśmiechem. Tyle samo wysiłku kosztuje poukładanie sobie
        życia na nowo po rozstaniu, co naprawianie dotychczasowego.
        I w jedym i w drugim przypadku wynik jest dużą niewiadomą, a śmiem
        twierdzić, że w przypadku naprawiania, perspektywa happy endu jest
        mniejsza. Na te Twoje dwa małżeństwa ja mogę przytoczyć przykłady co
        najmniej 10 w których jest to dwoje ludzi, którzy żyją ze sobą bo
        trzyma ich razem tylko ich wzajemna złość, nienawiść i lęk przez
        zrobieniem czegoś z sytuacją.

        Wybaczyć zawsze można, ale to nie znaczy, że wyciaganie koskewencji
        w postaci rozatania z osbą, która nas zawiodła, jest czymś
        niewłaściwym. To są dwie odrębne kwestie i wcale nie muszą iść w
        parze. Można wybaczyć i się rozstać, ale co gorsza można nie
        wybaczyć i zostać.


        A ten fragment to już mnie po prostu zabił:

        > Zresztą, kto zaręczy, że statek ze
        > zniszczonymi masztami nie dopłynie do portu?

        Sam chyba w sposób niezamierzony dałeś świetną metaforę do takiego
        właśnie małżeństwa. Nawet jeśli dopłynie, to przecież to nie będzie
        miało nic wspólnego z żeglugą, to będzie dryf. Są tacy którzy wolą
        żeglugę przy pełnych żaglach.

        Nie uważam żeby rozstanie było remedium na wszelkie bolączki, ale
        irytuje mnie Twoja gloryfikacja walki o związek.

        Teraz ja posłużę się metaforą. Leśli małżeństwo porównać do domu to
        są czasem takie sytuacje gdy remont generalny daje szanse na
        odrestaurowanie budowli i przywrócenie jej świetności, ale dopuść do
        siebie myśl, że pewnych ruin niewarto odbudowywać, łatwiej je
        wyburzyć i zbudować coś od podstaw, bo to i wysiłek mniejszy i efekt
        pewniejszy.
        • kasper254 Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 13:58
          W młodosći wszystko lub prawie wszystko człowiek wie. Po
          przekroczeniu smugi cienia wszystko jest względne i więcej jest
          szarości niż bieli i czerni. Alegoria daje różne możliwe do
          przyjęcia interpretacje. Gdy żegnałem bliskich - każdy dzień, który
          minął z nimi - wydawał mi się niepełny, skarlały, a to dlatego, że
          nie widziałem perspektywy. O niej mówię - z_mazur. O ulotności.
          Mówię także o przysiędze, o odpowiedzialności wobec innych. O
          miłości. To także perpektywa. Wysiłek i efekt mieszasz z dorażnością
          z_mazur.
    • plujeczka Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 12:23
      anonimami się brzydzę bez wzgledu na intencje nadawcy to po
      pierwsze , po drugie nie podejmuj pochopnych decyzji ,po trzecie
      oddzielne zamieszkanie to najgłupszy pomysł, wolnośc jaka by nie
      była moze sie w koncu Twojemu mezowi spodobać i okaże się ,ze
      zacznie sie nią zachłystywać. Jezeli jesteś skłonna mu wybaczyć ( co
      moze byc trudne) to musicie razem przez to przejść .Pamietam swoja
      koleżanke z pracy,znalazłą sie w analogicznej sytuacji, płakała z
      bezsilnosci i zalu ja byłam jedna , która jej doradzała spokój i
      opanowanie a przede wszystki próbe podjecia wyzwania jakim jest
      ponowne zaufanie partnerowi, kazałam jej szukać winy również u siebie
      ( troche się zaniedbała, inwestowała wszystko w dzieci sama
      chodziła w ubraniach modnych 20 lat temu) nie dziwiłam sie ,ze
      jego " zahaczyła' młoda, ładna, dobrze, gustownie ubrana Pani , któż
      by " odmówił" i co......dzisiaj sa najszczęsliwszym małżeństwem pod
      słonce, wciaż się kochaja a tamta Pani odeszła w zapomnienie czego i
      Tobie zyczę.
      • zoja.pl Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 14:06
        Dziekuje wszystkim za rady.

        Mam jeszcze jeden problem, wierze ze mi doradzicie.
        Otóż maz wyprowadził sie wczoraj, juz jedna noc spał poza domem, a
        konkretnie u swoich rodziców. Akurat w tym czasie oni nie nocowali u
        siebie i nie wiedza ze on tam spał. Maz przyjechał dzis do dziecka i
        prosił abym sie zgodziła zeby nic jego rodzicom nie mowic (ani moim,
        ale moi mieszkaja daleko) i zeby to zostało miedzy nami. Wymyslił ze
        mogłby spac w jakims tanim hotelu i "nikt by sie nie musiał
        dowiedziec" (tak powiedział). Tylko ze mi to sie nie bardzo podoba.
        Po pierwsze dlatego ze znow byłoby to kłamstwo, a ja uwazam ze na
        kłamstwie niczego zbudowac sie nie da. Jesli jego rodzice zwyczajnie
        zadzwonia i zapytaja co u nas słychac to bede musiała skłamac ze
        wszystko ok, a nie chce tego. Po drugie hotel nie kojarzy mi sie
        dobrze - od razu mam mysli ze mógłby sie z kims tam spotykac, bez
        swiadków, bez jakiegos wiekszego wysiłku. Oczywiscie mógłby tez to
        robic spiąc u rodzicow, ale jednak hotel daje jakas taka wieksza
        swobode. Po trzecie - moze bedziecie uwazac ze jestem okrutna, ale
        chce aby on poniósł za to jakas kare. A wiem ze kara bedzie dla
        niego to, kiedy jego mama sie o tym dowie. A ja twierdze: no i
        dobrze, niech wie ze jej syn nie jest taki idealny. Boje sie, ze jak
        on nie odczuje jakis konsekwencji swojego czynu, to tak jak niektóry
        sugerowali - zdradzi ponownie, bo bedzie wiedział ze i tak mu to
        ujdzie na sucho.

        Z drugiej strony jestesmy dorosli i powinnismy to rozwiazac miedzy
        soba, no i nie chciałabym tez aby tesciowie za bardzo sie w to
        wtracali. Jednoczesnie chce mu pokazac, ze musi poniesc kare za to
        co zrobił. No i nie chce tez przed wszystkimi udawac ze wszystko
        jest w porzadku, skoro nie jest.

        Co mi radzicie w tej kwestii?
        • z_mazur Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 14:13
          Zojo, to nie jest tak.

          Źle myślisz o tym rozstaniu. Jeśli dajecie sobie rzeczywiście czas
          na zastanowienie się co dalej, to skup się w tym momencie na sobie a
          nie na nim. Jeśli będzie chciał Cię zdradzić będąc w separacji, to i
          tak to zrobi, niezależnie od tego czy będzie mieszkał z rodzicami,
          czy nie.
          Taka separacja sprawdza się jedynie wtedy, gdy oboje partnerów w jej
          wyniku stanie na własnych nogach i już na nich stojąc
          stwierdzi: "Tak, chcę jednak z nim(nią) być." Oczywiscie jest
          również duże ryzyko, że jedno z nich stwierdzi: "nie chcę już
          takiego życia i nie widzę szans żeby było inne".

          Jednak masz rację co do mówienia prawdy. Nie wciagajcie w to
          trzecich osób, ale jasno i prosto wyjaśnijcie o co chodzi. To od was
          zależy na ile chcecie informować innych o tym co dzieje się między
          wami. To jedna z pierwszych prób które musicie przejść. Umiejętność
          w stawianiu granic (wam odpowiadających) dotyczących tego, co osoby
          z zewnątrz dowiedzą się o tym co dzieje się w waszym związku.
        • nangaparbat3 Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 15:09
          Zojeczka, z tą karą to nie okrutna jesteś, tylko dziecinna.
          Naskarżysz rodzicom? wiesz, jak to skomplikuje sprawę? Zamiast dwóch osób, ktore
          muszą naprawić swoje relacje, bedziesz miała sześć, a pewnie i więcej, bo w
          rodzinach wieści roznoszą się szybko.
          Twój mąż jest dorosły, jeśli nie dojrzał do tego, by zrozumieć, co zrobił, zadna
          kara nie pomoze. Dla doroslego czlowieka wystarczajacą karą powinien byc wstyd,
          ze zrobił coś zlego, i cierpienie, że zadal ból. I to są najskuteczniejsze kary,
          a jeśli nie działają, to nie ma się o co rozbijać.
          • jakniejatokto Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 16:44
            Zoja a tak naprawde to jakiej ty chcesz kary dla niego? Co tak
            dokladnie chcesz, zeby zrobil? Jak duza musialaby byc kara, zebys w
            koncu uznala, ze juz odpokutowal swoje winy? Chcesz, zeby cierpial
            tak jak ty cierpisz? Czy o co tak dokladnie chodzi?
        • road_66 Re: pewne decyzje zapadły 16.01.08, 23:51
          hmm, mam nadzieje , że do pomysłu o karze nie doszłaś po moim komentarzu. Kłamać
          nie kłam, ale tu nie chodzi o karę. On nadszarpnął Twoje zaufanie. Mimo to nie
          powinnaś mu się odpłacać.
          Niech on sam powie o tym rodzicom, albo gdy zapytają skieruj ich do niego.
          Powiedz, że nie jest ok, ale niech sam im wytłumaczy dlaczego np. "Marek
          powinien wam coś powiedzieć". ZZ swojej strony lepiej unikać dyskusji na takie
          tematy z teściami. Nawarzył piwo niech je wypije. To nie jest kara. Lepiej o tym
          tak nie myśleć.

    • pieg00ska Re: pewne decyzje zapadły 15.01.08, 17:50
      Hej
      Myślę, że ta wyprowadzka to jednak dobry pomysł. Na pewno będzie to
      czas dla Was obojga do przemyśleń. Jesli miałby Cię zdradzić, zrobi
      to niezależnie od tego gdzie i jak długo będzie mieszkał, to tylko
      kwestia czasu. Proponuje jednak, abyś mocno zaangazowała go w opiekę
      nad dzieckiem, niech wie, ze wyprowadzka to nie powrót do czasów
      kawalerskich i wolność.

      Jesli nie ma gdzie się podziać, niech wynajmie po prostu mieszkanie
      albo zamieszka u rodziców. Fakt, przed rodzicami trudno się
      przyznac do swoich wyskoków, natomiast nie widze powodów, zebyś to
      Ty im sie tłumaczyła i udawała, że u was wszystko w najlepszym
      porządku. Można natomiast bez wdawania się w szczegóły powiedzieć,
      że przechodzicie kryzys i z wszelkimi pytaniami odesłac do
      szanownego małżonka.

      Absolutnie jestem za tym, żeby dać mu szansę, sama jestem po dość
      cięzkich przejściach związanych własnie z "dawaniem szansy", ale
      przynajmniej teraz, gdy się juz rozstaliśmy, nie mam sobie do
      zarzucenia, że nie zrobiłam wszystkiego, aby nasz związek uratowac.
      Co więcej, robiąc sobie nadzieję, pewnie bardziej to wszystko
      przezyłam, ale przynajmniej mam pewnośc, że już nigdy nie byłoby
      między nami dobrze.

      Tymczasem pozdrawiam, trzymaj się
      pieg00ska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka