Dodaj do ulubionych

przybłęda

16.01.05, 20:25
Pytanie : czy ktos z Was przygarnal kiedykolwiek przyblede i jakie ma z tym
zwiazane doswiadczenia? Od 4 tygodni opiekuje sie zblakanym psem, ostatnio
poczul sie "u siebie" i stal sie moze za bardzo "obronny". Pokazuje agresje
gdy ktos sie do mnie zbliza. Co robic?

Pozdrawiam wszystkich forumowiczow. Ewa














Obserwuj wątek
    • mysiam1 Re: przybłęda 16.01.05, 21:20
      To teraz Ty w tempie ekspresowym przeczytaj jakieś książki o wychowaniu psa,
      np. "Okiem psa" i zabierz się za wychowanie przybłędy ;-) A mówiąc poważnie, on
      nie tyle Cię kocha, co uważa się za tego najważniejszego, odpowiedzialnego za
      Twoje bezpieczeństwo. Niedługo być może będzie próbował Cię "ustawiać" po
      swojemu, bo to też należy do jego "obowiązków". Do Ciebie natomiast będzie
      należało jak najszybsze pokazanie mu, że w tym stadzie rządzisz Ty. To mu
      krzywdy nie zrobi i on się na Ciebie za to nie obrazi, a na pewno pomoże w
      Waszych wzajemnych relacjach.
    • comma Re: przybłęda 16.01.05, 21:23
      cztery tygodnie, to krótko. Pies moze dopiero teraz zaufal Ci, przywiazal sie i
      teraz nie chce Cie stracic. Stad zazdrosc i agresja. Moze gdy przekona sie, ze
      nie musi walczyc o Twoje uczucia, agresja ustapi? Jesli nie, warto rzeczywiscie
      pomyslec o szkoleniu. Poza tym nie wiadomo, jakie ma doswiadczenia, co przezyl
      do tej pory. Byc moze niektóre zachowania zle mu sie kojarza. Moi znajomi maja
      przygarnietego (znalezionego w parku) psa, który dostawal szalu na widok
      mezczyzn z laska, (taka do podpierania sie, nie panienka :-)) lub niosacych
      zamkniety parasol. Z czasem mu to calkowicie przeszlo.
    • mjot1 Re: przybłęda 17.01.05, 19:50
      Znajda to wielka niewiadoma...
      Niestety jest zasadnicza różnica pomiędzy psem wychowywanym przez siebie od
      szczenięcia a dorosłym, już ukształtowanym.
      Podstawa to zdobyć jego zaufanie a czas potrzebny do tego jest wprost
      proporcjonalny do cierpień, których zaznał od swego poprzedniego „pana”.
      Trzeba zorientować się ile zwierzak ma lat, śledzić jego zachowania,
      zaobserwować nawyki, itd. itd... a to oczywiście czas i jeszcze raz czas i
      cierpliwość i wyrozumiałość. A jednak do końca pozostanie niepewność. Nigdy nie
      można mu w 100% zaufać, bo nie wiemy, co w nim drzemie, co mu kiedyś jakiś
      idiota wszczepił w psią świadomość... Trzeba być zawsze przygotowanym na
      niespodzianki.

      „Nasza” znajda np. panicznie reaguje na dźwięk piszczących zabawek jest wówczas
      nieprzewidywalny. Hmmm... Pewnie kiedyś zepsuł jakąś gumową kaczuszkę i zdrowo
      oberwał za ten postępek..?
      „Bida” nie spojrzała nam w oczy przez ponad pół roku. Moją Zdecydowanie Lepszą
      Połowę ugryzł kilkukrotnie.
      Cóż... Biedaczysko dostało tak w swym marnym psim życiu w kość, że nie ma już
      obowiązku by zaufać tej dwunożnej istocie mieniącej siebie „panem świata”. Ale
      już o tym kiedyś pisałem...
      Jedno jest pewne ma u nas dożywocie w dobrobycie, bo mu się to należy!
      A on przechera doskonale wiedząc o tym wykorzystuje to maksymalnie :-)

      Ech żebysz ci miłośnicy przed wywaleniem zwierza na zbity pysk choć karteczkę z
      jego imieniem na sznurku mu zawiesili... Jakżeby to pomogło w nawiązaniu
      pierwszego kontaktu.

      Najniższe ukłony!
      Życzący cierpliwości i powodzenia M.J.
      • venus22 Re: przybłęda 18.01.05, 08:10
        >>Bida” nie spojrzała nam w oczy przez ponad pół roku. Moją Zdecydowanie Lepszą
        Połowę ugryzł kilkukrotnie. <<

        Drogi Mjocie z cakego serca w imieniu psa dziekuje ze pomimo "pogryzek" nadal
        z wami jest.

        Polecam wam, nie tylko Mjotowi I Jego-Zdecydowanie-Lepszej-Polow ie, ale
        wszystkim ksiazke Stanley Coren Jak rozmawiac z psem

        wysylkowa.pl/ks412938.html
        jest to NAJ NAJ NAJ lepsza ksiazka na temat zachowania psow i ich mowy.
        naprawde!

        a jesli chodzi o przybledke to bym dala mu wiecej czasu, i dopiero jakby juz
        byl pewniejszy siebie poszla na szkolenie ale tylko tam gdzie psy nagradzaja
        nie karza.
        Zawsze sie przyda.


        Venus
        • mjot1 Re: przybłęda 18.01.05, 21:02
          „Drogi Mjocie z całego serca w imieniu psa dziękuję że pomimo "pogryzek" nadal
          z wami jest”.
          Ależ Droga Venus przecie to oczywiste :-)
          Po prostu mam warunki by takiego psiaka gościć u siebie. Ot mieszkając z dala
          od ludzi nie powoduję ewentualnych a niepotrzebnych spięć pomiędzy tymi dwoma
          zantagonizowanymi przecie gatunkami.
          Niestety nie stać mnie by dać schronienie większej ilości psich nieszczęść i
          zdając sobie z tego sprawę nie jestem gwiazdą typu niejakiej „Violetty”.
          Cóż... uważam, że przedłużanie cierpień czy wręcz agonii nie jest odruchem
          humanitarnym, lecz czymś zgoła odwrotnym i już.

          A wracając do „naszej” znajdy.
          Okazało się, że psisko jest nastawione do świata niezwykle pokojowo. Czy to
          ptak, czy kot, czy mysz wszystkie stworzenia traktuje z niezwykłym jak na
          drapieżcę szacunkiem, wręcz ustępując im z drogi. Ot czasem chciałby się
          jedynie pobawić stary koń. Lecz czyni to z niezwykłą delikatnością i z wyraźnym
          zażenowaniem na swej psiej „twarzy”.
          Ma jedną „wadę”. Boi się.
          Na początku bał się dosłownie wszystkiego. Nietrudno sobie wyobrazić, co
          przeszedł w swym około czteroletnim życiu (jak ocenił wet.) zanim trafił do
          nas.
          Teraz już przynajmniej nie ma klaustrofobii i nie wieje z przerażeniem w oczach
          na dźwięk samolotu.
          Dlaczegóż to strach uważam za wadę?
          Przecie każda istota pod wpływem strachu jest nieprzewidywalna i nieobliczalna
          a cóż dopiero pies potomek owczarka niemieckiego z domieszką dobermana?
          Pisałem, że „dziabnął” Moją Zdecydowanie Lepszą Połowę.
          I to jest określenie właściwe. On ją uderzył czy chwycił zębami, lecz nie
          pogryzł. To było starcie do pierwszej krwi. Na szczęście to już minęło. No i na
          szczęście Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa psów się nie boi. Ona zna wszystkie
          kundle w okolicy i wszystkie one znają Ją.
          To ona jest praktykiem a ja jedynie teoretyzuję.
          Ja -ujmując to delikatnie- darzę obce psy należnym im szacunkiem i podchodzę do
          nich z respektem. Hmmm... Ja pewnie mógłbym nawet zostać korespondencyjnym
          mistrzem judo czy innych sportów walki?
          Oj chyba starczy tych bazgrołów!

          PS Za tytuł dzięki serdeczne! Niechybnie znajdzie się on niebawem w naszej
          chałupince.
          Lecz nadmienić tu muszę, że MZLP potrafi rozmawiać ze zwierzakami nie gorzej
          niż ze mną. Ba! Ona potrafi prowadzić długie dialogi z bukiem królem naszej
          polanki jak i z wieloma innymi drzewami.

          Najniższe ukłony!
          Zakochany w dogach (czarnych), lecz z powodu psa marki pies imieniem Junior
          czasowo „bezdogowy” M.J.
          • bcl Re: przybłęda 20.01.05, 21:37
            Dzieki z odrobine otuchy, zwlaszcza za wspomnienie o "dziabnieciu " . Mialam
            pewne watpliwosci co do psa, gdy zlapal za reke mojego syna, ale wszystko mozna
            sobie wytlumaczyc... Po pierwsze pies jest duzy (sylwetka harta) i nie traktuje
            dziecka powaznie, mysli, ze moze je sobie podporzadkowac, to tak, jakby pies
            wyprowadzal mojego syna na spacer np :-) Po drugie moje dziecko, ktore dopiero
            uczy sie postepowania z psem, pojecia nie mialo, ze jak pies ma zarcie w
            misce, to mu sie nie przeszkadza. A ze dwa zdarzenia - czyli agresja w stosunku
            do zblizajacych sie do mnie znajomych i zlapanie zebami dziecka - mialy miejsce
            jednego dnia, troche sie przestraszylam, ze moze ukazuje mi sie prawdziwa psia
            natura... Postanowilam jednak go obserwowac i dac mu szanse, pilnuje psa -
            dziecka - znajomych , niekoniecznie w tej kolejnosci ;-)) Mam wrazenie, ze
            bardziej slucha, wykonuje wiecej polecen, ludzi obszczekuje, ale juz nie warczy
            i nie obnaza klow, gdy go uspokajam (za pierwszym razem efekt byl odwrotny, gdy
            go uciszalam, dopiero sie "rozkrecil"). Z zaufaniem jednak masz racje, 100%
            pewnosci nigdy nie bedzie.

            I tak oto, po barrrdzo dlugiej przerwie, ucze sie psow od nowa. Prosze o
            trzymanie kciukow :-)

            A za lekturami tez sie rozejrze :-)

            Pozdrawiam , dziekuje za odpowiedzi.
            Ewa
            • comma Re: przybłęda 24.01.05, 18:06
              Cieszę się, że są postępy. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie coraz lepiej.
              A jeśli chodzi o 100 proc. pewność - wydaje mi się, że takowej nigdy nie ma,
              nawet wobec zwierzęcia hodowanego od szczeniaka. Pewien mój znajomy o mało nie
              został zaatakowany przez własnego psa, gdy z powodu wypadku wrócił do domu z
              nogą w gipsie i kołnierzu ortopedycznym. Zwierzak po prostu nie rozpoznał go, a
              widząc dziwną postać uznał, że lepiej najpierw gryźć, a potem wąchać. Na
              szczęście nie doszło do niczego złego, ale tylko dzięki interwencji żony
              poszkodowanego.
              • venus22 Re: przybłęda 25.01.05, 02:20
                >> Pewien mój znajomy o mało nie
                > został zaatakowany przez własnego psa, gdy z powodu wypadku wrócił do domu z
                > nogą w gipsie i kołnierzu ortopedycznym. <<

                lol
                joj nie dosc ze w gipsie to jeszcze wlasny pies chcial go zjesc..

                a wracajac do ugryzien.
                Sa ugryzienia i ugryzienia.
                Mordka, zabki to tez sluzy do komunikacji u psa.

                Lapanie zebami, przyszczypywanie, przygryzanie nie jest zwykle objawem agresji
                tylko ostrzezenia lub checi kontaktu.
                Te przyszczypanki to sa nawet calkiem bolesne i czesto koncza sie u mnie
                siniakami :)


                Mysle ze pies z czasem sie uspokoi- jesli jakies problemy trwaly latami to
                zmiana nie nastapi w przeciagu tygodnia..

                Venus


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka