Dodaj do ulubionych

Dylemat...

18.07.09, 10:40
Po tym jak wczoraj wróciła z imprezy po północy , zastanawiam się
czy nie pomóc jej się odwiesić i zdecydować wreszcie z kim chce być.
Ze mna czy ze swoim przyjacielem biurowym.
Dylemat mam nastepujący: za dwa tygodnie córka (6 lat) ma urodziny
juz teraz uzgadnia prezenty z babciami, ma być wielka impreza
rodzinna. Jak sie wyprowadzę , to prawdopodobnie jej nie będzie. Nie
chce jej robić przykrości . Drugi problem to za m-c wyjeżdżamy
wspólnie na urlop nad morze , dzieciaki żyja juz tymi wakacjami,
codzienie pytają się o ten wyjazd. Kurcze nie wiem jak sie
wyprowadzę to mogą się te plany rypnąć . Nie chcę jeszcze im tego
gnoju dokładać. Może jednak wytrzymać troche.
Muszę chyba dokupić alkoholu smile)
Obserwuj wątek
    • jagoda.kamczacka Re: Dylemat... 18.07.09, 12:09
      A potem będzie rozpoczęcie roku szkolnego.
      Potem Wszystkich Świętych.
      I Boże Narodzenie.
      I Sylwester.
      I urodziny kogoś tam.
      Albo imieniny.
      A następnie Wielkanoc.
      A potem...

      Zawsze znajdzie się "powód", żeby przedłużać impas.
      Tylko po co? Dla kogo? Pamiętaj o sobie.
      Pozdrawiam.
    • sauber1 Re: Dylemat... 18.07.09, 15:07
      greg014 napisał:

      > Po tym jak wczoraj wróciła z imprezy po północy , zastanawiam się
      > czy nie pomóc jej się odwiesić i zdecydować wreszcie z kim chce być.
      > Ze mna czy ze swoim przyjacielem biurowym.

      Kobiety nie lubią tak mało tolerancyjnych mężczyzn, jeżeli jest "Twoją" żoną,
      musisz uważać jak się zaogni, by Cię nie oskarżyła o ograniczanie swobód
      obywatelskich!!!
    • mayenna Re: Dylemat... 18.07.09, 15:19
      Dzieci nie są głupie i podejrzewam, że widzą i wiedzą więcej na
      temat tego co dzieje się miedzy wami, niż przypuszczasz.
      Myślę, ze należało by zacząć od rozmowy z zoną.A potem podjąć
      decyzję jak Ty chcesz żyć.
    • nangaparbat3 Re: Dylemat... 18.07.09, 16:09
      "Pamietaj o sobie", "podejmij decyzje jak Ty chcesz zyc" - no super, tylko od
      tych decyzji zalezy jeszcze co bedzie z dziecmi, jak to zniosą, do pewnego
      stopnia - jak sie potoczy ich zycie. Nie ma powodu nabijac sie z faktu, ze
      przygotowywane urodziny czy wspolny wyjazd hamują decyzję - niespelnianie
      obietnic to jedna z gorszych rzeczy, jakie mozna robic dzieciom, zwlaszcza dośc
      jeszcze małym. Dlatego warto dziesiec razy sie zastanowic, nim cos obiecamy (to
      nie do Ciebie, Greg).
      Mnie się zdaje, ze najpierw powinienes sobie odpowiedziec na pytanie, czy
      jeszcze walczysz, czy odpuszczasz i sie wyprowadzasz. Ja sama na podjecie tej
      decyzji czekalam 19 miesiecy - ale kiedy juz ją podjęlam, mialam absolutną
      pewnosc, że jest słuszna - i nie pomylilam się. Chcę powiedziec, ze nie ma sensu
      sie spieszyc, warto poczekac, az decyzja dojrzeje.
      Kiedy dojrzeje, najlepiej spokojnie dogadac sie z zoną co, jak, kiedy, na jakich
      warunkach. Potraktowac Wasze rozstanie nie jako rozgrywke między Wami, ale jako
      zadanie, ktore przez wzglad na dzieci (i Was samych) dobrze zrealizowac
      najlepiej, jak mozna - przy zalożeniu, ze celem nadrzędnych jest chronienie
      dzieci, a nie odgrywanie sie na żonie/mężu czy czy nawet nasz osobisty
      dobrostan. Są dzieci - są obowiązki, i chyba tego trzeba sie trzymac.
      • greg014 Re: Dylemat... 18.07.09, 16:48
        ...no właśnie bez sensu żeby przez nasze rozgrywki dokładać jeszcze
        maluchom. To mnie wnerwia najbardziej że przez naszą głupotę im sie
        obrywa. I jeszcze to że Ona uważa że jak mi robi koło przysłowiowej
        dupy , to dzieci to w ogóle nie dotyczy, w żaden sposób to na nie
        nie wpływa.
        Dzięki nanga za ten głos rozsądku.
        W takim razie kurs na monopol - żarcik taki w tym szaleństwie.
        • nangaparbat3 Re: Dylemat... 18.07.09, 17:18
          Jeszcze wyslalam @ smile
      • jagoda.kamczacka Re: Dylemat... 19.07.09, 00:20
        nangaparbat3 napisała:

        > "Pamietaj o sobie", "podejmij decyzje jak Ty chcesz zyc" - no super, tylko od
        > tych decyzji zalezy jeszcze co bedzie z dziecmi, jak to zniosą, do pewnego
        > stopnia - jak sie potoczy ich zycie. Nie ma powodu nabijac sie z faktu, ze
        > przygotowywane urodziny czy wspolny wyjazd hamują decyzję - niespelnianie
        > obietnic to jedna z gorszych rzeczy, jakie mozna robic dzieciom, zwlaszcza dośc
        > jeszcze małym. Dlatego warto dziesiec razy sie zastanowic, nim cos obiecamy

        W którym miejscu było napisane, że ma nie spełnić tych już obiecanych obietnic i
        zwiać z dnia na dzień?
        Zwyczajna nadinterpretacja. Kiepska na dodatek.
      • mayenna Re: Dylemat... 19.07.09, 08:18
        Jestem zdania, że spokojna, ciepła atmosfera w domu jest dla dzieci
        lepsza niż nerwy. ja tez czekałam na męża i wiem jak to wygląda. Nie
        okazujesz na zewnątrz emocji a mimo to dzieci i tak odbieraja to
        napięcie z wnętrza.Poza tym nie umiałam się zdobyć po takich nocach
        na cieplejszy gest, na uśmiech - teraz wiem, że one to wszystko
        rejestrowały i przezywały razem ze mną. Nie namawiam do pochopnych
        decyzji, ale ojciec topiący smutki w wódce nie pomoże dzieciom.
        Wszystkie nasze przeżycia i decyzje oddziałują na dzieci i właśnie
        to jest najlepszy powód by starać się być szczęśliwym, spokojnym
        człowiekiem.
        Jest jeszcze jedna kwestia - powtarzalności zachowań. Na dobrą
        sprawę mój mąż po kilku latach zaczął prowadzić takie zycie jak jego
        ojciec. Moja teściowa właśnie dla dobra dzieci do dziś pozostaje w
        związku bez miłosci i bliskości. Efekt jest taki, xe tescia nikt nie
        szanuje, nikt się z nim nie liczy w rodzinie a syn żyje tak jak on
        kiedyś . teraz już choroby nie pozwalają mojemu teściowi na
        szaleństwa, ale to już się nie dało odbudować.

        Ja czekałam prawie 10 lat i trzykrotnie próbowałam ratować zwiazek.
        Po początkowej, nawet dłuższej poprawie jednak state nawyki wracały.
        Pomyślałam sobie, że za 10 lat nadal będę prowadzić takie życie. To
        mi uświadomiło, ze czas jednak zmienić.
        Moje dzieci były mocno związane z ojcem - sama się do tego
        przyczyniałam, starając się nie pamiętac i ukrywać przed nimi
        przykre sprawy. Zdziwiło mnie najbardziej właśnie to, ze one
        doskonale rozumiały co się działo. Mimo wszystko. Moja córka ma
        prawie 18 lat i właściwie ona pomogła podjąc mi decyzję.
        opowiedziała jak się czuła gdy ojciec wracał pijany nad
        ranem...Myślałam, ze ona śpi, że nawet nie wiedziała bo właściwie
        mysmy się nawet nie kłócili w sensie awanturowania się.

        Rozpisałam się. Właściwie tylko chciałam powiedzieć, że w niezdrowej
        atmosferze nie wychowa się szczęśliwego człowieka.
        Greg, mam nadzieję, że pomoże Ci to co napisałam. Mam świadomość że
        czegogkolwiek bymnie napisała to decyzję podejmie i tak
        zainteresowany . Myslę też że najmniejszy wpływ będą miały na niego
        słowa anonimowych nicków.
    • sauber1 Re: Dylemat... 19.07.09, 02:07
      greg014 napisał:

      > Po tym jak wczoraj wróciła z imprezy po północy , zastanawiam się
      > czy nie pomóc jej się odwiesić i zdecydować wreszcie z kim chce być.
      > Ze mna czy ze swoim przyjacielem biurowym.


      Może z innej beczki? Jesteś jeszcze młody, a to forum chyba Ci Bóg zesłał,
      poczytaj jakie mają problemy ludzie co zbyt długo w toksycznych związkach
      tkwili, a wśród nich i ja. Nie ma też sensu całe życie partnera o wszystko
      obwiniać, czasem trzeba być świadomym, że nie ma się na nadprzyrodzone moce
      wpływu, a liczyć na to, że kiedyś być może coś się zmieni na lepsze, zwykłą
      naiwnością i niewybaczalną głupotą. Tak, wiem masz dzieci i czujesz się ojcem,
      prawidłowy odruch, ale pamiętaj tylko jedno życie mamy i czy dla utopijnych idei
      warto je zmarnować? Kiedyś dzieci bardziej niż teraz będą Ciebie potrzebować. To
      też wiem, że jak ich natka będzie wiedzieć to o czym tu piszesz, to tym bardziej
      będzie próbowała je wydrzeć, mieć tylko dla siebie, Ciebie odstawić na boczny
      tor, zastępując kim innym, by potem po Tobie ostro pojechać i możesz być pewny,
      sądy jej w tym bardzo pomogą...
      Wszyscy będziemy Ci tu bardzo mądrze doradzać ale i tak zrobisz jak uznasz za
      słuszne i nigdy wbrew własnej woli, bohaterzy są bardzo zmęczeni najczęściej. 3m
      się chłopie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka