Dodaj do ulubionych

rozwód a sprawa dziecka

11.01.09, 22:43
mąz postanowił odejść w czerwcu, zrobił to błyskawicznie. w sierpniu
mieszkał już w wynajmowanym mieszkaniu, cały czas utrzymywał, że nie
ma nikogo, a odszedł, bo miał mnie dość i będzie nam wszystkim
lepiej. w listopadzie rozeczono już rozwód bez orzekania o winie, bo
nie chciało mi się wierzyć, że ma kogoś i to na stałe. wierzyłam
jemu, a on nawet w sądzie skłamał, że nie jest w związku.
w listopadzie babon był już w ciąży. w grudniu on pojechał do jej
rodziny, z dzieckiem spędził tylko część wigilii. teraz wyjechał z
babą za granicę a w ferie chce jechać i z babonem i naszym dzieckiem.
przy dziecku, na pierwszym spotkaniu dziecka z babą przytulał się do
baby, naskakiwał, głaskał.
czy to wszystko, takie postępowanie jest normalne, czy ja jestem
jakaś stuknięta i mnie tylko to dziwi a dziecko rozkapryszone, bo
przez to cierpi? dziecko ma 12 lat.
Obserwuj wątek
    • rusak_h Re: rozwód a sprawa dziecka 12.01.09, 14:24
      że dziecko jedzie z ojcem to rozumiem, ale z "babonem" jak ją
      nazywasz, to już nie rozumiem dlaczego, ona nie jest ani matka ani
      ciotka ani nikim dla wszego dziecka, nawet jeśli ojcic by sie z nią
      ożenił to ona nadal jest obca kobieta i nie ma żadnych ani praw ani
      obowiązków wobec twojego dziecka. Jeśli ojciec chce jechać z
      dzieckiem niech jedzie, ale nowej partnerce nic do wszego dziecka...
    • scar11 Re: rozwód a sprawa dziecka 12.01.09, 15:27
      no więc b. mąz uważa, że skoro jemu baba jest bliska, to dziecko
      powinno to akceptować, tak a priori...
      to jest moim zdasniem nieliczenie się z dziecka potrzebami.
      • neell5 Re: rozwód a sprawa dziecka 13.01.09, 10:08
        ale o co chodzi? może pozwól aby dziecko samo wypowiedziało się co
        do wyjazdu z tatą??
        • smutek20 Re: rozwód a sprawa dziecka 13.01.09, 10:27
          na forum sa dwa watki- samodzielne i macochy i dwa rozne punkty widzenia-
          kontaktow dziecka z nowymi nex - warto poczytac.
    • crazyrabbit Re: rozwód a sprawa dziecka 13.01.09, 10:56
      Napiszę jako ex i zarazem next wink

      Tempo działania ojca dziecka jest według mnie za szybkie, nie dał
      czasu dziecku na poukładanie sobie w głowie nowej sytuacji. W wieku
      12 lat młody człowiek wchodzi w bardzo trudny wiek, ma rozchwianą
      równowagę emocjonalną, nie radzi sobie często sam ze sobą, a co
      dopiero z tak ciężką sytuacją, jak rozwód rodziców. Ojciec mógł
      poczekać kilka miesięcy z przedstawianiem swojej nowej partnerki.

      Z drugiej strony, mojej Młodej, która była dokładnie w tym samym
      wieku, absolutnie nie przeszkadzało, że jeszcze przed naszym
      rozwodem, pojechała z ojcem i jego ówczesną "lolą" nad morze na
      weekend. Wróciła zadowolona.

      Pytałaś dziecko o JEGO zdanie?

      Tyle jako ex.
      Jako next powiem Ci, że często obawy o kontakty dziecka z nową
      partnerką ojca, rodzą się wyłącznie w głowie matki dziecka.

      Poznałam swojego M. gdy był 3 lata po oficjalnym rozwodzie i 5 lat
      po wyprowadzce z domu. Jestem jedyną kobietą, jaką poznały jego
      dzieci, a co najważniejsze, zaakceptowały mnie (12 i 18 lat).
      Niestety, mamusia dzieci na wieść o mnie dostawała histerii, nie
      pozwalała młodszemu dziecku spotykać się z nami itp.
      Podczas rozmowy z M. młodsze dziecko powiedziało: Tato, to nie ja
      mam problem, to mama ma problem. Mnie takie wspólne spotkania
      odpowiadają. Starszy syn był kilkakrotnie wyraźnie zażenowany
      zachowaniem matki.
      Ostatnio widujemy się wszyscy razem - ex "przestraszyła się", że M.
      złoży pozew o uregulowanie kontaktów i odpuściła.

      Jest, lub było na tym forum kilka dziewczyn, które chowając własne
      poczucie krzywdy do kieszeni, zgadzały się na kontakty ojców i next,
      bo to było ważne dla dzieci.

      Porozmawiaj przede wszystkim z dzieckiem, to nie jest maluch, tylko
      nastolatek. Jego zdanie jest tu najważniejsze, bo chodzi tu o niego,
      a nie o Twoje poczucie krzywdy.
      Jeśli dziecko powie, że nie chce wspólnych kontaktów - powiedz o tym
      jego ojcu. Wytłumacz to spokojnie, bez emocji, ani tekstów typu "ja
      sobie nie życzę".
      Zawsze jeszcze możesz zwrócić się o pomoc do psychologa dziecięcego.

      Życzę szybkiego powrotu do równowagi smile

      P.S. A jakbyś miała problemy z zachowaniem nastolatka, to zapraszam
      na priv. Jeszcze trochę, a będę ekspertem uncertain
      • 34malami Re: rozwód a sprawa dziecka 13.01.09, 13:07
        No tak 12 letnie dziecko samo już wie czego by chciało, przynajmniej
        mniej więcej.
        Sytuacja jest inna kiedy rodzice się rozwodzą a potem któreś z nich
        wiąże się z jakąs osobą a inna kiedy rozwodzą się bo jedno JUŻ sie z
        kimś związało i w dodatku khem spodziewa się kolejnego potomka. Nowy
        partner staje się powodem rozpadu związku (upraszczając, a
        przynajmniej tak to wygląda z punktu widzenia dziecka). Trudno
        oczekiwać by dużo juz rozumiejące dziecko zapałało sympatią do
        kochanki ojca ...
    • scar11 Re: rozwód a sprawa dziecka 13.01.09, 14:41
      dziękuję wam za wypowiedzi, zwłaszcza crazyrabbitsmile

      oczywiście, że pozwalam dziecku wyrażać własne zdanie i nie zarażać
      go poczuciem własnej krzywdy, nie utryudniam mu kontaktu z ojcem i
      kochanką, nie chcę obciążać dziecka własnymi schizami.
      i dziecko ponieważ kocha ojca, stara się sporstać sytuacji.
      jednak widzę, że cierpi i bardzo mnie to boli, bo czuje się
      odsunięte, i mówi mi o tym, mówi, że mimo, że tę babę akceptuje jako
      osobę, to trudno mu przyjąć, że ojciec stawia sprawy kochanki na
      pierwszym miejscu, prowadza się z dzieckiem i kochanką do tego
      samego kościoła, do którego chadzaliśmy neidawno we troje, jeździ w
      te same miejsca itp.
      nagle dziecko utraciło więż i z ojcem i rodziną dalszą i meisjcami,
      w których bywało.
      nie wiem co dziecku mówić oprócz banalnych:ale tata cię kocha.

      a ono odpowiada:
      ale skoro mnie kocha, to dlaczego nie chce jechać ze mną tylko na
      ferie albo gdzieś mnie zabrać. to dla dziecka jest szokujące a ja
      zdaję sobie sprawę, że moje psychiczne stany nie muszą jego
      obowiązywać i nie chciałabym tego.

      zastnawiam się skąd bierze się taka ilość głupoty w ludziach, w
      kimś, kto był bliski i uważany za odpowiedzialnego, za głowę rodziny
      nagle robi takie numery, to jest niepojęte dla mnie.
      • chalsia Re: rozwód a sprawa dziecka 13.01.09, 18:15
        > nie wiem co dziecku mówić oprócz banalnych:ale tata cię kocha.

        i NIGDY więcej tego nie mów. W ogóle nie mów NIC za ojca.
        Przecież Twoje dziecko samo widzi i czuje.
        A na pytanie "dlaczego" odpowiedz zgodnie z prawdą "nie wiem. Jesli chcesz
        wiedzieć, zapytaj o to ojca".
        • scar11 Re: rozwód a sprawa dziecka 13.01.09, 18:41
          chalsia, tak też mówię dziecku, że lepiej z tatą pogadaj. ale wiadomo, dziecko
          oczekuje jakiegos wsparcia.
          • chalsia Re: rozwód a sprawa dziecka 13.01.09, 22:44
            > chalsia, tak też mówię dziecku, że lepiej z tatą pogadaj. ale wiadomo, dziecko
            > oczekuje jakiegos wsparcia.

            wsparcia tak, ale nie wciskania kitu, a tym - wobec faktów - jest mówienie "tata
            Cie kocha".
            Wsparciem będzie powiedzenie, że ROZUMIESZ (nie wiesz ale że rozumiesz), że
            czuje się rozżalona, opuszczona, etc itd itp - czyli ubranie w slowa dziecka
            uczuć związanych z daną sytuacją.
      • crazyrabbit Re: rozwód a sprawa dziecka 14.01.09, 19:27
        Chalsia ma rację - nie mów nic za ojca, nie broń go.

        Wydaje mi się, że w tej sytuacji pozostaje Ci tylko spotkanie z
        exem, najlepiej w trójkę, włączając w to dziecko. Lola niech siedzi
        w aucie i się grzeje :p

        Pamiętaj, że faceci myślą (podobno tak jest), inaczej niż kobiety.
        Przygotuj sobie listę argumentów - jedyny chyba sposób, aby dotrzeć
        do czegoś, co się nazywa "rozumem faceta" (jestem złośliwa he he).
        Pamiętaj - zero emocji, rzeczowe argumenty, spokojny ton,
        ewentualnie metoda "zdartej płyty".
        Warto by było, abyś przed spotkaniem poszła z dzieckiem do
        psychologa. To naprawdę może pomóc, a Tobie da mocne atuty do ręki.

        Idąc z dzieckiem na rozmowę z jego ojcem, pokażesz, że je wspierasz
        i chcesz pomóc w trudnej sytuacji.

        Reszta zależy, niestety, od poczucia przyzwoitości ojca dziecka.

        A za to, że nie utrudniasz kontaktów - wielki szacun!

        Królik
        • scar11 Re: rozwód a sprawa dziecka 14.01.09, 19:58
          crazyrabbit

          co do utrudniania kontaktów, to co by to dało? pogroszyłoby sytuację moją i
          dziecka, sampoczucie nasze. To jakby wychodzenie z założenia, że dziecko jest
          nierozumne i samo nie potrafi wyciągnąć wniosków z zachowań rodziców, ludzi.
          wydaje mi się, że utrudnianie kontaktów z ojcem ma sens wtedy, kiedy ojciec
          dopuszcza się przemocy fizycznej czy psychicznej, ten jest po prostu głupi.
          nie rozumie procesu rozwojowego dziecka, ta sytuacja pokazuje w ogóle, że
          ojcowie rzadko umieją nawiązać kontakt z włąsnym dziekciem, szanować ich uczuć,
          liczyć się z nimi. w zwykłej rodzinie nie jest to aż tak widoczne jak właśnie w
          chwili, kiedy rodzice się rozwiodą.
          moje dziecko mówi: mamo, ale on mnie w ogóle nie zna. ciągle tylko powtarza, że
          mnie kocha i takie banały, a ja tego nie widze. rozmawiamy tylko o pogodzie itp.

          co do zera emocji, to masz całkowita rację. doszłam do tego gdzieś po miesiącu,
          no ale emocje to emocje, nie da się ich trzymać na wodzy w takich sytuacjach,
          uważam, że i tak szybko mi posżłosmile

          natomiast nie mam wysokiego mniemania o rozumie mężczyzn, ich empatii,
          umiejętności wczucia się w położenie innych, np swego dziecka. są wg mnie
          lamerami, z aktórych ciężar emocji noszą kobiety, ich matki, kochanki,
          wzgardzane żony.
          • crazyrabbit Re: rozwód a sprawa dziecka 14.01.09, 20:17
            Scar,
            Rozumna z Ciebie kobieta smile

            A co zdania o mężczyznach... hmmm... też tak miałam smile
            Z upływem czasu to się zmienia.
            Są porządni faceci na tym świecie, dobrzy ojcowie, wierni partnerzy
            życiowi, są tacy, którzy potrafią kochać, w imię uczucia pozbyć się
            wrodzonego egocentryzmu...

            Ale na to, żebyś sę przekonała, że nie wszyscy faceci to ch**e,
            potrzebujesz czasu.

            Powodzenia życzę smile
            • tricolour Najlepsze jest to... 14.01.09, 20:20
              ... że ci porządni faceci kiedyś się rozwodzili i dobrych notowań nie mieli...

              smile
              • crazyrabbit Re: Najlepsze jest to... 14.01.09, 23:16
                ... bo źle stargetowali wybranki?...

                jakby nie było, długi czas dla exa byłam "szmatom" i takie tam...
                Zła kobieta jednym słowem...

                smile))
          • tricolour Rzecz jest trochę inna... 14.01.09, 20:17
            ... wielu facetów nie kocha dziecka tak, jak chcą kobiety tylko kocha tak jak
            faceci. Prawdę mówiąc nie rozumiem skąd się biorą oczekiwania wobec facetów
            skoro nie ma rodziny.
            • alfika Re: Rzecz jest trochę inna... 25.01.09, 14:02
              wg mnie generalnym prolemem facetów jest to, że są wychowywani na
              twardzieli - bez łez, bez przytulania ile ONI jako dzieci chcą (z
              reguły jak "za dużo" ciepełka - wg rodziców czy rodziny "za dużo" -
              to się zaczynają śmichy-chichy) i rzeczowo i konkretnie

              jak potem mają pozwalac na mazgajenie - czyli zwykłe wyrażanie
              uczuc - u dzieci? i jak mają brac pod uwagę uczucia, potrzeby czy
              oczekiwania?

              i szczeze mówiąc dziewczynki też bywają wychowywane na gosposie,
              najpierw obowiązki, potem przyjemnosci
              tyle że czas rezerwowany tylko dla dziecka czasem trafia do
              przegródki "przyjemnosci", a sprzątanie, gotowanie czy inne duperele
              okazują sie ważniejsze
    • maza15 Re: rozwód a sprawa dziecka 14.01.09, 22:05

      Rodziny nie ma,ale wspolne dziecko jest.
      Z dzieckiem rozwodu się nie bierze.
      Po rozwodzie wiele spraw trzeba poukładać na
      nowo,przewartościować,stąd oczekiwania.
      Szczególnie na samym początku,potem już wiadomo,ile można oczekiwać
      od ex...
    • scar11 Re: rozwód a sprawa dziecka 16.01.09, 20:38
      tak, na nowo trzeba poukładać sprawy, ojciec też musi to zrobić i
      pewnie nie jest to łatwe dla nikogo, ale przyznam szczerze, że
      trochę mnie to przeraża, perspektywa, że moje dziecko będzie już tym
      rozwodem naznaczone, jakimś rodzajem negacji ze strony ojca, bo
      dziecko tak to odbiera niestety.
      teraz mąż były ciąga po swojej rodzinie nową panią i uważa , że
      jest swietny. zdumiewa mnie to. nie minął miesiąc od rozwodu, nie
      minęlo pol roku od wyprowadzki. dla mnie to szok, co dopiero dla
      dziecka, jak sobie czasem to uświadamiam, to...
      • adela38 Re: rozwód a sprawa dziecka 25.01.09, 20:49
        Moze warto wytlumaczyc dziecku, ze teraz ma przyrodnie rodzenstwo i tata kocha
        je oboje...Jak sie w rodzinie pojawia nowe dziecko zwykle te juz istniejace
        "przerabia" uczucie zazdrosci...W tym wypadku mysle, ze przede wszystkim o to
        chodzi...Warto podkreslic, ze mimo nowego dzidziusia tata nadal chce spotykac
        starsze dziecko i najwyrazniej chce by sie oboje ze soba zzyli...Umiejetnosc
        przelamania wlasnego uczucia zazdrosci, posiadanie rodzenstwa i szerszej rodziny
        moze byc duzym plusem dla dotychczasowego jedynaka...
    • ewa_2009 Re: rozwód a sprawa dziecka 13.04.09, 02:09
      Jakbym o sobie czytała - właśnie przerabiam coś podobnego. Najpierw
      wmawianie, że w każdej dziedzinie jestem do kitu, wyprowadzka (nie
      chce rozwodu, nie ma nikogo itd.), po 4 miesiącach nagle pozew,
      błyskawiczny rozwód i już wkrótce koleżanka z liceum z dwójką
      nastoletnich dzieci wprowadzi się do mojego ex (przenosi się z
      innego miasta). Nie wiem, czy nie jest w ciąży.
      Mój syn jest młodszy od Twojego i bardzo zżyty z ojcem. Wcześniej
      spędzał z nim każdą wolną chwilę. Teraz tatuś ogranicza stopniowo
      kontakty (nie dziwię się temu). Mieli jechać razem na wakacje -
      ostatnio dowiedziałam się, że według planu ex mają pojechać wszyscy
      razem (przynajmniej tamte dzieci). Jeśli synowi to się nie podoba,
      to może jechać z samym tatą, ale tylko na tydzień.
      Najciekawsze w tym wszystkim, że ex tłumaczy synowi, że to iż
      związał się z tą kobietą, to całkiem normalna sytuacja i że
      wyłącznym powodem naszego rozstania byłam ja. Dziecko przyjmuje to
      za dobrą monetę i pyta, dlaczego ja nie mam nikogo. Z drugiej strony
      jest wciąż rozkojarzone (zaczynają się drobne problemy w szkole),
      poddenerwowane, stara się za wszelką cenę ukryć przed kolegami, że
      tata z nim nie mieszka.
      Jak i co mu tłumaczyć? Do tej pory starałam się nie komentować
      działań ex, ale widzę, że on sporo z synem o tym rozmawia i
      oczywiście przedstawia się w jak najlepszym świetle. Sam
      zaproponował,żebyśmy nie mówili synowi o rozwodzie, a teraz okazuje
      się, że dziecko już o nim wie od taty.
      E
      • tricolour Dziecku nie trzeba tłumaczyć... 13.04.09, 13:04
        ... dziecko przede wszystkim nie może być okłamywane. Jeśli umawiasz się mężem,
        że nie powiesz o rozwodzie, to jak długo masz zamiar (dziecko mieszka z Tobą)
        utrzymać to w tajemnicy? Przecież rozwód jest na zawsze i kiedyś trzeba
        poinformować, że taty w domu już nie będzie nigdy.

        W konsekwencji: Wy staracie się ukryć przed dzieckiem rozwód, to dziecko UCZY
        SIĘ ukrywania faktu rozwodu przed kolegami, ale... nie da rady, bo każdy widzi
        jak jest. Stąd narastające kłopoty biorące się z nierozwiązanego wewnętrznego
        konfliktu.
        • ewa_2009 Re: Dziecku nie trzeba tłumaczyć... 13.04.09, 18:14
          Chyba zostałam źle zrozumiana. Jak napisałam, ex nie mieszkał już z
          nami od kilku miesięcy, gdy dostaliśmy rozwód. Dziecko wstydzi się,
          że tata z nami nie mieszka, a nie że się rozwiódł.
          Ja nie starałam się ukryć rozwodu, po prostu na prośbę ex zgodziłam
          się, że powiemy synowi o tym razem w innym momencie. A dowiedziałam
          się, że poinformował dziecko sam i mi o tym nie wspomniał.
          E.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka