Dodaj do ulubionych

Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe)

19.03.10, 11:35
Dzień zapowiadał się spokojnie...Niemowlak bawił się w foteliku
swoimi stópkami,a starszak zajadał kanapkę z razowym chlebem i
warzywami.Od początku wydało mi się to zbyt podejrzane,ale po
tygodniu walki z przeziębieniem wszystkich członków rodziny po prostu
chciałam uwierzyć,że idzie "lepsze".
Ale nie...Kiedy usłyszałam stwierdzenie starszaka "ooo,dzidziuś
leci!" spodziewałam się już tylko najgorszego.Otóż starszak ściągnął
leżącego na sofie dzidziusia za nogi-wprost na podłogę.Najadłam się
strachu,ale nic się na szczęście nie stało!
Jeny...właśnie zdałam sobie sprawę,że to początek jeżących włos na
głowie historii.
Chcecie się podzielić własnymi?
Obserwuj wątek
    • kasia191273 Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 19.03.10, 12:01
      podziele sie, choc jestem przeciwna takim watkom, tym bardziej, ze
      pot mnie oblewa na samo wspomnienie

      otoz zastalam kiedys moje dziecko w otwartym oknie stojace, a
      mieszkamy na 3. pietrze wysokiej kamienicy

      wina meza, ktory na zablokowal okna po zamknieciu, a wszedzie mamy
      zamki i ja mam na tym punkcie obsesje

      dziecie wlazlo na parapet, otworzylo sobie klamka okno, okno na
      osciez i przymierzalo sie do wygladania

      nigdy nie przezylam czegos podobnego i przezyc nie chce, caly dzien
      sie trzeslam, nie musze pisac, ze maz dostal taki opier... jak nigdy
    • majadeblij Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 19.03.10, 12:06

      nasz starszak, ma na szczecie lat 7 wiec troche wiecej wyobrazni:-))
      aczkolwieg, tez czasami wezmie samochod i zaczyna po niej jezdzic
      jak po torze wyscigowym:-)), tudziez daja jej mini male czeci lego
      do poogladania:-))
      my wlasnie przezywamy 2 w ciagu miesiaca grype zoladkowa - tym razem
      z 40 stopniowa goraczka, trzy razy dzis w nocy pranie wstawialam:-))
      taka mala d......cia a taaaaaaaaaki wielki smord:-)))
      • 8zumirodam Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 19.03.10, 18:29
        Ja i bez grypy żołądkowej wczoraj prałam pościel z łóżeczka dwa razy-
        ot tak, dzidziuś zaczął porządnie się najadać to i wypływa mu potem
        wszystko bokami z pieluchy...A i poturlać się w tym przyjemnie ;)

        Kasiu,bardzo Ci współczuję takich przeżyć!!!
        Pisząc ten wątek nie miałam zamiaru skłanić mam do opisywania
        momentów tragicznych,pełnych grozy i zmuszających do rozmyślania o
        najgorszym-broń Boże!
        Ja również preferuję watki o zabarwieniu satyrycznym,a ta nasz
        codzienna "Satyra w krótkich majteczkach" jest chyba niewyczerpanym
        źródłem historyjek.
        Pozdrawiam.
    • tijgertje Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 20.03.10, 09:36
      W domu jakis strasznych chwil grozy sobie nie przypominam. Mlodego
      dosc dobrze zwykle pilnowalam. Juz jako niemowlak dosc szybko umial
      sie np przekrecac, a ze wczesniej cudzych dzieci pilnowalam, wiec
      bylam bardzo ostrozna i nigdy dziecia nie zostawialam na czyms, z
      czego moglby spasc, nawet jak lezal na komodzie i musialam sie
      odwrocic, zawsze jedna reka go przytrzymywalam. Niektorzy twierdza,
      ze przewrazliwiona jestem, bo to NORMALNE, ze dzieci z kanap czy
      przewijakow spadaja:/ Chwile grozy za to przezywalam jak
      gdziekolwiek musialam wyjsc z mlodym. Poszedlby z kazdym, kilka razy
      udalo mi sie go zgubic, bo potrafil sie wyrwac i gdzies pobiec, nie
      zdajac sobie sprawy, ze mamy nie ma przy sobie. Raz to ryczalam
      potem pare dni, jak go juz znalazlam, po 20minutach szukania. Wyrwal
      mi sie tuz przed drzwiami, pobiegl miedzy ludzmi, drzwi automatyczne
      sie zamknely i zanim sie znowu otworzyly nie wiedzialam, w ktora
      strone dziecko poszlo. Zakladajac, ze wybral znana trase trafilam do
      centrum handlowego, gdzie zaparkowalismy samochod. Zupelnie
      zrezygnowana pytalam kelnerki i ludzi siedzacych na tarasie
      kawiarenki. Nikt go nie widzial, nie rozpoznawali zdjecia. Pozniej
      sie okazalo, ze stal i swietnie sie bawil z grupka dzieci kilka
      metrow dalej. Ludzie go widzieli, ale nie poznawali, bo nie przyszlo
      im nawet do glowy, ze to o to rozesmiane dziecko moze chodzic. W
      zyciu sie tak nie balam. Najgorsze, ze mlody nadal ma takie
      zachowania (6 lat), idac gdziekolwiek, trzeba go strasznie pilnowac.
      Teraz wiem, ze u niego to objaw autyzmu, w pewnym momencie cos
      zobaczy i sie "wylacza", nie moze myslec o kilku rzeczach
      jednoczesnie i nie ma poczucia czasu (to ostatnie zreszta po
      dokladnie tak jak ja), wiec jestesmy do przodu o tyle, ze ja
      rozumiem jego zachowanie, wiem, czego moge sie spodziewac, a co za
      tym idzie, zapobiegac niektorym sytuacjom. Wczoraj dostalam list o
      wycieczce szkolnej. Jada do Efteling, a ja sobie tego nie wyobrazam.
      W ubieglym roku nauczycielka byla na mnie obrazona, ze mlodego nie
      puscilam do Toverland, 2 godziny jazdy od nas. Jechala cala szkola,
      na jednego opiekuna wypadalo 5 dzieci a ja juz widzialam, jak mlody
      sobie nagle przypomina, ze w innej czesci parku sa jego koledzy z
      VIII klasy... Nauczycielka w ogole nie mogla zrozumiec moich obaw,
      uwazala, ze zabraniam dziecku mozliwosci "socjalizowania sie".
      Taaakkk, tylko ona prawdopodobnie przed odjazdem doszlaby do tego,
      ze mlodego wcielo. On ze swoimi mozliwosciami musi miec osobistego
      opiekuna. Numer telefonu napisany na rece, zeby mogl kogos poprosic
      o zadzwonienie jak sie zgubi nic nie daje, skoro on sobie nie zdaje
      sprawy z tego, ze sie zgubil! Ja mam problemy z chodzeniem, ale
      uzgodnilismy z mezem, ze on z mlodym pojedzie, a juz na glowie
      szkoly (rady rodzicow wlasciwie) jest umozliwienie im tego. Tata
      pilnujacy tylko mlodego i zadnego innego dziecka to dla mnie warunek
      puszczenia mlodego na wycieczke. Niekumata nauczycielka jest na
      macierzynskim, inne na szczescie (z ich punktu widzenia
      nieszczescie) mialy okazje doswiadczyc na wlasnej
      skorze "znikajacego" im sprzed nosa czy spod reki mlodego;)
      Zobaczymy, wojna bedzie z rada rodzicow, ale branie 4-5- latkow do
      takiego parku na wycieczke szkolna to dla mnie w ogole poroniony
      pomysl. Za duzo chyba na kolonie i obozy jako opiekun jezdzilam;)
      • nesla Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 20.03.10, 10:16
        Ja przezylam chwile grozy gdy niespelna 2-letni wtedy David wyrwal
        mi sie spod kontroli jak wkladalam zakupy do samochodu i pobiegl
        przez caly ogromny parking az wybiegl na ulice. Byl to dosc duzy
        dystans, a ja widzialam co sie dzieje i bieglam za nim wolajac
        desperacko i patrzac czy nie jada jakies auta z jednej lub drugiej
        strony. Na szczescie bylo to przed poludniem w srodku tygodnia i
        ruchu nie bylo. Jednak co sie strachu najadlam to moje. Oczami
        wyobrazni juz widzialam wypadek, potem dlugo sie nie moglam z tego
        otrzasnac.
        Kilka miesiecy temu David przylozyl sobie dlon na goraca plyte
        kuchenna i tez widzialam jak to sie dzialo i jak skora zaczela
        syczec przypiekajac sie i porwalam mu reke pod kran zanim poczul bol
        i sie nie zdazyl rozplakac. Caly etap leczenia rany po oparzeniu
        przeszedl bez placzu i bez bezsennych nocy, chociaz mial spore
        oparzenie na dloni. Oczywiscie winie siebie ze pozwolilam mu tak
        blisko podejsc, ale teraz juz za kazdym razem podchodzac do kuchenki
        wola "gorace" i wie ze mu nie wolno tam sie bawic.
      • nesla Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 20.03.10, 10:21
        Tijgertje, 4-latki na wycieczke do miejsca oddalonego o 2 godziny
        jazdy?? To faktycznei poroniony pomysl. A gdyby blizej bylo to nie
        moglabys po prostu jechac z nimi? U nas wszystkie atrakcje
        prowadzone w szkole sa organizowane z pomoca rodzicow, mozna sie
        zglaszac dobrowolnie. Mialabys wtedy oko na Kasperka, a on mozliwosc
        "socjalizowania sie" ;)
        Ja z tych matek, ktore nigdy nie biora udzialu w zadnych szkolnych
        atrakcjach, biedne te dzieciaki moje..
        • anitax Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 20.03.10, 23:15
          Jak bylam w ciazy, moja 4-latka niezle mnie nastraszyla zadajac
          pytania w stylu "mamusiu, ale jak ja tego braciszka zniose na dol?"
          Na szczescie zrozumiala, ze ktos inny bedzie to robil.

          Na razie najwieksze emocje byly na lotnisku w Pyrzowicach, gdzie
          corce kazano przejsc przez kontrole bezpieczenstwa a mnie wrocono,
          musialam sciagac buty, pasek, sprobowac soczek z kubeczka itd.
          Zalozylam, ze skoro mala przepuscili, to ja gdzies zatrzymaja.
          Naiwnie, bo nigdzie jej nie bylo. W koncu okazalo sie, ze sobie
          biegala przez bramki kilka stanowisk dalej. Nikt sie nia nie
          zainteresowal ...
        • tijgertje Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 21.03.10, 02:04
          Tijgertje, 4-latki na wycieczke do miejsca oddalonego o 2 godziny
          > jazdy?? To faktycznei poroniony pomysl.

          U nas rada rodzicow takie wlasnie poronione pomysly miewa, co
          najgorsze, dyrekcja nie moze sie wtracac, bo odpowiedzialnosc za
          wycieczke w calosci wlasnie na radzie rodzcicow spoczywa.
          Najsmieszniejsze w tym wszystkim jest to, ze mamusie, ktore w
          ubieglym roku najwiecej zrzedzily i w glowach im sie nie miescilo,
          jak sasiednia szkola mogla jechac do Efteling z najmlodszymi
          klasami, teraz same sa w radzie rodzicow i powielaja pomysl. Tyle,
          ze czlonkowie rady rodzicow i tak jada, wiec sobie dzieci
          przypilnuja, zatem nie ma problemu, wrrrrr... Oczywiscie afera
          bedzie jak zwykle, ze w autobusie tyle miejsc dla rodzicow nie ma
          itp, ale qrde mozna bylo wczesniej pomyslec, zeby wycieczka byla
          bezpiecznie zaplanowana i odpowiednia do wieku dzieci. Ludzie jakos
          wyobraznie maja ograniczona:/ Zobaczymy, czy tacie pozwola z mlodym
          jechac...
    • mamamaxia08 Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 21.03.10, 12:51
      Moje Młode przyprawia mnie prawie o zawał serca kilka razy dziennie... Otóż,
      jego pasją jest wspinanie się na wyższe poziomy po czym się da - nieważne, czy
      jest to stołeczek, jeździk-samolocik, pudło na zabawki czy choćby sterta koców.
      Ściąganie ze słowami "nie wolno" nie daje żadnego efektu... udaje, że nie
      rozumie i już. A już sam siebie przeszedł chcąc się dostać do telewizora, który
      stoi na 4szufladowej komodzie - po prostu: próbował wejść na wysunięte szuflady
      jak po schodach... Podbiegłam, zdjęłam Gada a on w ryk! Taka wspaniałą przygodę
      mu przerwałam, nie? ;)
      Aaa, ma jeszcze jedną "cudną" zabawę. Otóż dzieć mój nie lubi chodzić za rękę.
      Ok, trudno - byle szedł w odpowiedniej odległości od ulicy. Ale nie, raz na
      jakiś czas kurc-galopkiem podbiega do krawężnika i... cofa nóżkę zanim do niego
      podlecę żeby go złapać! Złośliwy taki, czy co? ;)
      I choć ma szeroki repertuar "stawiania mi włosów na głowie" powyższe 2 przykłady
      działają na mnie okrutnie z powodu swej powtarzalności. Przecież wie, że "nie
      wolno", a i tak "robi swoje"... Mam nadzieję, że to zachowanie z cyklu "ik ben
      twee - ik zeg nee", i że mu w końcu przejdzie. Inaczej za jakiś czas będę
      siwiuteńka jak gołąbek, ech...
      • tijgertje Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 21.03.10, 13:48
        Na szczescie nie problem kupic dobre farby do wlosow;)
        Z tym wspinaniem to troche dzieci tak ma, mojego dosc szybko
        wytresowalam i nigdy niczego przed dzieciem nie chowalam. "nie
        wolno" nie skutkuje, jesli to sa tylko puste slowa. Dziecko dosc
        szybko laczy swoje dzialanie z konsekwencjami i jesli jedynym
        widocznym dla niego rezultatem jest "nie wolno" i sciagniecie skads
        przez mame, to tez mi sie to swietna zabawa wydaje;) hehe, ja tam
        wredna i przesadnie konsekwentna jestem, ale i tak mnie to przed
        osiwieniem nie obronilo;)
        • mamamaxia08 Tigertje :) 21.03.10, 14:44
          Farba do włosów to podstawa ;).
          Dodam jeszcze, że ze swojej strony, oprócz "nie wolno" stosuję odstawianie na
          "karny kledzik" wraz z tłumaczeniem "dlaczego" - w akompaniamencie ryku
          okropnego dziecia niezadowolonego bardzo ;). Co jeszcze mogę zaserwować Młodemu,
          żeby dotarło do niego, że wspinaczka ZABRONIONA jest nieodwołalnie? Jakieś
          wskazówki "treserkie" ;)?
          Pozdrawiam
          • tijgertje Re: Tigertje :) 21.03.10, 18:56
            Grozna mina i konsekwencja, za milion dwudziestym trzecim razem
            dotrze;)
      • julanna75 Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 21.03.10, 21:37
        Ja tez bylam wspinakiem - tak do 12roku zycia, a i teraz jakos tak
        odruchowo siadam na stolach i szafkach :) Majac nieco ponad rok
        wspielam sie na parapet i przez otwarte okno wyszlam na parapet
        zewnetrzny (10 pietro), a jak mnie siostra sciagnela i stlukla to
        jeszcze polecialam sie mamie poskarzyc. Ja w koncu tylko chcialam
        popatrzec jak sie dzieci na dole bawia. Jak mialam 8 lat to
        wykombinowalam, ze ksiazki najlepiej sie czyta lezac na szafie i
        sobie tam kacik urzadzilam :)
        No i synek TO akurat po mnie ma. Od 8 m-ca zycia uwaza, ze im wyzej
        tym lepiej. Ma 22 m-ce i zeskoczenie z krzeselka (siedzenie na
        wysokosci polowy jego uda) to pestka i swietna zabawa. A wczoraj
        bylam u kolezanki i widzialam, jak jej 2,5 latek boi sie z
        kraweznika sam zejsc. Dla mnie to abstrakcja :D
        • julanna75 Re: Włos się jeży na głowie...(Dzieciowe) 21.03.10, 21:41
          Zapomnialam dodac, ze siwych wlosow tez mi zaczelo nagle przybywac..
          Leze sobie ustatnio u fizjoterapeuty rozkoszujac sie sytuacja, bo
          mlody, przystojny facet masuje mi plecy, a ten nagle rzecze: hej, ty
          siwiejesz!! No i nastroj prysl jak banka mydlana :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka