ewiku
08.01.09, 10:51
świat sie zmienia, cywilizacja rozwija sie w coraz szybszym tempie, zmieniają
się nasze wartości moralne ale u wielu osób jedno ciągle pozostaje niezmienne:
"święte" przekonanie, że każde dziecko potrzebuje "mamy i taty" jako rodziny.
I nie ważne jest czy rodzice sie kochają, rozumieją czy chcą być ze sobą albo
czy w ogóle są szczęśliwi jako małżonkowie. To wszystko "musi" być nie ważne
bo przecież są dzieci, więc rodzina powinna trwać w całości.
Szkoda tylko, że w tym poczucie życiowej misji rodzicielskiej w tak nie
wielkim stopniu naprawdę patrzy się na dobro dziecko a nawet traktuje się je
jak, delikatnie rzecz ujmując, "nierozumną" istotę, która niczego nie widzi i
nie czuje. I skazuje! się takie dziecko na życie z ludźmi, którzy je spłodzili
i nazywają się rodzicami ale tak naprawdę to są jego katami.
Może zabrzmiało to, co napisałam dość surowo ale ja kiedyś rozwiodłam się dla!
dobra mojego syna (dziś, jako dorosły facet jest mi za tamtą decyzję wdzięczny
i ją rozumie) i uważam, że my rodzice powinniśmy przede wszystkim jedno:
zapewnić naszym dzieciom spokój i poczucie bezpieczeństwa (nie ma to nic
wspólnego z sytuacją materialną bo nawet nie wiem jakie bogactwo, jeżeli jest
okupione łzami lęku czy przemocy w rodzinie nie daje niczego) bo tatę i mamę
dziecko ma zawsze a czasem lepiej osobno jak razem.
----------------------------------------------
Sztuką jest minąć koniec i iść dalej...