Myślałam o tym już wczoraj, a Sylwia dopisała gdzieś dzisiaj. Bez
osobistych wycieczek do którejkolwiek z biednych i potłuczonych, ale
nawet jeśli facet sprawi, że czujemy się na dnie, ze jesteśmy
psychicznie sponiewierane, to czy musimy przybierać takie
pseudonimy, które nas w tym utwierdzają? Dla przeciwwagi proponuję:
Helena Trojańska zamiast Penelopy, Kirke, królowa Jadwiga,
Płanetnica, południca, Maria Skłodowska - Curie, Amazonka, itp.

.
Oprócz meżów mamy jeszcze przecież zwykle:dzieci, zakurzone pasje,
pracę, muzykę, książki (kolejność przypadkowa).