Witam,jak większośc z Was tutaj chcę się podzielić wiadomością,ze
właśnie wróciliśmy z sadu i jestem rozwódką (prawomocnie po 21
dniach).Mimo,ze rozwód bez orzekania o winie,to stres nie do
opisania.Nie chciałabym przezyć tego drugi raz.Te podchwytliwe
pytania sedzinej,drążenie każdej odpowiedzi,to było
najgorsze.Świadek szwagierka (z racji niepełnoletniego dziecka)po
zadaniu pytania co to znaczy,że nie żyją jak normalne
małżeństwo,"zatkała" sie i nie mogła sie "odetkać",tak,że dużo do
sprawy nie wniosła

.W sumie godzina horroru.Ale na szczęście już
jest po i trzeba teraz myśleć co dalej..... Chciałam wszystkim
podziekować za wsparcie,pomoc i odpowiedzi na moje wątki.Bardzo mi
to pomogło.Życzę wszystkim,którzy są przed,zeby przeżyli to jak
najmniej stresowo.Pozdrawiam całe forum i idę napić sie wina na moje
skołatane nerwy

.