Witam
Dziś "naprawiłam" coś, co było zepsute. Tzn. zepsułam to coś najpierw ja sama! Pamiętacie wątek o wahadełku? Było tak - podeszłam, chciałam skorzystać, zepsuło się, oszalało. Próbowałam się z ustrojstwem kilka razy i nic, przez jakieś dwa, trzy tygodnie. Dziś podeszłam, żeby zabrać do serwisu i zadziałało. To chyba ma związek z fazami Księżyca. Taka moja pierwsza myśl. Czuję, że mam rację, ale nie potrafię tego udowodnić
Co to za sprzęt na prąd "zepsułam" i "naprawiłam"? No! Trening czyni mistrza!
Pzdr.
Ing