nieobecność dziecka w szkole

16.03.08, 17:18
Była już kiedyś wcześniej dyskusja o tym, że poza wakacjami
szkolnymi dyrektorowie szkół nie udzielają najczęściej zezwolenia na
opuszczenie zajęć szkolnych. A ja się tak zastanawiam jakie byłyby
konsekwencje opuszczenia szkoły (z powodu wyjazdu) bez formalnego
zezwolenia ? Wyrzuciliby dziecko szkoły, nasłaliby kuratora na
rodziców ?? Wiecie cos na ten temat ???
    • nesla Re: nieobecność dziecka w szkole 16.03.08, 17:24
      Dostaje sie kare pieniezna.
      • lenkaaa Re: nieobecność dziecka w szkole 16.03.08, 17:35
        wysoką ? masz jakiegoś linka ?
        • flucha Re: nieobecność dziecka w szkole 16.03.08, 18:43
          ja kiedys slyszalam, ze to 50 eryka za dzien, ale nie jest to
          informacja sprawdzona
          • agnieszkaela Re: nieobecność dziecka w szkole 16.03.08, 20:00
            A nie moze dziecko "zachorowac" np podczas swiatecznego wyjazdu do
            rodziny za granice co przedluzy pobyt o kilka dni? ;-)
            • haganl Re: nieobecność dziecka w szkole 16.03.08, 20:51
              trzeba uważac z kłamaniem o chorobie, bo robia "naloty" w domu żeby sprawdzic. Pozatym dzieckołatwo można podpuścic i sie wygada. Jak dyrekcja ma wątpliwości to przekazuje sprawe gemeente, ta woła rodziców na rozmowę. Jak sie nie wytłumaczą to 70 EUR za dzien..... To z moich najświeższych wiadomości, bo sie tematem ostatnio trochę interesowałam...
              • lenkaaa Re: nieobecność dziecka w szkole 16.03.08, 21:10
                Też tak myślę, że małe dziecko nie umie kłamać i zapytane "wygada
                się" że wcale nie było chore....
                A skąd tą informację o wysokości kary uzyskałaś ?
                Kurczę, nie przypuszczałam, że aż tak ostro "jadą" w tym temacie :-((
                Ja miałam pomysł, żeby zmyślać, że to jeden z rodziców albo oboje
                ciężko się rozchorowali za granicą więc trzeba było datę lotu
                zmieniac i stąd opóźnienie, ale coś czuję, że nikt by się zbytnio
                nad takim tłumaczeniem nie rozczulał: wyraziliby swój żal z powodu
                choroby rodziców po czym i tak przywalili karę, he, he...
                • haganl Re: nieobecność dziecka w szkole 16.03.08, 21:15
                  Od znajomych wiem o karze, bo mieli zbyt długie wakacje.....
    • minka5 Re: nieobecność dziecka w szkole 16.03.08, 21:40
      Na innym forum byla o tym mowa. Stanelo na sprawdzonej informacji -
      kazde dziecko ma prawo do 10 dodatkowych dni wolnych,
      ktore 'rozdaje' dyrektor szkoly wedlug wlasnego uznania. Wszystko
      wiec sprowadza sie do jego dobrej woli. W szkole moich dzieci nigdy
      nie bylo z tym problemu.
      • mala9943 Re: nieobecność dziecka w szkole 16.03.08, 22:26
        coraz bardziej odechciewa mi się tu mieszkać... :(((
        • murya Re: nieobecność dziecka w szkole 05.05.08, 12:19
          mala9943napisala>coraz bardziej odechciewa mi się tu mieszkać... :(((

          A w Polsce to dzieci moga sobie chodzic do szkoly kiedy im sie podoba?:)Naprawde
          nie wiem,w czym problem:(
          • go.ga Re: nieobecność dziecka w szkole 05.05.08, 22:29
            murya napisała:

            > mala9943napisala>coraz bardziej odechciewa mi się tu mieszkać... :(((
            >
            > A w Polsce to dzieci moga sobie chodzic do szkoly kiedy im sie podoba?:)Naprawd
            > e
            > nie wiem,w czym problem:(

            Za moich czasow w szkole uznawano usprawiedliwienie nieobecnosci pisane przez rodzicow. Bylo tylko jakies ograczenie, ze nieobecnosc nie mogla byc dluzsza niz 3 czy 5 dni (dokladnie nie pamietam). Rodzic wpisywal w "dzienniczku ucznia" formulke w stylu "prosze o usprawiedliwienie nieobecnosci corki Gogi w szkole z powodu ..." i pokazywalo sie toto wychowawcy. Jesli tylko dziecko przechodzilo z klasy do klasy i niebecnosci nie zdarzaly sie zbyt czesto, nikt w to glebiej nie wnikal.
            • murya Re: nieobecność dziecka w szkole 06.05.08, 00:50
              go.ga nie bardzo rozumiem,a tu jak jest?Bo moje dzieci chodzily od 4 lat do
              szkoly w Holandii.Jedno jest teraz w VMBO,drugie w MBO.Wystarczy tel.do
              szkoly,ze dziecko jest chore,zycza powrotu do zdrowia i wsio.Masz inne
              doswiadczenia?Jezeli chodzi o wyjazdy do Polski w ciagu roku,to ja rozumiem
              irytacje wielu osob.Niestety w Holandii jest tylu buitenlanders i jakby tak
              kazdy chcial w ciagu roku jezdzic do rodziny,to pomyslcie,co by sie dzialo.Tez
              zdarzylo mi sie 2 razy sklamac - przedluzylam wakacje w Polsce,a w szkole
              zglosilam chorobe.Ale nie psiocze na szkoly,ze wolnego nie daja:)
      • tijgertje Re: nieobecność dziecka w szkole 17.03.08, 00:33
        Rozmawialam w piatek z dyrektorka mlodego. W ostsatniej chwili
        stanelo na tym, ze pewnie pojade z nim na Swieta do Polski i stresa
        mialam strasznego, ze mu dyrekcja nie pozwoli. Przyznala, ze
        faktycznie dyrektor decydujeczy dziecko moze miec dodatkowe wolne,
        czy nie, ale mimo, ze rozni dyrektorzy rozne zasady maja w szkolach,
        to w stosunku do dziecka ktore nie ukonczylo 5 lat nie ma mozliwosci
        prawnej wyciagnac konsekwenci karnych za nieobecnosc w szkole, gdyz
        do ukonczenia 5 lat wedlug prawa dzieci nie sa objete obowiazkiem
        szkolnym. U nas do 5 lat trzeba zglosic wczesniej termin
        nieobecnosci u dyrekcji i wychowawczyni, po 5-tych urodzinach trzeba
        skladac pisemne podanie o zgode do dyrekcji minimum 6 tygodni przed
        planowana nieobecnoscia, przydzielaja dni wolne rozpatrujac sytuacje
        dziecka. Maluch, ktorego cala rodzina mieszka w jednej miejscowosci
        nie dostanie wolnego na odwiedziny, tak jak w naszym przypadku nie
        bedzie prawdopodobnie problemow na dodatkowe wyjazdy do Polski w
        celu utrzymywania kontaktow z rodzina.
        • lenkaaa Re: nieobecność dziecka w szkole 17.03.08, 10:38
          tijgertje napisała:

          > ale mimo, ze rozni dyrektorzy rozne zasady maja w szkolach,
          > to w stosunku do dziecka ktore nie ukonczylo 5 lat nie ma
          mozliwosci prawnej wyciagnac konsekwenci karnych za nieobecnosc w
          szkole, gdyz do ukonczenia 5 lat wedlug prawa dzieci nie sa objete
          obowiazkiem szkolnym.

          Dzięki Tygrys, to pocieszające info, jak już Mała pójdzie do szkoły,
          to wykorzystam :D :D :D :D
      • luizjana11 Re: nieobecność dziecka w szkole 17.03.08, 00:44
        Polecam: www.leerplicht.net/webpages/vrij-van-school.html

        Nie jest zgodne z prawda,iz kazde dziecko ma prawo do 10 dodatkowych dni wolnych. Dyrektor tez nic nie rozdaje. Raz korzystalismy z 10 dni wakacji w listopadzie. Powod: W lipcu-drugiego dnia wakacji-moj maz zlamal noge. Zero wspolnego urlopu. Chirurg opiekujacy sie mezem wyrazil zgode na ewentualny wyjazd pod koniec listopada (ale i tak maz chodzil jeszcze wtedy o kulach). Dyrektor wzial pod uwage: rzadkie nieobecnosci dzieci w szkole-srednio 3-4 dni w roku szkolnym, dobre stopnie oraz nasza obietnice,iz podczas wyjazdu chlopcy beda odrabiac prace domowe. Wakacje sie udaly i chlopcy wrocili do szkoly z odrobionymi lekcjami.

        Obecnie przygotowujemy sie do przeprowadzki. Dzieciaki beda uczeszczac do szkoly do 4 lipca,ale nasz region ma wakacje dopiero 2 tyg.pozniej. Dyrekcja nie miala obiekcji i zwolnilismy chlopcow bez problemu. Nasze argumenty: w nowym regionie dzieci ida do szkoly 18 sierpnia,wiec nasi synowie mieliby tylko 4 tyg.wakacji; w zwiazku ze sprzedaza domu musimy sie wyprowadzic do 7 lipca i nie mamy mozliwosci (remont :( )dowozic dzieci codziennie do starej szkoly (odleglosc 65 km). To wszystko oraz opinia i stopnie zalatwily sprawe pozytywnie.

        W naszej szkole bardzo rygorystycznie przestrzegaja prawa o dodatkowych dniach wolnych. Moze sie naraze,ale naprawde nie jest zle w NL z feriami dla dzieci. Przyklad z roku szkolnego 2007/08 : tydzien wolnego w pazdzierniku,dwa tygodnie grudzien/styczen,tydzien w lutym,dwa tygodnie w maju i szesc tygodni lipiec/sierpien. Naprawde mozna wybierac. Przeciez w Polsce nie ma az tylu dni,wiec nie rozumiem dlaczego niektore osoby tak sie denerwuja. Jezeli my rodzice uczymy dziecko,ze wlasciwe jest urwanie sie ze szkoly,bo wyjazd do rodziny jest wazniejszy,to pytanie retoryczne:jakie bedzie kiedys jego podejscie do obowiazku pracy ?
        Z mojej sytuacji: mieszkam 14 lat w NL i RAZ bylismy w Polsce na swieta wielkanocne. Rodzina tylko dwa razy mogla spedzic te swieta z nami w NL. Trudno,ale decydujac sie na emigracje,trzeba sie nauczyc rezygnowania z pewnych rzeczy.

        Pozdrawiam-Luiza.

        www.pol-ned.tk
        • lenkaaa Re: nieobecność dziecka w szkole 17.03.08, 10:43
          Luizjana, wielkie dzięki za linka.
          • flucha Re: nieobecność dziecka w szkole 17.03.08, 11:40
            Mam kolezanke nauczycielke i gdy jej opowiedzialam o tej karze za
            nieobecnosc, byla zachwycona. Ona uwaza, ze w POlsce nie szanuje sie
            czasu nauczyciela i pieniedzy wydanych jakby nie bylo placonych
            przez podatnikow.

            A w moim przypadku bylo tak, ze dziadek, ktory pomagal mi w
            wychowywaniu wnuka w Polsce, notorycznie naduzywal i zwalnial go; to
            na narty, to na basen, wtedy kiedy mu bardziej pasowalo i chcial na
            podonej zasadzie zabierac mlodega z Holandii na ferie , kiedy mu
            pasuje, jak sie dowiedzial o karze pienieznej, wyluzowal:)))) Takze
            niektorzy dorosli tez musza sie uczyc a kaska to najlepszy bacik.
        • tijgertje Re: nieobecność dziecka w szkole 17.03.08, 13:55
          Oczywiscie, ze kazde dziecko ma prawo do 10 dni wolnych, ale wiaze
          sie to z pewnymi warunkami, ktore trzeba spelnic, a nie kazdy je
          spelnia. Tak jak pisalam wyzej, dyrektorzy roznie rozpatruja
          indywidualne przypadki, rodzina za granica na pewno stanowi plus w
          uzyskaniu zwolnienia na dodatkowe wakacje, ale nie u kazdego
          dyrektora. JAk sie trafi na takiego, ktory bardzo scisle sie
          przepisow trzyma, to o wyjezdzie nie ma mowy, bo trzeba przedlozyc
          zaswiadczenia z pracy rodzicow, ze nie sa w stanie wyjechac na
          wakacje wspolnie w zadnym odgornie przyznanym terminie. Te dodatkowe
          dni sa w zasadzie dla dzieci, ktore ze wzgleu na prace rodzicow nie
          moga spedzic wakacji z cala rodzina jednoczesnie. Jest jeszcze kilka
          haczykow, ktore sprytny dyrektor na pewno bedzie umial wykorzystac i
          wszxystkie podania rozpatrzy negatywnie:-/ Nie uwazam,z eby te
          dodatkowe dni byly wymowka, aby z nich korzystac, skoro "sie
          nalezy". CZasem jednak trzeba i dobrze, ze jest taka mozliwosc.
    • minka5 Re: nieobecność dziecka w szkole 17.03.08, 15:43
      Luizjana, chyba nie masz do konca racji negujac te 10 dni. W linku
      przez Ciebie podanym jest ustep:

      Verlof door overmacht
      Er zijn andere gewichtige omstandigheden denkbaar waaronder de
      leerling vrijgesteld moet (kunnen) zijn van de plicht tot
      schoolbezoek. Het gaat hierbij om eenmalige gezins- en
      familiesituaties die buiten de wil en de invloed van de ouders en/of
      de jongere liggen. Wanneer de vrijstelling om ten hoogste tien dagen
      in een schooljaar gaat (in een keer of bij elkaar opgeteld), dan is
      de directeur van de school bevoegd om een besluit te nemen over een
      dergelijk verzoek van de ouders.

      Gaat het om meer dan tien dagen in een schooljaar (in een keer of
      bij elkaar opgeteld) dan is de leerplichtambtenaar bevoegd tot een
      besluit. De leerplichtambtenaar neemt pas een besluit als hij de
      directeur heeft gehoord.

      Bij een beslissing moeten de directeur van de school en/of de
      leerplichtambtenaar het algemeen onderwijsbelang afwegen tegen het
      persoonlijk belang van de jongere en zijn gezin.

      Uitgangspunt bij aanvragen van verzoeken om extra verlof op grond
      van andere gewichtige omstandigheden is dat dit verlof kan worden
      gegeven als hiermee een onredelijke situatie wordt voorkomen.


      Wlasnie na podstawie tego przepisu, dyrektorzy 'rozdaja' (lub nie)
      te dodatkowe dni wolne.
      • luizjana11 Re: nieobecność dziecka w szkole 18.03.08, 14:10
        minka5-moze zle sie wyrazilam.Chodzi o to,ze te 10 dni ma byc przeznaczone na np.pogrzeb,ciezka choroba w rodzinie w innej miejscowosci czy kraju, rowniez te dwie sytuacje,ktore opisalam w poprzednim poscie itp. Generalnie nie mozna zadac tych dni,jesli chce sie pojechac na wakacje poza sezonem (bo taniej) albo odwiedzic rodzine w Polsce.
        W niedalekiej przyszlosci musimy jechac do Polski na 2-3 dni. Niestety nie mamy mozliwosci zapalanowania tego wyjazdu,gdyz bedzie to wyjazd na pogrzeb mojego ojczyma. Dwa miesiace temu zdiagnozowano u niego nowotwor jelit z przezutami i zostalo mu niewiele czasu.Lekarze nie wiedza,czy mozna mowic o tygodniach czy moze miesiacach. Przedstawilismy sytuacje dyrektorowi szkoly i jak gdyby zaocznie mamy juz usprawiedliwiona nieobecnosc chlopakow.
        W naszej szkole jest grupka rodzicow,ktorzy probuja zwolnic dzieci np w lutym poza feriami,bo na narty jada i jest taniej. Albo przed tygodniowa przerwa dziecko juz w piatek jest nieobecne,bo wyjezdzaja. Nasz dyrektor jest surowy w takich sytuacjach i natychmiast zawiadamia urzednika z gminy. Osobiscie bardzo mi takie podejscie odpowiada.

        Serdecznie pozdrawiam i mam nadzieje,ze juz wiesz o co mi chodzilo.

        Luiza.

        www.pol-ned.tk
        • luizjana11 Re: nieobecność dziecka w szkole 18.03.08, 14:21
          Jeszcze jedno-nie wyobrazam sobie,zeby w naprawde powaznej sytuacji dyrektor odmowil zgody na wyjazd. W naszej szkole maja teraz np. problem z jedna rodzina. Matka i dwie corki z Filipin i maz/ojczym Holender. Przerwe wiosenna mielismy od 25 lutego do 2 marca. Po feriach te dwie dziewczynki nie zjawily sie w szkole. Nikt z rodzicow nie zawiadomil,ze sa chore. Telefonu nikt nie odbieral. Kilkakrotnie dyrektor i nauczycielka (mieszkamy na wsi-2500 mieszkancow) skladali im wizyty,ale nikogo nie bylo. Zawiadomili "leerplichtambtenaar". Nagle udalo sie zastac ojca w domu,ktory twierdzi,iz zona i pasierbice w zwiazku z sytuacja rodzinna wyjechaly na Filipiny i prawdopodobnie juz nie wroca. Urzednik przekazal sprawe ambasadzie w Manili i oni maja sprawdzic,czy to prawda. Slyszac o tylu dramatach rodzinnych mam nadzieje,ze siedza gdzies na Filipinach i wszystko u nich w porzadku. Dyrekcja ma podac komunikat,gdy dostana jakas wiadomosc o nich.

          Pozdrawiam-Luiza.

          www.pol-ned.tk
          • tijgertje Re: nieobecność dziecka w szkole 18.03.08, 17:18
            luizjana11 napisała:

            > Jeszcze jedno-nie wyobrazam sobie,zeby w naprawde powaznej
            sytuacji dyrektor od
            > mowil zgody na wyjazd.
            Z okazji slubu czy pogrzebu w rodzinie dziecku przysluguje tak czy
            siak jeden dzien wolnego, poza tymi 10-ma wakacyjnymi. Jezeli
            uroczystosc w najblizszej rodzinie to raczej nie bardzo moze
            odmowic. Tak jak w naszych przypadkach wyjazd musi trwac wiecej niz
            jeden dzien i tu juz dyrekcja musi sie wykazac dobra wola i uskubac
            z tych 10 dni wakacyjnych.
        • go.ga Re: nieobecność dziecka w szkole 18.03.08, 14:30
          >W naszej szkole jest grupka rodzicow,ktorzy probuja zwolnic dzieci np >w lutym poza feriami,bo na narty jada i jest taniej. Albo przed >tygodniowa przerwa dziecko juz w piatek jest nieobecne,bo wyjezdzaja.

          Rodzice+dzieci wyjezdzaja juz w piatek, poniewaz jesli sie jada autokarem na zorganizowane ferie zimowe NIE MAJA innej mozliwosci. Wszystkie holenderskie biura podrozy organizuja wyjazdy w piatek rano (powrot w piatek albo w niedziele, z tego pamietam). Alternatywa jest odpuszczenie sobie ferii i przesiedzenie ich w domu (zeby nie stracic tego piatku) lub zorganizowanie sobie ferii calkowicie samodzielnie, z dojazdem wlasnym samochodem, a nie kazdy lubi i ma odwage wyruszac autem w dluga trase, na dodatek w ekstremalnych warunkach (zakladam, ze sie jedzie tam, gdzie jest wysoko i jest snieg).

          >Nasz dyrektor jest surowy w takich sytuacjach i natychmiast zawiadamia >urzednika z gminy. Osobiscie bardzo mi takie podejscie odpowiada.
          • luizjana11 Re: nieobecność dziecka w szkole 18.03.08, 16:33
            U nas to akurat o rodziny chodzi,ktore wlasnym autem jada. Wioska mala, specyficzna ,bo 70% do tzw. czarnych ponczoch nalezy (Gereformeerde lub Hersteld Hervormde Gemeente). I te rodziny nigdzie nie wyjezdzaja. Z pozostalych zaledwie moze 10% wyjezdza na wakacje. Wlasnym autem. Moze w drugiej szkole w naszej wsi jest inaczej i jezdza autokarami,ale stamtad nie mam wiesci.

            Pozdrawiam-Luiza.

            P.S. Nasza szkola liczy 180 uczniow. Moja przyjaciolka (Gereformeerde Gemeente) ma potomstwo w grupie 6-ej; 5-ej (jej syn jest przyjacielem Michaela i sa w jednej grupie); 4-ej i 2-ej. A od 15 kwietnia rowniez w zerowce. Dzieki temu mam wiesci przekrojowo z calej szkoly (plus grupa 8 naszego starszego syna:).

            www.pol-ned.tk
    • minka5 Re: nieobecność dziecka w szkole 18.03.08, 19:35
      Dziewczyny, to co piszecie jest calkowicie prawda. Mozna wiec
      wysunac wniosek, ze przepis jeden, a interpretacji tyle ilu
      dyrektorow szkol. Nasz akurat opiera sie na dwoch argumentach z tego
      przepisu:

      1.Het gaat hierbij om eenmalige gezins- en familiesituaties die
      buiten de wil en de invloed van de ouders en/of de jongere liggen.
      2.Bij een beslissing moeten de directeur van de school en/of de
      leerplichtambtenaar het algemeen onderwijsbelang afwegen tegen het
      persoonlijk belang van de jongere en zijn gezin.

      To, ze dziadkowie i inni czlonkowie rodziny nie miaszkaja w NL
      uznaje jako 'buiten de wil...", a kontakt z tymi czlonkami rodziny
      jako 'persoonlijk belang...'. I dlatego z reguly wydaje pozwolenia
      zwiazane z przedluzeniem pobytu w okolicach swiat. Nie robi jednak
      tego, gdy chodzi o wakacje taki tam sobie, jakos pomiedzy lub
      przedluzenie ferii.

      A swoja droga musze powiedziec, ze intuicyjnie mam wrazenie, ze w
      tym pozwoleniu lub nie, odgrywaja role tez inne czynniki niz sama
      interpretacja przepisu. Zdecydowanie kwestia nauki dziecka, ale tez
      regularnej nieobecnosci w szkole z byle powodu (np. nieznaczny
      katar). Liczy sie tez zaangazowanie rodzicow w prace na rzecz
      szkoly. Trudno mi to jakos wszystko opisac, ale mysle, ze bez
      problemu zrozumiecie - taki caloksztalt pojecia szkoly o danym
      dziecku i jego rodzinie. Czym lepsza 'opinia', to chyba i latwiej
      uzyskac pozwolenie. Z tym, ze nie bedzie to mialo zadnego wplywu na
      dyrektora surowo trzymajacego sie przepisu....



      • luizjana11 Re: nieobecność dziecka w szkole 19.03.08, 00:20
        Nasz dyrektor uwaza,ze rodzine mozna odwiedzic w czasie oficjalnych wakacji i nie zgadza sie na przedluzanie. Tak jak pisalam wczesniej: jest duzo ferii i naprawde mozna wyjazd zaplanowac w tym czasie. Jesli dyrekcja zgadza sie bez problemu na dawanie wolnego bez waznego powodu,to jest to dla mnie jednoznaczne z dezorganizacja pracy w szkole. A co za tym idzie:ogolnie zle dzialajaca placowka. Przeciez nie daje sie pozwolenia jednej rodzinie,tylko wszystkim,ktorzy ewentualnie maja rodziny zagranica i chca je sobie w czasie ferii swiatecznych odwiedzic. Tok myslenia rodzicow: skoro A dostali pozwolenie na przedluzenie swiat,to my tez skorzystamy i pourlopujemy kilka dni ekstra.
        Jestesmy malzenstwem mieszanym NL/PL i w czasie,gdy razem zamieszkalismy,to omowilismy kilka spraw m.in. spedzanie swiat. Prosta umowa:jednego roku Boze Narodznie w PL,drugiego w NL. Z poprawka,ze zawsze cos sie moze wydarzyc. Wielkanoc ze wzgledu na krotkie ferie tylko raz spedzalismy w PL.
        Niestety,ale decydujac sie na emigracje, musimy zawsze z czegos zrezygnowac lub dokonywac wyborow. Kompromis - cos, co czesto sie przewija w znanych nam mieszanych malzenstwach.

        Pozdrawiam-Luiza

        www.pol-ned.tk


        • beba3 Re: nieobecność dziecka w szkole 08.04.08, 18:34
          Luizjana!
          Ja sie generalnie to z Toba zgadzam ze wszystko powinno byc pod
          linijke i porzadek musi byc! Teraz w Sg to jeszcze bardziej widze i
          odczuwam.
          Ale, ale...
          Ja wiem ze to nie jest usprawiedliwienie ale troche nie rozumialam
          kiedy raz jeden poprosilam o zwlnienie dziecka bo maz jedzie do
          Anglii na koferencje i przy okazji zrobimy sobie 3 dniowe wakacje za
          granica. Jedyna i niepowtarzalna okazja. Dziecko mialo 5 lat o ile
          dobrze pamietam... Nie wiem ile tych dni chcialm miec wolnych ale
          malo bardzo. ;-) Duzo ganadnia, pisania, proszenia...
          Lekcji jeszcze jej nie zadawano i ja naprawde sadze ze kilka dni
          (dwa, trzy) nie zrobia krzywdy w jej edukacji...
          A te piatki przed wakacjami, feriami itp. U nas mlodsze dzieci mialy
          zajecia do pludnia a starsze tez lub byly zwalaniane z poludniowych
          zajec? Generalnie to i tak konczylo sie na noszeniu i ustawianu
          krzeslel, lawek i nic nie robieniu, przewalnaiu sie z kata w kat.
          Wiem, bo jako mama niepracujaca czasmi pomagalam przy roznych
          okazjach w szkole.
          Wiekszy pozytek bylby aby dzieciak siedzial w samochodzie czy
          autokarze i jeden dzien wakacji mial wiecej.
          Moim zdaniem.
          A jakas kare, i to spora, placila znajoma kidy 1 wrzesnia wypad w
          piatek i 'jej sie wydawalo' ze znajecia sa od poniedzialku. Czy cos
          w ten desen.
          Dostawala jakies zasilki jako niepracujaca i samotana matka ale z
          tej oplaty jej nikt nie zwolnil. Dodam ze to bylo po raz pierwszy i
          ostatni. Czyli zadzialao?
          Inna sprawa ze sa osoby ktore sobie ta 'kare' wliczaja w koszta
          wakacji. ;-P

          PS Pozwolic zonie zabrac dzieci na Filipiny i tam zostac? Szaleniec
          czy tez chcial sie ich pozbyc? Moze wbrew jego woli to pozostanie?
          • lariks Re: nieobecność dziecka w szkole 09.04.08, 13:41
            Beba, to dostalas wtedy to wolne czy nie? bo nie zrozumialam do konca.
            • anitax Re: nieobecność dziecka w szkole 13.04.08, 21:00
              Dla mnie obowiazek szkolny 5-latkow to spora przesada. Osobiscie nie
              widze nic zlego w opuszczeniu 1 piatku w roku z powodu wyjazdu na
              narty, czy tez 1 tygodnia (w mlodszych grupach) z powodu super
              urlopu. Niby dzieci maja tu sporo wolnego, ale tak naprawde dluzszy
              urlop mozna zaplanowac tylko w lipcu/sierpniu – super jak sie chce
              jechac do Polski, ale na poludniu Europy za goraco, a na egzotyczne
              wakacje zla pora roku. Nie zamierzam spedzac urlopu w Holandii, wiec
              pewnie bede musiala dobrze kombinowac. Tym bardziej, ze jestem
              przekonana, ze egzotyczny urlop duzo wiecej wniesie do rozwoju
              mojego dziecka niz 1 tydzien w szkole. Czy nie lepiej byloby
              zezwolic dziecku na dodatkowy tydzien w Meksyku czy Tajlandii pod
              warunkiem nadrobienia wszystkich zaleglosci i przygotowania ciekawej
              prezentacji z wyjazdu?

              Czy te kary za wagary sa tylko w podstawowce czy pozniej tez?
              • nesla Re: nieobecność dziecka w szkole 14.04.08, 10:06
                Ja tez uwazam ze obowiazek szkolny od 5 roku zycia to zdecydowanie
                za wczesnie. W ogole szkola od 4 roku zycia (nawet jesli to niby
                zabawa) to tez jest wczesnie - to jest 5 dni w tygodniu caly dzien,
                bez czasu na drzemke, jedynie czas na lunch, z ktorego polowa czasu
                schodzi na dojscie do domu i z powrotem do szkoly. Taki 4-latek to
                musi byc wykonczony pod koniec dnia? Czy sie myle?
                Z tymi wakacjami to tez przesada, szczegolnie ze szkoly same
                wyznaczaja mnostwo bezsensownych dni wolnych w ciagu roku np dni
                wolne na doksztalcanie sie nauczycieli itp.
                • lenkaaa Re: nieobecność dziecka w szkole 14.04.08, 10:27
                  ale 5-latki nie muszą chyba siedzieć w szkole cały dzień ? ja
                  wprawdzie mam jeszcze dużo czasu zanim Mała pójdzie do szkoły, ale
                  tak sobie wstępnie zakładam, że jak po pół dnia będzie zmęczona, to
                  nie będę ją posyłać na drugą połowę dnia, przynajmniej podczas
                  pierwszych miesięcy (po uzgodnieniu za szkołą oczywiście).
                  • lenkaaa Re: nieobecność dziecka w szkole 14.04.08, 10:28
                    lenkaaa napisał:

                    > ale 5-latki nie muszą chyba siedzieć w szkole cały dzień ?

                    sorry, miałam napisać to samo ale o 4-latkach...
                    • nesla Re: nieobecność dziecka w szkole 14.04.08, 10:32
                      Tak, 4-latki moga puszczac szkole jesli sa zmieczeni, ale to wiaze
                      sie z mozliwoscia ze beda musialy powtarzac klase i zamiast 2 lata w
                      grupie 1-2 beda musialy spedzic w niej 3 lata.
                      Gdzies mi sie obilo o uszy ze powstal jakis raport ostatnio s
                      ktorego wynika, ze male dzieci w Holandii sa zestresowane i
                      przemeczone, wie cos ktos na ten temat?
                  • nesla Re: nieobecność dziecka w szkole 14.04.08, 10:29
                    Z tego co wiem to tylko 4-latki moga regularnie opuszczac szkole
                    jesli to ponad ich sily, a 5-latki juz maja obowiazek byc w szkole
                    caly dzien, tylko srody i piatki popoludnia sa wolne w szkole
                    podstawowej.
    • minka5 Re: nieobecność dziecka w szkole 14.04.08, 14:51
      Szansa powtarzania klasy chyba nie jest zbyt wielka. Przeciez nikt
      tu nie mowi o systematycznej nieobecnosci dziecka w szkole.
      Zakladam, ze wszystkie jestesmy zwolenniczkami nauczenia dziecka
      systematycznosci i poczucia obowiazku, wiec kompletne luzactwo
      raczej godziloby w samo dziecko niz w system szkoly.

      Moje dzieci poszly do szkoly od 4 lat. Jednakze jak byly zmeczone,
      to zostawaly w domu, co zglaszalam w szkole. Nigdy nie kombinowalam.
      Po prostu dzwonilam i mowilam, ze synek jest tak strasznie zmeczony,
      ze musi pospac. Nigdy nie bylo z tym problemu.
      Mowie tu o grupie 1 i 2. Pozniej dzieci nie mialy juz takiej
      potrzeby.

      Ogolnie wydaje mi sie, ze jesli dziecko systematycznie chodzi do
      szkoly, nie ma zadnych ogonow w nauce itp, to raz od wielkiego
      dzwonu poproszenie o zrobienie wyjatku i przyznanie dni wolnych nie
      powinno stanowic problemu. Tak jest w szkole u moich chlopcow i
      bardzo sobie to chwale. Dla mnie to szkola z ludzka twarza.

      W praktyce nie widze negatywnych tego skutkow. Najstarszy bez
      problemu przechodzi przez atheneum; mlodsze tez maja dobre wyniki. A
      co najwazniejsze - lubia szkole, bo nie kojarza tego z czyms
      nieprzyjemnym. Po prostu nigdy nie bylo powodu, aby zle mowic o
      szkole.
    • justyna_4 Re: nieobecność dziecka w szkole 16.04.08, 07:22
      Witaj!
      Nie dziecka nie wyrzuca, ale w szkole wola miec te swiadomośc, ze na co kolwiek
      pozwalają. Moja córka w styczniu była tydzień na nartach w Polsce i nic
      wielkiego sie nie stało, aczkolwiek Pani dyrektor nie była zadowolona. Ja tylko
      powiadomiłam szkole, ze przez tydzień córki nie będzie, ale jak jest w innych
      szkołach tego nie wiem.
      Pozdrawiam
      • beba3 Re: nieobecność dziecka w szkole 05.05.08, 10:58
        W koncu dostalismy te dni wolne ale z wielkim bolem i oporem i 'zeby
        to bylo ostatni raz!'. ;-P
        Szkole moje dzicko lubilo bardzo i ja ja rowniez lubilam. Chetnie
        corke tam posylalam.
        Bylo 2 rodzicow (o ktorych wiem) ze nie zawsze posyalali dzicko po
        poludniu. Jedno dziecko faktycznie odpoczywalo w domu a drugie
        ogladalo godzinami TV ale mama pryznajmniej nie musiala ciagle
        przywozic i odwozic dzieciaka.
        mi tez bylo cieko tak jezdzic bo akurat ja bylam z tych co dalej
        mieszkali i rozwiazlam sprawe placac za lunchy dziecka. Mniej
        meczace to bylo dla mnie ale przedewszystkim dla Jagody. No ale to
        bylo chyba 2 eurosy za lunch czy tez 19 eurosow za karnet 10
        lunchow. ;-)
        Opcje pozostawienia dziecka w domu po poludniu masz kiedy dzicko ma
        jeszcze 4 lata ale chyba jendak nie za czesto, na poczatku i kiedy
        widac ze dzicko jest zmeczone.
        Pamietam ze jednak jakies zajecia sie po poludniu odbywalay, nie
        mowiac juz o zabawie. ;-)
        Co do przemeczenia dzieci: Nei tylko ja ale naprawde wiele innych
        matek wozi soje dzieci na zajecia dodatkowe!
        Jagoda miala:
        -zajecia teatralne,
        -lekcje plywania,
        -lekcje baletu
        a jeszcze takie krotkie lunchy z zajeciami plstycznymi w swietlicy
        kolo domu.
        Generalnie w dni ktore nie miala zjaec dodatkowych marudzila.
        Opcja jest spontaniczna zabawa z rowiesnikami ale o tych nie tak
        latwo jesli sie nie zna dobrze jezyka (mowie o dziecku ale i o
        matce ;-))
        Ja nie wiedzialm aby moje dizcko bylo przepracowane a uczylo sie
        jezyka holenderskiego od zera. ;-)
Pełna wersja