Dodaj do ulubionych

KOCHANI - DORADŹCIE !!!!

09.02.09, 09:01
Witam wszystkich. Zdecydowaliśmy się na rozwód bez orzekania o winie
(bo bedzie szybciej i mam nadzieję,że mniej boleśnie).Potrzebuję
porad co do formy i treści pozwu. Napisałam już takowy,posilając się
wzorem z internetu,jednak mam watpliwości,czy aby jest tam wszystko
jak należy.

Ale po kolei : mamy dwóch synow 20 i 15 lat.Napisałam,że opieka nad
niepełnoletnim synem ma być przyznana obojgu rodzicom z
ustaleniem,iż bedzie mieszkał ze mną i z zapewnieniem
nieograniczonych kontaktów z ojcem.

Zasądzenie alimentów w wys...... i tu jeszcze moj mąż sie zastanawia
ile wpisać.Ja obstaję przy kwocie nie mniejszej niz 1000 zł z tego
względu,ze ma bardzo dobre zarobki i dodatkowo kombinuje na "lewo"
bo ma takie mozliwosci i z tego wyciaga więcej niż zarobi.Ale to nie
jest dochód udokumentowany,więc go "nie ma".

Nie wydawanie decyzji co do sposobu korzystania z mieszkania,które
jest wspólną własnością stron.I w tym miejscu mam własnie
wątpliwosci.Maż zadeklarował się,ze zrzeknie sie swojej połowy na
rzecz syna ale....
dał mi warunek,że nie przyprowadze tam w przyszłości żadnego
faceta smile(ja nikogo nie mam i nie myślę,żeby sie z kimś jeszcze
wiazać).Mimo to nie zgadza sie żebym wpisała ten fakt do
pozwu.Poradźcie mi proszę,popuscić,czy jednak ująć to,że zrzeka sie
swej czesci na rzecz syna?
Maż twierdzi,że skoro wpisałam o niewydawaniu decyzji co do
mieszkania,to co kogo obchodzi,co on ze swoja połową zrobi..... Z
drugiej strony ja sie boję,ze kiedyś moze zmienić zdanie.

Ostanie moje pytanie dotyczy kosztu procesu.Jeśli zaznaczyłam w
pozwie,ze koszty mają być zasądzone od pozwanego,to czy przy
składaniu pozwu musze wpłacić 600 zł,czy sad obciąży jego?


Acha i jeszcze jedno: wyczytałam,ze pozew musi być w dwóch
egzemplarzach,a co z odpisami aktu małzeństwa i urodzenia dziecka?
Do kazdego ma być dołączony oryginał,czy do jednego może być
poprostu ksero?

Moze te moje wypociny wydadzą sie Wam śmieszne,ale ja pierwszy raz
biorę rozwód smile i naprawde nie wiem jak to ma wyglądać.
Mam nadzieję,ze dacie mi jakieś wskazówki,bo widzę po
komentarzach,że jesteście bardzo chętni do pomocy. Z góry dzieki.
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: KOCHANI - DORADŹCIE !!!! 09.02.09, 12:23
      dał mi warunek,że nie przyprowadze tam w przyszłości żadnego
      faceta smile

      Ze co przepraszam?
      • anka42_pl Re: KOCHANI - DORADŹCIE !!!! 09.02.09, 12:38
        Ja też się z tego uśmiałam,ale on twierdzi,że skoro nie musze
        spłacać mu połowy kwoty za mieszkanie,to ma taki warunek,bo nie
        będzie jakiś fagas mieszkał na darmowiźnie....
      • wylot11 Re: KOCHANI - DORADŹCIE !!!! 10.02.09, 09:47
        "Ze co przepraszam?"
        Dziwisz się? bo ja wcale,dlaczego jakiś żłób ma korzystać z jego pracy?
        A może kiedyś dziecko mu się nie spodoba?facet zabezpiecza tylko swojego
        dzieciaka i tyle..
    • maheda No właśnie też tego nie rozumiem 09.02.09, 12:32
      > Maż zadeklarował się,ze zrzeknie sie swojej połowy na
      > rzecz syna ale....
      > dał mi warunek,że nie przyprowadze tam w przyszłości żadnego
      > faceta smile

      Jeśli się zrzeknie swojej połowy na rzecz syna, to syn będzie o tym mieszkaniu
      decydował.
      Taki zapis jest kompletnie nierealny. On się ZRZEKA swojej połowy, a nie oddaje
      ją synowi na wieczyste użytkowanie pod pewnymi warunkami smile Coś mu się
      kompletnie pomieszało.

      > Maż twierdzi,że skoro wpisałam o niewydawaniu decyzji co do
      > mieszkania,to co kogo obchodzi,co on ze swoja połową zrobi.....

      No nie, mieszkanie koniecznie trzeba podzielić, bo nie będziesz miała kiedyś
      spokoju przy jego podziale.

      > Acha i jeszcze jedno: wyczytałam,ze pozew musi być w dwóch
      > egzemplarzach,a co z odpisami aktu małzeństwa i urodzenia dziecka?
      > Do kazdego ma być dołączony oryginał,czy do jednego może być
      > poprostu ksero?

      Ja nawet tego nie wiem, bo wszystko robił adwokat eksa...
      • anka42_pl Re: No właśnie też tego nie rozumiem 09.02.09, 12:44
        Chodzi mu o to,że ja nie ponoszę żadnych kosztów co do spłaty swojej
        połowy za mieszkanie w którym zostaję,a syn jest
        niepełnoletni.Wspomniał też,że jak się syn usamodzielni,to moim
        obowiazkiem bedzie sie wyprowadzić i spisać całość na dziecko.Wtedy
        będe w porządku co do niego i dziecka.
    • super.anczysko Re: KOCHANI - DORADŹCIE !!!! 09.02.09, 13:02
      pozew musi być w dwóch egzemplarzach, ponieważ drugi egzemplarz jest
      dla małżonka, żeby mógł się do niego ustosunkować. Zrób tak jak ja,
      niech on od razu napisze odpowiedź na pozew, skoro chcecie szybciej,
      wtedy składasz jeden pozew + jego odpowiedź (ale zrób sobie ksero i
      pozwu i odpowiedzi, żeby sąd Ci potwierdził odbiór), i wtedy
      podpinasz dokumenty - tylko oryginały !!! Sąd żadnych kserówek nie
      przyjmuje, potem wzywają żeby uzupełnić (tak miała moja siostra) i
      wszystko trwa dłużej. Jak chcesz wzory jak to wygląda to odezwij się
      na priv, poślę Ci.
      Jeśli będziesz składała jednak tylko sam pozew, bez odpowiedzi, to
      tylko do jednego podpinasz oryginały dokumentów, do drugiego nic nie
      trzeba.
      Co do mieszkania, to nie idź na taki dziwny układ, najlepiej
      faktycznie go podzielić, jak ktoś już wyżej pisał.
      Co do kosztów, ja pisałam, żeby podzielić po połowie, ale przy
      składaniu musiałam zapłacić całość. W sądzie nam powiedzieli, że
      potem na wyroku będzie, że eks ma mi zwrócić połowę.
      • anka42_pl Re: KOCHANI - DORADŹCIE !!!! 09.02.09, 13:09
        Dzięki! Podaj jakiś kontakt,w sprawie tych wzorów.Bardzo jestem Ci
        wdzieczna.
        • anka42_pl Re: KOCHANI - DORADŹCIE !!!! 09.02.09, 13:16
          Moj adres mailowy : aniapa@gmail.com
    • tricolour Wyrok sądowy nie może byc warunkowy... 09.02.09, 13:49
      ... więc mąż nie może przepisywać mieszkania pod warunkiem, że Ty
      będziesz samotna.

      Jeśli nie dojdziecie do konkretych i jasnych ustaleń, to sąd nie
      zajmie sie mieszkaniem podczas rozwodu i czeka Was sądowy podział
      majątku: ktoś zostaje i spłaca drugiego lub mieszkanie pod młotek i
      kasa na pół.
      • anka42_pl Re: Wyrok sądowy nie może byc warunkowy... 09.02.09, 13:59
        Uważam,że maż wogóle nie ma prawa decydować o mojej przyszłości,ale
        jak stwierdził,skoro nie dotrzymam warunku,to wystapi o spłatę
        połowy za mieszkanie.Jak pisałam,nikogo nie mam,ale nie jestem w
        stanie przewidzieć co będzie za kilka lat.A czy bedzie mnie stać
        spłacić mu tyle kasy..... nie wiem. Poza tym, w pozwie chciałam
        tylko napisać,że zostawia mieszkanie matce i dziecku,bez tego jeso
        warunku,bo to przecież jest śmieszne.
        • tricolour Bardzo dziwnie piszesz... 09.02.09, 14:15
          ... bo z jednej strony "maż wogóle nie ma prawa decydować o mojej
          przyszłości" a z drugiej "w pozwie chciałam tylko napisać,że
          zostawia mieszkanie matce i dziecku".

          Czyli mąż nie może decydować o Twojej przyszłości, ale Ty o jego już
          możesz. Dziwne.
        • anka42_pl Re: Wyrok sądowy nie może byc warunkowy... 09.02.09, 14:21
          Moze źle mnie zrozumiałeś. Uzgadnialismy wszystko z mężem słownie.
          Sam zdeklarował się,że zostawi swoją połowę mieszkania dziecku,więc
          chciałam to ujać w pozwie. Ale nie wyobrazam sobie sytuacji,w której
          on bedzie decydował,co ja mam robić! Czy mogę sie z kimś zwiazać,czy
          nie..... wybacz.
          • tricolour Ja się mężowi nie dziwię... 09.02.09, 14:27
            ... że chce mieszkanie zostawic dziecku, by nie poszło w ręce obcego
            faceta, który przecież może sie pojawić w Twoim życiu.

            Zresztą z tego jest proste wyjscie: zostaw swoją część mieszkania
            mężowi, podczas rozwodu żądajcie by ojciec wychowywł dziecko i niech
            mieszka z dzieckiem. Ty płacisz 1000zł alimentów i po sprawie.
            • anka42_pl Re: Ja się mężowi nie dziwię... 09.02.09, 14:40
              Wierz mi,że gdyby było mnie na to stać,to zostawiłabym mu to
              mieszkanie,a sama z dzieckiem bym poszukała innego (mieszkania
              oczywiście).

              I mozesz sobie stroić żarty,ale mnie nie jest do śmiechu.

              • fragile66 Re: Ja się mężowi nie dziwię... 09.02.09, 16:47
                anka, tu sami ciężko doświadczeni ludzie - nikt sobie żartów z
                ciebie nie stroi.
                A że ktoś czasem wytknie niekonsekwencje w myśleniu - to tylko ulga,
                że można to poprawić i nie brnąć w błędy, które ktoś wcześniej
                popełnił.

                Wracając do meritum: skoro jesteś dopiero w trakcie pisania pozwu,
                to rzeczywiście kwestię dzielenia mieszkania możesz sobie chwilowo
                darować. Sprawy mieszkaniowe i ogólnie podziału majątku sąd rozważa
                tylko wtedy, gdy wniosek jest zgodnie złożony przez oboje małżonków,
                najlepiej w formie pisemnej.
                W braku takowej twój mąż jeszcze będzie miał mnóstwo czasu, żeby
                zmienić zdanie, nawet kilka razy w różnych kierunkach. Podobnie jak
                ty nie masz obowiązku ujmować się honorem, że jak coś powiedziałaś,
                to jest to niezmienne do końca sprawy.

                Podsumowując: nikt cię nie wyręczy w dogadaniu się z mężem co do
                sposobu korzystania z mieszkania. A ponieważ pytałaś, co napisać w
                pozwie, to posłuchaj dobrych rad i nie umieszczaj tam pobożnych
                życzeń, których sąd nie będzie w stanie spełnić.
                • anka42_pl Re: Ja się mężowi nie dziwię... 09.02.09, 17:15
                  No ale właśnie chodzi o to,że dogadalismy się w tej kwestii,ale ja
                  nie wiem,czy to wpisać,czy liczyć tylko na to,że mąż nie zmieni
                  zdania.
                  • tricolour No to ja czegoś nie rozumiem... 09.02.09, 17:27
                    ... skoro piszesz, że "dogadaliśmy się w kwestii mieszkaniowej" to oznacza, że
                    Ty zgadzasz się na warunek męża - czyli pisemnie zobowiązujesz się w sądzie żyć
                    jak zakonnica. Jak inaczej można wyobrazić sobie "dogadanie się"?


                    Tyle, że sąd nie uwzględni takiej deklaracji i nie orzeknie w sprawie mieszkaniowej.
                    • mariefurie Re: No to ja czegoś nie rozumiem... 09.02.09, 17:36
                      Dlaczego jak zakonnica? Ja zrozumiałam ze ma chłpów nie sprowadzac do
                      mieszkania, bo mąz jej chce aby to mieszkanie zostalo azylem dla dziecka.
                      Może sie przeciez spotykac z kim chce i kiedy chcem, gdzie indziej. Facet po
                      prostu nie chce miec przyszywanego tatusia-wujka dla swojego dziecka. Bo jest
                      zwyczajnie zazdrosny i byc może, nie jest w stanie dac wlasnemu dziecku nieczego
                      wiecej oprócz zapewnienia mu dachu nad głową poprzez odpowiednią deklarację
                      matki.Ja tak to widzę.
                      • tricolour Ja to widzę inaczej... 09.02.09, 17:47
                        ... facet w ogóle nie chce zostawić żadnego mieszkania, ale póki nie ma pozwu
                        przed oczami, to plecie byle co. Konkrety przyjdą gdy trzeba będzie podejmować
                        decyzje warte kilkaset tysięcy. Nie sądzę, by podarował żonie swoją część.
                      • anka42_pl Re: No to ja czegoś nie rozumiem... 09.02.09, 21:58
                        Masz rację. Tak to właśnie wygląda i mnie to trochę śmieszy.
            • mariefurie Re: Ja się mężowi nie dziwię... 09.02.09, 17:31
              tricolour napisał:

              > ... że chce mieszkanie zostawic dziecku, by nie poszło w ręce obcego faceta,
              który przecież może sie pojawić w Twoim życiu.
              >


              Ja też sie temu nie dziwię.
              Ale co Ci szkodzi wpisać w papierach, ze nie przyprowadzisz tam zadnego faceta?
              Wpisz i juz. Niech facet bedzie zadowolony i usy-tasy-usy-tasy
              u-satysfakcjonowany smile
              Inna sprawa, jezeli sama dbasz o przyszłośc swojego dziecka, to w przyplywie
              nawet nagłej milości można miec nadzieje, ze nie przepiszesz mieszkania na
              jakiegoś Belmondo. A poza tym zawsze mozesz wytłumaczyc swojemu mężowi, ze taka
              glupia nie jestes, i jesli nawet juz, to zwiążesz sie tylko z takim Belmondo, co
              swoje juz ma, i Twoje do niczego nie bedzie mu potrzebne wink)
              Jeśli serio, to powinnas to docenic, ze zostawia Ci mieszkanie i martwi się o
              swoje dziecko. Nie odbierałabym tego jako ingerencje w Twoje zycie. Ty go
              przestaniesz obchodzic po rozwodzie, ale jego dziecko zawsze nim zostanie i to
              ze o nie się martwi tylko dobrze o nim świadczy.
    • fragile66 Re: KOCHANI - DORADŹCIE !!!! 09.02.09, 16:52
      anka42_pl napisała:

      > Ostanie moje pytanie dotyczy kosztu procesu.Jeśli zaznaczyłam w
      > pozwie,ze koszty mają być zasądzone od pozwanego,to czy przy
      > składaniu pozwu musze wpłacić 600 zł,czy sad obciąży jego?

      Przy składaniu pozwu musisz wnieść opłatę 600 zł. Po zakończeniu
      sprawy sąd zobowiąże pozwanego do wpłacenia zasądzonych kosztów
      procesu i zwróci ci połowę opłaty.

      Na jakiej podstawie piszesz w pozwie, że "koszty mają być zasądzone
      od pozwanego"??
      W sprawie rozwodowej - jeśli jest rozstrzygana zgodnie z pozwem - co
      do zasady nie ma strony wygrywającej, ani przegrywającej, więc
      koszty procesu dzieli się po równo między obie strony.
      • anka42_pl Re: KOCHANI - DORADŹCIE !!!! 09.02.09, 17:12
        Jak pisałam wcześniej wzorowałam się na przykładzie z internetu i
        tam właśnie tak stało. Dzięki za odpowiedź.
        • kasper254 Re: KOCHANI - DORADŹCIE !!!! 09.02.09, 17:52
          Chcesz, żeby wszystko odbyło się sprawiedliwie, tzn. zgodnie z
          interesem kogoś, kto najbardziej traci, czyli dziecka? Przepiszcie -
          Ty i Twój mąż mieszkanie na syna. To będzie także uczciwe. Wcale się
          nie dziwię, że mąż żąda dokonania wpisu, chociaż dziwię się, że żąda
          podobnego zapisu, bo to jak czek bez pokrycia. Ale się także nie
          dziwię, bo niby czemu jego także mieszkanie miałoby przypaść komuś
          obcemu? I tu nie chodzi, że masz być sama - możesz być z tabunem
          mężczyzn. Tam, gdzie chodzi o majątek - ludzie są bezwzględni.
          Czyżby Twój mąż był aż tak naiwny?
          Po drugie - myslisz, że w nadchodzących latach będzie tak łatwo
          o pracę "na boku", nieudokumentowaną? Żądasz bardzo dużo - 1 000 zł.
          Inni to też my.
          • anka42_pl Re: KOCHANI - DORADŹCIE !!!! 09.02.09, 21:47
            Dziękuję wszystkim za odpowiedzi,chociaż kwestia tego ustnego
            warumku majego męża zrobiła trochę zamieszania.Piszecie,że mu sie
            nie dziwicie,ze nie chce zostawić majątku obcemu.No macie
            rację,gdybym ja chciała kogoś tu wprowadzić.W życiu miałam tylko i
            wyłacznie jednego faceta (męża) i wątpię,że w wieku 43 lat coś mi
            sie odmieni i zacznę się uganiać za rozporkami.Ale nie my ten
            scenariusz piszemy.Poza tym syn ma już 15 lat i za parę mam nadzieję
            będzie juz samodzielny,więc i ja przepiszę mu moją połowę.Tak
            uzgodniliśmy.Chodzi tu o te kilka lat.
            • tricolour Możesz zapisać już teraz... 09.02.09, 22:04
              ... skoro mąż może, to Ty też. Dlaczego chcesz czekać kilka lat, a jednocześnie
              nie chcesz, by mąż czekał?

              Ta asymetria nasuwa podejrzenia, że Twoim celem jest zajęcie całego mieszkania.
              • anka42_pl Re: Możesz zapisać już teraz... 09.02.09, 22:56
                Pisałam już,że to był jego pomysł,aby tak to wyglądało.Ale nie
                napisałam,ze ja tak chcę. Innej mozliwosci nie braliśmy nawet pod
                uwagę. Ale po to jest to forum,żeby poradzić się innych i uszczknąć
                trochę mądrości,czyż nie? I nie jest celem dla mnie zajęcie całego
                mieszkania,to nie w moim stylu.Rozwodzimy sie,co nie oznacza,ze
                będziemy robić sobie świństwa.Pisaliśmy razem pozew,staraliśmy sie
                razem do czegoś dojść,bo oboje jesteśmy w tym zieleni.A to,że
                napisałam na forum,to tylko po to,żeby się upewnić i wyłapać
                błędy.Napewno jeszcze raz ,dwa,albo trzy będziemy poprawiać to co
                już powstało i nie ukrywam,że z pomocą forum,bo naprawdę wiele sie
                człowiek uczy od innych.
                • arkac123 Re: Możesz zapisać już teraz... 10.02.09, 09:31
                  Miałam podobną propozycję (tzn zapisanie całego mieszkania na rzecz córeczki w zamian za spłatę kredytu). Nie zgodziłam się, nie chciałam ryzykować, że za kilkanaście lat zostanę bez dachu nad głową - różnie się może zdarzyć.
                  Moim zdaniem spłata eksa to najlepsze rozwiązanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka