Dodaj do ulubionych

Dzieci, tęsknota, wscieklość

23.05.08, 19:06
Mąż obiecał chłopcom, że weźmie ich na cztery dni wolnego. Dziś rano
wrócili do domu, bo on z kochanką "wyjeżdża do lasu za Warszawę".
tak odpowiedział starszemu synowi, mówiąc, że jedzie z panią, z
którą jest. Starszy (8) od rana narzeka na ból głowy, załamał się
dopiero teraz, że jest mu smutno i źle, bo NIE POWINIEN PYTAĆ DOKĄD
TATA JEDZIE! Kurna. Jestem wściekła. Chłopak dostał histerii z żalu
i tęsknoty. Już wiem, że z planowanych przez męża spotkań dzieci z
panią nici, no fucking way! Tuliłam go metodą wyczytaną na jakimś
blogu. Siłą sadzasz sobie dziecko na kolanach twarzą do siebie i
przytrzymujesz ręce utrzymując kontakt wzrokowy. Wciąż mówisz, że
kochasz i przypominasz same fajne rzeczy. Działa - robiłam tak cały
styczeń. Ale jestem wściekła. Macie jeszcze jakieś pomysły na
uspokajanie?
Obserwuj wątek
    • kurka_wodna2 Re: Dzieci, tęsknota, wscieklość 23.05.08, 19:16

      Błąd, masz nauczkę aby samej wyrwać się z domu jak tylko tatulek zabiera dzieci...
      • teuta1 Re: Dzieci, tęsknota, wscieklość 23.05.08, 19:22
        Czekałam na milszy komentarzsad. Musiałam iść do pracy. Wróciłam ok.
        17. Tata w trybie nagłym wezwał opiekunkę, a ona olała starszego,
        myśląc, że ma fochy.
        • wania46 Re: Dzieci, tęsknota, wscieklość 23.05.08, 19:32
          f**k!a ja tu nigdy nie klelam!!!
          Chcialabys zeby stosunki ojca z dziecmi ukladaly sie dobrze.Ale to on musi popelnic ten wysilek do kurzej nedzy.Nie wiem...ja bym wiecej nie narazala dzieci na takie sytuacje.Za swoje zachowanie odpowiadasz, za jego nie mozesz.Eh...szkoda gadac!Trzymaj sie!
          • bozenadwa Re: Dzieci, tęsknota, wscieklość 23.05.08, 20:07
            Teuta bardzo Ci wspolczuje ,ale to co juz Ci pisalam,to Ty musisz
            zadzialas ,on nie mysli.To dzialanie moim zdaniem ma polegac na
            tym ,ze koniecznie musisz go przekonac,moze przy pomocy
            psychologa,ON NIE MOZE !!! w tej chwili mowic chlopcom o tej
            pani ,pod zadnym pozorem ,POTRZASNIJ NIM Boze !!!! te biedne
            dzieciaki. Bedzie dobrze ,tylko dzialaj ,juz czas najwyzszy.
            Pozdrawiam serdecznie.
            • aron95 Re: Dzieci, tęsknota, wscieklość 23.05.08, 20:18
              Jak chce się spotykać z dziećmi to tylko w domu !!!
              Słyszysz !!!
              • teuta1 Re: Dzieci, tęsknota, wscieklość 23.05.08, 20:26
                Słyszę, kurna. Chodziły do niego do wynajętego mieszkania już od
                lutego. Miały tam swój pokój. Starszy był rozczarowany, że ojciec
                tak to załatwił. I co, mam pogadać, zaczynać walkę o spotkania
                jedynie w domu? A już myślalam, że starszy trochę wyluzował...
                • bozenadwa Re: Dzieci, tęsknota, wscieklość 23.05.08, 20:30
                  A mnie slyszysz???? Co ja mowie oddwoch dni chyba????Teuta slyszysz
                  mnie?????
                  • teuta1 Re: Dzieci, tęsknota, wscieklość 23.05.08, 20:36
                    Kurwa mać. Słysze was i dziękuję. Tylko takich zachowań nie było od
                    stycznia! Już byli spokojni, chodzili do taty z przyjemnością, a
                    rysunki starszego były normalne, dziecięce. A nie chciaŁam z nim
                    chodzić do psychologa, to chodziłam z rysunkami. Jakbyście teraz na
                    starszego spojrzeli, nie przyszłoby wam do głowy, że kilka godzin
                    temu miał histerię. Przywiązał kamień na sznurek i ciąga po podłodze
                    udając, że to pies.
                    • bozenadwa Re: Dzieci, tęsknota, wscieklość 23.05.08, 20:49
                      Teyta pisze to OSTATNI RAZ!!!!!to nie chodzi czy oni maja chodzic do
                      taty czy nie,Niewiem jak to zrobisz ,ALE MUSISZ !!!!! tatcie NIE
                      WOLNO MOWIC chlopcom o tej pani,dopoki naprawde wszystko sie nie
                      ulozy,TEUTA !!!!!!!
    • leptis Dzieci...ich wscieklość 23.05.08, 20:46
      z chłopcami sobie nie radzę....bo ich tylko w sieci widzę na
      codzień...
      z córką, w podobnym wieku... też nie bardzo...bo ciągle jej
      muszę "płacić"...za brzydkie słowa, których nadużywam...
      ile jej płącę ? - nie powiem...bo się wstydzę....

      no właśnie...może taką...listę wstydu...Heniowi zafundować...

      trzy kolumienki...

      |data |co robilem | |
      | | z koleżanką...|starszemu nalezy sie...|
      |________|______________ |_______________________| |
      23.05 |w lesie byłem | ?? |
      | | | |

      A Twoja rekompensata, Teuti smile)))??...za straty moralne.....

      podpowiem cichutko....powiedz Heniowi...ze...
      chcesz mieć...psa..smile))...zeby się dołożył...


      mimo wszystko spokojnej nocy....

      PS
      Nitka smile)...ja tylko żartuję...tyle innych psiaków na świecie..smile)
      • teuta1 Re: Dzieci...ich wscieklość 23.05.08, 20:50
        Henio powie, że nie pomyślał, i że przeprasza, bo przecież tak kocha
        dzieci. A ze mnie świnia, bom zazdrosna. A ja gdzieś mam jego pańcię
        i jego. Mam nadzieję, że dzieciaki nie podczytują mi tego forum, bo
        jeszcze będę musiała z psem wychodzić. Tuż po odejściu taty
        zafundowałam im wymarzoną świnkę morską. Okazało się, że mają
        alergię. No i był bal.
        • teuta1 Re: Dzieci...ich wscieklość 23.05.08, 20:52
          Nie wolno mówić o pani. Już powiedział. Nie wolno sie spotykac z
          panią. Może to zrobić za moimi plecami. Spróbuję, ale wpływ mam
          tylko na to, co ode mnie samej zależy!
          • bozenadwa Re: Dzieci...ich wscieklość 23.05.08, 21:00
            Teuta ja Tobie mowie NIE WOLNO !! On ma wyjety mozg,ty znim jak
            zjajkiem ,albo nie wiem jeszcze czym ,Nie znam go ,chodzi mi ,zebys
            z ni porozmawiala po dobroci ,albo nie wiem jak jescze ,zeby dotrzec
            do niego ,jak dzieci to przezywaja i ze przyjdzie na to czas,I
            delikatnie ,z ,,nim tak na zewnatrz ,dla dobra dzieci,Ja to bym mu w
            ciemnej ulicy przylozyla za glupote,Ale dla dobra dzieci musisz cos
            zrobic.I sie wkurzylam normalnie .
            • aron95 On nie rozumie tego 23.05.08, 21:10
              wiem to na przykładzie mojej ex , też nie rozumiała że dziecko to może przezywać
              . Jej się wydawało że wszystkim robi dobrze łacznie ze mną
              Nie wiem na czym to polega ale nie dociera do nich (tych co odchodzą )
              że inni coś przeżywają
              • teuta1 Re: On nie rozumie tego 23.05.08, 21:17
                Aron to jak dawałeś radę? Tak czysto technicznie, jak mówiłeś
                dziecku, że mama kocha i jednocześnie niwelowałeś dziecka poczucie
                krzywdy?
                • aron95 Re: On nie rozumie tego 23.05.08, 21:37
                  Nie mówiłem nic za kogoś . Nie mówiłem że mam kocha bo ja nie jestem mamą .
                  Jeśli coś obiecała a nie wywiązała sie , nie tłumaczyłem tego .
                  Przestałem się przejmować czy będzie czy nie .
                  Młody samodzielnie wyrobił sobie swoje zdanie .
                  • teuta1 Re: On nie rozumie tego 23.05.08, 22:02
                    Cholera, tylko to takiej wewnętrznej twardości wymaga. Ale w sumie
                    może dobre podejście. dzięki.
                    • chalsia Re: On nie rozumie tego 24.05.08, 00:23
                      robie tak jak Aron - nie mówię, że ojciec kocha, bo ja nie ojciec. Najwyżej mogę
                      powiedzieć, że mam nadzieję, że ojciec kocha.
                      A na wszelkie pytania typu "dlaczego" "czy" o postępowanie ojca, jesli nie znam
                      odpowiedzi, odpowiadam zgodnie z prawdą "nie wiem".
                      na przykład nie wiem czemu ojciec nie utrzymuje z dzieckiem kontaktów poza
                      weekendami dziecka u ojca tzn. dzwoni raz na 4 tyg.
                    • aron95 Re: On nie rozumie tego 24.05.08, 00:38
                      Wręcz nie ma innego wyjścia , Bo ciągłe tłumaczenie ojca odbije Ci się czkawką .
                      Ojciec nawala, Ty go tłumaczysz a dzieci w końcu zaczną mysleć że Ty je
                      okłamujesz .
                      NIE ODPOWIADAJ ZA KOGOŚ !!

                      Ty jesteś opiekun i Ty musisz postawić warunki .
                      Spotkania w domu i żadnych panienek taty
              • otylka24 Re: On nie rozumie tego 24.05.08, 00:34
                aron95 napisał:

                > Nie wiem na czym to polega ale nie dociera do nich (tych co
                odchodzą )
                > że inni coś przeżywają


                I ja też nie mogę tego pojąć. Gdy powiedziałam mojemu ex(który nie
                widział dziecka 1,5 miesiąca), że nasza córka- 2 lata- co chwilę
                mówi tata, mama, tata to mi się chce płakać że dziecko tak to
                przeżywa a on mówi, że ja wyolbrzymiam
                • aron95 Re: On nie rozumie tego 24.05.08, 00:45
                  otylka - dzieci zazwyczaj pierwsze słowo to- mama drugie -tata
                  wypowiadają i tak tez osoby rozpoznają .
                  Nie opowiadaj ex o dziecku to Ciebie rozstraja a jemu niepotrzebne
                  Chyba ze zapyta .
                  • sylwiamich Re: On nie rozumie tego 24.05.08, 06:03
                    A skąd wiecie że ten ojciec nie kocha? Bo nie przyjeżdża? Bo błędy
                    popełnia, bo nowa pani robi wrażenie ważniejszej? I dlatego nie
                    kocha? A może lepiej po prostu nic nie mówić? Skoro zakłada się że
                    nie mówimy głupot i nie interpretujemy...mówić, że się nie wie po
                    prostu?
                    A sytuacja z Panią?
                    Celem jest sprawienie żeby ojciec zaczął zdawać sobie sprawę z
                    zachowania.
                    Na spokojnie opowiedzieć mu to co przeżył dzieciak.Jego reakcję i
                    widzenie sytuacji (bo ojciec może mieć inne).Teuta...to że on mówi
                    że Ty przez zazdrość...może się wsydzi głupoty własnej?Czemu mu nie
                    wierzysz że kocha dzieci?
                    One są WASZE.
                    • bozenadwa Re: On nie rozumie tego 24.05.08, 06:34
                      sylwiamich napisała:

                      > A skąd wiecie że ten ojciec nie kocha? Bo nie przyjeżdża? Bo błędy
                      > popełnia, bo nowa pani robi wrażenie ważniejszej? I dlatego nie
                      > kocha? A może lepiej po prostu nic nie mówić? Skoro zakłada się że
                      > nie mówimy głupot i nie interpretujemy...mówić, że się nie wie po
                      > prostu?
                      > A sytuacja z Panią?
                      > Celem jest sprawienie żeby ojciec zaczął zdawać sobie sprawę z
                      > zachowania.
                      > Na spokojnie opowiedzieć mu to co przeżył dzieciak.Jego reakcję i
                      > widzenie sytuacji (bo ojciec może mieć inne).Teuta...to że on mówi
                      > że Ty przez zazdrość...może się wsydzi głupoty własnej?Czemu mu
                      nie
                      > wierzysz że kocha dzieci?
                      > One są WASZE.
                      Caly czas o tym mowie,ze dzieci..Poprostu do znudzenia tak dlugo
                      tlumaczyc ekowi ,zeby zrozumial jak cieci cierpia w tej sytuacji,a
                      nie moze teraz opowiadac im o tej Pani.A nie mowienie ,nie
                      tlumaczenie ,i tam takie ,To jest troche zalatwianie sobie swojego
                      wjasnego zalu znowu kosztam dziecka.
                      • bozenadwa Re: On nie rozumie tego 24.05.08, 06:43
                        Przepraszam ma byc dzieci nie cieci.Moje emocje !!! Tez kiedys nie
                        zdawalam sobie sprawy ,jak bardzo dzieci ,odbieraja i co dzieje sie
                        z ich psychika.To ,za twoj starszy ciagnie potem sznurek ,z
                        kamyczkim ,to by mnie juz zmrozilo ,A moze pomysl w tej
                        chwili,wiem ,ze pracujesz ,ale mysle ,ze ja kupilabym im prawdziwego
                        pieska.To co piszesz o synu ,jaka nadwrazliwosc ,te rysunki ,KUp im
                        piska ,Swinka ,nie zaabsorbuje je az tak bardzo ,Bo swinka nie
                        wskocy do lozka ,nie polize buzi nie na robi na podloge i wszyscy
                        maja duzo roboty ,Przerabialam to i to napewno bedzie lepsze o
                        ciaglego zastanawiania ,sie,Teuta ,z calego serca zycze Cio abys
                        sobie poradzila.I do znudzenia bebe powtarzala ,nie oczkuj ,ze on w
                        teh chwili ,bedzie myslal racjonalnie ,Nistety kurna ktos musi ,a ze
                        Ty ,no ktos MUSI,I bardzo Ci wspolczuje ,ale dzieci......
                        • aron95 Nikt nie twierdzi 24.05.08, 08:28
                          że nie kocha . Kocha na swój sposób , matka również na swój sposób ,
                          każde z nich ma swój własny obraz kochania a dziecko ma jeszcze inne
                          oczekiwania co do kochającego rodzica .
                          Zebrac to wszystko w całość aby matka czuła że ojciec "dobrze" kocha
                          i spełnić oczekiwania dziecka jest niemożliwe
                          • bozenadwa Re: Nikt nie twierdzi 24.05.08, 08:59
                            Aron Ty masz 100 procentowa racje ,tego nie da sie w zaden sposob
                            ogarnac w calosc.To JEST niemozliwe,Calosci juz nie ma ,bo rodzina
                            zostala rozwalona.TERAZ najwazniejsze jest ratowanie dzieci ,na ile
                            sie tylko da.Nie ma sensu zastanawiac sie czy ojciec kocha i w
                            jaki sposob .teraz wazne jest to, aby odsunac ,na ile jest tylko
                            mozliwe,wszystko inne ,co nie tyczy sie dzieci.One nie sa w stanie
                            same sobie pomoc,one musza dostac ta pomoc ze strony doroslych.Tutaj
                            nie ma zlotego srodka ,bo zle juz sie stalo,i trzeba ratowac ,to co
                            sie da,Mysle ,ze pomysl z kupieniem pieska ,jest doskonaly o ile
                            dzieci nie sa uczulone na siersc.I dobrze, zeby to byl
                            szczeniek ,Wiecie jak taki szczeniak absorbuje??? A dzieci nie
                            potrafia juz o niczym innym myslec tylko o takim szczeniaczku.
                            • sylwiamich Re: Nikt nie twierdzi 24.05.08, 09:06
                              Dzieci można ochronić przed niewieloma rzeczami..przed życiem
                              nigdy.Bo taka ochrona to jak naprężanie gumy...pęknie albo cofnie
                              się a hukiem.
                              A to czy ojciec kocha to on wie najlepiej.
                              • bozenadwa Re: Nikt nie twierdzi 24.05.08, 09:12
                                A no tak ,Niestety ,nie ma zlotego srodka,ta rane nie da sie
                                wyleczyc ,mozna jedynie probowac ja zaleczyc .
          • bozenadwa Re: Dzieci...ich wscieklość 23.05.08, 21:18
            teuta1 napisała:

            > Nie wolno mówić o pani. Już powiedział. Nie wolno sie spotykac z
            > panią. Może to zrobić za moimi plecami. Spróbuję, ale wpływ mam
            > tylko na to, co ode mnie samej zależy!
            ja juz pisalam ,ze ostatni raz ,ale pisze jeszcze ,bo Cie
            rozumiem ,bo wiem ,ze chce Ci sie wyc,ze to nie mialo tak
            wygladac,bo nam sie latwo mowi ,bo jestesmy na zewnatrz.I
            wlasnie ,ze na zewnatatrz to czsem jest lepszy wglad,Piszesz ,ze
            odpowiadasz tylko za siebie,Twoje dzieci ,sa bezbronne,skoro on
            teraz bez rozumu ,to niestety Ty musisz odpowiadac tez za niego ,w
            sensie przekonania go ,aby nie krzywdzil dzieci.NI mozesz byc teraz
            taka bezwolna ,nie mozesz ,POmimo ,ze wyc Ci sie chce i ,ze on
            sprzeprzyl wam zycie.
        • lampka_witoszowska Re: Dzieci...ich wscieklość 23.05.08, 21:06
          podoba mi się lista z uczynkami

          tyle, że nie obchodziłaby mnie rubryczka z koleżanką, jeno w drugą -
          co zrobiłem - dopisałabym, że ta koleżanka była ważniejsza
          nie wiem, może w swoim czasie ta lista by się przydała

          między Tobą a tym łojcem od siedmiu boleści, dzieci nawet bym w tę
          listę nei plątała raczej

          może łojciec nie będzie się czuł juz taki bezkarny wobec uczuc
          dzieci?

          a w trzeciej rubryczce napisałabym "tłumaczenie ojca/rekompensata
          (czasowa, nie finansowa)"
          • teuta1 Re: Dzieci...ich wscieklość 23.05.08, 21:15
            W sumie... już myślałam o tym , żeby założyć zeszyt, w którym będę
            zapisywać obietnice i deklaracje, bo się z dnia na dzień zmieniają
            jego decyzje. Mógłby się po tym podpisywać, to mna by tak nie
            miotało (wracam, nie wracam, chcę dzieci poznać z pania, nie chcę,
            znów chcę...). Tylko czy z tego by się nie zrobił taki wredny
            dzienniczek krzywd, coś jak czarny notes z "Rain Mana"?
            • lampka_witoszowska Re: Dzieci...ich wscieklość 23.05.08, 21:20
              a zakończyłas już zabawę w sądzie?
              a dzienniczek krzywd (własnie dlatego bez udziału dzieci, o ile
              łojciec się im nei poskarży) - może łojca by zmobilizował do
              ograniczenia występów w roli głupka i zajęcia bardziej
              odpowiedzialnego stanowiska? bo tylko o to w tym wszystkim chyba
              idzie

              sama nad tym myślę, bo juz zapomniałam, ile czasu przyszły były
              przesiedział w lesie i u mamusi, by nie zajmowac się małą, a to
              dopiero miesiąc... ale my dopiero zbliżamy się do koncertu przed
              sądem

              • lampka_witoszowska Re: Dzieci...ich wscieklość 23.05.08, 21:22
                ale i tak warto facetowi powiedziec, jak zachowały i czuły się
                dzieci z jego pomysłem
                kurczę, może świadomości nie ma, co robi?
                • teuta1 Re: Dzieci...ich wscieklość 23.05.08, 21:27
                  No jak nie ma. przecież pakował się przy nich, śniadanko dał, młody
                  przyszedł zadowolony, starszy smutnawy. Dopiero w domu się rozkleił.
                  Wieczorem dzwonił do ojcam niby zapytać o świnkę. Był bardzo smutny,
                  więc ojciec oddzwonił. Ale synek nie powiedział, że tęskni i jest
                  wściekły. Rozmawiał smutno, mówił, że się bawi z bratem i rysuje.
                  Nie rysował i nie bawił sie z bratem. Więc tata uspokojony odłożył
                  słuchawkę. A ja go opitolę dopiero w niedzielę.
              • teuta1 Re: Dzieci...ich wscieklość 23.05.08, 21:22
                My też jeszcze przed. Może rzeczywiście to niegłupie. Dzięki
      • tricolour Jakaś nowa metoda wychowawcza... 23.05.08, 20:54
        ... że rodzic płaci dziecku za to, co zrobił źle?
        • teuta1 do tricolour;) 23.05.08, 21:03
          Jeśli to do mnie, to po prostu chciałam szybko dzieci czymś zająć po
          odejściu ojca. Wiesz, taka zamiana - świnka zamiast ojcawink.
          • aron95 Re: do tricolour;) 23.05.08, 21:07
            do leptisa , ale to leptisowe spojrzenie więc mogło byc na odwrót
    • salemka1 Teuta 23.05.08, 22:10
      Widzę, że masz takiego samego eksa sukinsyna, ja ja miałam "tatusia". Jemu
      wszyscy mówili, że jego dzieci tęsknią, ale jakoś do niego nie docierało. Moja
      siostra była mniej więcej w wieku Twojego starszego, jak się rozwodzili moi
      rodzice. Dzieciak sobie poradzi. Gorzej z Tobą, bo zanim on sobie poradzi, to
      pewnie kilka takich akcji będziesz miała. Aron ma rację. Nie tłumacz go, nie
      tłumacz, że on kocha, tylko cośtam, nie tłumacz dlaczego tak się stało. Powiedz
      mu, że musi spytać ojca o to dlaczego. Ja nawet teraz tak robie z moim 3-letnim
      synem. Jak się mnie pyta dlaczego tata wyjechał, to mu wykręcam numer taty i
      mówię, że ma sam spytać. I pyta. A ojciec się musi wytłumaczyć. Trzeba go
      nauczyć okazywać uczucia wobec ojca. Wiesz dlaczego on tego nie robi? Bo się
      boi. Boi się, że jak coś powie tatusiowi nie tak, to tatuś się obrazi i nie
      przyjdzie. Przerabiałam to i ja i moja siostra. Mama wszystko obrywała. Ale ona
      właśnie go tłumaczyła. Tyle, że ja się wyrodziłam dziwna i przestałam pytać
      potem. Pytałam sama jego. Umiałam zadzwonić i powiedzieć co myślę. Ale ja to
      wredna jestem. A siorka gorzej miała. Ona się bała.
      Trzymaj się dzielnie, bo jeszcze nie raz będziesz miała takie sytuacje. Pamiętam
      ,że jak ja czekałam w oknie na ojca, który i tak nie przychodził, to mama
      próbowała mnie zająć czymś, czego zazwyczaj nie mogłam robić wink Jakies ciasto
      mogłam lepić, czy coś, mama mówiła, choć zrobimy ciasto, to szybciej czas
      minie. I jakoś się wyżywałam na tym cieście, czy czymkolwiek innym. Dziecko
      szybko załapie o co chodzi.
      Buziaki wielkie dla Ciebie.
      • teuta1 Re: Teuta 23.05.08, 22:16
        dzieki, Salemka. Nie przyszło mi zupelnie do głowy, że ja mam tylko
        dobrze z nimi żyć, a nie tłumaczyć ojca z nawalanek. Najpierw aron,
        teraz ty, może mi stwardnieje trochę podejście.
        • salemka1 Re: Teuta 23.05.08, 22:23
          Wiesz, to nawet nie chodzi o stwardnienie podejścia, bo wiadomo, że bedziesz je
          tulić i głaskać, jak on nawali. Ale jeśli zaczniesz go tłumaczyć, to zaczniesz
          brać na siebie odpowiedzialność za to, co on robi. Dla niego bedzie super, bo
          dzieciaki nie narzekają, jest ok, przecież mamusia wytłumaczy. No a więc właśnie
          nie. Tul, głaskaj, uspokajaj, ale na pytanie dlaczego, mów, że nie wiesz i
          należy spytać tatę. Czy on kocha dzieci? Pewnie tak, ale spytaj lepiej tatę.
          Rozumiesz? Nie bierz tego na siebie. Wtedy właśnie zrobisz z siebie taki worek
          treningowy (to powiedzenie mojej mamusismile). Bo dzieciaki zaczna wyładowywać się
          na Tobie. A niech się wyładują na tacie. I ucz ich tego, że jeśli nawet powiedzą
          coś tacie nie tak, tata przyjdzie. Jak będą starsze to już same skumają, że jak
          ma nie przyjść to i tak nie przyjdzie, chodźby mu słodzili przez rok cały.
          • to.ja.kas Re: Teuta 23.05.08, 22:50
            Salemka ma świętą rację. Nie masz prawa mowić nic za ojca bo ojcem
            nie jestes. Nie powinnaś brać za ojca odpowiedzialności bo...tą
            odpowiedzialność za jego beztroskę poniesiesz Ty.
            Relacja dzieci - tata powinna zależeć tylko od dzieci i taty. Nie
            masz wpływu na zachowania ojca a dajesz dzieciom nadzieję, że
            masz...że one mają.
            Ty je kochaj, dbaj, ale za siebie....bo za siebie możesz wziąć
            odpowiedzialność
            • salemka1 Re: Teuta 23.05.08, 23:03
              No Ty popatrz Kas, jakie my mądre jesteśmy ;P
              • to.ja.kas Re: Teuta 23.05.08, 23:06
                Doświadczone uncertain
                Mojej Małej też tłumaczyłam, że tata ja kocha...na szczescie
                chwilę...a potem zmądrzałam....tata od lat 8 nie daje znaku zycia.Po
                co dzieciom robić sieczkę w głowie? Dlaczego ja mam się tłumaczyć za
                idiotę? I dlaczego dziecko ma wierzyc w milość której nie ma? Po co
                jej nadzieje?
                Ja oczywiscie wiem, ze każda sprawa jest inna ale wyznaję pogląd że
                każdy z rodziców sam jest odpowiedzialny za relacje z dzieckiem.
                • teuta1 Re: Teuta 23.05.08, 23:14
                  Dziękuję Wam. No kurczę rzeczywiście to mądre podejście, bo pozwala
                  mi na zrzucenie z siebie tej ciążącej odpowiedzialności za jego
                  nawalanki. Idę spać dużo spokojniejsza. Dobranoc wszystkim.
                  • salemka1 Re: Teuta 23.05.08, 23:15
                    Dobranoc Teuta. Będzie dobrze, za jakiś czas.
                • salemka1 Re: Teuta 23.05.08, 23:15
                  Wiesz, ja jako dzieciak długo miałam nadzieję... Siedziałam w tym pier... oknie
                  i siedziałam. Ale na szczęście jakoś się otrząsnęłam. O alimenty potem też już
                  sama się starałam. A "ojczulek" od momentu jak go wyrzuciłam z domu w wieku lat
                  16, wiedział, że ze mną nie przelewki. Najgorzej, że matki muszą patrzeć na tą
                  szarpanine dzieci. Ja mam od dziecka nerwicę plamistą...
                  • to.ja.kas Re: Teuta 23.05.08, 23:17
                    Teuta - spokojnych snów...

                    Salemka...współczuje. Nie wiem tak naprawde jak to jest czekac na
                    ojca bo mój był dobrym ojcem. WIdziałam tylko na to co robiła
                    sytuacja z moją Małą....ale ona zimna ryba w tej kwestii, szybko
                    zrozumiała .... lepiej nie mieć złudzeń niż karmić się nimi....
                    Dobranoc, ide spac
                    • salemka1 Re: Teuta 23.05.08, 23:22
                      Dobrej nocy wink
            • bozenadwa Re: Teuta 24.05.08, 06:54
              Nie chodzi o to ,zeby Teuta brala odpowiedzialnosc ,za ojca ,zeby
              mowila cos za niego ,Tutaj w tej chwili ,duzo niedobrego dzieje sie
              dziecmi,one sa na tyle male ,ze jeszcze nie sa gotowe na wlasny
              osad ,bo cierpia i kompletnie sobie nie radza,Najwazniejsze w tej
              chwili ,aby PANu tatusiowi,wytlumaczyc ,to co juz do zdudzenia
              pisze ,Ja nie postrzegam go ,jako ojca ,ktory je nie kocha ,On ma
              wyjety mozg jak juz pisalam ,I dobrze byloby aby teuta sie znim
              dogadala na plaszczyznie MY rodzice,NASZYCH dzieci,Nie ma tednakowej
              recepty na cale zlo.
              • sylwiamich Re: Teuta 24.05.08, 07:28
                Mam nadwrażliwe dziecko...w zasadzie dwoje.Córka jako
                kilkumiesięczniak wymiotowała w każdej stresowej sytuacji.Dostawała
                regularnych ataków histerii.Spokój, wiara, głaskanie i poczucie
                bezpieczeństwa fajnie zaprocentowały.A w przypadku mojego
                nadwrażiwego syna...ej, ten to się umiał ustawić.Zauważyłam to
                dopiero teraz...ma 11 lat.I teraz muszę spijać moje ugłaskiwanie i
                zwaracanie uwagi na jego nastroje i nienastroje.
                Nie ma złotej recepty na wychowanie.Gdyby była wystarczyłby jeden
                podręcznik i jedna metoda.Dzieci spijają nasze lęki.Czasami robią z
                siebie ofiarę po to by ulżyć, odciągnąć rodzica od jego
                leków.Widziałam dziewczynkę-anorektyczkę w psychiatryku która
                chorowała dla rodziców...żeby byli razem.Jej choroba powodowała że
                rozmawiali ze sobą.Tak się dzieje gdy dorośli nie potrafią sobie
                poradzić...dzieci przejmują funkcję domowego polepszacza: klauna,
                ofiary, sprawcy kłopotów...
                Teuta....nawet słowo nie było oceną Twojej sytuacji.
                • sylwiamich Re: Teuta 24.05.08, 07:34
                  Tak sobie myślę że jak się założy dobrą wole drugiej strony,
                  komunikacja może się udać.Wiem jak jest ciężko.Ponieważ mój były
                  uchyla się od płacenia alimentów mogę założyć że ma dzieciaki w
                  nosie.Teraz przydybał go komornik...zaczął gadać dzieciom
                  głupoty.Powiedziałam żeby mi tego nie powtarzali ponieważ mnie to
                  niepotrzebnie denerwuje.Ojciec odpuścił...nie było reakcji.Dzieci
                  mają z nim normalny kontakt...nawet coraz lepszy.I ja też.POMIMO
                  kasy.Nie ma złotego środka.
    • leptis Disnayland....i...inne atrakcje.... 24.05.08, 07:27
      Skoro u Was DEDICATED FAMILY....taxi line...ja bym sentymentów nie
      miał...

      Czy byłaś już TAM z synem?....smile)))
      Ja..już byłem...z Nitkąsmile...oczywiście smile)))

      A przechowalnie są tam zajebi...smile))
      moja polska "kasza" wysiada...smile)..z tym co tam czeka ...na
      salaterkach...smile))

      Kiedyś spedzalem tam czas z Heptisem...psem pięknej Nicole
      KIdmanovej...z Australii..smile))..ON mi powiedział, że w nastepnym
      kroku...jedzie się...do Dubaju smile))))

      Tak więc...może nie będzie tak źle...smile))...Ty w Emiratach...,a
      Heniu...sądząc po karteczce..
      -w lesie
      -na łonie....natury...............pod Waw-ą
      -w muzeum
      -na procesie..przepraszam na procesji....

      itp itd...
    • leptis ... 24.05.08, 07:44
      i tak sobie pomyslałem....że juz wiadomo...
      kto mnie tu...sponsoruje...

      tylko..czy aby..na pewno...????

      spokojnej soboty wszystkim...smile))))
      • leptis ... 24.05.08, 08:24
        Przenikliwe Sylwiatko smile))...co chaciałoby mnie wysłać...pomiędzy
        psy...afgany...na razie tylko w książkach...
        zamiast na pieknym bardzo filmie się skupić...smile)))


        ...ma odpowiedź...ze to AGENCJA TURYSTYCZNA...smile)))

        i że ja chce "ICH"....TAM...wysłać....smile))
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        Kogo ?
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        no......SFORĘ...oczywiście...smile))))
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        .
        PA Mamo smile))) odpoczywaj smile))







        ja wracam do mojego planu dnia....smile)))

        Pa Kochanie smile)) Czy mogę odejść smile)))
    • leptis Teuti :))) 24.05.08, 08:27
      Tylko Ty nie bierz moich zapędów poważnie....i na Bałkany nie
      wracaj smile)))))

      Pa smile)))
      • teuta1 Do leptisa:))) 24.05.08, 09:09
        Hasło na dziś: Henio do lasu (nigdy nie chcial ze mną jeździc), my
        na Bałkany. No pewnie, że brałam dzieci. W sumie jak tak patrzę, to
        nigdzie indzie dotąd za granicą nie byli tylko na szeroko pojętych
        Bałkanach. To co nam się stało można po prostu określić mianem
        bałkanizacji rzeczywistości. A te Emiraty dla mnie to za karę? Tam
        jakieś pustynie ponoć są...Uprzejmie donosze, że dziecki jakieś
        wesołe. Całą noc spaliśmy we trójkę, to mnie pokopały, ale mordki
        mają szcześliwsze.
        • leptis Do Sylwii... 24.05.08, 09:17
          O Twojej Mamie przypomiałem sobie później....
          przepraszam...
          kompletnie o tym aspekcie nie pomyślałem...
          aż tak przenikliwy nie jestem...
          myślałem tylko o sforze...

          spokojnego dnia Sylwio
        • leptis Re: Do leptisa:))) 24.05.08, 09:45
          szkoda tu teraz siedzieć...na zewnątrz nie leje smile)
          idę się zająć córką smile))
    • akacjax Re: Dzieci, tęsknota, wscieklość 24.05.08, 14:55
      Z perspektywy przezyć moich starawych już dzieci wiem, że najważniejsze jest dać dziecku szansę, by samo wyrobiło sobie zdanie o ojcu. Prędzej, czy później(u jednego z moich synów własnie później)dociera jaki naprawde jest rodzic.
      To kosztuje. Mam wrażenie, że niezależnie od wieku dziecko cierpi. Ale wydaje się, że młodsze może szybciej z tego wyjść. Jemu nie wali się dotychczasowy świat-czas budowany przez ojca.

      To wg mnie jest najgorsze w rozwodach-gdy rozstanie rodziców pociąga za sobą "rozwód" jednego rodzica z dzieckiem.
      • zuza145 Re: Dzieci, tęsknota, wscieklość 24.05.08, 15:34
        właśnie od jakiegość czasu uczę się- jak mówić- nie wiem jak pytają
        o coś związanego z ojcem.
        Córka nie pyta- ale młody pyta.
        To wielka sztuka mówić nie wiem.
        Najpierw miałam mętilk w głowie- bo sobie wydumałam kiedyś że coś
        tam wymyslając- że chronię ich.
        Potem zaczęło do mnie docierać- że kłamię, że odbieram prawo do
        wyrobienia własnej opinii.Że robię żle- to zaczęłam nad takimi
        swoimi zachowaniami pracować.
        I tylko- najbardziej z tego wszystkiego to mnie martwiło- jak
        chronić- pozwalając ojcu na dowolność- pamiętam wciąż oczy synka i
        ich wyraz- jak zadzwonił do ojca i zadawał pytania- a ojciec sobie
        pojechał w odpowiedzi- niestety bez doboru odpowiedzi do wieku
        dziecka. Sobie ulżył- a dziecku dowalił emocjonalnie.
        Już zaliczyłam również teksty( do córki) - w stylu- jest tyle co bym
        ci chciał powiedzieć- ale nie teraz- sobie upuszczał nerwu- i tego
        sie boję- bo on nie umie stosownie do wieku dziecka.
        Teraz sie pilnuje- bo jasno określiłam- aby swojego ciężaru- nie
        zwalał na dzieci.

        a odnośnie reszty- uczę się jak napisałam- mówić nie wiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka