djpa
30.10.09, 16:28
Ponad 10 lat choruję na Hashi, urodziłam z tą chorobą 2 dzieci.
Rok temu moja tarczyca miała objętość 4.77cm3 i była "o pstrej gruboziarnistej niejednorodnej obniżonej echogeniczności z rozmytymi trudnymi do wyodrębnienia granicami". Czyli nie dość, że wielkości jak u dziecka, to jeszcze słabej jakości.
Wyniki z marca:
dawka Euth 75:
FT4 51.90% [wynik 16.88, norma (10.6 - 22.7)]
FT3 10.00% [wynik 3.74, norma (3.4 - 6.8)]
Samopoczucie fatalne, więcej choruję od syna przedszkolaka z migdałami do wycięcia oraz więcej od córki pacjentki poradni zaburzeń odporności. Słaba, zmęczona potwornie.
Wyniki w wczoraj:
Dawka Euth 100:
FT4 45.42% [wynik 13.57, norma (9.01 - 19.05)]
FT3 33.55% [wynik 3.66, norma (2.63 - 5.7)]
Samopoczucie i odporność nieco lepsze. Ale tylko nieco. Nadal nie mam siły żyć.
Ferrytyna 79 (21,8 - 274,7)
B12 661 (179 - 1162)
Od września biorę selen i żelazo bez recepty. Recepty na żelazo nie dostałam, bo jest w normie. Wg lekarki wszystkie wyniki mam w normie i mam iść do psychologa.
Pytanie: co robić?
Oczywiście mogę zwiększyć sobie Euthyrox (już to zrobiłam), ale:
Czy taka tarczyca, której prawie nie ma, będzie potrafiła przerobić fT4 na fT3? Czy jest jakaś szansa? Czarno widzę znalezienie lekarza, który mi przepisze Novothyral, skoro żaden nie chce mi nawet żelaza przepisać. Dlatego jeśli wg Was nie da rady bez Novo, to powiedzcie mi. Długo nie pociągnę z takim zmęczeniem.