manius92
22.03.12, 21:30
Jestem honorowym dawcą krwi. Ostatnio parę razy nie mogłem oddać krwi ponieważ miałem napady ciśnienie 180 na 130. Pani doktor w centrum mnie zbadała i stwierdziła że to prawdopodobnie tarczyca i powiedziała że mam niezwłocznie wybrać się do specjalisty bo może to się bardzo źle skoczyć. Więc następnego dnia wybieram się do lekarza pierwszego kontaktu z prośbą o skierowanie do specjalisty i tu przykra niespodzianka. Mówię pani doktór w gabinecie co się z stało itp. (dodam że zerknąłem sobie jeszcze w domu na objawy chorób tarczycy i dużo objawów się zgadzało np drżenie rąk, wściekłość, kołatania serca, sucha skóra).Te objawy też wymieniłem. Pani doktor w pierwszej kolejności zrobiła mi ekg okej to zrozumiałe, potem powiedziała że to faktycznie może być od tarczycy, ale to trzeba pierw sprawdzić i tak wypisała mi badania z którymi mam do niej przyjść Te badania to tsh, ft3, ft4 i usg tarczycy - za 3 ostatnie trzeba zapłacić i to nie mało, a na te wszystkie badania może przecież nieodpłatnie wystawić skierowanie endokrynolog (pomińmy fakt że czeka się do niego co najmniej 6 miesięcy, ale moja mama akurat ma zarezerwowany termin do specjalisty i mogłaby mi go odstąpić bo jest już po leczeniu). Nie uważacie że doktorowi pierwszego kontaktu do wystawienia skierowanie do specjalisty powiano wystarczyć wymienione objawy i fakt że zmierzone ciśnie w jej gabinecie wynosiło 184 na 126. Co z tym zrobić? Aha może dodam że ma 19 lat, może mój wiek ma coś z tym wspólnego.