ksionzka
24.02.16, 16:45
Niedawno poczułam, że moje hormony szaleją. WSZYSTKIE:
- Miałam zaczerwienioną twarz mniej lub bardziej w zależności od dnia cyklu.
- Cykl mi sie pomieszał ( 2 miesiączki w tym miesiącu pierwszy raz w życiu: przerwa między krwawieniami 8-10 dni, plamienia, zupełnie znikł mi trądzik różowaty - ogólnie boję się że te miesiączki - zbyt obfite znów równa się torbiel endometrialna)
- Po pierwszej miesiączce w tym miesiącu nie przestały mnie boleć piersi. Zaraz miałam bóle okołoowulacyjne i okres poprzedzony plamieniami jak wyżej.
- No i zaczęło mnie znów boleć oko w trakcie tych zawirowań okresowych.
Jestem na dawce 37, 5
Na dawce 25 ( 4 miesiące) byłam nadal w niedoczynności: TSH - 8 a wolne hormony na równym poziomie około 40% ( zasługa przysadki zapewne)
Na nowej dawce nie robiłam badań. Nie wiem czy coś pokażą.
Dodam, ze z okiem wymęczyłam się tamtym roku od marca do sierpnia. Wynikało to z tego, że nie wiedziałam co jest powodem bólu i chodziłam nie tam gdzie trzeba.
Robiłam niby wtedy badania tarczycy ale nic konkretnego nie pokazywały. Dopiero w lipcu pokazały nadczynność polekową.
Zeszłam wtedy z 75 ( powoli ) do 25 i w ciągu 2 tygodniu ból zniknął.
Dodam, ze ból zaczął się na 12,5 w marcu a potem zbyt szybko się podnosiłam w nadziei na poprawę.
Wniosek: za mała i za duża dawka = ból oka.
Teraz prócz oka boli mnie ogólnie gardło. Tak jakby tarczyca. Ból nie jest tragiczny jakiś. Był gorszy ale nie mam pojęcia czy:
a) przeczekać? Nic nie zmieniać?
b) może to już zbyt mała dawka dla mnie?
Ogólnie zrobiłam tak PRZED zawirowaniami:
Brałam witaminę D. Strasznie czerwieniałam. Poszukałam i okazało sie, że witamina D niekoniecznie jest taka zbawienna. Np stymuluje TR i działa jak słońce na skórę tworząc zmiany TR. Dodatkowo pojawiły się badania nad chorymi na SM, u których przyczynę choroby upatrywano w wit D. Okazało sie, że albo w ogóle nie pomaga albo wręcz jej wysoki poziom szkodzi chorym.
Odrzuciłam tym bardziej, ze nie miałam badań. Zmiany TR były mniej widoczne.
Brałam magnez wieczorem bo czułam drętwienie w nodze. Byłam ciekawa czy coś pomoże. Efekt:
Miałam straszne zawroty głowy wstając, kłucia serca. ( osłabiało działanie tyroksyny???)
Odrzuciłam.
Trochę się stresowałam..nawet bardziej niż trochę.
I ogólnie nie brałam tabletek o jednakowej porze. Raz nawet zjadłam śniadanie ( ostatnio) bez przerwy pół godzinnej ( pomyliłam godziny)
I ogólnie stało się. Dostałam plamienia, zaczęło boleć oko i szyja, pikać w głowie. Nasila się TO wieczorem a po łyknięciu tabletki jest jakby lepiej. Takie mam wrażenie nie wiem czy słuszne.
Co zrobiłam aby to zmienić?
Zrobiłam prolaktynę ( wynik w pt ;/)
"Zapomniałam" tabletki wczoraj - chciałam zobaczyć czy bd lepiej bez- było gorzej. Dziś wzięłam punkt 8 i jest lepiej. Postanowiłam z 2 tygodnie jeszcze bardzo regularnie brać tę 37 przestrzegając zasad idealnie i zobaczyć co się stanie. Myślicie że to dobry pomysł?
Jak nic się nie zmieni:
- badania ( choć nie wierzę, że pokażą coś zaskakującego) i próba wejścia na 50. Ewentualnie jak to nie pomoże to zejście powoli do 25 po jakimś dłuższym czasie. Więcej pomysłów nie mam. Lekarz w czerwcu.
Jak myślicie - dobrze myślę. Nie chce znów popełnić błędu jak w tamtym roku jeśli chodzi o oko...
Bedę wdzięczna za pomoc.
Wybieram sie z cyklem do ginekologa ale on się na tarczycy raczej nie zna i nie bd chciał mi pomóc..