tijgertje
13.01.07, 23:14
Juz myslalam, ze tematy mdyczne mam tu wszelakie przewalkowane:-( A teraz nie
wiem:-( Mlody wczoraj cala noc szalal, wyl niemolosiernie, potraktowalam go
zwiejkszona dawka paracetamolu, dzwonilam do huisartsenpost, pani
telefonistka kazala mu dawac tylko paracetamol i spray do nosa. Nos nie
zatkany wprawdzie, ale co tam, uznalam, ze nie zaszkodzi. Kasper jasno
pokazywal, ze go prawe ucho boli, nie dal sobie nawet tej strony twarzy
dotknac, nad ranem juz spal ze mna i wygladalo, ze jest lepiej. RZeczywiscie,
poprawilo sie, ale rano w szoku bylam, jak zobaczylam przescieradlo i jego
ucho. Wylazi z niego masa zolto-brunatnego "blota", taka dosc gesta maz.
Zapalenie ucha mlody mial raz, jak byl w szpitalu dawno temu, wtedy byl
konkretnie przeziebiony, lekarze rozpoznali zapalenie ucha, ale nie wygldalo,
zeby go wtedy ucho tak bolalo. No i nic sie z niego nie lalo. Poszperalam w
sciagach o chorobskach dzieci, wyszlo, ze zdarza sie, ze peka blona
bebenkowa, ktora potem niby zarasta. Wiecie, jak to z tym jest? Musi mlodegho
lekrz zobaczyc, czy wierzyc, ze sie zagoi bez sladu? Nie bedzie mlody miec
problemow ze sluchem? Musze chyba w koncu isc spac, bo glupieje...
Wsciekla jeszcze jestem, bo po poprzedniej telefonicznej awanturze w
Utrechcie wczoraj okazalo sie, ze przejechalam 200km, wystalam sie w korkach
i stracilam pol dnia na nic, bo umowiono mnie nie u tego lekarza co trzeba.
Uslyszalo sie ludziom, oj, mialam ochote komus przywalic...
Oho... Impreza sie zaczyna:-(((