Dodaj do ulubionych

konkubinat -......dylemat

13.05.08, 15:43
Witam
- pytanie,mam nadzieję ze to właściwe forum i ktoś będzie umiał mi
podpowiedzieć?
chodzi o to że zyję kilka lat w zwiazku bez ślubu,na tzw.kocią łapę
czy też w konkubinacie?
Mieszkamy razem kilka lat ,mamy 2 dzieci małych.
Jestem skłonna podjąć decyzję o rozstaniu,myślę że to już tylko
kwestia czasu(musi dojrzeć) ,dlaczego ? to myślę odrębny i długi
temat.
Chodzi mi oto co się dzieje w przypadku rozstania z "dobytkiem"który
razem osiągneliśmy?
Oczywiście wszystko jest kupione na mojego
partnera,mieszkanie,meble,agd itd itp
Niestety nie myslałam o tym wcześniej by na przyszłość jakoś się
zabezpieczać pod tym względem.nie spodziewałabym sie nigdy takiego
obrotu sprawy,no a teraz mam zagadkę.
Jeżeli nie mam nic udokumentowanego i oficjalnie podczas trwania
naszego związku juz później nie pracowałam(dzieci) to znaczy że nic
mi się nie należy?
Z początku pracowałam również,z tym ze jak pisałam wszystko było w
dokumentach na niego.
Teraz mam wyjście -wziąć dzieci za rękę i wtym co na sobie iść
sobie gdzie chcę?
Nie wiem co powinnam robić i jak postąpić?
On mi raczej nie będzie ułatwiał.
prosze podpowiedzcie -jak to wygląda prawnie i co robią osoby w
takich sytuacjach?
dziękuje z góry
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: konkubinat -......dylemat 13.05.08, 15:47
      nadia-80 napisała:
      > co robią osoby w
      > takich sytuacjach?
      > dziękuje z góry

      Udają się do bardzo dobrego adwokata od spraw majatkowych.
      Niestety nie pomogę nic więcej.
      Sprawa jest bardzo trudna.
    • aron95 Re: konkubinat -......dylemat 13.05.08, 15:52
      Możesz jedynie żądać alimentów na dzieci .
      • nadia-80 aron 13.05.08, 15:55
        mam nadzieje że się mylisz?
        domyslasz się czy wiesz to napewno?
        przecież to niemożliwe żeby to wszystko poszło sie ....
        przecież to też moja pracasad
        • manderla Re: aron 13.05.08, 16:02
          Musisz znalezc sposob aby udowodnic, ze w roznym stopniu łozyliscie
          na wspolne gospodarstwo domowe. Ze ty tez pracowalas, i nie
          przepijalas tych pieniedzy. Znajdz swiadkow , ktorzy potwierdza wasz
          wspolny staż, twoje zaangazowanie w zwiazek, w dom, w dzieci itp.
          Na pewno nie jest to tak, ze wszystko przepada tylko dlatego, ze
          wszystkie faktury czy ravhunki sa na niego.
          A najlepiej oczywiscie poradzic sie adwokata.
        • aron95 Re: aron 18.05.08, 08:46
          kupiliście mieszkanie / sąd zapyta / jaki był Twój wkład w mieszkanie ?
          / był? meble , tv / był ?
          Owszem ,adwokat coś tam może ugrać tylko ile? i za ile?
    • panda_zielona Re: konkubinat -......dylemat 13.05.08, 16:16
      Nie zazdroszczę Ci,ale sprawa nie jest beznadziejna.
      Najprościej byłoby załatwić polubownie.
      A jeśli się nie da pozostaje sąd i świadkowie,że Ty również masz
      wkład finansowy.
    • clio11 Re: konkubinat -......dylemat 13.05.08, 21:08
      Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna
      z dnia 6 grudnia 2007 r.
      IV CSK 301/2007


      Jeśli osoby pozostające w związku partnerskim dorobiły się majątku,
      to po jego ustaniu należy go rozliczyć zgodnie z przepisami o
      bezpodstawnym wzbogaceniu.


      Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna
      z dnia 6 grudnia 2007 r.
      IV CSK 326/2007


      Do rozliczeń majątkowych po rozpadzie związku nieformalnego sąd nie
      może stosować reguł prawa rodzinnego o podziale dorobku
      małżeńskiego.

      Skoro nie ma przepisów, które regulowałyby konkubinat jako trwałą
      wspólnotę osobistą i majątkową, do ich rozliczeń majątkowych mają
      zastosowanie wyłącznie przepisy kodeksu cywilnego.


      Czyli-należy Ci się, jak najbardziej, jednak prawo nie chroni Ciebie
      tak jak żony, musisz po "swoje" iść jednak do sądu, który, mam
      nadzieję, biorąc pod uwagę wszystkie przesłanki i fakty-podzieli
      sprawiedliwie Wasz dotychczasowy dorobek.
      Powinnas pamiętać jednak o tym, że proces to koszty. Jakiego rzędu i
      jak to wygląda akurat w twoim sądzie cywilnym-warto zasięgnąć języka
      u adwokata.

      Może jednak obedzie się bez ciagania po sądach?

      Skoro macie dwójkę dzieci-warto się dogadać...


    • burza4 Re: konkubinat -......dylemat 13.05.08, 22:36
      nadia-80 napisała:
      > prosze podpowiedzcie -jak to wygląda prawnie i co robią osoby w
      > takich sytuacjach?

      Co robią? zabierają swoje zabawki i uczą się na błędach. Naprawdę
      nie wiedziałaś jakie są skutki konkubinatu, że nie masz prawa do
      niczego?

      wyżej cytowane orzeczenie nic ci nie da, bo jak piszesz - prawie nie
      pracowałaś, nie masz jak udowodnić swojego wkładu, bo byłaś na
      utrzymaniu faceta. Majątek jest jego. Co prawda możesz iść na udry,
      ale w twojej sytuacji sprawa będzie się ciągnęła latami, kosztowała
      cię duże pieniądze (bez adwokata nie da rady), a widoki na sukces są
      po prostu znikome.

      możesz liczyć na jego poczucie przyzwoitości, i to tyle. Takie są
      niestety dla kobiety skutki rodzenia dzieci w konkubinacie.
      • luka76 Re: konkubinat -......dylemat 14.05.08, 00:25
        Burza 4- na swiecie sa dzieci wiec "dokopywanie " i mowienie "a dobrze ci tak"
        nic tu nie da./ Nadia chcialabym wiedziec, czy czlowiek z ktorym bylas zwiazana
        byl wolny / czy zonaty/ bo to jest wazne. Poniewaz pozostajac w zawiazku
        malzenskim kazdy zakup zrobiony przez twojego faceta jest dzielony na polowe
        nie z Toba ale z zona.Nawet jak zona nie zyje z mezem a urodzi dziecko
        konkubinowi to i tak w szpitalu musi podac nazwisko meza / jako ojca/ a potem
        oczywiscie jest sprawa sadowa o zaprzeczenie ojcostwa. Moim zdanie masz szanse
        ale tak jak tu ktos madrze powiedzial musisz isc do adwokata - specjalizujacego
        sie w takich wlasnie sprawach. Glowa do gory - na pewno nie jestes na straconej
        pozycji. Pozdrawiam i napisz co slychac.
      • luna67 Re: konkubinat -......dylemat 14.05.08, 00:52
        W przypadku braku umowy regulującej stosunki majątkowe w konkubinacie , w razie
        rozpadu związku i sporu co do podziału majątku , możliwe jest rozliczenie
        konkubinatu w sądzie.
        Na gruncie orzecznictwa Sądu Najwyższego wytworzyły się trzy zasadnicze
        koncepcje rozliczania majątku konkubinatu :
        • jako spółki cywilnej ,
        • jako współwłasności w częściach ułamkowych ,
        • jako bezpodstawnego wzbogacenia
        Jak w każdym postępowaniu przed sądem cywilnym , na powodzie ciąży obowiązek
        wykazania okoliczności , na których opiera swoje żądania. Postępowanie takie
        jest długie i uciążliwe , bowiem zadaniem sądu jest wnikliwe i szczegółowe
        zbadanie każdego składnika majątkowego wskazanego przez konkubentów celem
        ustalenia czy należy on do majątku wspólnego konkubentów i w związku z tym
        podlega podziałowi ,zgodnie z przyjętą koncepcją rozliczenia.
        • burza4 Re: konkubinat -......dylemat 17.05.08, 22:56
          Luna, z jednej strony szkoda mi dziewczyny, z drugiej - zachodzę w
          głowę jak w dzisiejszych czasach dorosła osoba może nie zdawać
          sobie sprawy z konsekwencji prawnych takiej a nie innej decyzji.

          to o czym piszesz jest bardzo ładną teorią, jednak sęk w tym, że ona
          przez większość związku NIE PRACOWAŁA, więc jaki był jej wkład
          finansowy, który możnaby rozliczyć na zasadzie np. spółki cywilnej?
          w przypadku konkubinatu będzie liczyć się twarda kasa, a nie
          gotowanie obiadów.

          bardzo jestem ciekawa, czy któryś prawnik powie jej uczciwie jakie
          ma szanse na jakąkolwiek rekompensatę. I ile za to zaśpiewa. Tak czy
          inaczej - taka sprawa będzie się ciągnąć latami, a przy takim
          założeniu honorarium adwokata pójdzie w tysiące.
          • plisowanka Re: konkubinat -......dylemat 18.05.08, 19:58
            Moim skromnym zdaniem to w tej sytuacji nie jest właściwe traktowanie autorki wątku jako osoby poszkodowanej. Bo skoro ona nie pracowała, a mężczyzna zapewniał jej zakwaterowanie, wyżywienie i odzież, to można twierdzić, że on jest poszkodowanym, gdyż wydawał na nią pieniądze, których mu ona nie zwróci.

            Tak więc można twierdzić, że koszty domowej pracy tej pani równoważy wkład tego mężczyzny w jej utrzymanie. Proszę się nie obrazić, ale można uznać, że jest to podobne do umowy między pomocą domową a właścicielem domu, który zatrudnia pomoc domową w zamian za zakwaterowanie i wyżywnienie.

            Nie ma sensu się licytować, kto komu w tym związku robił łaskę - czy kobieta mężczyźnie, ponieważ mu sprzątała i gotowała, czy mężczyzna kobiecie, bo ją utrzymywał przez kilka lat.

            Co innego jakby kobieta żyjąca w konkubinacie pracowała - wtedy ona rzeczywiście byłaby poszkodowana, bo miałaby swój wkład finansowy w majątek, który formalnie był nabywany wyłącznie na nazwisko mężczyzny.

            Tak więc autorka wątku ma prawo jedynie do alimentów na dzieci, ale w tej sytuacji nie jest pewne, czy sąd przyzna jej opiekę, skoro - w odróżnieniu od mężczyzny - nie ma ona ani mieszkania ani żadnych dochodów. Sytuacja przemawia tutaj na korzyść mężczyzny, gdyż on może dzieciom zapewnić lepsze warunki do rozwoju niż ona.
            • luka76 Re: konkubinat -......dylemat 19.05.08, 01:02
              Noi co Plisowanka - lepiej sie czujesz jak dopie......as..dziewczynie? lepiej
              ci? no to gratuluje , katastrofa z tymi samicami, I ty jestes Kobieta? Chyba
              jakis MUTANT z ciebie babo wstretna. "ZAKWATEROWANIE, WYZYWIENIE I ODZIEZ -
              biedaczek, mial za darmo seks , pranie, sprzatenie i gotowanie nie mowiac juz o
              innych sprawach - UMOWA POMIEDZY POMOCA DOMOWA A WLASCICIELEM DOMU Boze i to
              pisze kobieta , ponoc kobieta nie moge w to uwierzyc. Sluchaj ty Plisowana bo
              chyba mozg ci popilisowalo ta kobieta urodzila mu dzieci , rozumiesz dzieci i
              one sa na swiecie a ty znizajac ja do pomocy domowej a jego do Pana i Wlascicela
              dajesz swiadectwo o sobvie jaka jestes niska istota na tym swicie -bo ja na
              przyklad nigdy nie moglabym tak "DOWALIC" drugiej samicy ale ty jestes jakims
              MUTANTEM - wrednym babskiem. Laska pisze ma problemy i prosi o pomoc? i co
              pisze Plisowana? Ludzie straszne to jest.
              • chalsia Re: konkubinat -......dylemat 19.05.08, 01:39
                Luka, nie podniecaj sie smile)

                Alimenty na dzieci należa sie jak psu buda i nie o nich mowa.
                Kwestia dotyczy ew. rozliczeń autorki wątku z jej konkubentem.
                Plisowanka pokazała, że z rozliczeniowego punktu widzenia taki sposób spojrzenia
                na sprawę także jest możliwy.
                Ja tego nie odebrałam jako dowalanie autorce wątku.
              • a.b1 Re: konkubinat -......dylemat 19.05.08, 11:25
                luka76 napisała:

                > Noi co Plisowanka - lepiej sie czujesz jak
                dopie......as..dziewczynie? lepiej
                > ci? no to gratuluje , katastrofa z tymi samicami, I ty jestes
                Kobieta? Chyba
                > jakis MUTANT z ciebie babo wstretna. "ZAKWATEROWANIE, WYZYWIENIE I
                ODZIEZ -
                > biedaczek, mial za darmo seks , pranie, sprzatenie i gotowanie nie
                mowiac juz o
                > innych sprawach - UMOWA POMIEDZY POMOCA DOMOWA A WLASCICIELEM
                DOMU Boze i to
                > pisze kobieta , ponoc kobieta nie moge w to uwierzyc. Sluchaj ty
                Plisowana bo
                > chyba mozg ci popilisowalo ta kobieta urodzila mu dzieci ,
                rozumiesz dzieci i
                > one sa na swiecie a ty znizajac ja do pomocy domowej a jego do
                Pana i Wlascicel
                > a
                > dajesz swiadectwo o sobvie jaka jestes niska istota na tym swicie -
                bo ja na
                > przyklad nigdy nie moglabym tak "DOWALIC" drugiej samicy ale ty
                jestes jakims
                > MUTANTEM - wrednym babskiem. Laska pisze ma problemy i prosi o
                pomoc? i co
                > pisze Plisowana? Ludzie straszne to jest.

                nikt nikomu nie dopieprza, takie są fakty
                ale skoro wolisz metode okłamywania i lukrowania to wesołych świat
                często jest tak, że budzimy się z ręką w nocniku i chyba lepiej
                wtedy wiedzieć realnie na czym się stoi, niż czuć polkepywanie po
                plecach i nic nie znaczące "jakoś to będzie"
                w przypadku autorki wątku, niestety nie będzie jakoś, musi szybko
                działać, bo straci dom i dzieciaki....to są fakty a nie dopierdalanie
              • plisowanka Re: konkubinat -......dylemat 19.05.08, 23:09
                Ja nikomu nie chciałam tutaj dowalać. Trochę się interesuję zagadnieniami prawnymi, ale za eksperta się jeszcze nie uważam. Po prostu przyszła mi na myśl pewna analogia do spraw sądowych dotyczących tzw. dochowańców. Myślę, że tutaj pewna analogia jest uprawniona. Otóż swego czasu były w sądownictwie głośne sprawy dzieci z obszarów wiejskich, których rodzice zmarli, a te dzieci zostały przyjęte na wychowanie przez dalszą rodzinę, np. stryjów. Jednak nie załatwiono formalnej adopcji, po prostu dalsza rodzina się nimi zaopiekowała, dawała pełne utrzymanie, a te dzieci pracowały na wsi w polu. Po cichu liczyły one na spadek, że jak kiedyś stryj umrze to dostaną chociaż część jego gospodarstwa. I okazywało się, że spadku nie dostawały żadnego, gdyż do spadku zostały powołane tylko dzieci tego styja, a ten dochowaniec nie. I wtedy sąd uznał, że należy policzyć, czy koszty utrzymania tego dochowańca równoważyły się jego pracą na polu. Jak wartość pracy dochowańca przewyższała koszty jego utrzymania, to mógł on mieć roszczenie do spadkobierców w kwocie tej nadwyżki.

                Tak było pokrótce, o ile mnie pamięć nie myli. Tak więc i w sytuacji autorki wątku też można szukać rozwiązania przez obliczenie, czy wartość jej pracy w gospodarstwie domowym została zrównoważona przez koszty jej utrzymania. Myślę, że została, bo w tym wypadku liczona powinna być tylko jej praca domowa na rzecz konkubenta, a nie na rzecz dzieci, bo praca na rzecz dzieci to w tym wypadku realizacja obowiązku alimentacyjnego tej kobiety wobec dzieci.

                Uważam, że autorka wątku w opisanej sytuacji nie jest pokrzywdzona w sensie finansowym, gdyż - nie mając własnych dochodów - była przez kilka lat utrzymywana. A sprawy emocjonalne to oddzielna kwestia. Jednak nie jest zasadne, by ta kobieta po zerwaniu konkubinatu mogła żądać od mężczyzny np. samochodu czy części mieszkania, gdyż nie włożyła swoich pieniędzy w ten majątek. Może żądać jedynie alimentów na dzieci, ale nie na siebie, bo ten mężczyzna z prawnego punktu widzenia jest dla niej obcym człowiekiem.

                Inna sprawa, jak zostanie uregulowana kwestia opieki nad tymi dziećmi. Jeżeli nie załatwią tego polubownie, to według mnie sąd może na życzenie mężczyzny określić miejsce zamieszkania tych dzieci u niego w domu, bo on ma lepsze warunki na wychowanie.
    • plujeczka Re: konkubinat -......dylemat 14.05.08, 10:01
      niestety konkubinat w Polsce nie jest prawnie uznawany, nic się
      Tobie nie nalezy jedynie możesz liczyć na alimenty .Spróbuj sie
      dogadać polubownie moze wówczas coś osiągniesz jezeli nie to wówczas
      pozostaje Ci prawnik i długa droga procesowa a narazie postaraj sie
      przynajmniej pojść do dobrego adwokata po porade bedziesz wówczas
      wiedziała na czym stoisz i jak przedstawia się twoja sytuacja.Moja
      znajoma była w takiej samej sytuacji,była zona konkubenta
      wyrzuciiła ja z mieszkania prawie ,że nazajutrz po pogrzebie jej
      byłego mężą a konkubenta mojej znajomej,
      • zza_sciany Re: konkubinat -......dylemat 14.05.08, 15:18
        jako konkubina ze wspólnego długoletniego związku z moim konkubentem-kawalerem
        zabrałam tylko....dziecko. Acha,odjechałam samochodem, który kupiłam za własne
        pieniądze i na siebie.
        Teraz odbudowuje swoje życie materialne i uczuciowe, ale wszystko juz na fakturysmile
    • der1974 Re: konkubinat -......dylemat 19.05.08, 23:21
      Polemizować nie będę szczegółowo w kwestiach prawnych bo nie mam na
      to ani siły, ani ochoty, napiszę jednak parę zdań ze swoich
      doświadczeń, może akurat się przyda autorce lub innym
      zainteresowanym. W praktyce sądowej utrwala się coraz bardziej
      powszechne rozliczanie konkubinatu według reguł dotyczących podziału
      majątku dorobkowego małżonków - precedensowe orzeczenie idące tą
      linią, które akceptuje doktryna prawa, wydał sąd apelacyjny w
      białymstoku rozliczając co ciekawe konkubinat homoseksualny.
      Koncepcja spółki cywilnej która pojawiała się w latach 90-tych
      odeszła do lamusa. Bezpodstawne wzbogacenie to bzdura jest, która
      nie utrwali się w sądach, moim skromnym zdaniem. Już prędzej po
      prostu podział współwłasności w częściach ułamkowych. Ale jednak
      coraz częściej sądy stosują analogię do zasad podziału jak w
      małżeństwie. Warto się pospierać w sądzie za pomocą adwokata.
      • plisowanka Re: konkubinat -......dylemat 20.05.08, 20:29
        Bardzo źle, że ta linia orzecznicza idzie w kierunku analogii do zasad podziału jak w małżeństwie. Bo przecież w końcu konkubinat powinien się czymś różnić od małżeństwa. Po co stosować do niego przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, skoro właśnie partnerzy pozostający w konkubinacie nie chcieli mieć z tymi przepisami nic wspólnego, skoro nie chcieli zawrzeć małżeństwa (albo oboje nie chcieli, albo jedna ze stron, a druga się na to godziła). Naturalnie mam na myśli zakaz stosowania tych przepisów na płaszczyźnie konkubent-konkubina, a nie na płaszczyźnie konkubent/konkubina-dziecko, bo tutaj przepisy KRiO obowiązują w całej rozciągłości.

        Po co tworzyć na siłę pewne analogie? Już lepiej byłoby po prostu wprowadzić instytucję konkubinatu do systemu prawnego.

        Ale nawet gdyby w tej sytuacji zastosować analogię do podziału jak w małżeństwie, to i tak sąd na żądanie jednej ze stron może określić podział w stosunku, w jakim każde z nich przyczyniło się do powstania majątku wspólnego. Więc jak jedna ze stron nie pracowała, to jej udział jest bardzo mały, o ile w ogóle jest na plusie, bo przecież była utrzymywana przez czas trwania konkubinatu.
        • aron95 Umowa konkubinatu 20.05.08, 21:03
          by zapewne porządek wprowadziła .
          kilka miesięcy temu o tym pisałem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka