08.09.06, 17:56
Ostatnio na imprezie kumpela opowiadała, jak to po zażywaniu antybiotyków
dostała uczulenia w "intymnym miejscu", a że wtedy małolatą była, to wizyta u
ginekologa to dla niej była strasznie trudna sprawa, pierwszy raz musiała
pójść... Ale mniejsza z tym, w końcu ją mama przekonała by poszły. Tak się
jakoś złożyło, że mama, która jej obiecała, że z nią pójdzie, nie mogła się
zwolnić z pracy, to poszła sama...
Lekarz ją zbadał. Wypisuje recepty i tłumaczy:
- Tu ma Pani tabletki itd..., a
i zapiszę Pani maść bo ma Pani wargi podrażnione.
A kumpela na to:
- A bo to pewnie od oblizywania na wietrze.
Lekarz później co tylko ją widział nie mógł się powstrzymać od śmiechu.

by Agathea

* * * * *

Alicja (6-lat) szykuje się z młodszą siostrą do wyjścia, a dzień jest nie za
ciekawy, chmurzy się co chwilę pada wystrojone już są - pozostały ostatnie
poprawki, nagle Alicja zakłada okulary przeciwsłoneczne. Mówię:
- Dziecko po co Ci okulary ? Co chwilę pada, a słońca w ogóle nie widać. Na
co moja córuś głosem jak najbardziej poważnym:
- Tato tu nie chodzi o słońce, tu chodzi o modę i szyk.

by Niezarejestrowany

* * * * *

Młody miał 4 lata. Przyniosłam swoje zdjęcia od fotografa i narzekam:
- Jak ja fatalnie wyszłam, okropnie tu wyglądam.
Młody na to:
- Nieprawda mamusiu. Ty tak naprawdę wyglądasz!

by Niezarejestrowana

* * * * *

Wracam kiedyś do domu po pracy, patrzę, a tu po korytarzu biega gołe, małe
coś co wygląda jak moje dziecko.
- Sybciej, sybciej, sybciej! - drze się.
Okazało się ze kibelek zajęty a młodemu siku się chce.
Klepnąłem go w plecy na powitanie i mówię:
- No i czemu zawsze czekasz na ostatnia chwilę? Nie wiesz kiedy siku ci się
chce?
Ba... mówię, nieścisłość mała. Po klepnięciu w plecki i słowach "No i
czemu..." pod młodym wykwitła kałuża i tekst usłyszałem:
- Juz nie cekam na kibelek, tylko na smatę.

by Makabros

* * * * *

Rozkosznym diabełkiem niewątpliwie jest mój siostrzeniec - dziecię cztero i
jeszcze pół letnie przysłuchiwało się jak kiedyś jego mama opowiadała mi
bodajże film jakiś:
- No i wtedy ona urodziła wcześniaka, no wiesz, w 8 miesiącu.
w tym momencie zdziwione dziecię podnosi oczka i pyta:
- W ósmym? To ono chyba innego tatusia miało!
Chyba za późno na historyjki o bocianach i kapustach.

by Niezarejestrowana

* * * * *

Naszego Dżuniorka dopadła jakaś infekcja dróg moczowych. Paskudna sprawa,
wymagająca wykonania kilku czynności dziennie. Owe czynności polegają na
przemywaniu lekarstwem jego... ekhm... siusiaka. A z dwulatkiem to nie taka
prosta sprawa.Dziś rano podjęliśmy z małżonką działania zabiegowe. Dżunior
jak zwykle tanio skóry nie chciał sprzedać. Wił się, krzyczał itp., ale w
końcu udało się.
- Już po wszystkim - mówię.
- Jus?
- Tak już Krzysieńku.
- Tulać chce.
- Chodź to przytulę.
- Boli.
- Wiem, że boli.
- Dmuchaj.
Podmuchałem, po czym pada tekst:
- Pociałuj.

Na to z żoną nie byliśmy przygotowani. I jako wrednymi rodzicami będąc, nie
spełniliśmy jego ostatniego życzenia.

by Sebro

* * * * *

Zaprosiłam przyjaciółkę z jej młodym na obiad. Młode (lat 5) w pewnym
momencie zażądało piwa(!), ja (wychowawczo):
- Jak skończysz osiemnaście lat to chętnie się z tobą napiję.
Młode (ze stoickim spokojem):
- No co ty, ciocia... To ty już za stara będziesz...

by strega

* * * * *

W ostatnią sobotę byliśmy na ślubie. Była tam też moja 1,5-roczna chrześnica.
Razem z moją siostra wymieniałyśmy szeptem różnego rodzaju uwagi. A wtedy
chrześnica moja krzyknęła na cały głos:
- Nie gadaj!!!
Aż się ludzie obejrzeli. Zastanawiam się tylko jak bardzo byłam czerwona...

by Niezarejestrowana

* * * * *

Na te wakacje pojechałem ze swoim młodszym bratem - Michałkiem (lat 3) na
basen. Akcja się rozgrywa pod koniec naszego czasu. Informuje małego, ze
trzeba wychodzić, niechętnie, ale kierujemy się w stronę pryszniców..
Przechodząc kolo "dżakuzi" mały mi się wyrwał i wskoczył do baseniku
wypełnionego tą ciepłą, bomblowaną woda i całą grupą "sympatycznych" babć.
Lekko podirytowany zaczynam go popędzać - mały stwierdza, ze jeszcze chwile
MUSI się kąpać... Panie zaraz go otoczyły i zaczęły zabawiać.
Ja stanąłem jak wryty i nie za bardzo wiedziałem co mam zrobić. Po minucie
może mały wychodzi z baseniku staje ukosem do mnie i tych babek i rezolutnie
i bardzo głośno stwierdza:
- Noo.. bo wiesz.. Musiałem jeszcze siku zrobić!
Oddaliliśmy się jednak dość szybko..

by Bronek04

* * * * *

Do babci na wakacje przyjechał mój mały kuzyn. Nie wiem ma chyba z 5 lat.
Siedzi z babcią w kuchni , radyjko gra, on coś maluje a babcia myje naczynia.
Po jakimś czasie malec spogląda na ścianę i pyta:
- Babcia co to jest.. Ten pan na samolocie?
- To jest Jezusek i on jest na krzyżu.
- A po co on tam jest?
- Żeby ludzie się do niego modlili. A ty się umiesz modlić?
- Jeszcze nie.
- To chodź babunia cię nauczy.

Babcia wyciąga z kieszeni różaniec i pokazuje wnuczkowi. Widzisz też mam
Jezuska tylko na małym krzyżu. Pokazuje mu paciorki i tłumaczy jak się
modlić. Najpierw się modli "Ojcze nasz" , potem "Zdrowaś Mario" i pojechała z
tym koksem. Była może gdzieś przy piątej zdrowaśce gdy malec nagle:
- Babcia słyszysz?
Babcia zrobiła wielkie oczy. Cisza.
- Czy co słyszę?
- NUMANUMA JEEEE
Obserwuj wątek
    • beba3 Re: autentyki 08.09.06, 18:22
      Jeszcze, jeszcze! :-)
      Pierwszy hard corowy a reszta dzieciate i slodkie!
    • lenkaaa Re: autentyki 08.09.06, 19:18
      Suuuper, sie obsmialam :o) Gdzie ty gosia to wszystko wyszukujesz ?! :o)
      • gosia06 Re: autentyki 08.09.06, 19:21
        www.joemonster.org
        • kolor201 Re: autentyki 08.09.06, 22:12
          taaak:))))pierwszy zdecydowany hardkor<hahahhaha
    • gosia06 Re: autentyki 17.09.06, 11:17


      Kacperek wszedł w wiek w którym odkrył, że zasadniczo chłopcy mają inną
      końcówkę niż dziewczynki. Przeżyliśmy pytania "dlaczego on ma a Alutka nie ma",
      przeżyliśmy sprawdzanie na żywym eksponacie, że jednak nie tylko Alutka nie ma.
      Schody zaczęły się w momencie jak Omen przybył z przedszkola jakiś taki
      zasępiony. Siadł i rozmyśla. Na moje nieśmiałe:
      - Powiedz cioci co cię martwi.
      Usłyszałam ciężkie westchnienie:
      - Nie zjozumiesz!
      No to jak nie zjozumiem to udałam się po mojego brata a ojca Omena. Brat
      najpierw się zdziwił czemu tak cicho i pies leży jakoś tak spokojnie, potem
      wyraził zaniepokojenie, że jego pierworodny smutny jakiś taki. Z ojcowską
      troską ryknął:
      - Co jest?
      - Bo chyba Alutka jest pjostytutką!
      Tu nami lekoo trzepło bo jak do ciężkiej cholery pięciolatka. Zapytaliśmy
      słabym głosem, czy Kacperek wie co to słowo oznacza:
      - No pjostytutka to taki ktoś kto bawi się cudzym spsiętem!!! A ona mi kopajke
      zabjała!!!!
      Siostra mu wytłumaczyła, że prostytutka to ktoś, kto korzysta z cudzego i
      popełnia grzech śmiertelny i młody szlochał, że on nie chce kopajki byleby
      tylko Alutka do piekła nie poszła.

      by Jagodzianka

      * * * * *

      Święta Bożego Narodzenia, jak co roku jedziemy z mężem do jego rodziców na
      wieś. Mały kościółek, sporo ludzi, jak to na wsi, do tego wszyscy w koło się
      znają. Jest msza, na podniesienie wszyscy klęczą, grobowa cisza, ksiądz podnosi
      do góry kielich. I tu nasza 2,5 letnia córeczka na cały głos śpiewa:
      - STO LAT, STO LAT... Pełna purpura na naszych twarzach, cały kościół gapi się
      na nas.

      by Niezarejestrowana

      * * * * *

      W okresie przed Świętami Wielkanocnymi moja córka (wówczas lat około 6) dostała
      paczuszkę świąteczną z okolicznościowymi słodkościami, w której m.in. znajdował
      się mały baranek. Złapała tegoż baranka do góry nogami, wyciągnęła, przygląda
      się i mówi:
      - Ooo, jaki śliczny malutki kibelek.

      by Niezarejestrowana

      * * * * *

      Mój synuś lat 3 i pół wgramolił się dziadziowi na kolana. Dziadek:
      - Jejku jaki ty jesteś ciężki. Co ty tam masz w tej pupie, kamienie?
      Wnusio poważnie:
      - Nie dziadziu, kupy.
      Wszyscy obecni dusili się własnym śmiechem, a dziadek kontynuował:
      - Takie ciężkie?
      I ponownie padła poważna odpowiedź:
      - Nie dziadziu, śmierdzące.

      by Fighter22

      * * * * *

      Wczoraj znajoma snując opowieści o swojej progeniturze opowiedziała mi i mojej
      ładniejszej połowie, jakiż to rezolutny jest jej synek.
      Otóż jak zapewne niektórym wiadomo dzieci do lat trzech (z reguły) jeżdżą
      komunikacją miejską za darmo (przynajmniej w Poznaniu). No więc mały, który od
      jakiegoś czasu jest szkolony w podawaniu swojego wieku ostatnio, zagadnięty
      przez miłego pana taksówkarza ile ma lat, odpowiedział jednym tchem:
      - Cztery, a w tramwaju trzy.

      by Niezarejestrowany

      * * * * *

      Na imprezie rodzinnej mama opowiadała jak kiedyś gotowała obiad, wówczas
      przyszedł mój brat do kuchni i zaczął pytać co jest w garnku. Matka
      odpowiedziała,
      że nic. Na to mój brat:
      - A pokaż to nic!

      by Niezarejestrowany

      * * * * *

      Mam starszego brata ciotecznego. Kiedyś oczywiście też był malutki, a jego
      matka wychowywała go przykładnie, na spacery chodziła, w domu nie było
      pijaństwa ni bicia, no żadna patologia, normalna rodzina. Nikt więc do dziś nie
      wie czemu kilkuletni Bartuś stanął na parapecie (parter) i przez otwarte okno
      krzyczał
      - Chcę do ludzi! Wypuście mnie, chcę do luuudziii!!!"

      by SatAnka

      * * * * *

      Mama Nadii (22 miesiące) robi wszystko, żeby w końcu dziecko usnęło. Zaczęła
      śpiewać kołysankę. Meczy się już kilka minut i wtedy maleństwo wypala:
      - Mama jusz, mama jusz usi bola.

      by Niezarejestrowany

      * * * * *

      Koleżanka aktualnie przebywająca wraz ze mną w UK ma spore stadkosiostrzeńców i
      bratanków, które to z okazji zbliżających się świąt składajuż zamówienia na
      prezenty (wiadomo - ciocia za granicą = skarb nie ciocia). Rozmawiała ona
      ostatnio ze swoją siostrą, która opowiedziała jak tojej najmłodsza latorośl lat
      około 6, wraz z opadem pierwszego śniegu zaczęłapisać list do Mikołaja (znaczy
      się do cioci Wioli). List był treściwy -"Drogi Mikołaju, chcę komputer."
      Rodzicielka pomna faktu, że ciocia Wiolawciąż na dorobku, zasugerowała
      synkowi: "Może dopiszesz jeszcze coś co
      chciałbyś dostać, no wiesz, chcę komputer i...?" Dzieciak zgodził się zradością
      i po paru minutach wręczył mamie nowy list, który brzmiał: "Drogi Mikołaju,
      chcę komputer i nic więcej". Grunt to mieć dokładnie sprecyzowane marzenia,
      nie?

      by Kiniaq

      * * * * *

      - Czy Pan Jezus może być chlebem?
      - Tak
      - A warzywem?
      - Nie
      - A owocem?
      - Nie.
      - A: "błogosławiony OWOC żywota twojego Jezus"?!

      by Niezarejestrowany

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka