monikat4
30.04.06, 09:36
Jestem w szoku i plakac mi sie chce.Niedawno kupilam nowy rower,zamontowalam
siedzisko dla malej, podwojna nozke i buggydrager.Nacieszylam sie nim
miesiac.Wczoraj ktos ukradl mi go ,ale nie spod sklepu,nie sprzed drzwi,rower
stal w drewnianym domku w ogrodku tuz pod moimi oknami.Stalo sie to tak,ze
maz poszedl do sasiada na piwko,a ja prasowalam w kuchni,5 minut po jego
wyjsciu,slyszalam halas na zewnatrz,ale myslalam,ze to on po cos wrocil,nie
wyszlam zobaczyc.Gdy wrocil zdziwil sie ,ze bramka jest otwarta i zginal
rower.Jestem zdziwiona,ze ten zlodziej mial taka odwage wejsc,swiatlo sie
swiecilo,nie wiem co o tym myslec.Teraz maz poszedl zglosic to na policje,ale
nie wierze ,ze moga go znalezc.Tak mi przykro,nie mam prawa jazdy i rower byl
dla mnie wszystkim.Dziewczyny czy moze miala ktoras z Was taki smutny
przypadek,czy rower aby byl bezpieczny ma stac w domu?Co moge jeszcze zrobic?
Mam szanse go jakos odnalezc?