Dodaj do ulubionych

kilka słów...

31.03.08, 22:09
Jestem z wami 2 miesiące. Wtedy to zawalił mi się cały świat. Teraz jest juz odrobinę lepiej. W tym okresie bardzo pomogło mi to forum. Czytałam wszystkie posty niemal maniakalnie. Wiele historii przypominałomi moją, wiele było całkiem odmiennych. Jedno jest pewne - dzielenie się swoim doświadczeniem może być bardzo krzepiące dla innych ludzi. To tak niewiele, powiedzieć kilka słów o sobie, o życiu, podzielić się swoimi przemyśleniami - a można pomóc komuś innemu...
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: kilka słów... 31.03.08, 22:42
      ko.inn napisała:
      To tak niewiele, powiedzieć kilka słów o sobie,
      > o życiu, podzielić się swoimi przemyśleniami - a można pomóc komuś
      innemu...

      To bardzo dużo kosztuje.Ja nie byłam w stanie mówić o swoim
      rozwodzie przez lata.Dopiero teraz, jak okrzepłam i minął mi
      porozwodowy schiz, potrafię o tym mówić.Wcześniej chciałam być
      sama.SAMA.
      Dzielenie się przemyśleniami...też ciężka sprawa.Niektórzy osądzą,
      inni nawrzeszczą, inni wyśmieją.A jeszcze inni potraktują zbyt
      osobiście.Musisz nauczyć zmierzać się ze swoimi lękami i syfem który
      tam nadal jest.Dla mnie to forum to dalsza część terapii.
      • ko.inn Re: kilka słów... 31.03.08, 22:52
        sylwiamich a wiesz co jest dla mnie najbardziej zadziwiające? Że świat nadal
        istnieje, że ziemia kręci się jak kręciła i wszysko płynie swoim nurtem. We mnie
        chaos a na zewnątrz - bez zmian.
        • sylwiamich Re: kilka słów... 31.03.08, 22:58
          zegar nie przestał bić? smile)))
          • ko.inn Re: kilka słów... 31.03.08, 23:04
            a wyobraź sobie, że nie smile)) i to mnie chyba pociesza. I boję się tego - bo
            trzeba na nowo wbić się w ten nieuchronny nurt.
            • sylwiamich Re: kilka słów... 31.03.08, 23:05
              Bo zegar to facet..świnia i empatii za groszsmile)))
            • phokara Re: kilka słów... 31.03.08, 23:08
              Spokojnie... diagnoza brzmi - bedziesz żyła kobietosmile

              Ja tez kiedys byłam przekonana, że oto nastąpił KONIEC ŚWIATA. I
              nawet byłam przez moment oburzona, że tyle łez wylałam, a sie wcale
              ten świat nie skończył, ale kreci się dalej - i to zupełnie fajnie i
              w dobrą stronę.
              • phokara Re: kilka słów... 31.03.08, 23:09
                >Bo zegar to facet..świnia i empatii za groszsmile)))

                To wszystko tłumaczy. Świat tez jest w końcu rodzaju męskiegosmile)))
                • tricolour Porządne rzeczy są rodzaju męskiego... 31.03.08, 23:12
                  • sylwiamich Re: Porządne rzeczy są rodzaju męskiego... 31.03.08, 23:21
                    Jasne...i Maria Curie-Skłodowska też?????
                    • tricolour Oczywiście! 31.03.08, 23:25
                      Także lojalność, uczciwość, prawdomówność, punktualność, otwartość miłość.
                      Troszkę mniej męskie jest oddanie, ale połowa męska!

                      smile
                      • sagaretia Re: Oczywiście! 01.04.08, 01:09
                        Pojdźmy na TEN kompromis wink i uznajmy że jest równo.
                        TO życie...TA miłość....TEN świat.....
                        wszystko tak samo ważne i jedno bez drugiego istnieć by nie mogło wink)
                      • phokara Re: Oczywiście! 01.04.08, 08:44
                        Zgadzam sięsmile
                        I nie wolno zapominac o młotku o cepie))))))
                    • manderla Re: Porządne rzeczy są rodzaju męskiego... 01.04.08, 13:13
                      sylwiamich napisała:

                      > Jasne...i Maria Curie-Skłodowska też?????

                      Hehehe! dobre! smile
                    • panda_zielona Re: Porządne rzeczy są rodzaju męskiego... 01.04.08, 20:11
                      sylwiamich napisała:

                      > Jasne...i Maria Curie-Skłodowska też?????

                      Dla równowagi: Kopernik była kobietą !!!!
    • sadaga Re: kilka słów... 01.04.08, 08:40
      cieszę się że powoli wychodzisz na prostą. oby tak dalej smile a że
      zegar bije to dobrze, bo czas jednak robi swoje. banał, ale jakże
      prawdziwy
      co do forum zgadzam się - to rodzaj swoistej terapii.
    • bolutiebolutie Re: kilka słów... 01.04.08, 09:45
      Hej, to jestesmy na tym samym etapie, bo mnie mój M tez niecałe 2
      miesiące temu oświadczył, że małżeństwo, dom i rodzina to nie zabawa
      dla niego... Pamiętam siebie sprzed 2-óch m-cy, mysli o podcinaniu
      żył, o końcu świata, o końcu zycia, itp. A teraz powolutku wychodzę
      na prostą. Co prawda mój M wczoraj po cos tam zadzwonił i znowu mnie
      rozstroił, ale ucze się radzić sobie z tą sytuacją... A do tego
      wszystkiego nasza wspólna koleżanka mi uprzejmie "doniosła", że mój
      M był baaardzo rozżaolny, że wniosłam pozew o rozwód. Tylko ona
      mysli, że on jest taki rozżalony, że wniosłam pozew bez walki o
      małżeństwo(bzdura, bo na głowie stawałam i fikołki fikałam, żeby
      wszystko naprawić), ale ja wiem, że jest taki rozżalony, bo to JA
      wysłałam pozew, a nie ON. Bo on sądził, że ja będe taka bidulka
      siedzieć w kąciku w kłębuszek zwinięta, zapłakana i z nadzieją, że
      Jasnie Pan zmieni zdanie i zaszczyci mnie swoją osobą... A paszoł
      won!! Nie to nie, przyjdzie jeszczekiedys koza do woza...
      • ko.inn Re: kilka słów... 01.04.08, 19:07
        bolutiebolutie twoja historia ze względu na pewne podobieństwa (choćby właśnie
        czasowe) była mi szczególnie bliska. A co Tobie teraz pomaga najbardziej? Ja
        teraz staram się wyłącznie myśleć sobie, a co będzie czas pokaże. Choć trudno to
        robić choćby ze względu na ciągłe napotykanie się na resztki jego przedmiotów w
        mieszkaniu...
        • bolutiebolutie Re: kilka słów... 01.04.08, 19:38
          Co mi pomogło najbardziej? Najpierw rzuciłam się w wir zakupów, żeby
          zapełnic puste półki po wyprowadzce M. Skupilam się bardziej na
          pracy i w końcu zadbałam o siebie. Zmieniłam kolor włosó, fryzurkę,
          odświeżyłam pazurki u rąk i u stóp, poszłam do kosmetyczki... Te
          zabiegi spowodowały, że powiedziano mi kilka miłych komplementów - i
          jakoś tak połechtało to moja próżnośc, dodało mi wiary w siebie,
          dowartościowało... Poza tym - paradokaslnie - najbardziej pomogl mi
          moj mąż... Pokazal ostatnimi czasy jakim jest agresywnym brutalem,
          nieczulym chamem, bydlakiem, draniem i ze tak naprawdę to
          najważniejsza jest teraz dla niego kasa, kasiora, szmalec, mamona.
          Klapki z oczu opadly ni baaardzo bardzo gruntownie smile A
          poronienie...? Coz, widac Natura wiedziala co dla mnie "dobre"... Co
          prawda w sercu pozostał smutek, żal i niespełnienie, ale... Tak
          widac miało byc...
          Daj sobie trochę czasu... Jak ja 2 miesiace temu czytałam odpowiedzi
          niektórych osób na moje rozpaczliwe posty: CZAS... CZAS ZROBI
          SWOJE... to myslałam, Boże, co oni tam wiedzą? Widac nie cierpieli
          tak jak ja, nie kochali tak jak ja... Ale... teraz musze Im przyznac
          rację - czas naprawdę robi swoje... Ściskam Cie mocno smile
          • bozenadwa Re: kilka słów... 01.04.08, 19:41
            bulitie jak fajnie czytac ze juz sobie radzisz ,pozdrawiam cie
            serdecznie
            • bolutiebolutie Re: kilka słów... 01.04.08, 19:43
              Dzięki Bożenko, sama jestem zaskoczona smile Chyba mam dzisiaj lepszy
              dzień wink Poza tym mój M mnie podkurwił, ale to zamiast mnie dobic -
              dodało mi sił smile
              • bozenadwa Re: kilka słów... 01.04.08, 19:48
                To dobrze ,bo miedzy innymi o te sily chodzi.Trzymaj tak dalej !!!
          • ko.inn Re: kilka słów... 01.04.08, 20:07
            ach te zakupy, co? wink
            Jak by nie patrzeć to można tylko przez tych facetów zbankrutować: finansowo,
            uczuciowo i moralnie. Cały świat mi się poprzestawiał.
            • bolutiebolutie Re: kilka słów... 01.04.08, 20:16
              Nie poprzestawial Ci sie swiat, tylko troszke zawirował smile Niedlugo
              naprawdę powlutku zacznie wszystko wracac do... "normy" smile Musisz
              tylko w to wierzyc, a nie zamartwiac sie i mysle o mężu, o tym co
              zrobi, czego nie zrobił i na co go jeszcze stac. Teraz TY i Twoje
              malenstwo jestescie najważniejsze smile
        • bolutiebolutie Re: kilka słów... 01.04.08, 19:55
          sorki, tak wlasciwie to wprowadzilam Cie w blad... Bo najbardziej
          pomogło mi przetrwac te wszystkie trudne i dołujące chwile to FORUM
          i cudowni ludzie, którzy pomimo tego, że mają własne problemy i sa
          na swoich zyciowych zakrętach - to jednak przejmują się Tobą, Twoim
          losem, Twoją historią i zawsze slużą Ci pomocą, radą wsparciem a
          czasem otrzeźwiającym kopniakiem w dupę... Nawet nie sądziłam, że
          obcy ludzie moga by bardziej pomocni niż przyjaciele, rodzina,
          znajomi...
          • ko.inn Re: kilka słów... 01.04.08, 20:19
            No właśnie. Wracamy do tego od czego zaczęłam. Ja nawet tylko czytając
            posty wiele wzięłam dla siebie. Przede wszystkim zobaczyłam, że nie jestem sama
            w takiej sytuacji (choć każda historia jest trochę inna) a tak oczywiście mi sie
            wydawało...
            • ko.inn Re: kilka słów... 01.04.08, 20:48
              Ku sprostowaniu- maleństw brak. Jestem sama. Myślalam o tym, że jestem sama na
              świecie w takiej sytuacji...
              • bolutiebolutie Re: kilka słów... 01.04.08, 20:57
                oj sorki, pomylilam dziewczyny, nie wiem czemu myslalam, ze jesteś w
                ciazy, ups wink Ja tez jestem sama i odżyłam nareszcie!!
          • sadaga Re: kilka słów... 01.04.08, 20:58
            bolutie zaczynasz gadać w końcu jak zdrowa smile)))))) cieszę się. oby
            tak dalej.
            będzie coraz lepiej. serio. najtrudniej to pozwolić odejść.
            poukładac się z tym. potem czas robi swoje.
            • bolutiebolutie Re: kilka słów... 01.04.08, 21:01
              tak, wygląda na to, że pacjentka będzie żyła wink
              • ko.inn Re: kilka słów... 01.04.08, 21:33
                Dzięki za wszystkie wspierające słowa. Fajni z Was pomagacze!
                • dsz27 Re: kilka słów... 01.04.08, 21:46
                  Dołączam się. To forum i ludzie RATUJą życie. Dzięki wielkie!!!
                  Donia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka