lekarz z CB

04.12.07, 13:31
Powiedzcie mi proszę kim jest ten lekarz z CB, jakie ma
kwalifikacje ?
Pediatrą chyba nie jest ? Nie może wypisać recepty, to może tylko
domowy (tak mi przynajmniej tłumaczyła lekarka z CB) ale może dać
skierowanie na badanie w szpitalu, czyli tak jak domowy (Emilia
dostała do optometrysty). Więc kim w końcu jest taki lekarz ? Kimś
pośrednim między pediatrą a domowym ???
    • maxijo Re: lekarz z CB 04.12.07, 13:58
      ja tez jestem ciekawa co to za specjalista. Bylam dzis z Adamem w
      CB, ponarzekalam, opowiedzialam o swoich niepokojach, a pani na to,
      ze jest bardzo zadowolona z rozwoju malego. Czyli wyszlo na to, ze
      matka jest hipochondryczka:) albo jak to w Holandii bez powaznej
      ulomnosci na zdrowiu nie wnikaja.
      Dostalam skierowanie raz z CB na fizjoterapie malego i raz list do
      huisarta, ktory z kolei skierowal mnie do szpitala. Sama juz nie
      wiem jak daleko siegaja ich kompetencje.
      • lenkaaa Re: lekarz z CB 04.12.07, 14:15
        a u mnie ze skierowaniem było tak, że lekarka wypełniła jakis
        druczek i jeden egzemlarz zostawiła bodajże sobie, jeden
        powiedziała, że prześle do domowego a jeden miałam oddać w szpitalu
        podczas wizyty, czyli domowego z tej okazji w ogóle nie widziałam.
        • lenkaaa Re: lekarz z CB 04.12.07, 14:21
          nie, jednak pokręciłam... widziałam domowego, bo sama mu zaniosłam
          ten druczek (CB nic nie wysyłało, to ja mam sklerozę), a domowy dał
          mi numer do szpitala i kazał umówic sie na wizytę. A w ogóle to jaki
          tu jest system? czy przed kolejną wizytą u optometrysty powinnam
          zawiadomić domowego że znowu idę? ( bo po ostatniej wizycie w
          szpitalu kazali mi za pół roku znowu sie umówić)
          • lariks Re: lekarz z CB 04.12.07, 15:17
            lekarz z cb. ma osobna specjalizacje, to nie jest pediatra. pediatrzy w holandii
            sa w szpitalach (chyba tylko) . moja kolezanka ktora jest huisarts, odkad
            zaczela pracowac w cb, to robi dodatkowe studia, nie wiem dokladnie co, ale cos
            mowila ze bedzie miala uprawnienia tez jako szkolny lekarz. kazdy lekarz ma
            podstawowe studia medyczne i potem sie specjalizuje. trwa to duzo dluzej niz
            normalne studia.

            z reszta oni tutaj przeciez wszedzie sa wyspecjalizowani do jednej rzeczy i na
            niczym innym sie nie znaja. we wszystkich branzach, nie uwazacie?
            • azza4 Re: lekarz z CB 04.12.07, 20:22
              Dokladnie.Lekarze tez chyba znaja sie na jednej chorobie a na
              wszystko inne paracetamol.Pozwole sobie opisac tu swoja przygode po
              czesci zapoczatkowana przez CB.Nadia sie urodzila z naczyniakiem na
              tulowiu.Wygladalo to jak siniak po urodzeniu i myslelismy,ze
              ja "uszkodzili"przy porodzie.Lekarz na to jakos metnie,ze to
              zejdzie.Ale...jaki tam lekarz.Asystent asystenta lekarza to byl
              chyba.Na drugi dzien zobaczyl to glowny asystent:)))i zapewnil,ze
              alles goed i sio do domu.Za dwa tygodnie siniak byl juz ogniscie
              czerwony i na to przyszla pani z CB cos tam popisac i pyta co oni na
              to w szpitalu.Ano ,oni na to jak na lato.Mowie,ze to nie bylo takie
              jak teraz ale ona na to nic,no bo jak oni alles goed to i pani
              uznala ze nic sie nie dzieje.Na pierwszej konsultacji w CB pani,jak
              sie okazuje nie doktor wytlumaczyla dokladnie proces
              wzrostu,zatrzymania i inwolucji naczyniaka,zapewnila,ze nie ma sie
              czym martwic,ze sie wchlonie max do 7 lat i ...uspila moja
              czujnosc.I tak sobie minelo pol roku,inne panie patrzyly na wciaz
              powiekszajace sie "cos" i juz nic nie mowily tylko pytaly co na to
              poprzednicy mowili.Pojechalismy do Polski i tam sie na tym pojawila
              brazowa plama.Jak wrocilismy to z plamy zaczela sie saczyc woda
              podbarwiona krwia a naczyniak byl rozmiarow monstrualnych(prawie
              caly bok i gruby na jakies 2 cm).Pani huisarts machnela reka.Nawet
              sie obeszlo bez paracetamoltje:))).Za trzy dni wyladowalismy w
              szpitalu z infekcja i lekarz powiedzial,ze na ostatnia chwile.Byli w
              wielkim szoku,ze lekarka nie przepisala antybiotyku.Nadia 3 dni pod
              kroplowka byla.Powiedzieli,ze przyjada z AMC specjalisci.Nie
              przyjechali.Po trzech dniach wyszlismy do domu z zaleceniem
              przykladania plastra z parafina na rane i kontrola za 2 tyg.Na
              kontroli pan doktor,bardzo mily aczkolwiek mlody i dopiero
              zdobywajacy doswiadczenie pyta co na to w AMC.A my oczy_jakie AMC????
              Nikt tam nas nie skierowal a oni nie przyjechali Nadii ogladac.No to
              my bach za tel.A to nie taka prosta pilka.Szpital musi napisac fax
              co i jak a my mamy czekac na zaproszenie do specjalisty.Szpital w
              chyba o tym wiedzial wiec czego tego nie zrobil???No...dlugo nie
              czekalismy.Na drugi dzien poszla z naczyniaka krew.Moze i nie duzo
              ale krew jest krew a beby jest beby.Moje nerwy juz w agonalnym
              stanie nie pozwolily mi czekac.W auto i do AMC.Tam zero specjalisty
              i lekarza.Asystent zmienia bandaz i sio do domu,prosze dzwonic w
              poniedzialaek sie umawiac(juz nie czekamy na list)Za 4 godz.Nadia
              dostaje krwotoku.Jestem sama z nia w domu,biore ja na rece i do
              sasiadki dzwonic po karetke.Po 2 min.krew kapala juz po ziemi.Mala
              zrobila sie biala zimna i...co tu duzo mowic...myslalam,ze juz po
              niej.Na sygnale do szpitala,tam dostala krew i co...na drugi dzien
              chca nas wykopac do domu.Ja na to,ze nigdzie nie ide dopuki mnie nie
              umowia za specjalista i to juz.Udalo sie i juz za dwa dni
              byla "audiencja".Pan specjalista sie smial,ze sie w szpitalach boja
              krwi i takich rzeczy.Wyslali ja do innego mimo,ze tam mieli
              specjaliste jak sie okazalo.Powiedzieli mi jak mam krew tamowac
              i ,ze dopoki sie rana nie zamknie to nic nie zrobia.Przez ten
              plasterek z parafina rana sie zrobila jeszcze wieksza.Lekarze a nie
              wiedza,ze taka rana wymaga specjalnej masci,ze tam sie rozwijaja
              grozne bakterie.Jednym slowem mielismy szczescie,ze sie organizm nie
              zakazil caly.Teraz po tym wszystkim nadal czekamy.I to nawet nie
              wiemy na co.Pani profesor ktora sie Nadia zajela ma plan.Albo
              sterydy albo operacja ale na calkowite wyciecie jest za
              duzy.Konsultuje sie z lekarzem z Polski i on jes baaardzo zdziwiony
              na co my jeszcze czekamy po takich przejsciach.Mowi,ze taki duzy
              naczyniak powinien byc od poczatku pod kontrola lekarzy a teraz
              wymaga natychmiastowej interwencji aby sytuacja sie nie
              powtorzyla.No...ale co kraj to obyczaj i czekamy jeszcze tydzien na
              wizyte a na zabieg jeszcze nie wiadomo.Krew moze przyjsc w kazdej
              chwili,spontanicznie.W nocy spie prawie nic bo
              wiadomo,sprawdzam.Zycia na polu minowym jednym slowem:(((Pozalilam
              sie tej pani profesor na ta lekarke u ktorej bylismy na poczatku a
              ona na to,ze wysylaja zaproszenia do lekarzy na doszkalanie ale nikt
              prawie nie przychodzi.I taki jest efekt.Jeszcze mowila,ze tutejsi
              lekarze wstrzymuja sie do ostatniej chwili z antbiotykami.W naszym
              przypadku to chyba nie bylo wstrzymanie ale zwykla niewiedza.Wniosek
              jest z tego taki jak dla mnie,ze jesli chce sie zyc w tym kraju (a
              moze i wszedzie tak jest)to nalezy dbac o zdrowie jak sie tylko da
              najlepiej i studiowac medycyne na wlasny uzytek zeby powiedziec
              lekarzowi z czym ma doczynienia.
              • lenkaaa Re: lekarz z CB 04.12.07, 20:35
                Mnie zawsze przerażają takie historie o lekarzach holenderskich, ale
                ja to bym narobiła rabanu, napisała skargę do organu nadrzędnego na
                lekarza domowego i na lekarzy w szpitalu. Bardzo możliwe, że lekarze
                zachowują sie tak jak się zachowują dlatego, że Holendrzy nie
                narzekają i prawdopodobnie nie ma żadnych statystyk pokazujących
                rozmiar i ilość takich tragedii. Parę miesięcy temu opisywała na tym
                forum jedna matka, której dziecko przez zaniedbanie lekarzy straciło
                całą lub część nerki ( nie pamiętam szczegółów ale organ został
                uszkodzony). Horror normalnie.... :o((((((((((
                • azza4 Re: lekarz z CB 05.12.07, 09:50
                  Ano tak to wyglada.Jaja sobie robia w zywe oczy.Jeszcze dodam,ze w
                  szpialu zaczela marudzic i przechylac glowke na jedna strone.Po
                  korytarzu platal sie lekarz wiec go zaczepilam,zeby jej sprawdzil
                  uszko a on na to -czy ma temperature?Ja na to,ze miala 37,4 a on na
                  to,ze to alles goed i jak nie ma temp.to nie ma zapalenia ucha.Za
                  dwa dni musialismy jechac do huisarta,ucho bylo czerwone i zapisala
                  antybiotyk.No i nie dostala przez ten czas zadnej goraczki.
                  • gosia_hh Re: lekarz z CB 05.12.07, 10:47
                    az mi ciarki przeszly kurde i my tu mowimy o holandii chyba trzeba
                    nam przyjdzie modlic sie do boga zeby nasze dzieci nie choroway no i
                    my sami tez nie
                    kolezanka z pracy ma 7 miesieczna coreczke ktroa miala ponad 40st
                    goraczki plakala nie jadla chudla dziewczyna sie przejela strasznie
                    odrazu dzowni do domowego o on oczywisice pracetamol przepisal i
                    zetpil po dwoch dniach goraczka caly czas ta sama mala -2kg na wadze
                    koleznka zaryczana jedzie do szpitala w nocy do flevoziekenhuis bo
                    mieszka w almere a tam tylko machneli reka mowia ze dziecko ma
                    pewnie grype i goraczka przejdzie bo paru dniach na to kolezanka ze
                    ta goraczke to juz 5ty dzien i dziecko nie je i chudnie..
                    ale nic przeciez sie nie bedzie klocic z lekarzem jak on mowi ze
                    przejdzie to no to chyba ma racje..na drugi dzien bylojeszcze gorzej
                    mala zlaniala sie i byla bardzo slaba , jedna ze znajomych mowila
                    jej zeby pojechala do VU Ziekenhuis w amsterdamie tam na pewno
                    pomoga..i rzeczywisice jak tam sie zjawili to mala odrazu dostala
                    kroplowke badali ja okazalao sie ze miala bardzo silne zapalenie
                    zatok dostala antybiotyk i po paru godz temp zaczela automatycznie
                    spadac dziecko zaczelo jesc i po 2 dniach juz jej nic nie
                    bylo..historia wydarzyla sie jakos miesiac temu ...az mialam lzy w
                    oczach ..
    • gosia_hh Re: lekarz z CB 05.12.07, 11:21
      ale z drugiej strony pobyt w polskim szpitalu moze zakonczyc sie
      zarazeniem sepsa lub paciorkowcem ostatnio tez juz sie naczytalam o
      porodach szpitalnych wpolsce szkoda slow
      • flucha Re: lekarz z CB 05.12.07, 14:46
        Dziewczyny jak to czytam to az mi sie ryczec chce. Tylko sie modlic
        i nie chrowac.
        Ja tam doktoryzuje sie w medcynie natralnej tzn; czosnek , miod,
        cytryna i inne, jak tylko cos sie zaczyna to robie albo czosnkowe
        winko, mam tez przepis na antybiotyk czosnkowy, problem jest tylko z
        malymi dziecmi, bo czosnek to tak od trzeciego, czwartego roku zycia.

        Przy okazji chcialam sie zapytac, czy mozna zmienic lekarza w tej
        samej praktyce?

        Trzymam kciuka za wszystkie mamy i dzieci.
      • kruszynka28 Re: lekarz z CB 05.12.07, 15:59
        gosiu, sepsa nie mozna sie zarazic.
        "Sepsa, posocznica (łac. sepsis) - stosowany w medycynie termin odnoszący się do
        specyficznej reakcji organizmu na zakażenie. Sepsa nie jest samodzielną
        jednostką chorobową, a obecnie definiuje się ją jako zespół ogólnoustrojowej
        reakcji zapalnej (SIRS) wywołanej zakażeniem." - wikipedia
        • schinella Re: lekarz z CB 05.12.07, 18:20
          Jak czytam takie historie to mi sie noz w kieszeni otwiera.
          Akurat sama nie mam jakis wiekszych doswiadczen z tubylczymi
          doktorami ale tyle sie na tym forum pojawia historii, ze mam juz
          stracha. Julka (8 miesiecy) wlasnie przechodzi przeziebienie. Od
          zeszlego czwartku byla zakatarzona, w piatek zaczela kaszlec, nie
          chciala jesc ani pic i byla markotna. Zero temperatury wiec nie bylo
          paniki, ale w nocy i rano w niedziele tak kaszlala, ze
          zdecydowalismy sie na telefon do lekarza, zeby sprawdzic czy nie ma
          czegos na oskrzelach albo pluckach. Znajac opowiesci forumowe nieco
          wyolbrzymilam sprawe zeby mnie przyjeli. Pojechlismy, okazalo sie ze
          wszystko ok, mala nie byla odwodnoina no i sie wykuruje. Uspokoilo
          to nas i dzisiaj juz zjadla co nieco, chocial wydaje mi sie ze
          schudla tak czy siak.
          W ta niedziele jak czekalismy na lekarza zeby do nas oddzwonil, to
          pomyslalam sobie ze najlepiej miec jakiegos lekarza prywatnego,
          takiego co przyjedzie na wezwanie. W Polsce jest prywatne pogotowie
          Falck i mozna sie do nich zapisac i przyjezdzaja na zgloszenie, a z
          tego co wiem zgloszen do maluchow z silna goraczka raczej nie
          ignoruja. Jest tu jakies prywatne pogotowie lub lekarze?
          • azza4 Re: lekarz z CB 05.12.07, 20:44
            Chcialabym dodac cos optymistcznego odnsnie lekarzy.Tak dla
            rownowagi bo nie nalezy ich do jednego wora wrzucac.Bylam u dentysty
            dzis i jestem bardzo zadowolona.Zrobila mi dwa zdjecia i dostalam
            skierowanie na zdjecie calej szczeki+na wyrwanie osemki w
            szpitalu.Podobno do rwania to tu sie ubieraja i przygotowuja jak do
            operacji ha,ha...zobaczymy co to bedzie.Dopiero 31 stycznia.W kazdym
            razie pani dentystka sprawiala wrazenie zainteresowanej i chetnej do
            pomocy.Bylo milo:)))I jeszcze do tego zadzwonila do mojego faceta
            nasza huisarts (nie ta co Nadie odeslala do domu)i zapytala jak ja
            sie czuje,bo jak bylismy ostatnio z tym uszkiem to bylo swiezo po
            szpitalu i niezbyt dobrze wygladalam i nerwowa bylam:///To mnie
            zaskoczyla :OOO.Ona tez jest w porzadku.Jak moj facet mial problem z
            kregoslupem to od razu do specjalisty dostal skierowanie bez zadnych
            paracetamoli na poczatek.Pozniej dostal,bo musial czekac z tym bolem
            pare tygodni.Tak sobie mysle,ze gdyby ona wtedy byla zamiast tamtej
            to by zapisala antybiotyk i moze bysmy nie zatrzymali tego procesu
            infekcji ale nie wyzarlo by takiej dziury jak teraz.A blizna po
            takim owtrzodzeniu zostaje do konca zycia.Szkoda bo dla dziewczyki
            to wazne.Z drugiej strony nalezy sie cieszyc,ze nie przytrafilo sie
            to gdzies na twarzy,w okolicach oka.
            Dla tych z was,ktore nie boja sie krwi i takich niezbyt ladnych
            rzeczy wklejam linka jak wyglada naczyniak.Sa tam zdjecia naczyniaka
            na raczce i na dole to samo z owrzodzeniem wlasnie.Wyobrazcie sobie
            jeszcze,ze to boli,goi sie tygodniami juz nic nie trzeba
            komentowac.W 90 %przypadkow medycyna zaleca czekanie do
            wchloniecia.Dobrze,zgodze sie,ale tylko pod kontrola lekarza!!!Nikt
            w CB nie wspominal o takich powiklaniach i ,ze trzeba byc czujnym,ze
            kazde suche,ciemniejace miejsce to sygnal alarmowy i juz nalezy
            dzialac antybiotykiem,zeby uniknac takich sytuacji jak nasza czy
            taka jak na zdjeciach.
            www.childrenshospital.org/az/Site998/mainpageS998P0.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja