Dodaj do ulubionych

Samotność...

10.07.08, 22:37
...nasza, wewnętrzna.Można wśród tysiąca oddanych ludzi czuć się tak
samotnie, że życie niemiłe.Wydaje mi sie że samotni idziemy przez
całe życie.Samotni się rodzimy i umieramy w samotności.Przecież to
powienien być naturalny stan...dobry stan...wewnętrznego
samozagłębienia.Uwielbiam samotność dużego miasta...
Obserwuj wątek
    • manderla Będę protestować! 10.07.08, 22:56
      Nie jest to naturalny stan, nie jest to dobre. Nie jest.

      Kiedyś, jak miałam coś ok.14-16 lat ogladałam film (nigdy póxniej
      nie udalo mi sie go znaleźć), pt. "Mężczyzna i kobieta".
      Nie pamiętam juz nawet o czym to bylo wink. Serio. Być może ten film
      był nawet strasznie kiczowaty czy tendencyjny. Nie pamiętam.

      Ale zapadły mi w pamięć słowa, które wypowiada tytułowy bohater:
      Ludzie sa jak wilki. Są stworzeni, by żyć w parach.

      I tak mi to chodzi po głowie po dziś dzień.

      Przecież samotność to taka straszna trwoga...
      • sylwiamich Re: Będę protestować! 10.07.08, 22:59
        Samotność jest stanem wewnętrznego odrzucenia....siebie jako
        partnera.
        • manderla Re: Będę protestować! 10.07.08, 23:06
          Jest, i jest głęboko autowyniszczającym uczuciem, stanem myśli, jak
          zwał tak zwał. Mozna to czasami potraktować jako katharsis, aby
          poszukac i znalezc siebie, i usłyszy, ale na dłuższą metę...
          • sylwiamich Re: Będę protestować! 10.07.08, 23:08
            manderla napisała:

            > Jest, i jest głęboko autowyniszczającym uczuciem

            I po to jest..żeby siebie pognębić.Inni wtedy się nie liczą.
            • sylwiamich Re: Będę protestować! 10.07.08, 23:37
              janekrudy102.wrzuta.pl/audio/wATMHWsVGl/swietliki-nieprzysiadalnosc
    • mary171 Re: Samotność... 10.07.08, 23:02
      Wewnętrzna samotność jest smutna. Czasami tak się czułam, ale kiedyś. Teraz już
      nie. Choćby dziś rozmawiajac z Bratem na głupim gg czułam, że nie jestem
      samotna. Sama, ale nie samotna. Nie wewnętrznie. Mam się z kim podzielić
      myślami, rzeczami ważnymi i tymi zupełnie drobnymi. A sama z sobą też jakoś nie
      czuję się samotna. Choć brakuje tego kogoś. Ale wiem, że można być z kimś i czuć
      sie dużo bardziej samotnym.
    • przed.brama Samotność starych rozwódek:)) 11.07.08, 21:07
      Nie masz dla nas nadziei na ponowne zamęście, toteż zaczynamy bać
      się samotności i tak się boimy coraz bardziej...i nakręcamy ten
      strach, aż osiąga on wielkość solidnego potwora, który już..już...a
      zabije.
      Jeśli się jednak uwolnić od schematu, że jak sama to przeraźliwie
      samotna, można zauważyć, że porozwodową rzeczywistość zaludniają
      wręcz tłumy w porównaniu z wcześniejszym okresem małżeńskiego
      samotnictwa, a jakość kontaktów jest nieporównywalnie bogatsza.
      • dzul1 Re: Samotność starych rozwódek:)) 11.07.08, 21:15
        Ale chyba nie o to zamescie chodzi. W zwiazku mozna czuc sie rownie
        samotnym. Samotnosc to stan ducha. Ja w obecnej sytuacji chcialabym
        polubic moja samotnosc, czyli na nowo wsluchac sie tylko w siebie, w
        swoje potrzeby. Byc dobra i szczesliwa sama dla siebie. Jak to
        drzewiej bywalo. Ale to bylo juz tak dawno, ze trzeba odkurzyc
        siebie sprzed lat. Bo przyzwyczajenie to druga natura. Chociazby
        przyzwyczajenie do mezczyzny na co dzien.
    • mayflower_1 Re: Samotność... 11.07.08, 21:40
      A ja kiedyś bardzo lubiłam samotność, a potem okazło się, że życie z
      kimś i dla kogoś jest o wiele ciekawsze i daje więcej satysfakcji,
      radości i pełnię uczuć (róznych i tych dobrych i złych). I czułam
      się spełniona. A teraz jest przeraźliwa pustka, której sobą nie
      bardzo umiem wypełnić. Nie lubię jej, tej mojej samotności, bo
      zabrała mi pełnię wewnetrznych doznańsad.
      • przed.brama Re: Samotność... 11.07.08, 21:53
        mayflower_1 napisała:

        > teraz jest przeraźliwa pustka, której sobą nie
        > bardzo umiem wypełnić.
        Życie jest ciągłym ruchem. Samo się wedrze do Twojej samotni.
        Czasami czyni to bardzo brutalnie.
        • mayflower_1 Re: Samotność... 11.07.08, 21:56
          A niech się, kurde, wdziera wink
          • sylwiamich Re: Samotność... 11.07.08, 22:08
            Myśle że są różne rodzaje pustki...na różnych poziomach
            życia.Samotność to dla mnie stan acedii...
            • manderla Re: Samotność... 11.07.08, 22:20
              sylwiamich napisała:

              > Myśle że są różne rodzaje pustki...na różnych poziomach
              > życia.Samotność to dla mnie stan acedii...

              No... siostro.... leczmy się, leczmy...
              • sylwiamich Re: Samotność... 11.07.08, 22:23
                Manderla..jak z badaniami...wejdż na GG i cos napisz...
                • manderla Re: Samotność... 11.07.08, 22:25
                  Nie wejdę na gg, bo dla mnie jest to zbyt bezposrednia rozmowa.
                  Nawet juz forum jest dla mnie zbyt bezposrednie. Nie mogę. Nie mogę
                  ryczeć. nie moge się rozklejać.
                  Musze sie jakoś trzymać.
                  Wolę hasłami gadać, niz dusze na zewnatrz wywracac.
                  może pozniej.kiedyś. nie wiem. przpraszam/
                  • sylwiamich Re: Samotność... 11.07.08, 22:32
                    Teraz sobie radzę.Ale był taki moment, że dostałam skierowanie do
                    psychiatryka.Były święta.Trzeba było zrobić zakupy.Stałam pusta z
                    tym osranym skierowaniem i nie wiedziałam dokąd
                    pójść.Zapomniałam.Były psychotropy, było zapijanie....byle coś
                    poczuć, choćby ból.Taki ból żeby chciało się przestać.Potem tylko
                    leżałam i czekałam jak przejdzie..płynęło sennie, czasami zaćmiło...
                    Manderla...jak już będziesz się czuła na sile...napisz
                    coś...Przytulam.Już nie raz to przeszłaś...wiesz że
                    przechodzi..zawsze przechodzi.
                    • manderla Re: Samotność... 11.07.08, 22:34
                      Kurna nie przechodzi, moze i przechodzi ale wraca, ale zaraz mnie
                      wytna, bo kurn,
                      • manderla Re: Samotność... 11.07.08, 22:35
                      • sylwiamich Re: Samotność... 11.07.08, 22:45
                        Manderla...ty mnie kurwa nie strasz.Przechodzi.I zawsze wraca.Ale
                        znowu przechodzi.I te momenty są ważne...gdy przeszło.
                        • przed.brama Re: Samotność... 11.07.08, 22:47
                          sylwiamich napisała:

                          > te momenty są ważne...gdy przeszło.
                          Zapytam o proporcje między radowaniem się, że przeszło, a czekaniem,
                          żeby sobie poszło.
                          • sylwiamich Re: Samotność... 11.07.08, 23:04
                            przed.brama napisała:

                            > sylwiamich napisała:
                            >
                            > > te momenty są ważne...gdy przeszło.
                            > Zapytam o proporcje między radowaniem się, że przeszło, a
                            czekaniem,
                            > żeby sobie poszło.


                            Pozbyłam się wrażenia z młodości że życie wystarczy przeżyć.Że jutro
                            jest nowy dzień.Gdy nie mam siły oddychać..patrzę na przyrodę.Jestem
                            z natury wieśniareczką.To rośnie, tam pachnie, tu się raduje.Bez
                            lęku i wypatrywania ze stachem jutra.Zawsze przypominają mi się
                            słowa z Bibli...Przypatrzcie się krukom, iż nie sieją, ani żną, nie
                            mają one spiżarni ani spichlerza, a Bóg je karmi...
                            Muszę o tym pamietać, bo lęki mnie zaduszą.
                            Raduję się że nie boli, a czekam kiedy znowu zacznie.Takie smutne
                            zamyślenie...szczęście.To o czym pisała Nanga
                            • manderla Re: Samotność... 11.07.08, 23:10
                              sylwiamich napisała:

                              >
                              Gdy nie mam siły oddychać..patrzę na przyrodę.Jestem z natury
                              wieśniareczką.To rośnie, tam pachnie, tu się raduje.Bez lęku i
                              wypatrywania ze stachem jutra.Zawsze przypominają mi się
                              > słowa z Bibli...Przypatrzcie się krukom, iż nie sieją, ani żną,
                              nie mają one spiżarni ani spichlerza, a Bóg je karmi...
                              > Muszę o tym pamietać, bo lęki mnie zaduszą.

                              Radujesz i ratujesz mnie swoimi tekstami. ot tak. po prostu.
                              dziekuję.
                              m

                              • sylwiamich Re: Samotność... 11.07.08, 23:24
                                Lubię Cię i czuję....Przytulam mocno.
                                • manderla Re: Samotność... 11.07.08, 23:37
                                  Ja tez Cię...czuję

                                  Faktycznie, jest takie coś..

                                  ps. no to wyznałyśmy sobie miłość wink, kochana siostro
                                  Z dwóch, które mam, rodzonych, mam jedną, z którą się "czujemy".
                                  Przykład. Idziemy do sklepu.Jakiegoś duzego, supermarketu. kazda w
                                  swoim kierunku. Spotykamy się na "komórke" przy kasie. Patrzymy
                                  sobie w koszyki. To samo żarcie, te same majtki, skarpetki,-kolory
                                  te same i wzorki. Cos niesamowitego. Śmiejemy się wtedy, do
                                  upadłego. To jest pierdółka oczytwiście. ... O sprawach ducha nie
                                  wspominam. Bo potrafimy do siebie wybierać numery tel w samym
                                  czasie...i...nie mozemy sie dodzwonić wink...

                                  dziekuję Ci Sylwia.
                                  Mam nadzieję, że zdąże Cie zobaczyć kiedyś.
                                  buziak.
                                  m
                                  • sylwiamich Re: Samotność... 11.07.08, 23:39
                                    manderla napisała:
                                    > Mam nadzieję, że zdąże Cie zobaczyć kiedyś.
                                    > buziak.


                                    No kobito, z takim nastawieniem to się zagapisz.... i zakochaszwink))
                        • manderla Re: Samotność... 11.07.08, 22:55
                          Nie , nie straszę, nic z tych rzeczy...
                          właśnie zajzalam do netu co to jest dokladnie "acedia", bo co nieco
                          mi przedtem obilo sie o uszy, ale nie wiedzialam dokladnie.... i
                          wpadł mlody...
                          nie lubię, jak mi zagląda przez ramię... a się zainteresowal, a nie
                          chce w takie tematy go wciagac.
                    • przed.brama Re: Samotność... 11.07.08, 22:42
                      sylwiamich napisała:

                      >...wiesz że
                      > przechodzi..zawsze przechodzi.
                      Zgadza się, ale ile tak można?wink
            • manderla Re: Samotność... Pytanie 11.07.08, 22:23
              Pytanie też, jak sobie radzisz z tym? No jak???
              Powiedz!
          • przed.brama Re: Samotność... 11.07.08, 22:39
            Trochę się trza otworzyć.smile
    • panda_zielona Re: Samotność... 11.07.08, 22:40
      "Po prostu niewiarygodne! A jednak możliwe, bo człowiek może
      wytrzymać tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata
      bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najgorsza
      udręka, najcięższa tortura. Tym mężczyznom i wszystkim ludziom,
      których spotkała, samotność dotkliwie dawała się we znaki. I oni
      mieli poczucie, że nie liczą się dla nikogo."

      — Paulo Coelho Jedenaście minut

      Tak mi się jakoś rzuciło w oczy.
      • przed.brama Re: Samotność... 11.07.08, 22:44
        Jakby nie patrzeć, najsroższą karą jest całkowita, bezterminowa
        izolacja od bliźnich.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka