otryt
11.09.13, 11:34
Co o tym sądzicie?
trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,14581739,Proces_rodziny_z_Pucka___Zanim_Klaudia_umarla__mama.html#LokTrojTxt
Oczywiście nie chodzi mi o licytowanie się wyrazami oburzenia w stosunku do okrutnej pary zbrodniarzy. Tu chyba nikt nie może mieć żadnych wątpliwości. Jako facet mający już swoje lata, który sporo w życiu widział muszę stwierdzić, że opis takich wydarzeń sprawia, że łzy pojawiają się w moich oczach. To jest przekaz budzący skrajne emocje.
Mnie chodzi o co innego. Czy media powinny tak szczegółowo informować o zbrodniach na dzieciach, z detalami, jak w tym artykule? Czy nie wystarczy, że sprawą zajmą się sędziowie, prokuratorzy, specjaliści, lekarze, psychologowie? Ważne, aby zapadł sprawiedliwy wyrok, by wyciągnąć odpowiednie wnioski i zastosować je, by w przyszłości podobne rzeczy nie miały miejsca lub ograniczyć ich skalę. A w prasie co najwyżej sucha informacja o zbrodni i wyroku, ku przestrodze, że to nikomu nie ujdzie płazem.
W tym artykule zwróciłem uwagę na coś jeszcze. Autorka podaje pełne imię i nazwiska biologicznego dziecka tych ludzi. Dopiero po krytycznych komentarzach czytelników usunięto nazwisko zastępując je pierwszą literą.
Jest jeszcze coś.
„Po kilku dniach od pojawienia się dzieci rodzice zaczęli je bić, krzyczeć głośno, wyzywać" - powiedziała kilka dni temu sędziemu 10-letnia Kinga”
Świadek ma prawo odmówić składania zeznań obciążających najbliższą rodzinę. O tym przypomina się każdemu dorosłemu świadkowi. Dziecko powinno być tym bardziej chronione w tym względzie. Rozumiem, że dla zebrania materiału dowodowego bywa to czasem konieczne. Ale na pewno nie jest konieczne, by główne media opiniotwórcze na pierwszych stronach informowały o tym. Rozprawy dotyczące zbrodni szczególnie drastycznych odbywają się często za zamkniętymi drzwiami, media nie mają dostępu.
Skończył się żenujący festiwal z mamą małej Madzi, gdzie główne telewizje dawały wielogodzinne transmisje z sali sądowej lub akcji prywatnego detektywa Rutkowskiego. Zaczyna się kolejny etap epatowania tragedią innego dziecka. I tak można w nieskończoność, bo zbrodnie dzieciobójstwa były od początku istnienia świata.
Obserwując te poczynania mediów uważam, że osiągnęły one kolejne dno. Nie służą one informowaniu o ważnych sprawach. Warto też mieć świadomość tego, że przekaz skrajnie emocjonalny utrudnia spokojną analizę czysto rozumową. Im większy poziom emocji, tym mniejsza sprawność myślenia. Tak to działa. Prawo psychologii.