second_janka
24.09.08, 12:32
Witajcie
Podczytuję was co dzień.Jednak nie mam odwagi pisać.
Teraz już jednak, potrzebuję waszej pomocy.
Otóż moja sytuacja wygląda następująco:
poł roku temu rozstanie,złożony pozew.
On-szalał,pił i groził nieustannie nie dając mi żyć.Potrafił
wypisywać nocami i dniami obrąźliwe smsy.Doszło też do tego,że
wszedł mi na siłę do domu terroryzując mnie.To się ciągnęło
miesiącami.
Raz atak a zaraz przeprosiny za to.
Kontakt z dzieckiem dobry,ale raz przyszedł pod wpływem.Wściekłam
się.
Po kilku miesiącach ja zaczełam się z kimś spotykać...i tu zaczyna
się nagła odmiana m.Dowiedział się o tym.
Zrobił się miły,uroczy wręcz.
Kwiaty i zapewnienia o odmianie.O chęci naprawy tego co zrobił złego.
I gdzie ja w tym wszystkim?
Miałam już duży spokój ducha, mimo jego szleństw.Teraz zaczynam
myśleć, co by było gdyby było...
Zdaję sobie sprawę z mechanizmów, które powodują taką zmianę.Wiem,że
teraz kiedy ktoś się pojawił w moim życiu m. sobie uzmysłowił stratę.
Ale jedno mnie zastaniawia-jak sobie radzić z emocjami, nie
powiem ,że zupełnie mnie to nie rusza, bo bym była nie uczciwa.
Nie chcę jednak z nim być,nie wyobrażam sobie powtórki z rozrywki.
Nie raz dawałam szanse.
Dlaczego mi tak źle???